środa, 4 marca 2026

Od królewskiej twierdzy do niespokojnego pogranicza: angielska księżniczka, która została szkocką królową

 



Joanna z Tower to jedna z tych postaci, które łatwo znikają w cieniu wielkich opowieści o Edwardzie III czy Robercie Bruce. W podręcznikach dominują wojny, triumfy i narodowe mity, a znacznie rzadziej ci, którzy żyli pomiędzy tymi wydarzeniami – zwłaszcza kobiety, funkcjonujące w samym centrum polityki, choć bez realnej sprawczości. Joanna, angielska księżniczka i późniejsza królowa Szkotów, świetnie pokazuje, jak skomplikowane było „urodzone” królowanie i jak bezwzględnie działały mechanizmy dynastyczne. Ciało królewskiej kobiety stawało się narzędziem dyplomacji, a ona sama zakładniczką politycznych napięć. Urodzona w 1321 roku w Tower, dorastała w samym sercu angielskiej władzy, całkowicie zanurzona w tożsamości Plantagenetów. Jej życie jednak potoczyło się w kierunku, którego nie mogła przewidzieć: stała się bowiem elementem strategii mającej zakończyć wieloletni konflikt angielsko‑szkocki. Przyglądanie się jej losom to w gruncie rzeczy analiza nie tylko nieudanej polityki lat 20. XIV wieku, lecz także ciężaru psychicznego bycia „żywym traktatem” w czasach, gdy rodzące się tożsamości narodowe zaczynały wypierać dawną elastyczność arystokratycznych powiązań.


Nie mamy żadnego wiarygodnego
i potwierdzonego portretu Joanny z Tower.
Jedynym źródłem, jakim dysponujemy
w odniesieniu do wyglądu Joanny jest 
Seton Armorial 
z 1591 roku, czyli
zbiór heraldyczny zawierający szkockie
rody i ich herby, gdzie Joanna została
przedstawiona jako królowa, co stanowi
późniejszą, symboliczną reprezentację
jej statusu i roli w historii Szkocji.
Niniejszy portret został przygotowany
w oparciu o wizerunek Joanny
znajdujący się właśnie w rzeczonym
zbiorze heraldycznym.
Oryginał znajduje się tutaj.

 

Jej wejście w świat wielkiej polityki przypadło na jeden z najbardziej burzliwych momentów w historii Anglii. Jako najmłodsza córka Edwarda II i Izabeli Francuskiej widziała upadek własnego ojca i przejęcie władzy przez matkę oraz Rogera Mortimera. W 1328 roku podpisano traktat z Edynburga i Northampton, który angielscy kronikarze z pogardą nazywali turpis pax – „haniebnym pokojem”. To właśnie ten dokument uczynił siedmioletnią Joannę kluczowym elementem pojednania: miała poślubić czteroletniego Dawida Bruce’a, syna Roberta I. W Anglii widziano w niej „Joannę, która ma przynieść pokój”, dziecko mające ucieleśniać pojednanie między dwoma zwaśnionymi krajami. W praktyce była jednak żywym dowodem na to, że Anglia rezygnuje z roszczeń do zwierzchnictwa nad Szkocją, było decyzją, którą wielu uważało za upokarzającą. Jej wyjazd na szkocki dwór w 1328 roku był dla niej ogromnym wstrząsem. Z bezpiecznego i znanego otoczenia trafiła do kraju, który patrzył na nią z rezerwą, bo była córką wrogiego króla. Jednocześnie jej obecność była Bruce’om potrzebna, by wzmocnić ich pozycję na arenie międzynarodowej. Stabilizacja jednak skończyła się dość szybko: w 1329 roku zmarł Robert Bruce, a tron objął jej mąż – kilkuletni Dawid II. I choć regenci próbowali utrzymać świeżo wywalczoną niezależność, to jednak Szkocja ponownie pogrążyła się w wojnie.

W 1332 roku Edward Balliol, wspierany przez tych szkockich możnych, którym odebrano majątki, oraz przez brata Joanny, Edwarda III, ponownie wkroczył do Szkocji. Dla Joanny był to moment skrajnie trudny. Nie znała języka, nie rozumiała lokalnych zwyczajów, a jednocześnie jej własna rodzina próbowała obalić państwo, którego była królową. Żyła więc w ciągłym rozdwojeniu: z urodzenia Plantagenetka, z tytułu Bruce; Angielka z pochodzenia, ale jednocześnie symbol szkockiej niezależności. W 1334 roku ona i Dawid uciekli do Francji, gdzie przyjął ich Filip VI. Spędzili tam siedem lat, mieszkając w Château Gaillard. Ten czas na wygnaniu mocno wpłynął na jej poczucie tożsamości. Z jednej strony funkcjonowała w otoczeniu francuskiego dworu, traktowana z pełnym szacunkiem należnym królowej. Z drugiej była królową bez królestwa, zależną od kaprysów polityki między Walezjuszami a Plantagenetami. Stała się obywatelką świata, ale jednocześnie coraz bardziej oddaloną od szkockich poddanych, których miała reprezentować. Po powrocie była już bardziej politycznym symbolem niż realną władczynią.


Spotkanie Joanny z Tower i Dawida II z królem Francji,
Filipem VI; grafika pochodzi z czternastowiecznej
kroniki Jeana Froissarta.

 
Kiedy w 1341 roku wróciła do Szkocji, zastała kraj wyniszczony wojną i latami chaosu. Szlachta, która przetrwała kryzys wywołany przez Balliola, była pewniejsza siebie niż kiedykolwiek, a Dawid II – już dorosły – chciał udowodnić, że potrafi dorównać ojcu jako król‑wojownik. Właśnie wtedy jej życie skręciło w stronę jeszcze większego dramatu. W 1346 roku, po klęsce pod Neville’s Cross, Dawid trafił do angielskiej niewoli – w ręce jej własnego brata – i został osadzony w Tower, miejscu, w którym Joanna przyszła na świat. Ten symboliczny powrót Tower do jej życia pokazywał, jak niewielki miała wpływ na cokolwiek. Przez jedenaście lat, gdy Dawid był więziony, jej obecność w źródłach praktycznie zanika. Najpewniej została odsunięta na margines. Mogła próbować mediować, ale była w sytuacji bez wyjścia: opowiedzenie się za Szkocją oznaczałoby zdradę brata, a wsparcie Edwarda III – podważenie własnej pozycji jako królowej Szkotów. Ten okres dobitnie pokazuje, jak krucha była rola królowej‑pośredniczki, gdy pokój się rozpadał, a ona sama stawała się niewygodnym przypomnieniem o dyplomacji, która nie zadziałała.
 
Jej życie komplikowały też kwestie osobiste. Brak dziecka w XIV wieku był politycznym ciosem, a bezdzietność Joanny podważała jej autorytet na szkockim dworze. To właśnie ta luka pozwoliła Dawidowi II – po jego uwolnieniu w 1357 roku – stopniowo spychać ją na boczny tor. Jego romanse, najpierw z Katarzyną Mortimer, potem z Małgorzatą Logie, nie były tylko prywatnymi zdradami, ale próbą znalezienia kobiety, która mogłaby dać mu dziedzica i wzmocnić jego władzę. Dla Joanny musiało to być wyjątkowo bolesne: po latach bycia symbolem pokoju między dwoma królestwami została odtrącona przez człowieka, którego miała wspierać i legitymizować. Jej wyjazd ze Szkocji w 1357 roku, oficjalnie określany jako pielgrzymka do Canterbury, był w rzeczywistości powrotem do Anglii na stałe. Edward III przyjął ją z powrotem, zapewniając jej utrzymanie i miejsce na dworze. W praktyce był to koniec jej małżeństwa i ostateczne potwierdzenie, że projekt pokoju z 1328 roku całkowicie się rozpadł.




Ostatnie lata życia spędziła w Anglii, aż do śmierci w 1362 roku. Wróciła do tożsamości, którą kazano jej porzucić jako dziecku: nie była już królową Szkotów, lecz siostrą angielskiego monarchy, pełniąc rolę prestiżową, ale pozbawioną realnego znaczenia. Jej obecność w Londynie podczas negocjacji Dawida II w sprawie sukcesji sugeruje, że mogła być świadkiem chwili, gdy jej mąż rozważał oddanie szkockiej korony Plantagenetom w zamian za umorzenie długów. Ironia tej sytuacji jest uderzająca: kobieta wydana za mąż, by zagwarantować szkocką niezależność, dożyła momentu, w którym jej mąż gotów był tę niezależność oddać jej bratu. Zmarła w zamku Hertford i została pochowana w londyńskim Greyfriars, a nie w Szkocji, obok królów z dynastii Bruce’ów. To było symboliczne zakończenie życia, które od początku pozbawione zostało stabilnego gruntu, czyli własnej ojczyzny, dziecka i  miejsca, w którym mogłaby naprawdę zakorzenić się politycznie.
 
Z perspektywy historycznej Joanna z Tower jest doskonałym przykładem przecięcia ról płciowych, władzy i rodzących się tożsamości narodowych w czasach, gdy Europa przechodziła od feudalnych, transgranicznych lojalności do bardziej zamkniętych, proto‑nacjonalistycznych struktur. Jej losy nie obalają stereotypu królowej jako pionka, ale pokazują, jak ogromne oczekiwania nakładano na kobiety z dynastii królewskich i jak niewiele miały one narzędzi, by sprostać tym oczekiwaniom w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Jej angielskość była ciężarem w Szkocji, a szkocka korona ciekawostką w Anglii. Brak dziecka, często traktowany jako osobista porażka, w rzeczywistości był politycznym ciosem dla traktatu z Edynburga i Northampton. Bez potomka łączącego Plantagenetów i Bruce’ów cały projekt pokoju okazał się konstrukcją bez fundamentów, niezdolną przetrwać wojny, ambicje i osobiste konflikty.


Widok na Greyfriars (klasztoru franciszkanów w Londynie)
od strony wschodniej, gdzie pochowano Joannę z Tower.
Autorem jest H. W. Brewer (1895).


Przydomek „z Tower” tworzy w jej biografii klamrę, która jest jednocześnie symboliczna i bolesna. Tower było miejscem jej narodzin, później więzieniem jej męża, a przez całe życie pozostawało znakiem tej samej władzy dynastycznej, która wyznaczała jej drogę i ograniczała możliwości działania. Choć fizycznie przerzucano ją po całej Europie Zachodniej – z Londynu do Berwick, z Château Gaillard do Perth – w sensie symbolicznym nigdy nie oddaliła się od Tower. Do końca pozostała „z Tower”, nierozerwalnie związana z angielską monarchią, która traktowała ją jak element politycznej gry. Jej los to opowieść o samotności: o kobiecie niezbędnej dla funkcjonowania państwa, a jednocześnie stale wypychanej na margines jego historii. W wielkich narracjach o wojnie stuletniej i szkockich walkach o niepodległość Joanna żyła w centrum burzy, będąc kobietą, której samo istnienie miało być prośbą o pokój, którego mężczyźni jej epoki nie potrafili utrzymać. Patrząc na jej życie z dystansu, trzeba dostrzec nie spektakularne czyny, lecz siłę jej przetrwania. Joanna egzystowała w świecie, w którym jej tożsamość była nieustannie formowana przez mężczyzn: była córką obalonego króla, siostrą ambitnego władcy i żoną monarchy‑więźnia. Przetrwała czarną śmierć, kolejne wygnania i rozpad małżeństwa, stawiając czoła doświadczenia, które dość łatwo giną w cieniu bardziej widowiskowych wydarzeń. Skupienie uwagi na Joannie z Tower jest więc potrzebną korektą wobec prostych opowieści o angielskiej i szkockiej koronie. Przypomina, że „Wielki Pokój” z 1328 roku nie był triumfem, lecz kruchą próbą, która narodziła się i upadła w granicach życia jednej kobiety. Jej biografia odsłania mroczną stronę czternastowiecznej polityki – historię wykorzenienia i ceny, jaką płacono za ambicje dynastii.
 
Jej losy skłaniają też do zastanowienia się nad miejscem królewskiej małżonki w średniowieczu. W przeciwieństwie do swojej bratowej, Filipy z Hainaut, która budowała swoją pozycję dzięki licznym dzieciom i pobożności, Joanna została pozbawiona najważniejszych narzędzi królewskiej władzy. Bez autorytetu wynikającego z macierzyństwa i bez stabilnej regencji mogła funkcjonować jedynie jako symbol, a ta symboliczność niestety okazała się dla niej ciężarem. Uosabiała traktat, którego obie strony wolałyby nie pamiętać. W Anglii przypominała o „haniebnym” wyrzeczeniu się roszczeń, zaś w Szkocji o „angielskim” wpływie, który budził nieufność. Jej życie pokazuje, jak nietrwała była pozycja osoby będącej żywym kompromisem: gdy kompromis przestawał być wygodny, Joanna trafiała w polityczną próżnię. W gruncie rzeczy jej biografia to studium granic średniowiecznej dyplomacji. Małżeństwa dziecięce miały łagodzić konflikty, ale w praktyce były tylko chwilowym opatrunkiem na głębokie rany. Życie Joanny było ceną zapłaconą za kilka lat względnego spokoju. To, że zmarła tam, gdzie się urodziła – z dala od męża i jego królestwa – pokazuje całkowity rozpad projektu, któremu miała służyć od dziecka. Była królową nieudanego pokoju, księżniczką rozdartego rodu i kobietą, której tożsamość była nieustannie rozciągana między oczekiwaniami dwóch Koron. A milczenie, jakie pozostawiła w źródłach, jest najostrzejszą krytyką systemu dynastycznego – systemu, który potrafił budować monumentalne struktury władzy, ale nie potrafił stworzyć miejsca dla kobiet, na których te struktury się opierały.



 
Historia Joanny splata się także z narodzinami pojęcia narodu w XIV wieku, które zaczęło wypierać wcześniejszą, bardziej płynną tożsamość anglo‑normańskiej elity. W latach jej dzieciństwa przynależność dynastyczna była ważniejsza niż granice, ale w trakcie jej późniejszego życia te granice zaczęły twardnieć. Jako córka angielskiego króla i żona szkockiego monarchy była ostatnią przedstawicielką świata, w którym takie połączenie mogło stworzyć tożsamość hybrydową. Wojny lat 30. i 40. brutalnie to przekreśliły. W Szkocji patrzono na nią przez pryzmat narodowej „czystości”, a jej angielskie pochodzenie czyniło ją wieczną outsiderką i to niezależnie od lat spędzonych w tym kraju oraz od francuskiego wygnania u boku Dawida. W coraz bardziej nacjonalizującym się krajobrazie politycznym Joanna nie mogła stać się „szkocką” królową w takim sensie jak jej poprzedniczki; była królową w świecie, który definiował się przede wszystkim poprzez sprzeciw wobec jej pochodzenia. Trudności związane z jej pełną integracją nie wynikały więc z osobistej słabości, lecz z głębokich przemian strukturalnych. W czasie Drugiej Wojny o Niepodległość Szkocji granice narodowe stawały się coraz bardziej nieprzekraczalne, a Joanna – ucieleśniająca przestrzeń pomiędzy dwoma zwaśnionymi państwami – nie miała gdzie się w nich zmieścić. Jej ciało stało się polem ścierania się roszczeń Edwarda III i Bruce’ów. Po pojmaniu Dawida jej „angielskość” była dla Plantagenetów narzędziem nacisku, a dla Szkotów powodem do podejrzeń wobec własnej królowej‑małżonki. Wpadła w pułapkę podwójnego wykluczenia: zbyt angielska dla Szkocji i zbyt szkocka – z racji tytułu i małżeństwa – dla Anglii. Jej powrót do Anglii w 1357 roku był więc nie tylko osobistym wyborem, ale też przyznaniem, że przestrzeń pośrednia, którą miała wypełniać, po prostu przestała istnieć.
 
Warto też zauważyć, jak wymowne jest milczenie źródeł dotyczące jej relacji z matką, Izabelą Francuską. Izabela – kobieta, która obaliła męża i przejęła władzę – stanowi niemal lustrzane odbicie Joanny, lecz z tą różnicą, że jej życie było historią nieafiszującej się siły. A jednak mimo to obie były definiowane przez swoje związki z koronami Anglii i Francji. Reputacja Izabeli jako „Wilczycy” i określenie Joanny jako „tkaczki pokoju” wyznaczają dwa skrajne modele królewskiej kobiecości: buntowniczą sprawczość i uległą dyplomację. „Niedopasowanie” Joanny do wzorca matki mogło wynikać z jej charakteru, ale równie dobrze z o wiele węższej przestrzeni politycznej, jaką jej pozostawiono. Izabela działała w centrum potężnego dworu; Joanna zaś była spychana na peryferie – do miast pogranicza, oblężonych zamków i francuskiej prowincji. Jej późniejsze lata w Anglii pokazują, jak funkcjonowała królowa odseparowana od męża. Mieszkając na angielskim dworze, podczas gdy Dawid II rządził w Szkocji, Joanna zajmowała specyficzną, półformalną pozycję dyplomatyczną. Była żywym przypomnieniem szkockiego długu, pionkiem trzymanym w rezerwie na wypadek, gdyby Dawid nie spełnił żądań Edwarda III. A jednocześnie widać w tych latach pewien rodzaj spokoju: jej relacje z Filipą z Hainaut i obecność na ceremoniach dworskich sugerują, że wreszcie mogła zaznać odrobiny stabilności, choć okupionej utratą politycznego znaczenia. Jej śmierć w 1362 roku, tuż przed kolejnym załamaniem pokoju, oszczędziła jej obserwowania ostatecznego rozpadu relacji między Bruce’ami a Plantagenetami.


Dawid II (po lewej) i Edward III (po prawej)
w kompilacji historycznej; miniatura pochodzi z jednego
z ważniejszych średniowiecznych rękopisów,
w którym zestawiono władców i wydarzenia
polityczne XIV wieku. Przedstawienie Dawida II
i Edwarda III nie musi dokumentować rzeczywistego
spotkania - często były to sceny symboliczne, mające
podkreślić relacje polityczne lub kontrast między
monarchami. Miniatura ta mogła zatem pełnić funkcję
wizualnego komentarza politycznego, a nie realistycznej
kroniki, zważywszy że jej autor nie jest znany. 



W szerszym ujęciu Joanna z Tower staje się symbolem „kryzysu XIV wieku”. Jej życie odbija niestabilność epoki: zawodność traktatów, kruchość królewskich małżeństw, wpływ zarazy i nieustępliwość wojen dynastycznych. Była kobietą, której obiecano królestwo, a dano życie pełne napięć i strat. Tower było jej początkiem i – symbolicznie – także końcem: wysokostatusową klatką średniowiecznej monarchii. Patrząc na Joannę jako ofiarę struktur politycznych i płciowych, a nie bierną obserwatorkę, zyskujemy pełniejszy obraz ludzkiej ceny „Wielkiego Pokoju”. Była bowiem ucieleśnieniem utraconej szansy na angielsko‑szkocką unię, kobietą, która miała stać się mostem między dwoma światami, ale oba wybrały przepaść wojny. Jej biografia jest cenna właśnie dlatego, że nie kończy się tradycyjnym „sukcesem”. W epoce, w której znaczenie mierzono zdobytym terytorium lub liczbą potomków, życie Joanny wydaje się pasmem porażek. A jednak w badaniu władzy historia strat jest równie ważna jak historia zwycięstw. Joanna pokazuje kruchość urzędu królowej‑małżonki, gdy zostaje on pozbawiony biologicznej i politycznej funkcji. Pozostaje przejmującą postacią spoczywającą w Greyfriars – królową należącą do dwóch narodów, ale nieprzyjętą w pełni przez żaden z nich. Jej życie przypomina, że w XIV wieku Tower było nie tylko miejscem narodzin, lecz także stanem istnienia dla tych, którzy znaleźli się w trybach suwerennej ambicji. Dzięki Joannie widzimy tę epokę nie tylko jako czas królów i bitew, lecz jako okres głębokiego osobistego i politycznego wykorzenienia, w którym nawet córka króla mogła stać się obcą w każdym miejscu, które nazywała domem.
 
Jej dziedzictwo jest też krytyką sposobu, w jaki pamięć historyczna wybiera swoich bohaterów. Joanna została przyćmiona przez bardziej wyraziste kobiety swojej epoki – Izabelę Francuską, Alicję Perrers czy Czarną Agnes z Dunbar. A jednak jej „milczenie” w archiwach samo w sobie jest politycznym komunikatem: odzwierciedla wymazanie kobiety, która przestała pełnić funkcję dynastyczną. Umieszczenie jej w centrum analizy podważa przekonanie, że znaczenie historyczne wynika wyłącznie z jawnej sprawczości. Niemniej jej rola tkwi w tym, że w pewnym momencie swojego życia stała się punktem styku presji dynastycznych, narodowych i genderowych. Była naczyniem dla nadziei roku 1328 i kozłem ofiarnym dla porażek lat 50. XIV wieku. Pamięć o Joannie z Tower to pamięć o realiach średniowiecznego pokoju – pokoju, który potrafił być równie brutalny jak wojna, zwłaszcza dla tych, których ciała stawały się materiałem do spisywania traktatów. Jej życie pozostaje przejmującym świadectwem tego, że w grze o tron niektórzy gracze nie są wykorzystywani po to, by wygrać, lecz po to, by gra trwała dalej często kosztem ich własnej tożsamości i spokoju. Tower, gdzie przyszła na świat, położyła się cieniem na jej życiu, stając się pomnikiem uwięzienia księżniczki, która miała przynieść pokój, a de facto została milczącym świadkiem stulecia przelanej krwi.


Bibliografia:
  1. Barrow G. W. S.: Robert Bruce and the Community of the Realm of Scotland, Edinburgh University Press, Edynburg 2005.
  2. Boardman S.: The Early Stewart Kings: Robert II and Robert III, 1371–1406, Tuckwell Press, East Linton 1996.
  3. Brown M.: The Wars of Scotland, 1214–1371, Edinburgh University Press, Edinburgh 2004.
  4. McIntosh M. K.: Working Women in English Society, 1300–1620, Cambridge University Press, Cambridge 2005.
  5. Parsons J. C. (red.): Medieval Queenship, St. Martin’s Press, Nowy Jork 1993.



Ⓒ Agnieszka Różycka



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz