Motto bloga

„Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem; miłości dodaje skrzydeł, a trudowi ujmuje ciężaru; w martwotę domu wprowadza życie, a życiu nadaje sens.”
Kornel Makuszyński

środa, 9 grudnia 2015

Antonio Garrido – „Skryba”












Wydawnictwo: ALBATROS
Warszawa 2009
Tytuł oryginału: La Escriba
Przekład: Anna Jęczmyk



Oto przysłowie filozoficzne 
„niech niczego nie będzie zbyt wiele”
winniśmy stosować nie tylko 
do obyczajów, ale i do słów;
cokolwiek bowiem przekracza miarę, jest skażone.

Alkuin z Yorku (730-804)



Aby bronić swych doczesnych praw, hierarchowie Kościoła Katolickiego niekiedy powoływali się na dokument pochodzący z IV wieku i noszący nazwę Darowizna Konstantyna lub Donacja Konstantyna. Obecnie wielu twierdzi, że dokument ten stał się największym fałszerstwem w dziejach papiestwa. Czy mają rację? Możliwe, że tak. Prawdą jest natomiast, że według rzeczonego aktu prawnego Konstantyn I Wielki (ok. 272-337) udzielił świętym apostołom Piotrowi i Pawłowi, a przez nich także papieżowi Sylwestrowi I (?-335), jak również wszystkim jego następcom mnóstwo praw i przywilejów, których celem miało być nic innego, jak tylko zapewnienie biskupom rzymskim monarszej godności. Tak więc biskupom Kościoła Katolickiego cesarz przyznał w dokumencie używanie złotego diademu, mitry oraz całkowitą ochronę, a także noszenie purpurowego płaszcza i kompletu cesarskiego stroju. Z kolei rzymskie duchowieństwo mogło używać symboli i ozdób dworzan cesarskich, jak też mieć prawo do dosiadania konia pokrytego białym czaprakiem. Prócz powyższego Konstantyn I Wielki przyznawał papieżowi oraz jego sukcesorom władzę doczesną nad miastem Rzym oraz nad wszystkimi miejscowościami, prowincjami i włoskimi miastami, a także nad państwami zachodnimi. Na mocy Darowizny Konstantyna cesarz zrzekł się większej części swojego cesarstwa, co sprawiło, że musiał zadowolić się jedynie terenami Bizancjum, co oczywiście gotów był uczynić. Świadczą o tym jego własne słowa:

Dlatego to właśnie uważaliśmy za właściwe przenieść nasze cesarstwo i stolicę naszego państwa do prowincji wschodnich oraz wybudować miasto, które nosiłoby nasze imię, w miejscu najwygodniejszym z całej bizantyjskiej prowincji. Niesłuszna bowiem, aby cesarz ziemski wykonywał swą władzę tam, gdzie Król Niebieski ustanowił pierwszeństwo kapłaństwa i głowę chrześcijańskiej religii.

Papież Hadrian I (Adrian I)
Donacja Konstantyna na pewno nie jest dokumentem autentycznym, co zostało udowodnione. Zastanawia jednak fakt, dlaczego ktoś dopuścił się fałszerstwa i jaki miał ku temu cel. Można też próbować określić wpływ Darowizny Konstantyna na rozwój kościelnej władzy. Niektórzy przeciwnicy papiestwa utrzymują natomiast, że rzeczony dokument jest pochodzenia rzymskiego i został wymyślony przez samych papieży, aby wzmocnić swoją władzę na tym świecie. W tym miejscu można powołać się na kilka faktów charakterystycznych dla epoki średniowiecza i okresu, w którym powstała Darowizna Konstantyna. Można zatem wziąć pod uwagę miejsce, w którym dokument powstał oraz sposób jego użycia. Na przestrzeni wieków niektórzy przypuszczali, że pierwsze ślady Darowizny Konstantyna dostrzegalne są w liście papieża Hadriana I (?-795). List pochodzi z 777 roku. Lecz z drugiej strony trudno jest traktować te informacje jako twarde dowody w sprawie. W swoim liście papież Hadrian I mówi wprawdzie o władzy udzielonej Kościołowi Katolickiemu na Zachodzie przez cesarza Konstantyna I Wielkiego, ale znaczenie jego słów dalekie jest od sensu ustępu odnoszącego się do władania przez papieża Rzymem i całymi Włochami oraz zachodnimi królestwami, a także prowincjami, regionami i miastami. Dlatego też można przypuszczać, że autor Donacji Konstantyna zaczerpnął tę myśl z listu papieża Hadriana I, a co za tym idzie można też śmiało utrzymywać, iż krytycy, którzy swój osąd opierają właśnie na rzeczonym liście, przedwcześnie cieszą się, że odkryli prawdę historyczną.

Wiadomo natomiast, że papież Hadrian I przypisywał powstanie dziedzictwa świętego Piotra nie wspaniałomyślności cesarza Konstantyna I Wielkiego, lecz wielu darowiznom, których akta przechowywano w archiwum na Lateranie. Ten sam papież bowiem w liście datowanym na październik 785 roku i adresowanym do cesarza Bizancjum pisał, iż Kościół Katolicki zawdzięczał swoje terytorium, miasta i miejscowości wspaniałomyślności Karola I Wielkiego (ok. 747-814). O Donacji Konstantyna nie wiedzieli zaś bezpośredni następcy Hadriana I, co wynika z listu papieża Mikołaja I Wielkiego (ok. 820-867), w którym można znaleźć wyraźne wzmianki na temat przywilejów papiestwa, ale nie ma tam ani śladu Darowizny Konstantyna. W okresie, o którym mowa papieże byli raczej słabi politycznie i militarnie, więc trudno jest uwierzyć, żeby w jakikolwiek sposób domagali się silnej pozycji w świecie, jaką gwarantowała im Darowizna Konstantyna. Poszczególne głowy Kościoła Katolickiego bezustannie odwoływały się do frankońskich królów, prosząc o pomoc w walce z uciskiem longobardzkim[1]. W związku z tym papieże dalecy byli także od żądania zwierzchnictwa nad całą Italią oraz całym Zachodem, gdyż myśleli jedynie o skutecznym zabezpieczeniu niepodległości Rzymu oraz o podtrzymaniu porządku w lokalnych prowincjach.


Fresk, na którym Konstantyn I Wielki przekazuje władzę imperialną
papieżowi Sylwestrowi I. 
Fresk powstał w XIII wieku.
autor nieznany


W momencie, gdy zauważymy, iż Darowizna Konstantyna dotyczy nadania podstawy prawnej doczesnej władzy papieży, trudno będzie nam się zgodzić ze stwierdzeniem, iż mogła ujrzeć kiedykolwiek światło dzienne w Rzymie i to jeszcze w drugiej połowie VIII wieku, kiedy w ludzkich głowach wciąż kołatała się myśl odnosząca się do darowizn króla Franków Pepina Małego (714-768) oraz jego syna Karola I Wielkiego, które stworzyły fundament dobrych relacji pomiędzy papiestwem a cesarstwem frankońskim. Dlatego też autora Donacji Konstantyna należałoby raczej szukać poza Rzymem, ponieważ to właśnie z dala od Rzymu pojawiały się okoliczności sprzyjające ukazaniu się tego aktu w IX wieku. Powszechnie wiadomo jak bardzo niechętnie odnoszono się w Konstantynopolu do informacji na temat koronacji Karola I Wielkiego. Od wieków wszyscy byli bowiem przyzwyczajeni do tego, że państwo rzymskie jest niepodzielne, choć istnieje w nim podział władzy pomiędzy kilku wielkorządców. Z kolei świeże wznowienie cesarstwa zachodniego w osobie Karola I Wielkiego nadawało swego rodzaju dwoistość rządów. W tej sytuacji Konstantynopol natychmiast tracił wszelką powagę w Italii, co oczywiście wyjaśnia niezadowolenie wśród ówczesnych władców bizantyjskich.

Karol I Wielki 
Portret powstał około 1512 roku
autor: Albrecht Dürer (1471-1528)
Akt koronacyjny Karola I Wielkiego musiał teoretycznie zostać czymś usprawiedliwiony, chociażby tylko z powodów prawa publicznego. Nie było tajemnicą, że cesarz Franków utrudniał stosunki z cesarzami wschodnimi i na wszelkie możliwe sposoby starał się im dorównać. Dlatego też łatwo zrozumieć, z jakich powodów frankoński autor podjął decyzję o przygotowaniu Darowizny Konstantyna. Z uwagi na to, ze pierwszy chrześcijański cesarz ustąpił papieżowi cesarską godność, akt koronacji Karola I Wielkiego przez papieża był jedynie prawnym przejawem świętego państwowego prawa papieża. Podobna myśl mogła zatem narodzić się w umyśle frankońskiego autora Donacji Konstantyna. Istnieją także pewne dowody potwierdzające fakt, iż Darowizna Konstantyna jest faktycznie pochodzenia frankońskiego. Najdawniejszy znany rękopis zawierający Darowiznę Konstantyna na pewno posiada frankońską genezę. Na ten temat już w IX wieku mówili trzej pisarze, którzy cytowali fragmenty rzeczonego dokumentu. Byli to biskup paryski Eneasz (?-870), biskup vienneński Adon (?) oraz biskup Hinkmar z Reims (806-882). Co istotne, biskup Eneasz wykorzystał omawiany dokument w swoim traktacie skierowanym przeciwko Grekom, w którym cytował go niemalże dosłownie:

Skoro tylko cesarz Konstantyn został chrześcijaninem, natychmiast porzucił Rzym, utrzymując, że nie wypadało, aby dwóch cesarzów – jeden książę Ziemi, drugi książę Kościoła – rządzili w jednym i tym samym mieście. Tak więc rezydencję swą przeniósł do Konstantynopola, a Rzym i znaczną część różnych prowincji poddał Stolicy Apostolskiej. Biskupowi Rzymskiemu przyznał powagę królewską i kazał o tym spisać akt autentyczny, który został następnie rozpowszechniony po całym świecie.

Pierwszym papieżem, który poznał Darowiznę Konstantyna nie był Włoch, lecz Lotaryńczyk. Mowa oczywiście o niemieckim biskupie Brunonie z Toul, który potem został papieżem Leonem IX (1002-1054). W liście do patriarchy Konstantynopola Michała I Cerulariusza Leon IX użył Donację Konstantyna przeciwko Grekom celem przypomnienia bizantyjskim cesarzom o niezależności cesarstwa zachodniego. Na przestrzeni X i XI wieku jedynie dwukrotnie wspominana jest Darowizna Konstantyna w kontekście politycznym, czyli raz przez papieża Leona IX, zaś drugi raz przez późniejszego świętego biskupa Piotra Damiana (1007-1072). Papież Grzegorz VII (ok. 1020-1085), który z ogromną żarliwością oraz uporem oddany był utrzymaniu w całości przywilejów papiestwa i który wielokrotnie popadał w konflikty z ówczesnymi książętami celem poparcia swoich żądań, nigdy nie powołał się na Darowiznę Konstantyna.


Fresk zatytułowany Darowizna dla Rzymu
Fresk powstał około 1520 roku.
autor: Rafael Santi (1483-1520)


Wzmianki na temat omawianego dokumentu nie znajdziemy także w innym ważnym akcie prawnym pochodzącym z tego samego wieku, czyli w Dyplomie Henryka II. Cesarz Henryk II Święty (973-1024) w swoim dokumencie odnawia wszystkie dawne koncesje na korzyść Kościoła Katolickiego uczynione przez jego poprzedników. Dyplom Henryka II zawiera natomiast darowizny uczynione na rzecz Kościoła przez Pepina, Karola I Wielkiego, Ludwika I Pobożnego (778-840) oraz Ottona I Wielkiego (912-973). Dopiero w XII wieku, jak i w kolejnych stuleciach, ten apokryficzny dokument został włączony do Dekretu Gracjana[2], dzięki czemu stał się znany i mógł być jawnie rozpowszechniany. Od tej pory tacy władcy, jak Fryderyk I Barbarossa zwany Rudobrodym (ok. 1122-1190), kronikarze pokroju Ottona z Fryzyngi (1114-1158) czy tacy kanoniści, jak Geoffroy z Viterbo (1133-1191) zaczynali przytaczać go i wyjaśniać z niezachwianą wiarą w jego autentyczność. Niemniej niekiedy zdarzały się spory dotyczące braku wiarygodności tegoż dokumentu, lecz nie zwracano na nie szczególnej uwagi, ponieważ dyskusje te oparte były na argumentach bez większego znaczenia, bądź też na innych dokumentach apokryficznych.

Konstantyn I Wielki 
Mozaika znajdująca się w muzeum
Hagia Sofia w Stambule.
Mozaika powstała około 1000 roku. 
Z kolei do Kościoła greckiego dzięki staraniom Teodora Balsamona (?-po 1195) przedostał się dokument Darowizny Konstantyna. W 1194 roku kanonista wcielił go do swojego komentarza kanonów kościelnych. W roku 1270 Donację Konstantyna cytuje również cesarz Michał VIII Paleolog (ok. 1225-1282), natomiast Waldensi i Beguardowie[3] odrzucali jedynie prawne znaczenie dokumentu.

W czasach, kiedy ukazała się Darowizna Konstantyna nie było już mowy o tym, aby jej treść wnosiła jakiekolwiek zmiany w istniejące już relacje pomiędzy cesarstwem a papiestwem, co także świadczy przeciwko autentyczności dokumentu. Poza tym w tamtym okresie rzeczony akt nie miał już większego znaczenia, jeśli chodzi o jego wagę pomiędzy poważnymi dowodami, które mogłyby przemawiać za obroną władzy doczesnej na korzyść papieża i papiestwa. Praktycznie wszystkie dowody, którymi podpierają się obrońcy papiestwa, a które dotyczą walki z Kościołem Katolickim wynikają już tylko z samej teologii. Z drugiej strony jednak tylko nieliczni papieże wskazywali Darowiznę Konstantyna jako wytłumaczenie swojego prawa do mieszania się w sprawy polityczne odnoszące się do sporów pomiędzy chrześcijanami. Wśród papieży, którzy traktowali Donację Konstantyna poważnie byli: wspomniany już wyżej Leon IX, Innocenty III (ok. 1161-1216), Grzegorz IX (ok. 1170-1241), Innocenty IV (ok. 1195-1254), Mikołaj III (ok. 1215-1280) oraz Jan XXII (ok. 1244-1334). Niemniej należy pamiętać, że żaden z wymienionych papieży nie uważał, iż Darowizna Konstantyna stanowi fundamentalny dokument dotyczący przywilejów Kościoła Katolickiego. Na przykład Innocenty III, którego działalność polityczna była naprawdę wielka, zaś korespondencja dość rozległa, jedynie raz wspomniał o Darowiźnie Konstantyna. Było to w przypadku mowy wygłoszonej ku czci świętego Sylwestra.

Z kolei Grzegorz IX wspomniał o Donacji Konstantyna tylko dlatego, aby wobec nieprzyjacielskiego postępowania Fryderyka II Hohenstaufa (1194-1250) podkreślić przychylność Konstantyna I Wielkiego dla Kościoła Katolickiego. Innocenty IV o dokumencie powiedział tylko wówczas, gdy chciał podkreślić, iż doczesna władza papieży była udzielona świętemu Piotrowi, a więc nastąpiła znacznie wcześniej niż rządy Konstantyna I Wielkiego. Mikołaj III oraz Jan XXII wspomnieli o Donacji Konstantyna przypadkiem. Pierwszy uczynił to dlatego, iż pragnął przypomnieć o odstąpieniu miasta Iszym papieżom, natomiast drugi z nich powołał się na dokument celem wyrażenia sprzeciwu wobec wywodów włoskiego filozofa i pisarza Marsyliusza z Padwy (ok. 1275-1343).

Papieże raczej nie potrzebowali kierować się podejrzliwością wobec kanonistów, którzy zaprzeczali autentyczności Donacji Konstantyna. To podważanie wiarygodności aktu wyraźnie zarysowało się dopiero w XVI i XVII wieku. Franz Bursatus (?) jeszcze w 1570 roku uważał, że pomiędzy zwolennikami Darowizny Konstantyna jest dwudziestu dwóch kanonistów oraz siedemdziesięciu trzech jurystów. Potem liczba ta zmniejszyła się niemalże z dnia na dzień. Obecnie prawie nikt już nie broni prawdziwości tezy dotyczącej Darowizny Konstantyna. Na przestrzeni lat papieże dość obojętnie podchodzili do upadku ważności dokumentu, ponieważ nie mieli zamiaru czerpać z niego jakichkolwiek korzyści i nie miał on dla nich aż takiego znaczenia, aby można było stanąć w obronie najwyższych praw i przywilejów Stolicy Apostolskiej.

