Joanna z Tower to jedna z tych postaci, które łatwo znikają w cieniu
wielkich opowieści o Edwardzie III czy Robercie Bruce. W podręcznikach
dominują wojny, triumfy i narodowe mity, a znacznie rzadziej ci, którzy żyli
pomiędzy tymi wydarzeniami – zwłaszcza kobiety, funkcjonujące w samym centrum
polityki, choć bez realnej sprawczości. Joanna, angielska księżniczka i
późniejsza królowa Szkotów, świetnie pokazuje, jak skomplikowane było
„urodzone” królowanie i jak bezwzględnie działały mechanizmy dynastyczne. Ciało
królewskiej kobiety stawało się narzędziem dyplomacji, a ona sama zakładniczką
politycznych napięć. Urodzona w 1321 roku w Tower, dorastała w samym sercu
angielskiej władzy, całkowicie zanurzona w tożsamości Plantagenetów. Jej życie
jednak potoczyło się w kierunku, którego nie mogła przewidzieć: stała się bowiem
elementem strategii mającej zakończyć wieloletni konflikt angielsko‑szkocki.
Przyglądanie się jej losom to w gruncie rzeczy analiza nie tylko nieudanej
polityki lat 20. XIV wieku, lecz także ciężaru psychicznego bycia „żywym
traktatem” w czasach, gdy rodzące się tożsamości narodowe zaczynały wypierać
dawną elastyczność arystokratycznych powiązań.
 |
Nie mamy żadnego wiarygodnego i potwierdzonego portretu Joanny z Tower. Jedynym źródłem, jakim dysponujemy w odniesieniu do wyglądu Joanny jest Seton Armorial z 1591 roku, czyli zbiór heraldyczny zawierający szkockie rody i ich herby, gdzie Joanna została przedstawiona jako królowa, co stanowi późniejszą, symboliczną reprezentację jej statusu i roli w historii Szkocji. Niniejszy portret został przygotowany w oparciu o wizerunek Joanny znajdujący się właśnie w rzeczonym zbiorze heraldycznym. Oryginał znajduje się tutaj.
|
Jej wejście w świat wielkiej polityki przypadło na jeden z najbardziej
burzliwych momentów w historii Anglii. Jako najmłodsza córka Edwarda II i
Izabeli Francuskiej widziała upadek własnego ojca i przejęcie władzy przez
matkę oraz Rogera Mortimera. W 1328 roku podpisano traktat z
Edynburga i Northampton, który angielscy kronikarze z pogardą nazywali turpis pax – „haniebnym pokojem”. To
właśnie ten dokument uczynił siedmioletnią Joannę kluczowym elementem
pojednania: miała poślubić czteroletniego Dawida Bruce’a, syna Roberta I. W
Anglii widziano w niej „Joannę, która ma przynieść pokój”, dziecko mające ucieleśniać
pojednanie między dwoma zwaśnionymi krajami. W praktyce była jednak żywym
dowodem na to, że Anglia rezygnuje z roszczeń do zwierzchnictwa nad Szkocją,
było decyzją, którą wielu uważało za upokarzającą. Jej wyjazd na szkocki dwór w
1328 roku był dla niej ogromnym wstrząsem. Z bezpiecznego i znanego otoczenia
trafiła do kraju, który patrzył na nią z rezerwą, bo była córką wrogiego króla.
Jednocześnie jej obecność była Bruce’om potrzebna, by wzmocnić ich pozycję na
arenie międzynarodowej. Stabilizacja jednak skończyła się dość szybko: w 1329 roku
zmarł Robert Bruce, a tron objął jej mąż – kilkuletni Dawid II. I choć regenci
próbowali utrzymać świeżo wywalczoną niezależność, to jednak Szkocja ponownie
pogrążyła się w wojnie.
