Motto bloga

„Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem; miłości dodaje skrzydeł, a trudowi ujmuje ciężaru; w martwotę domu wprowadza życie, a życiu nadaje sens.”
Kornel Makuszyński

piątek, 23 września 2016

Tadeusz Kraszewski – „Robin Hood & Marianna, żona Robin Hooda”














Wydawnictwo: WYDAWNICTWO POZNAŃSKIE
Poznań 1987
Ilustracje: Włodzimierz Bartoszewicz





Choć dzieje Robin Hooda są typową legendą, to jednak najprawdopodobniej oparte zostały na przygodach zaczerpniętych z życia prawdziwego banity, który żył w Anglii w XII wieku i wokół którego powstało wiele wyimaginowanych historii. Opowieści o Robin Hoodzie dotyczą czasu, kiedy Anglią władał król Ryszard I Lwie Serce (1157-1199) przebywający wówczas na Bliskim Wschodzie i biorący udział w III wyprawie krzyżowej (1189-1192). Z działalnością banity z lasu Sherwood łączą się także rządy księcia Jana bez Ziemi (1166-1216), który był bratem Ryszarda Lwie Serce. W tym czasie wraz z królem Anglią rządziła również niewielka grupa bogatych baronów, którzy byli też właścicielami większości ziem. Wielu poddanych było zbyt słabych, aby się bronić przed wyzyskiem, dlatego pracowali dla swoich panów, ciesząc się nieznaczną wolnością. Kiedy krajem rządził książę Jan, byli oni traktowani szczególnie źle oraz nadmiernie wykorzystywani. Robin Hood, który pochodził z zamożnej rodziny mieszkającej niedaleko Nottingham, jawnie sprzeciwiał się temu, co się działo. Opowiadał się przeciwko niesprawiedliwości systemu podatkowego i tym samym był wielkim orędownikiem ubogich. W szczególności stał się zagorzałym wrogiem Szeryfa z Nottingham – człowieka odpowiedzialnego za tereny, na których żył Robin Hood. Tak więc Robin ukrył się w pobliskim lesie Sherwood, aby nie rzucać się w oczy Szeryfowi. Okradał bogatych, a zrabowane pieniądze oddawał biednym. W miarę upływu czasu dołączało do niego wielu mężczyzn, którzy – tak jak on – sprzeciwiali się wszechobecnej niesprawiedliwości.

Ojciec Robin Hooda – Sir Robert z Locksley – został uwięziony przez Szeryfa z Nottingham, ponieważ nie był w stanie płacić podatków. Robin widział więc, że owa niesprawiedliwość może dotknąć każdego, bez względu na status społeczny i majątek. Chciał zatem, aby król Ryszard I Lwie Serce wrócił wreszcie do Anglii i przywrócił sprawiedliwe rządy w państwie. Z kolei książę Jan bez Ziemi, jak i sam Szeryf doskonale wiedzieli, że Robinowi nie podoba się polityka, którą obydwaj uprawiają. Szeryf wysłał zatem dwóch ludzi, aby ci aresztowali Robina w dniu jego ślubu z ukochaną Marian. Na szczęście Robinowi udało się uciec wraz z przyjacielem Willem Szkarłatnym. Udali się do lasu Sherwood i tam rozpoczęli nowe życie. Dołączyło do nich wielu innych ludzi, stając się wesołą kompanią Robin Hooda. Natomiast wkrótce Will Szkarłatny pojmał pewnego „chłopca”, który chodził sobie po lesie, i postawił „go” przed obliczem Robin Hooda. „Chłopcem” tym okazała się Marian, która podążyła w ślad za swoim ukochanym, chcąc również przyłączyć się do jego sherwoodzkiej bandy. Powiedziała Robinowi, że Szeryf rozkazał jednemu ze swoich ludzi – Guyowi z Gisborne – aby ten przeniósł się do starego domu Robina – Locksley Hall – i ożenił się z nią. Robin wysłał więc Willa Szkarłatnego i Mucha – syna młynarza – aby sprawdzili, co też takiego dzieje się w Locksley Hall. Niestety, Will został schwytany i następnego dnia miał zostać powieszony na rynku w Nottingham. Aby uratować przyjaciela, Robin przebrał się za kata, który miał wykonać wyrok, i tym sposobem uratował Willowi życie.

Will Szkarłatny (1912)
autor: Louis Rhead (1857-1926)
Pewnego dnia Robin ujrzał w lesie małą łódź, która płynęła po rzece znajdującej się na skraju Sherwood. W łodzi siedział tłusty zakonnik – święty człowiek – i wiosłował ile tylko miał sił. Mnich kierował się w stronę Robina i jego ludzi. Kiedy dobił do brzegu, powiedział, że zwą go Brat Tuck i że musiał opuścić swój klasztor, ponieważ wygłaszał mowy przeciwko Szeryfowi. W tej sytuacji Robin poprosił zakonnika, aby przyłączył się do jego sherwoodzkiej bandy i został ich kucharzem. Brat Tuck przydał się na coś jeszcze. Już wkrótce połączył węzłem małżeńskim Robina i jego ukochaną Marian, tym samym kończąc ceremonię, która niedawno została przerwana przez ludzi Szeryfa. Któregoś dnia Robin odkrył natomiast, że żołnierze Szeryfa okradli jednego z jego przyjaciół ze wszystkich pieniędzy, jakie ten posiadał. Cały zagrabiony majątek Szeryf zabrał do Nottingham. Tak więc Robin, nie namyślając się długo, postanowił zastawić na złodziei pułapkę i odebrać im pieniądze, które ukradli.  

Kilka dni później Robin spotkał na swojej drodze wysokiego mężczyznę, z którym zszedł się na dość wąskim drewnianym mostku. Było tam miejsce jedynie dla jednej osoby. Poprosił więc nieznajomego, aby ten go przepuścił. Niestety, tamten odmówił, więc zaczęła się walka. W ruch poszły drewniane długie drągi. Nieznajomy zwany Małym Johnem został wepchnięty przez Robina do wody. Natomiast po zakończonej walce zwycięzca zaproponował przegranemu przyłączenie się do jego wesołej bandy. Robin potrzebował bowiem silnych i dobrze wyszkolonych w walce mężczyzn, takich jak Mały John. Któregoś dnia Robin usłyszał natomiast, że Szeryf właśnie organizuje zawody łucznicze. Nagrodą ma być srebrna strzała. Tak więc z kapturem naciągniętym głęboko na oczy, aby nikt nie mógł go rozpoznać, Robin bez trudu wygrał konkurs, gdyż – jak wszem i wobec wiadomo – był najlepszym łucznikiem, jakiego znała Anglia. Z kolei Szeryf za wszelką cenę pragnął zobaczyć, kim jest zwycięzca, lecz Robin nie był przecież głupi i nie pozwolił się zdemaskować. Uciekł do lasu i tyle go widzieli.

Po jakimś czasie Robin Hood udał się do domu Szeryfa przebrany za rzeźnika. Wcześniej zaś oszukał Szeryfa, kiedy ten przejeżdżał przez Sherwood. Okradł go i wysłał do domu bez grosza przy duszy. Niestety, sprawy nie zawsze układają się według naszej myśli. Podobnie było też w przypadku Robina i jego towarzyszy. Pewnego dnia Will Szkarłatny i dwóch innych mężczyzn zostało zabitych przez ludzi z hrabstwa, zaś Mały John został pojmany. Robin zrobił jednak wszystko, co tylko mógł, aby go uratować. Tak więc w walce na śmierć i życie zabił w końcu Guya z Gisborne, wyprowadził w pole Szeryfa, a małego Johna uwolnił. Prawdą jest jednak, że Szeryf o mało nie pozbawił Robin Hooda życia, lecz kiedy miało już dojść do zadania ostatecznego ciosu, pojawił się tajemniczy rycerz cały ubrany na czarno i rozkazał Szeryfowi zaprzestać walki. Szeryf, choć niechętnie, odrzucił swój miecz, a wtedy Czarny Rycerz zdjął szyszak i okazało się, że stoi przed nimi sam król Ryszard I Lwie Serce! Niedługo po śmierci Guya z Gisborne, król oddał Robinowi Locksley Hall.

Robin Hood i Marian
w swoim buduarze (1912)

autor: Louis Rhead
Z kolei którejś nocy Szeryf usiłował wspiąć się po linie do domu Robin Hooda, lecz ten od razu go usłyszał. Odciął zatem linę, a Szeryf spadł i zginął. Robi wiedział, że kwestią czasu jest, iż ludzie Szeryfa najadą na jego posiadłość, aby go ukarać, więc wysłał Marian do jej siostry, aby tam przeczekała najgorszy i najbardziej niebezpieczny czas. Natomiast on sam opuścił majątek i jako marynarz przyłączył się do załogi pewnego statku. W ślad za statkiem podążyli piraci. Wtedy Robin zaczął wypuszczać z łuku kolejne strzały, które natychmiast trafiały do celu. I tak oto życie postradało wielu korsarzy. Za tak bohaterską obronę, kapitan statku ofiarował Robinowi połowę złota, które wiózł na pokładzie. Tymczasem chciwa siostra Marian powiedziała jej, że Robi nie żyje. Zrobiła to tylko po to, aby móc dostać część pieniędzy swojego szwagra. W końcu jednak nadszedł dzień, w którym Robin zjawił się w domu siostry swojej żony, aby zabrać Marian do Locksley Hall. Marian była wówczas na spacerze, więc nie miała pojęcia o jego przybyciu. Zawistna kobieta próbowała zatem wykorzystać sprzyjającą sytuację i pozbyć się szwagra. Jedynym sposobem było otrucie go. Na szczęście Robin szybko pojął, co też takiego knuje siostra jego żony. Gdy Marian wróciła do domu była niesamowicie zdziwiona, ale i szczęśliwa, widząc swojego męża całego i zdrowego. Obydwoje natychmiast opuścili dom chciwej niewiasty i wrócili do bezpiecznego lasu Sherwood, zaś tylko od czasu do czasu zaglądali do Locksley Hall, aby sprawdzić czy nikt nie próbuje ponownie zawłaszczyć ich posiadłości.

Tak przedstawia się jedna z brytyjskich legend o Robinie z Sherwood. Jak wiadomo, takich opowieści jest bez liku i wciąż powstają nowe, w zależności od tego, jaki autor za nimi stoi. Postać Robin Hooda jest tak bardzo elastyczna, że wydarzenia z nią związane można modyfikować do woli. Ale czy takie przeróbki wyjdą jej na dobre? Jak się okazuje nie tylko Brytyjczycy czy Amerykanie fascynują się przygodami sherwoodzkiego banity, ale robią to również pisarze polscy, a właściwie robili, zanim modna stała się współczesna fantastyka. W Wielkiej Brytanii legenda o Robin Hoodzie jest nadal żywa. Gdyby dobrze poszperać w naszych rodzimych legendach, zapewne też znaleźlibyśmy takich, którzy zabierali bogatym, aby dać biednym. Skoro zatem jesteśmy przy Robin Hoodzie chciałabym dziś przypomnieć książkę Tadeusza Kraszewskiego (1903-1973), który starszym czytelnikom chyba najbardziej znany jest właśnie jako autor powieści o Robinie z Sherwood i jego żonie Mariannie. Tadeusz Kraszewski jest autorem także innych powieści skierowanych do młodego czytelnika, niemniej to właśnie Robin Hood przyniósł mu największą popularność. Powieść swoją premierę miała w 1949 roku.

Robin Hood na uczcie u nowego
Szeryfa z Nottingham

Ilustracja pochodzi z książki.
Książka podzielona jest na dwie części. W pierwszej Tadeusz Kraszewski, jak gdyby przedstawia nam głównego bohatera, do którego wciąż dołączają nowi kompanii pragnący dzielić z nim leśny żywot. Mężczyźni widzą w nim swojego wodza, za którym poszliby w ogień. Spośród nich na pierwszy plan wysuwa się jednak nie Mały John, jak można byłoby się domyślać, lecz Ryszard Partridge, który jest spokrewniony z Robinem. To w jego dworze ma miejsce szereg powieściowych wydarzeń. Podczas gdy Brytyjczycy wymyślili Mucha – syna młynarza – Tadeusz Kraszewski wprowadził do powieści postać Bena Piekarza. Jeśli natomiast chodzi o małego Johna, to również nie jest on tym, którego znamy z angielskich legend. Można jedynie spodziewać się, że bohater o imieniu John poniekąd wzorowany jest na Małym Johnie, który przecież był najlepszym przyjacielem Robin Hooda, a według legendy to właśnie na jego rękach banita zakończył życie.

Podobnie powyższa kwestia przedstawia się także w przypadku Willa Szkarłatnego. Tadeusz Kraszewski w miejsce Willa wprowadził Willa Dostojnego. Jest też niejaki Til Chucherko, zwany również Mizerakiem. Will i Til to przyjaciele, którzy do Sherwood przybyli z bardzo daleka. Z kolei na miejscu Brata Tucka mamy śmiesznego mnicha o imieniu Hiacynt, zaś zamiast Guya z Gisborne – prawej ręki Szeryfa – rej wodzi hrabina Gisbourne, która bynajmniej w niczym nie przypomina rycerza pragnącego za wszelką cenę zaprowadzić Robina na szubienicę. Oczywiście każdy z tych bohaterów zanim został banitą wykonywał jakiś pożyteczny zawód, więc teraz ich umiejętności są na wagę złota. Tak więc nie tylko ograbiają bogatych, ale także wykorzystują swoje wyuczone zawody, aby ich sherwoodzka osada miała jako taki wygląd.

Robin ucieka przez okno
przed ludźmi Szeryfa

Ilustracja pochodzi z książki.
W pierwszej części powieści Autor skupia się na przygodach Robina jako kawalera. Oczywiście nasz bohater stale walczy z Szeryfem z Nottingham. I choć na drodze Robina staje Marianna, to jednak on praktycznie jej nie zauważa, ponieważ dziewczyna jest zbyt młoda i jak na razie nie błyszczy urodą. To wszystko zmieni się dopiero po jakimś czasie. Zbieg okoliczności sprawi, że banita nagle zda sobie sprawę z tego, że jest bez pamięci zakochany w dziewczynie. 

Ślub Robina i Marianny kończy zatem część pierwszą, lecz to radosne wydarzenie poprzedzone jest dramatycznym porwaniem oblubienicy przez nowego Szeryfa o imieniu Henryk. Marianna zdążyła już bowiem dorosnąć i wypięknieć, więc nie dziwi fakt, że młody Szeryf zapałał uczuciem do wybranki Robina z Sherwood. Dlatego też pierwszą część książki z powodzeniem możemy określić słowem rycerska, zważywszy że nasz bohater niczym rycerz na białym koniu spieszy na pomoc swojej ukochanej.

Część druga skupia się natomiast na małżeńskim życiu Robina i Marianny. Nowo poślubiona małżonka wcale nie chce być pokorną i uległą żoną. Ona nadal pragnie stać u boku Robina i wyruszać z nim na różnego rodzaju wyprawy, z których powrócą ze zrabowanymi pieniędzmi przeznaczonymi dla ubogich. Nie wszystko jednak układa się tak, jakby sobie tego życzyli nasi bohaterowie. W pewnym momencie dochodzi do poważnej bitwy, w której Robin zostaje ciężko ranny i tak naprawdę nie wiadomo, czy z tego wyjdzie. Na szczęście są przy nim oddani przyjaciele i kochająca żona. W drugiej części ojciec Hiacynt opowiada również bardzo ciekawą historię o „dzielnym Godfrydzie i miłej Klotyldzie”. Ta opowieść niesie ze sobą pewne przesłanie, które słuchający zrozumieją dopiero po wypowiedzeniu przez zakonnika ostatniego słowa.

Moim zdaniem książka Tadeusza Kraszewskiego nie jest zła, lecz została zbyt spolszczona, co w moim odczuciu stanowi jej zasadniczą wadę. Myślę, że lepiej byłoby, gdyby Autor pozostał przy oryginalnej legendzie zamiast modyfikować ją na potrzeby polskiego czytelnika. Zupełnie nie czuje się średniowiecznego klimatu tak charakterystycznego dla opowieści o Robin Hoodzie. Poza tym akcja powieści w przeważającej części rozgrywa się za panowania króla Henryka II Plantageneta (1133-1189). Podobnie dzieje się w książce amerykańskiego pisarza Howarda Pyle’a (1853-1911) zatytułowanej Wesołe przygody Robin Hooda wydanej po raz pierwszy w 1883 roku, a w Polsce w 1961 roku, i nadal cieszącej się sporą popularnością. Brakowało mi zatem Ryszarda I Lwie Serce, który jest praktycznie nieodłącznym elementem brytyjskiej legendy o Robin Hoodzie. Chociaż w książce widnieje informacja, że fabuła została oparta na autentycznych opowieściach o banicie z Sherwood, to jednak mnie wersja Tadeusza Kraszewskiego nie do końca przekonuje. Możliwe, że za bardzo przesiąkłam wersją brytyjską i jakiekolwiek inne wykonanie nie będzie już do mnie przemawiać.



          
              Wydanie z 2000 roku                                             Wydanie z 2006 roku
                                            



Zainteresowanym polecam artykuł Legenda o Robinie z Sherwood.







1 komentarz:

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.