Jak zapewne domyślacie się, motywem przewodnim Skryby jest omówiony powyżej dokument, który Konstantyn I Wielki przekazał papieżowi Sylwestrowi I w podzięce za rzekome cudowne uzdrowienie z trądu oraz chrzest i nawrócenie na chrześcijaństwo. Tak przynajmniej mówi legenda, która – być może – została wymyślona jedynie po to, aby uzasadnić ewentualną autentyczność dokumentu. Niemniej, z książki nie dowiecie się zbyt wiele o samym akcie prawnym. W powieści próżno bowiem szukać tych wszystkich informacji, które przywołałam powyżej, ponieważ Antonio Garrido skupił się bardziej na intrydze kryminalnej i przygodzie, aniżeli na omawianiu historycznego pochodzenia Donacji Konstantyna. Dokument gdzieś tam istnieje i choć stanowi poważny problem, to jednak fabuła Skryby nie koncentruje się na nim całkowicie. Mogłabym rzec, iż Darowizna Konstantyna jest czymś na kształt skarbu, który powinien pozostać w rękach przedstawicieli Kościoła Katolickiego, dlatego też ważne jest, aby wciąż był powielany przez poszczególnych średniowiecznych pisarzy zwanych skrybami, i dzięki temu przekazywany kolejnym namiestnikom Kościoła.


Papież Sylwester I chrzci cesarza Konstantyna I Wielkiego
autor: Maso di Banco (?-1348)


Akcja powieści rozgrywa się na przełomie VIII i IX wieku za panowania Karola I Wielkiego. Generalnie miejscem akcji jest niemiecki Würzburg. Z kolei tytułowym bohaterem powieści jest niejaki Gorgias, który do Würzburga przybył z Bizancjum jako wdowiec z maleńką córeczką Theresą. W nowym miejscu Gorgias ożenił się po raz drugi i rozpoczął pracę u hrabiego Wilfreda jako skryba. Przez lata przepisywał mnóstwo rozmaitych dokumentów i ksiąg, aż wreszcie otrzymał bardzo nietypowe i jednocześnie niezwykle tajemnicze zlecenie. Otóż hrabia żąda, aby skryba powielił dokument, który niektórym może przysporzyć jedynie poważnych problemów. Co też takiego kryje się za owym pergaminem? Czy życie Gorgiasa nie znajdzie się przypadkiem w ogromnym niebezpieczeństwie, tylko dlatego, że zgodził się, a właściwie został przymuszony do skopiowania tajemniczego dokumentu?

Tymczasem Theresa dorasta i teraz jest już dwudziestotrzyletnią piękną kobietą, która zwraca na siebie uwagę mężczyzn. Wychowana przez ojca skrybę kochającego książki i pisanie, a także władającego łaciną i greką, Theresa również pragnie rozwijać swoje umiejętności jako skryba. Jak wiemy w epoce średniowiecza kobiety nadawały się jedynie do prowadzenia domu i rodzenia dzieci. To mężczyźnie przysługiwało prawo do nauki, zaś „idealna” kobieta miała być analfabetką. Theresa za nic nie chce być jedną z tych niewiast, które żyją w Würzburgu i są posłuszne mężczyznom. Ona przy boku ojca wiele się nauczyła. Potrafi pisać i czytać, a nawet zna łacinę i grekę! Kiedy ją poznajemy dziewczyna terminuje u lokalnego wytwórcy papieru o imieniu Korne, który bynajmniej nie jest przyjaźnie nastawiony do córki Gorgiasa. Utrudnia jej praktycznie wszystko. Natomiast kiedy przychodzi dzień egzaminu, który – jeśli Theresa go zda – zapewni jej tytuł czeladnika, dochodzi do tragedii. Konsekwencje pożaru w pracowni pergamenariusa Kornego są niezwykle dramatyczne. Nie dość, że cały zakład obraca się w zgliszcza, to jeszcze giną ludzie. Jedyne, o czym myśli Korne, to żądza zemsty na tym, który jego zdaniem zawinił. Czy faktycznie pergamenarius ma rację, obwiniając za tragedię tę a nie inną osobę? Czy uda mu się dokonać na niej zemsty, tak jak planuje? Czy jeszcze kiedyś odbuduje swoją pracownię i znów będzie wyrabiał w niej pergamin?


Średniowieczny skryba podczas pracy w skryptorium 


Skryba to powieść, której akcja rozgrywa się na dwóch płaszczyznach. Z jednej strony mamy problem Gorgiasa, który godząc się na powielanie dokumentu naraził na niebezpieczeństwo nie tylko samego siebie, ale także swoją rodzinę. Z drugiej strony czytelnik podąża śladem Theresy, której życie także nie będzie usłane płatkami róż. Któregoś dnia młoda kobieta trafi do Fuldy, gdzie spotka pewnego tajemniczego i trochę niebezpiecznego mnicha, z którym połączą ją sprawy o podłożu kryminalnym. W związku z tym nasza bohaterka kilka razy znajdzie się w poważnych tarapatach, z których naprawdę ciężko będzie ujść w jednym kawałku. W miarę upływu czasu widzimy, że w Theresie więcej jest cech charakteru typowo męskich, niż kobiecych. Dziewczyna posiadła naprawdę sporo umiejętności, które zarezerwowane są jedynie dla mężczyzn. W dodatku jest jeszcze Hoos Larsson, z którym zaczyna łączyć ją głębokie uczucie. Czy jest ono bezpieczne? Czy miłość nie stanie się przypadkiem powodem zaślepienia i niedostrzegania wrogów, którzy mogą czaić się tuż obok? Czy Hoosowi naprawdę można ufać i wierzyć w jego usilne zapewnienia o dozgonnej miłości? Dlaczego mężczyzna tak niespodziewanie pojawił się w życiu Theresy? I wreszcie: kim naprawdę jest ten człowiek? 

Alkuin z Yorku 
Moim zdaniem Skryba to doskonała powieść historyczno-przygodowa okraszona dość dobrą intrygą kryminalną adekwatną do epoki, w jakiej rozgrywa się akcja. Autor robi wszystko, aby czytelnik nie mógł oderwać się od historii Theresy i jej ojca. Oprócz postaci czysto fikcyjnych, Antonio Garrido wprowadził także bohaterów historycznych. To wszystko stanowi naprawdę ciekawą mieszankę. Relacje pomiędzy Theresą a Gorgiasem są niezwykle silne. Widać tutaj, jak bardzo ojciec kocha swoją córkę i jak wiele sama Theresa jest w stanie poświęcić dla swojego rodziciela. Na kartach powieści spotykamy także taką zwyczajną przyjaźń pomiędzy kobietami. Jedna z nich generalnie zaliczana jest do tych porządnych, które przestrzegają zasad i raczej nie wdają się w kompromitujące sytuacje z mężczyznami, zaś druga wręcz odwrotnie. Całe miasteczko wie, czym niewiasta się zajmuje i jakiego rodzaju lokal prowadzi. Pomimo tych różnic kobiety potrafią żyć ze sobą w zgodzie, a nawet nawiązać wspomnianą już przyjaźń.

Na kartach powieści czytelnik spotyka również całą galerię negatywnych postaci. Jestem skłonna przyznać, że jest ich znacznie więcej niż tych pozytywnych. Niezwykle zagadkowym bohaterem jest anglosaski mnich, o którym wspomniałam już wcześniej. Alkuina z Yorku Theresa spotyka, przebywając w Fuldzie. Tak naprawdę do samego końca nie wiemy po której stronie opowiada się mnich. Z jednej strony sprawia wrażenie bezwzględnego tyrana, zaś z drugiej jest łagodny i pomocny. Można odnieść wrażenie, że Alkuin stale coś ukrywa, tylko nie wiadomo co to jest.

Podczas czytania wydawało mi się, że Antonio Garrido bawi się z czytelnikiem w kotka i myszkę. Kiedy już byłam pewna, że rozgryzłam tę czy inną postać, okazywało się, że tak naprawdę nadal niczego nie wiem, ponieważ zaistniałe na kartach książki wydarzenia sprawiały, że znów traciłam rozeznanie i zmuszona byłam czekać na kolejny rozwój wypadków. Poza tym praktycznie do samego końca nie wiadomo, jaki związek z naszymi bohaterami ma Donacja Konstantyna. Z kolei w całą tę aferę kryminalną zamieszani są wysocy rangą hierarchowie Kościoła Katolickiego.

Moim zdaniem Skryba to fascynująca powieść, która dokładnie oddaje klimat wczesnego średniowiecza. Dodatkowo wprowadzona intryga kryminalna podnosi walor książki i sprawia, że czytelnikowi trudno jest oderwać się od losów bohaterów. Myślę, że wielbiciele powieści historycznych nie powinni poczuć się rozczarowani tą opowieścią.







[1] Longobardowie (Długobrodzi) – lud zachodniogermański wywodzący się z terenów Skandynawii. W przeciwieństwie do romańskiej ludności Włoch, mężczyźni nosili długie brody.
[2] Dekret Gracjana (z łac. Decretum Gratiani) – zbiór aktów prawa kanonicznego spisanego około 1140 roku przez prawnika z Bolonii Franciscusa Gratianusa lub Johannesa Gratianusa znanego jako Gratian (z pol. Gracjan).
[3] Waldensi i Beguardowie – heretycki odłam chrześcijan.