W 1332 roku Edward Balliol, wspierany przez tych szkockich możnych, którym
odebrano majątki, oraz przez brata Joanny, Edwarda III, ponownie wkroczył do
Szkocji. Dla Joanny był to moment skrajnie trudny. Nie znała języka, nie
rozumiała lokalnych zwyczajów, a jednocześnie jej własna rodzina próbowała
obalić państwo, którego była królową. Żyła więc w ciągłym rozdwojeniu: z
urodzenia Plantagenetka, z tytułu Bruce; Angielka z pochodzenia, ale
jednocześnie symbol szkockiej niezależności. W 1334 roku ona i Dawid uciekli do
Francji, gdzie przyjął ich Filip VI. Spędzili tam siedem lat, mieszkając w
Château Gaillard. Ten czas na wygnaniu mocno wpłynął na jej poczucie
tożsamości. Z jednej strony funkcjonowała w otoczeniu francuskiego dworu,
traktowana z pełnym szacunkiem należnym królowej. Z drugiej była królową bez
królestwa, zależną od kaprysów polityki między Walezjuszami a Plantagenetami.
Stała się obywatelką świata, ale jednocześnie coraz bardziej oddaloną od
szkockich poddanych, których miała reprezentować. Po powrocie była już bardziej
politycznym symbolem niż realną władczynią.
 |
Spotkanie Joanny z Tower i Dawida II z królem Francji, Filipem VI; grafika pochodzi z czternastowiecznej kroniki Jeana Froissarta. |
Kiedy w 1341 roku wróciła do Szkocji, zastała kraj wyniszczony wojną i
latami chaosu. Szlachta, która przetrwała kryzys wywołany przez Balliola, była
pewniejsza siebie niż kiedykolwiek, a Dawid II – już dorosły – chciał
udowodnić, że potrafi dorównać ojcu jako król‑wojownik. Właśnie wtedy jej życie
skręciło w stronę jeszcze większego dramatu. W 1346 roku, po klęsce pod
Neville’s Cross, Dawid trafił do angielskiej niewoli – w ręce jej własnego
brata – i został osadzony w Tower, miejscu, w którym Joanna przyszła na świat.
Ten symboliczny powrót Tower do jej życia pokazywał, jak niewielki miała wpływ
na cokolwiek. Przez jedenaście lat, gdy Dawid był więziony, jej obecność w
źródłach praktycznie zanika. Najpewniej została odsunięta na margines. Mogła
próbować mediować, ale była w sytuacji bez wyjścia: opowiedzenie się za Szkocją
oznaczałoby zdradę brata, a wsparcie Edwarda III – podważenie własnej pozycji
jako królowej Szkotów. Ten okres dobitnie pokazuje, jak krucha była rola
królowej‑pośredniczki, gdy pokój się rozpadał, a ona sama stawała się
niewygodnym przypomnieniem o dyplomacji, która nie zadziałała.
Jej życie komplikowały też kwestie osobiste. Brak dziecka w XIV wieku
był politycznym ciosem, a bezdzietność Joanny podważała jej autorytet na
szkockim dworze. To właśnie ta luka pozwoliła Dawidowi II – po jego uwolnieniu
w 1357 roku – stopniowo spychać ją na boczny tor. Jego romanse, najpierw z
Katarzyną Mortimer, potem z Małgorzatą Logie, nie były tylko prywatnymi
zdradami, ale próbą znalezienia kobiety, która mogłaby dać mu dziedzica i
wzmocnić jego władzę. Dla Joanny musiało to być wyjątkowo bolesne: po latach
bycia symbolem pokoju między dwoma królestwami została odtrącona przez
człowieka, którego miała wspierać i legitymizować. Jej wyjazd ze Szkocji w 1357
roku, oficjalnie określany jako pielgrzymka do Canterbury, był w rzeczywistości
powrotem do Anglii na stałe. Edward III przyjął ją z powrotem, zapewniając jej
utrzymanie i miejsce na dworze. W praktyce był to koniec jej małżeństwa i
ostateczne potwierdzenie, że projekt pokoju z 1328 roku całkowicie się rozpadł.
Ostatnie lata życia spędziła w Anglii, aż do śmierci w 1362 roku.
Wróciła do tożsamości, którą kazano jej porzucić jako dziecku: nie była już
królową Szkotów, lecz siostrą angielskiego monarchy, pełniąc rolę prestiżową,
ale pozbawioną realnego znaczenia. Jej obecność w Londynie podczas negocjacji
Dawida II w sprawie sukcesji sugeruje, że mogła być świadkiem chwili, gdy jej
mąż rozważał oddanie szkockiej korony Plantagenetom w zamian za umorzenie długów.
Ironia tej sytuacji jest uderzająca: kobieta wydana za mąż, by zagwarantować
szkocką niezależność, dożyła momentu, w którym jej mąż gotów był tę
niezależność oddać jej bratu. Zmarła w zamku Hertford i została pochowana w
londyńskim Greyfriars, a nie w Szkocji, obok królów z dynastii Bruce’ów. To było
symboliczne zakończenie życia, które od początku pozbawione zostało stabilnego
gruntu, czyli własnej ojczyzny, dziecka i miejsca, w którym mogłaby naprawdę zakorzenić
się politycznie.
Z perspektywy historycznej Joanna z Tower jest doskonałym przykładem
przecięcia ról płciowych, władzy i rodzących się tożsamości narodowych w
czasach, gdy Europa przechodziła od feudalnych, transgranicznych lojalności do
bardziej zamkniętych, proto‑nacjonalistycznych struktur. Jej losy nie obalają
stereotypu królowej jako pionka, ale pokazują, jak ogromne oczekiwania
nakładano na kobiety z dynastii królewskich i jak niewiele miały one narzędzi,
by sprostać tym oczekiwaniom w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Jej
angielskość była ciężarem w Szkocji, a szkocka korona ciekawostką w Anglii.
Brak dziecka, często traktowany jako osobista porażka, w rzeczywistości był
politycznym ciosem dla traktatu z Edynburga i Northampton. Bez potomka łączącego
Plantagenetów i Bruce’ów cały projekt pokoju okazał się konstrukcją bez
fundamentów, niezdolną przetrwać wojny, ambicje i osobiste konflikty.
 |
Widok na Greyfriars (klasztoru franciszkanów w Londynie) od strony wschodniej, gdzie pochowano Joannę z Tower. Autorem jest H. W. Brewer (1895). |
Przydomek „z Tower” tworzy w jej biografii klamrę, która jest
jednocześnie symboliczna i bolesna. Tower było miejscem jej narodzin, później
więzieniem jej męża, a przez całe życie pozostawało znakiem tej samej władzy
dynastycznej, która wyznaczała jej drogę i ograniczała możliwości działania.
Choć fizycznie przerzucano ją po całej Europie Zachodniej – z Londynu do Berwick,
z Château Gaillard do Perth – w sensie symbolicznym nigdy nie oddaliła się od
Tower. Do końca pozostała „z Tower”, nierozerwalnie związana z angielską
monarchią, która traktowała ją jak element politycznej gry. Jej los to opowieść
o samotności: o kobiecie niezbędnej dla funkcjonowania państwa, a jednocześnie
stale wypychanej na margines jego historii. W wielkich narracjach o wojnie
stuletniej i szkockich walkach o niepodległość Joanna żyła w centrum burzy,
będąc kobietą, której samo istnienie miało być prośbą o pokój, którego
mężczyźni jej epoki nie potrafili utrzymać. Patrząc na jej życie z dystansu,
trzeba dostrzec nie spektakularne czyny, lecz siłę jej przetrwania. Joanna
egzystowała w świecie, w którym jej tożsamość była nieustannie formowana przez
mężczyzn: była córką obalonego króla, siostrą ambitnego władcy i żoną
monarchy‑więźnia. Przetrwała czarną śmierć, kolejne wygnania i rozpad
małżeństwa, stawiając czoła doświadczenia, które dość łatwo giną w cieniu
bardziej widowiskowych wydarzeń. Skupienie uwagi na Joannie z Tower jest więc
potrzebną korektą wobec prostych opowieści o angielskiej i szkockiej koronie.
Przypomina, że „Wielki Pokój” z 1328 roku nie był triumfem, lecz kruchą próbą,
która narodziła się i upadła w granicach życia jednej kobiety. Jej biografia
odsłania mroczną stronę czternastowiecznej polityki – historię wykorzenienia i
ceny, jaką płacono za ambicje dynastii.
Jej losy skłaniają też do zastanowienia się nad miejscem królewskiej
małżonki w średniowieczu. W przeciwieństwie do swojej bratowej, Filipy z
Hainaut, która budowała swoją pozycję dzięki licznym dzieciom i pobożności,
Joanna została pozbawiona najważniejszych narzędzi królewskiej władzy. Bez
autorytetu wynikającego z macierzyństwa i bez stabilnej regencji mogła funkcjonować
jedynie jako symbol, a ta symboliczność niestety okazała się dla niej ciężarem.
Uosabiała traktat, którego obie strony wolałyby nie pamiętać. W Anglii
przypominała o „haniebnym” wyrzeczeniu się roszczeń, zaś w Szkocji o
„angielskim” wpływie, który budził nieufność. Jej życie pokazuje, jak nietrwała
była pozycja osoby będącej żywym kompromisem: gdy kompromis przestawał być
wygodny, Joanna trafiała w polityczną próżnię. W gruncie rzeczy jej biografia
to studium granic średniowiecznej dyplomacji. Małżeństwa dziecięce miały
łagodzić konflikty, ale w praktyce były tylko chwilowym opatrunkiem na głębokie
rany. Życie Joanny było ceną zapłaconą za kilka lat względnego spokoju. To, że zmarła
tam, gdzie się urodziła – z dala od męża i jego królestwa – pokazuje całkowity
rozpad projektu, któremu miała służyć od dziecka. Była królową nieudanego
pokoju, księżniczką rozdartego rodu i kobietą, której tożsamość była
nieustannie rozciągana między oczekiwaniami dwóch Koron. A milczenie, jakie
pozostawiła w źródłach, jest najostrzejszą krytyką systemu dynastycznego –
systemu, który potrafił budować monumentalne struktury władzy, ale nie potrafił
stworzyć miejsca dla kobiet, na których te struktury się opierały.

Historia Joanny splata się także z narodzinami pojęcia narodu w XIV
wieku, które zaczęło wypierać wcześniejszą, bardziej płynną tożsamość
anglo‑normańskiej elity. W latach jej dzieciństwa przynależność dynastyczna
była ważniejsza niż granice, ale w trakcie jej późniejszego życia te granice
zaczęły twardnieć. Jako córka angielskiego króla i żona szkockiego monarchy
była ostatnią przedstawicielką świata, w którym takie połączenie mogło stworzyć
tożsamość hybrydową. Wojny lat 30. i 40. brutalnie to przekreśliły. W Szkocji
patrzono na nią przez pryzmat narodowej „czystości”, a jej angielskie
pochodzenie czyniło ją wieczną outsiderką i to niezależnie od lat spędzonych w
tym kraju oraz od francuskiego wygnania u boku Dawida. W coraz bardziej
nacjonalizującym się krajobrazie politycznym Joanna nie mogła stać się
„szkocką” królową w takim sensie jak jej poprzedniczki; była królową w świecie,
który definiował się przede wszystkim poprzez sprzeciw wobec jej pochodzenia. Trudności
związane z jej pełną integracją nie wynikały więc z osobistej słabości, lecz z
głębokich przemian strukturalnych. W czasie Drugiej Wojny o Niepodległość
Szkocji granice narodowe stawały się coraz bardziej nieprzekraczalne, a Joanna –
ucieleśniająca przestrzeń pomiędzy dwoma zwaśnionymi państwami – nie miała
gdzie się w nich zmieścić. Jej ciało stało się polem ścierania się roszczeń
Edwarda III i Bruce’ów. Po pojmaniu Dawida jej „angielskość” była dla
Plantagenetów narzędziem nacisku, a dla Szkotów powodem do podejrzeń wobec
własnej królowej‑małżonki. Wpadła w pułapkę podwójnego wykluczenia: zbyt angielska
dla Szkocji i zbyt szkocka – z racji tytułu i małżeństwa – dla Anglii. Jej
powrót do Anglii w 1357 roku był więc nie tylko osobistym wyborem, ale też
przyznaniem, że przestrzeń pośrednia, którą miała wypełniać, po prostu
przestała istnieć.
Warto też zauważyć, jak wymowne jest milczenie źródeł dotyczące jej
relacji z matką, Izabelą Francuską. Izabela – kobieta, która obaliła męża i
przejęła władzę – stanowi niemal lustrzane odbicie Joanny, lecz z tą różnicą,
że jej życie było historią nieafiszującej się siły. A jednak mimo to obie były
definiowane przez swoje związki z koronami Anglii i Francji. Reputacja Izabeli
jako „Wilczycy” i określenie Joanny jako „tkaczki pokoju” wyznaczają dwa
skrajne modele królewskiej kobiecości: buntowniczą sprawczość i uległą
dyplomację. „Niedopasowanie” Joanny do wzorca matki mogło wynikać z jej
charakteru, ale równie dobrze z o wiele węższej przestrzeni politycznej, jaką
jej pozostawiono. Izabela działała w centrum potężnego dworu; Joanna zaś była
spychana na peryferie – do miast pogranicza, oblężonych zamków i francuskiej
prowincji. Jej późniejsze lata w Anglii pokazują, jak funkcjonowała królowa odseparowana od męża. Mieszkając na angielskim dworze, podczas
gdy Dawid II rządził w Szkocji, Joanna zajmowała specyficzną, półformalną
pozycję dyplomatyczną. Była żywym przypomnieniem szkockiego długu, pionkiem
trzymanym w rezerwie na wypadek, gdyby Dawid nie spełnił żądań Edwarda III. A
jednocześnie widać w tych latach pewien rodzaj spokoju: jej relacje z Filipą z
Hainaut i obecność na ceremoniach dworskich sugerują, że wreszcie mogła zaznać
odrobiny stabilności, choć okupionej utratą politycznego znaczenia. Jej śmierć
w 1362 roku, tuż przed kolejnym załamaniem pokoju, oszczędziła jej obserwowania
ostatecznego rozpadu relacji między Bruce’ami a Plantagenetami.
 |
Dawid II (po lewej) i Edward III (po prawej) w kompilacji historycznej; miniatura pochodzi z jednego z ważniejszych średniowiecznych rękopisów, w którym zestawiono władców i wydarzenia polityczne XIV wieku. Przedstawienie Dawida II i Edwarda III nie musi dokumentować rzeczywistego spotkania - często były to sceny symboliczne, mające podkreślić relacje polityczne lub kontrast między monarchami. Miniatura ta mogła zatem pełnić funkcję wizualnego komentarza politycznego, a nie realistycznej kroniki, zważywszy że jej autor nie jest znany.
|
W szerszym ujęciu Joanna z Tower staje się symbolem „kryzysu XIV wieku”.
Jej życie odbija niestabilność epoki: zawodność traktatów, kruchość królewskich
małżeństw, wpływ zarazy i nieustępliwość wojen dynastycznych. Była kobietą,
której obiecano królestwo, a dano życie pełne napięć i strat. Tower było jej
początkiem i – symbolicznie – także końcem: wysokostatusową klatką średniowiecznej
monarchii. Patrząc na Joannę jako ofiarę struktur politycznych i płciowych, a
nie bierną obserwatorkę, zyskujemy pełniejszy obraz ludzkiej ceny „Wielkiego
Pokoju”. Była bowiem ucieleśnieniem utraconej szansy na angielsko‑szkocką unię,
kobietą, która miała stać się mostem między dwoma światami, ale oba wybrały
przepaść wojny. Jej biografia jest cenna właśnie dlatego, że nie kończy się
tradycyjnym „sukcesem”. W epoce, w której znaczenie mierzono zdobytym
terytorium lub liczbą potomków, życie Joanny wydaje się pasmem porażek. A
jednak w badaniu władzy historia strat jest równie ważna jak historia
zwycięstw. Joanna pokazuje kruchość urzędu królowej‑małżonki, gdy zostaje on
pozbawiony biologicznej i politycznej funkcji. Pozostaje przejmującą postacią spoczywającą
w Greyfriars – królową należącą do dwóch narodów, ale nieprzyjętą w pełni przez
żaden z nich. Jej życie przypomina, że w XIV wieku Tower było nie tylko
miejscem narodzin, lecz także stanem istnienia dla tych, którzy znaleźli się w
trybach suwerennej ambicji. Dzięki Joannie widzimy tę epokę nie tylko jako czas
królów i bitew, lecz jako okres głębokiego osobistego i politycznego
wykorzenienia, w którym nawet córka króla mogła stać się obcą w każdym miejscu,
które nazywała domem.
Jej dziedzictwo jest też krytyką sposobu, w jaki pamięć historyczna
wybiera swoich bohaterów. Joanna została przyćmiona przez bardziej wyraziste
kobiety swojej epoki – Izabelę Francuską, Alicję Perrers czy Czarną Agnes z
Dunbar. A jednak jej „milczenie” w archiwach samo w sobie jest politycznym
komunikatem: odzwierciedla wymazanie kobiety, która przestała pełnić funkcję
dynastyczną. Umieszczenie jej w centrum analizy podważa przekonanie, że
znaczenie historyczne wynika wyłącznie z jawnej sprawczości. Niemniej jej rola
tkwi w tym, że w pewnym momencie swojego życia stała się punktem styku presji
dynastycznych, narodowych i genderowych. Była naczyniem dla nadziei roku 1328 i
kozłem ofiarnym dla porażek lat 50. XIV wieku. Pamięć o Joannie z Tower to
pamięć o realiach średniowiecznego pokoju – pokoju, który potrafił być równie
brutalny jak wojna, zwłaszcza dla tych, których ciała stawały się materiałem do
spisywania traktatów. Jej życie pozostaje przejmującym świadectwem tego, że w
grze o tron niektórzy gracze nie są wykorzystywani po to, by wygrać, lecz po
to, by gra trwała dalej często kosztem ich własnej tożsamości i spokoju. Tower,
gdzie przyszła na świat, położyła się cieniem na jej życiu, stając się pomnikiem
uwięzienia księżniczki, która miała przynieść pokój, a de facto została milczącym świadkiem stulecia przelanej krwi.
Bibliografia:
- Barrow G. W. S.: Robert Bruce and the Community of the Realm of Scotland, Edinburgh
University Press, Edynburg 2005.
- Boardman S.: The
Early Stewart Kings: Robert II and Robert III, 1371–1406, Tuckwell Press,
East Linton 1996.
- Brown M.: The
Wars of Scotland, 1214–1371, Edinburgh University Press, Edinburgh 2004.
- McIntosh M. K.: Working Women in English Society, 1300–1620, Cambridge University
Press, Cambridge 2005.
- Parsons J. C. (red.): Medieval Queenship, St. Martin’s Press, Nowy Jork 1993.
Ⓒ Agnieszka Różycka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz