czwartek, 5 października 2023

Ciemna strona angielskiej epoki elżbietańskiej

 


Epoka elżbietańska w Anglii bardzo często określana jest mianem złotego wieku. Niemniej, dla tysięcy ludzi życie w tamtych czasach wcale nie było złote, a wręcz przeciwnie. Poddani Elżbiety I Tudor doświadczali ogromu przemocy, głodu i włóczęgostwa. Zainteresowanie królową i jej panowaniem (1558-1603) wydaje się jednak nieograniczone i niezmiennie przesycone podziwem. W 2003 roku, czyli dokładnie czterysta lat po śmierci Elżbiety, brytyjska prasa pisała m.in. tak:

 

(…) Tolerancja znalazła patronkę, a religia równowagę, żeglowano po morzach i zapoczątkowano powstanie imperium, a niewielki naród bronił się przed większymi wrogami i zyskał głos oraz cel… Coś w jej panowaniu nauczyło nas, czym jest nasz kraj i dlaczego ma to tak ogromne znaczenie. A gdy jej panowanie stworzyło poczucie tożsamości narodowej, której wcześniej nie było, wówczas ucieleśniło się nasze najlepsze ja: odważne, niezależne, ekscentryczne, zabawne, kapryśne i rozsądne, gdyż to rozsądek stał się wszystkim. Największy książę, jakiego wydał ten kraj, był księciem w spódnicy (…)


W tym samym czasie wyniki przeprowadzonego badania statystycznego pokazały, że pięćdziesiąt pięć procent respondentów uważało, iż Elżbieta wprowadziła do angielskiego menu nowe potrawy, w tym curry, podczas gdy jeden na dziesięciu badanych przypisywał jej sprowadzenie psów rasy corgi. W 2002 roku Elżbieta I Tudor była jedną z zaledwie dwóch kobiet (drugą była księżna Diana) znajdujących się na liście dziesięciu najwybitniejszych Brytyjczyków. Książki, filmy, artykuły prasowe i sztuki teatralne również odegrały znaczącą rolę w polerowaniu reputacji Królowej Dziewicy. Na przestrzeni lat powstało wiele jej biografii (w latach 1927-1957 wydawano jedną rocznie) i powieści, a w 1902 roku pojawiła się nawet operetka Edwarda Germana zatytułowana Merrie England (pol. Wesoła Anglia), której już sam tytuł mówi nam, jak wyglądała elżbietańska Anglia. Z kolei twórcy filmu Elżbieta stwierdzili swego czasu, że Anglia pod rządami Tudorówny stała się najlepiej prosperującym i najpotężniejszym państwem Europy.


Królowa Elżbieta I Tudor


Jednakże nie każdy, kto żył w epoce elżbietańskiej, był przekonany o tym, że faktycznie żyje w złotym wieku. Weźmy na przykład Edwarda Hexta, doświadczonego sędziego pokoju pochodzącego z Somerset, który 25 września 1596 roku napisał do Williama Cecila, lorda Burghley, przewidując w swoim liście rychłe załamanie społeczne w hrabstwie. Hext donosił, że kradzieże są powszechne, a większość z nich dokonywana jest przez włóczęgów – kryminalistów, którzy tak naprawdę wolą kraść, niż pracować. W liście skarżył się także, iż doszło do zamieszek na tle żywnościowym, a buntownicy deklarowali, że nie mogą głodować i nie będą głodować. Pisał też, że nienawiść klasowa była oczywista, a biedni mówili, iż bogacze wzięli wszystko w swoje ręce i zagłodzą biedaków. Wygląda na to, że nie tylko Hext myślał w ten sposób. Otóż w dniu 28 września 1596 roku William Lambarde, który był antykwariuszem i politykiem piszącym teksty o tematyce prawniczej, powiedział podczas sesji rady w Maidstone w hrabstwie Kent, że rządzący muszą działać szybko, bo w przeciwnym razie dojdzie do rozruchów na wsi.

Ci dwaj mężczyźni nie byli jedynymi, którzy niczym romantycy wspominali stare dobre czasy. Hext i Lambarde wiedzieli, że Anglia stoi na krawędzi poważnego kryzysu społecznego. I choć zbiory zboża w latach 1594 i 1595 były wystarczająco złe, to jednak rok 1596 był pod tym względem katastrofalny, powodując gwałtowny wzrost cen zboża do najwyższego poziomu, jaki odnotowano w XVI wieku, co oczywiście miało poważne konsekwencje dla egzystencji tysięcy ludzi. Niestety, o kryzysie tym rzadko wspominano w oficjalnych źródłach dotyczących panowania Elżbiety I Tudor. Jednakże fakt ten nie tylko pokazuje alternatywną perspektywę tego, jak wyglądało życie zwykłych Anglików w XVI wieku, egzystujących z dala od dworskiego splendoru Królowej Dziewicy, ale także pogłębia wiedzę współczesnego wielbiciela czasów elżbietańskich o tym, jak funkcjonował reżim Elżbiety. W samym centrum problemów stojących przed elżbietańską Anglią znajdowało się także to, w jaki sposób należy wyżywić gwałtownie rosnącą populację.


William Lambarde (1536-1601)
autor nieznany 


W 1500 roku w Anglii mieszkało około dwa i pół miliona ludzi. Do 1650 roku liczba ta wzrosła do ponad pięciu milionów, a wtedy gospodarka królestwa przestała za tym wzrostem nadążać. Sytuacja ta przejawiała się na dwa sposoby. Po pierwsze, cena zboża wzrosła nieproporcjonalnie. Podczas gdy ludność Anglii mniej więcej podwoiła się w latach 1500-1650, koszt zboża, tj. pszenicy, żyta, jęczmienia czy owsa, wzrósł sześciokrotnie. Miało to poważne konsekwencje, gdyż duża – i wciąż rosnąca – część populacji była uzależniona od kupowania chleba lub ziarna chlebowego na rynku. Po drugie, realne płace – siła nabywcza dziennego wynagrodzenia – nie nadążały za cenami. Podczas gdy cena zboża wzrosła sześciokrotnie, płace realne wzrosły niewiele ponad dwukrotnie. I oczywiście, biorąc pod uwagę nadmiar robotników, szanse na znalezienie pracy – nawet przy obniżonych poziomach płac – zmalały. Niewiele osób było pracownikami najemnymi w nowoczesnym rozumieniu tego słowa, ale większość ubogich była zależna od pracy najemnej, która stanowiła część ich dochodów. A zatem spadająca siła nabywcza realnych wynagrodzeń doprowadziła wielu z nich do skrajnej nędzy. W rezultacie okres elżbietański stał się świadkiem pojawienia się ubóstwa na niespotykaną dotąd skalę. W latach 90. XVI wieku los ubogich i klasy robotniczej był wystarczająco zły nawet w tych najlepszych czasach. Tym, co dodatkowo pogorszyło sytuację, był nieurodzaj, ponieważ stały wzrost cen zboża był przerywany latami głodu, z których te z lat 1594-1597 były wyjątkowe ze względu na nędzę, jaką spowodowały.

Jednakże dla dobrze prosperującego rolnika z nadwyżką zboża przeznaczonego na sprzedaż, złe zbiory mogły być błogosławieństwem, ponieważ miał wystarczająco dużo zboża, aby wyżywić swoją rodzinę i cieszyć się większymi zyskami z ziarna, które mógł sprzedać na rynku. Jeśli jednak był to średniozamożny chłop, zwykle określany mianem „rolnika”, to wówczas jego pozycja mogła zostać mocno nadszarpnięta przez nieurodzaj. Rodziny pochodzące z tej warstwy społecznej desperacko starały się utrzymać swój status, dopóki ich niezdolność do spłacenia narastających długów lub jakaś osobista życiowa tragedia nie zrobiła z nich biedoty pracującej. W efekcie do 1600 roku wiele wiosek na południu kraju i w Midlands uległo polaryzacji między bogatą i lokalnie potężną klasą rolników a masą biednych ludzi. Wpływ nieudanych zbiorów na lokalną społeczność doskonale ilustrują rejestry parafialne dla Kendal w Westmorland. Odnotowano w nich, że po katastrofalnych żniwach w 1596 roku, w grudniu tegoż roku pochowano prawie pięćdziesięciu parafian. Było to naprawdę dużo w porównaniu ze średnią miesięczną z roku ubiegłego, która wynosiła dwadzieścia osób. Liczba ofiar śmiertelnych utrzymywała się na wysokim poziomie przez cały rok 1597, czego szczególnym przykładem był marzec, kiedy to zmarło aż siedemdziesiąt osób.


Możliwe, że tak właśnie wyglądały żniwa w epoce elżbietańskiej.


Londyn także bardzo ucierpiał. W tym przypadku przeciętny rok przyniósł nieco wyższy wskaźnik pochówków, niż chrztów, a ogromny wzrost populacji wczesnonowożytnej stolicy był w dużej mierze napędzany przez imigrację. Wydaje się jednak, że w 1597 roku nie zanotowano niczego, co można byłoby określić mianem przeciętnego. W tym roku pochowano bowiem około dwa razy więcej londyńczyków, niż ochrzczono, zaś sezonowość pochówków wyraźnie wskazuje, że przyczyną zgonów był po prostu głód. Żaden segment populacji Anglii nie był bardziej narażony na wysokie ceny zboża, niż więźniowie oczekujący na proces w więzieniach poszczególnych hrabstw. Podstawą ich wyżywienia był chleb, za który płacono według stawki danego hrabstwa, która bynajmniej nie rosła wraz z cenami zboża. Wszystko to okazało się katastrofalne w skutkach. Wiadomo o dwunastu dochodzeniach koronerów w sprawie więźniów zmarłych w więzieniach hrabstw Essex, Hertfordshire, Kent, Surrey i Sussex w 1595 roku, oraz o trzydziestu trzech w roku następnym. W 1597 roku liczba ta wzrosła do stu siedemnastu. Niektóre z tych zgonów wynikały z głodu i wielu chorób wywołanych głodem; trzeba bowiem pamiętać, że elżbietańskie więzienia były niezwykle skuteczną wylęgarnią rozmaitych chorób.

Dyslokacja społeczna spowodowana złymi zbiorami w latach 90. XVI wieku została zaostrzona przez działania wojenne. Między 1585 rokiem a śmiercią Elżbiety w 1603 roku Anglia nieustannie prowadziła wojny. I tak oto w Niderlandach wspierała rewoltę holenderską; w Normandii i Bretanii wspierała francuskich protestantów w wojnach religijnych prowadzonych w tym kraju; na pełnym morzu walczyła przeciwko Hiszpanii; i co najbardziej wyczerpujące, brała udział w wojnie z Irlandią. Konflikty te były niezwykle kosztowne. Rząd Elżbiety wydał bowiem pięć i pół miliona funtów na wojny prowadzone w latach 1585-1603, które w przeważającej mierze finansowane były przez podatników. W dodatku trzeba jeszcze było zebrać dużą liczbę żołnierzy. W latach 1585-1602 na sto trzydzieści tysięcy mieszkańców do wojska powołano aż sześć tysięcy mężczyzn. W niektórych miastach, gdzie zgromadzono oddziały wojska, doszło do poważnych niepokojów. Bunty wzniecono w latach 1594, 1596 i 1600. Pierwszy z tych incydentów, gdzie każdego dnia walczyło i kłóciło się tysiąc pięćset żołnierzy, został stłumiony dopiero wtedy, gdy burmistrz Chester, czyli miasta będącego głównym portem załadunkowym dla Irlandii, ogłosił stan wojenny, ustawił szubienicę, po czym powiesił na niej trzech mężczyzn zidentyfikowanych jako podżegaczy.


Angielskie statki i hiszpańska Armada
autor nieznany


W 1598 roku trzystu londyńczyków maszerujących na północ, by wyruszyć na wojnę w Irlandii, zbuntowało się w Towcester. Wybrali tam swojego przywódcę i opanowali miasto. Żołnierze byli zwykle rekrutowani z tej bardziej szemranej warstwy społecznej, zaś doświadczenie wojskowe w warunkach końca XVI wieku tylko w niewielkim stopniu zmieniało ich charakter. W rezultacie żołnierze powracający z wojen chętnie dołączali do szeregów włóczęgów i przestępców. Kryzys wywoływał również rozmaite reakcje wśród tych, którzy nagle znaleźli się w niekorzystnej dla siebie sytuacji. Jedną z nich było narzekanie, co w konsekwencji doprowadziło do ścigania ich za wypowiadanie słów uderzających w królewski majestat Elżbiety. W marcu 1598 roku niejaki Henryk Danyell z Ash w hrabstwie Kent oświadczył na przykład, że ma nadzieję zobaczyć taką wojnę w królestwie, która dotknie bogatych ludzi z tego kraju, aby odpłacić im za zatwardziałość ich serc wobec biednych, oraz że to Hiszpanie byli lepsi niż ludzie z tej ziemi [z Anglii] i dlatego wolałby, żeby to oni byli tutaj [w Anglii] niż bogaci ludzie z tego kraju. Możliwe, że były to odosobnione odczucia, ale w tym wszystkim ciekawe jest to, iż niektórzy mieszkańcy Anglii faktycznie opowiadali się za wojną klasową i wspieraniem wrogów królestwa.

Kolejnym czynnikiem decydującym o sytuacji społecznej w epoce elżbietańskiej były przestępstwa, a szczególnie kradzieże. Rejestry przestępstw z Essex, Hertfordshire, Kent, Surrey i Sussex sugerują, że nastąpił ogromny wzrost liczby przestępstw przeciwko mieniu, tj. kradzieży, włamań i rabunków. Na początku lat 90. XVI wieku było to średnio około dwieście pięćdziesiąt rocznie, natomiast w 1598 roku liczba ta wynosiła już czterysta trzydzieści. Ciężkie czasy wyraźnie zachęcały ubogich do kradzieży, nawet jeśli większość z tych przestępstw miała charakter metropolitalny. Rzeczywiście, rejestry sugerują, że w 1598 roku w tych pięciu hrabstwach stracono nieco ponad sto osób za przestępstwa dokonane przeciwko mieniu. Inną reakcją na wysokie ceny zboża był wzrost liczby zamieszek w południowej Anglii. Zamieszki te, przynajmniej na wczesnych etapach, miały w dużej mierze charakter demonstracji, a ich cele ograniczały się do kontrolowania cen na lokalnym rynku lub zapobiegania eksportowi zboża z ich obszaru. Niewiele jest dowodów na to, że zamieszki zbożowe miały na celu coś, co dzisiaj nazwalibyśmy rewolucją społeczną.


Jedną z najbardziej powszechnych form tortur w elżbietańskiej Anglii
było umieszczenie więźnia na stelażach i rozciąganie jego ciała do momentu
aż nie rozerwano mu stawów. Była to tortura powodująca niesamowity ból. 


Jedynym incydentem, o którym wiadomo, że zakończył się całkowitą klęską, było powstanie w hrabstwie Oxfordshire w 1596 roku, kiedy to po nieudanych petycjach biedoty do władz hrabstwa, pięciu mężczyzn zaczęło tworzyć plany przeprowadzenia rewolty. Kiedy więc przywódcy spotkali się na Enslow Hill w północnej części hrabstwa, aby rozpocząć rewoltę, okazało się, że nikt do nich nie dołączył. Mężczyźni udali się więc do domów, gdzie zostali aresztowani. Po przesłuchaniu i torturach dwóch z nich zostało powieszonych, rozciągniętych i poćwiartowanych na wzgórzu, na którym miało rozpocząć się ich powstanie, a trzej pozostali zniknęli z kart historii. Mówi się, że prawdopodobnie zmarli w więzieniu, nie przeżywając okrucieństwa tortur.

Ten kryzys z lat 90. XVI wieku ujawnił poważne napięcia w społeczeństwie epoki elżbietańskiej, które były dalekie od stereotypów triumfalnego panowania Elżbiety I Tudor. Co może być jednak zaskakujące, ujawnił również trwałość i stabilność reżimu. Ludzie mogli bowiem narzekać, kraść, uczestniczyć w lokalnych zamieszkach zbożowych. Jednakże, jak pokazało powstanie w Oxfordshire, szanse na wybuch powszechnego buntu na dużą skalę były poważnie ograniczone. Dlaczego tak się stało? Otóż na to pytanie można odpowiedzieć na dwa sposoby. Po pierwsze, w okresie Tudorów administracja hrabstw i miast Anglii nawiązała znacznie bliższe kontakty z władzą centralną w postaci Tajnej Rady, czyli ciała składającego się z bliskich doradców królowej. Urzędnicy lokalni uczeni byli tego, jak ważna jest współpraca w celu zapewnienia sprawnego funkcjonowania rządu. Po drugie, wciąż rosła polaryzacja społeczna, która towarzyszyła panowaniu Elżbiety. W 1549 roku Midlands i południową Anglią wstrząsnęła powszechna rewolta na dużą skalę, której przewodzili zamożni rolnicy i inni notable, będący naturalnymi przywódcami wiejskiego społeczeństwa. Lecz w ciągu następnego półwiecza, wraz ze stale rosnącą przepaścią między bogatymi i biednymi, ci sami przywódcy wiejskich powstań, czyli grupy, z której wywodzili się parafialni konstable, strażnicy kościelni i urzędnicy zajmujący się prawami ubogich, zaczęli postrzegać kontrolowanie biedoty jako główną część parafialnych rządów. Coraz częściej też patrzyli na samych siebie jako na tych, którzy partycypują w elżbietańskim reżimie, a nie są jego przeciwnikami.


Tłumienie zamieszek na ulicach elżbietańskiej Anglii

Pomimo że udało się opanować kryzys lat 90. XVI wieku, to jednak urzędnicy rządowi na wszystkich szczeblach władzy musieli być boleśnie świadomi obciążenia, jakie ten rząd na nich nałożył. Kiedy w październiku 1597 roku zebrał się parlament, wówczas wielu jego członków pochodzących z różnych hrabstw mogło już pochwalić się doświadczeniem w przesłuchiwaniu złodziei, uspokajaniu różnej maści buntowników i ustalaniu cen zboża na lokalnych rynkach, podczas gdy wielu posłów gminnych było bardziej świadomych presji wywieranej na systemy pomocy świadczonej ubogim w ich miastach. I to właśnie ta presja zaowocowała jedną z głównych i konkretnych spuścizn kryzysu. Była nią oczywiście kompleksowa ustawa o prawie ubogich z 1598 roku, uzupełniona o dalsze przepisy w roku 1601. Być może sytuacja ta jest bardziej prozaiczna aniżeli opłynięcie świata przez Franciszka Drake’a czy pokonanie Armady, ale ten akt prawny należy bez wątpienia zaliczyć do najważniejszych osiągnięć Elżbiety I Tudor.

Zarówno dokument z 1598 roku, jak i ten z roku 1601 przewidywały ogólnokrajowy, lecz zarządzany lokalnie, system pomocy dla ubogich, który wyprzedzał wszystko, co wtedy istniało w państwie wielkości Anglii. Były one prawdopodobnie najważniejszym dziedzictwem epoki elżbietańskiej dla późniejszych pokoleń i zostały zainspirowane okropnościami nieurodzaju w latach 1594-1597. Być może biedni, którzy w tamtych latach uciekali się do kradzieży, włóczęgostwa, zamieszek lub zostali oskarżeni o wypowiadanie buntowniczych słów, w końcu coś osiągnęli.


_____________________________

Bibliografia:

  1. Collinson P.: The Monarchical Republic of Queen Elizabeth I. Elizabethans, Hambledon, London 2003.
  2. Haigh Ch.: English reformations: religion, politics, and society under the Tudors, Clarendon Press & Oxford University Press, Oxford – New York 1993.
  3. Palliser D. M.: The Age of Elizabeth: England Under the Later Tudors, Routledge, London 1992.
  4. Pound J. F.: Poverty and vagrancy in Tudor England, Routledge, London 2014.
  5. The Times, no 24/09/2003.

 

 Prawa autorskie do tekstu © Agnieszka Różycka




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz