Historia relacji
między Tomaszem Seymourem, 1. baronem Seymour of Sudeley, a młodziutką Elżbietą
Tudor to jeden z najbardziej dyskutowanych i problematycznych epizodów
wczesnego okresu Tudorów. Zbyt często sprowadza się go do sensacyjnych
opowieści o drapieżnym adoratorze albo nastoletniej księżniczce, która zbyt
wcześnie się uległa urokowi starszego mężczyzny. Tymczasem sprawa jest dużo
bardziej złożona. Aby naprawdę zrozumieć, co się między nimi działo, trzeba
spojrzeć na to przez pryzmat ówczesnej polityki dynastycznej, dworskich
konwencji i mechanizmów władzy. A to oznacza konieczność uwzględnienia realiów
protektoratu edwardiańskiego, specyficznych relacji panujących w domu Katarzyny
Parr oraz późniejszego skandalu, który uruchomił działania śledcze i prawne
Rady Królewskiej.
 |
Nastoletnia księżniczka Elżbieta Tudor (1546) Portret został namalowany na wyraźne życzenie Henryka VIII, a jego autorstwo przypisuje się Williamowi Scrotsowi. |
Pierwszym
krokiem jest przyjrzenie się sytuacji samego Tomasza Seymoura. Po śmierci
Henryka VIII znalazł się on w cieniu, ponieważ jego brat Edward, książę
Somerset, przejął władzę jako lord protektor. Tomasz był człowiekiem ambitnym,
pełnym urazy wobec dominacji brata, i traktował małżeństwo nie jako romantyczny
wybór, lecz jako narzędzie polityczne. Jego szybki ślub z królową‑wdową,
Katarzyną Parr, był więc przemyślanym posunięciem, które miało dać mu dostęp do
młodego Edwarda VI. To właśnie w domu Katarzyny, w Chelsea, zaczęła się jego
znajomość z czternastoletnią Elżbietą. Jeśli przyjąć, że jego „zaloty” stały
się świadomym działaniem zmierzającym do małżeństwa, to dostępne źródła
sugerują, że Seymour rzeczywiście kalkulował ryzyko i widział w Elżbiecie pewną
polityczną szansę, choć nie była to jego główna strategia. Początkowo jego
bliskość wobec niej tłumaczono rolą ojczyma. Jednak zeznania Kat Ashley i Tomasza
Parry’ego pokazują, że jego zachowanie wykraczało poza to, co wówczas uznawano
za normalne w relacjach rodzinnych. Poranne wizyty w jej sypialni, łaskotanie, żarty
na granicy przyzwoitości – wszystko to, choć później umniejszane lub
odwoływane, wskazuje na świadomą, choć nie zawsze konsekwentną próbę zdobycia
jej względów.
Najważniejsze
pytanie dotyczy jednak motywów Seymoura. Czy naprawdę dążył do królewskiego
małżeństwa, czy raczej przygotowywał sobie polityczną furtkę? Trzeba pamiętać,
że sukcesja Tudorów była bardzo krucha. Jeśli zmarłby Edward VI albo załamałby
się protektorat Somerseta, to wówczas związek z Elżbietą – potencjalną
następczynią tronu – mógłby wynieść Tomasza na sam szczyt. A zatem to nie były
zwykłe zabiegi o względy młodej dziewczyny, lecz próba zbudowania politycznego
zabezpieczenia. Seymour doskonale wiedział, że Elżbieta jest nie tylko
inteligentna, ale też ma ogromną wartość jako członkini rodziny królewskiej.
Jego działania wobec niej były więc częścią większej gry, prowadzonej w niestabilnej
Anglii po śmierci Henryka VIII. Niektórzy badacze podkreślają, że sama Elżbieta
nie była w tej relacji jedynie bierną stroną. Źródła przedstawiają ją jako
wyjątkowo bystrą i świadomą młodą kobietę. Traktowanie jej wyłącznie jako
ofiary starszego mężczyzny pomija fakt, że miała własną sprawczość. Jej listy
do Seymoura – ostrożne, zwłaszcza po wybuchu skandalu – pokazują, że rozumiała
swoją polityczną wartość. Między nimi istniało napięcie, które balansowało na
granicy flirtu i politycznego ryzyka. Niezależnie od tego, czy Elżbieta
traktowała te kontakty jako prawdziwe zaloty, prawdopodobnie dostrzegała, że ta
relacja może pomóc jej wywalczyć dla siebie miejsce w świecie, w którym
mężczyźni próbowali ją kontrolować.
 |
Katarzyna Parr (ok. 1545) i Tomasz Seymour (ok. 1547) Autorstwo portretu Katarzyny przypisuje się Williamowi Scrotsowi, natomiast wizerunek Tomasza Seymoura wyszedł spod pędzla francuskiego malarza, Nicolasa Denisota.
|
Przełomowym
momentem w tej całej historii była śmierć Katarzyny Parr we wrześniu 1548 roku.
Po odejściu żony – i przy plotkach, że Seymour mógł mieć w tym swój interes
(nie wezwał na czas lekarza, pozwalając tym samym, aby Katarzyna wykrwawiła się
po urodzeniu córki), bo chciał ubiegać się o rękę Elżbiety – jego
zainteresowanie księżniczką wyraźnie wzrosło. Zaczął działać w sposób, który
wyglądał albo na kompletną pewność siebie, albo na desperację podszytą pychą.
Nic dziwnego, że Rada Królewska zaczęła patrzeć na jego poczynania z coraz większym
niepokojem. Przesłuchania Kat Ashley i Tomasza Parry’ego są dziś kluczowymi
źródłami do zrozumienia tego okresu, ale trzeba pamiętać, że ich zeznania były
mocno kształtowane przez oczekiwania przesłuchujących, a ci działali pod presją
księcia Somerset, który potrzebował dowodów na zdradzieckie zamiary brata. Zarzut,
że Seymour próbował poślubić lady Elżbietę bez zgody Rady, był w świetle prawa
równoznaczny ze zdradą stanu. W momencie, gdy jego działania zaczęły zagrażać
stabilności sukcesji, „zaloty” przestały być prywatnym wykroczeniem, a stały
się sprawą państwową. Podczas przesłuchań prowadzonych przez sir Roberta
Tyrwhitta Elżbieta wykazała się ogromną ostrożnością i politycznym instynktem.
Kategorycznie zaprzeczyła, jakoby istniał jakikolwiek formalny układ czy
zaręczyny, skutecznie odcinając się od ambicji Seymoura. Często interpretuje
się to jako zdradę rzekomego ukochanego, ale w rzeczywistości było to
konieczne, by ratować własną skórę. Elżbieta doskonale wiedziała, że
potwierdzenie jego starań mogłoby skończyć się dla niej tak samo tragicznie,
jak dla niego na Tower Hill.
Warto też
pamiętać o kulturze dworu Tudorów, gdzie „miłość dworska” była nie tylko
literacką konwencją, ale ważnym elementem życia społecznego. Oczekiwano od
dworzan okazywania oddania, pisania wierszy, uczestniczenia w rytuałach pełnych
emocjonalnych gestów. Seymour, wychowany w realiach typowych dla dworu Henryka
VIII, mógł wykorzystywać te formy postępowania jako zasłonę dymną dla swoich
politycznych planów. Nazywanie jego działań „zalotami” może więc nadawać im
powagę, której sam Seymour być może nawet nie zakładał. Bardziej niż o zdobycie
serca księżniczki chodziło mu o sprawdzenie, jak daleko może się posunąć i na
ile Elżbieta jest podatna na wpływy. Tragizm polega na tym, że kompletnie źle
ocenił granice, których nie wolno było przekraczać. Wpływ tego epizodu na
Elżbietę był ogromny zarówno pod względem psychologicznym, jak i politycznym.
To doświadczenie uświadomiło jej, jak niebezpieczna może być bliskość władzy i
jak ważne jest pełne panowanie nad własnym wizerunkiem, nie tylko publicznym,
ale też prywatnym. W dorosłym życiu stała się znana z unikania jasnych
deklaracji dotyczących sukcesji i z wykorzystywania negocjacji małżeńskich jako
narzędzia politycznego. Można powiedzieć, że „sprawa Seymoura” była momentem, w
którym zaczęła kształtować się przyszła królowa Elżbieta. Te „zaloty”, jeśli w
ogóle można je tak nazwać, były jej pierwszą lekcją o tym, jak krucha jest
kobieca niezależność w patriarchalnym państwie. Zrozumiała, że każdy związek –
nawet tylko sugerowany – może zostać obrócony przeciwko niej.
_(14778355285).jpg) |
Dziewiętnastowieczna grafika przedstawiająca posiadłość w Chelsea, gdzie po śmierci Henryka VIII zamieszkała Katarzyna Parr wraz z Elżbietą. Ilustracja pochodzi z książki zatytułowanej Old and New London: a narrative of its history, its people, and its places. The Western and Northern Suburbs autorstwa Edwarda Walforda (1873). |
Kiedy patrzymy
na źródła, uderza brak jednoznacznego dowodu na to, że doszło do formalnych
zaręczyn. Ten brak jest sam w sobie znaczący. Gdyby istniała oficjalna
propozycja małżeństwa, sprawa musiałaby zostać rozstrzygnięta publicznie i z
pełną powagą. Zamiast tego mamy serię niejasnych, sugestywnych wydarzeń, które
pokazują, że Seymour próbował uwieść nie tylko młodą dziewczynę, ale i cały
system. Nie szukał partnerki – szukał pozycji, którą mogła mu dać jedynie
królewska krew. Elżbieta natomiast musiała poruszać się w tej sytuacji
niezwykle ostrożnie, balansując między zależnością a kontrolą, jednocześnie
zachowując wizerunek niewinnej, choć przedwcześnie dojrzałej młodej kobiety. Twierdzenie,
że Seymour kierował się szczerym, choć źle ukierunkowanym uczuciem, to próba
romantyzowania człowieka, który według źródeł miał poważne braki moralne.
Analiza historyczna pokazuje, że w XVI wieku miłość i polityka były ze sobą
nierozerwalnie związane. Małżeństwo było przede wszystkim aktem politycznym.
Jeśli więc Seymour „zalecał się” do Elżbiety, robił to, wykorzystując to, co
miał: swój urok, pozycję ojczyma i luki w systemie władzy.
Trzeba też
pamiętać o tym, jak dużą rolę odegrali ówcześni kronikarze i biografowie.
Większość tego, co dziś uznajemy za wiedzę o relacji między Seymourem a
Elżbietą, opiera się na wczesnych opracowaniach, które z kolei bazowały głównie
na zeznaniach zebranych podczas śledztwa w 1549 roku. A te dokumenty są z
natury stronnicze, gdyż powstały po to, by usprawiedliwić konfiskatę majątku i
egzekucję człowieka, którego największą „winą” była rywalizacja z lordem
protektorem. Nie oznacza to, że opisane wydarzenia były całkowicie zmyślone,
ale że ich znaczenie zostało mocno podkręcone, by pasowało do potrzeb nowej
władzy. Narracja o „zalotach” stała się wygodnym, moralnie akceptowalnym
uzasadnieniem, dlaczego trzeba było pozbyć się szlachcica. Przedstawiając
Seymoura jako zagrożenie dla młodej księżniczki, Rada mogła go wyeliminować,
nie dotykając bardziej skomplikowanych – i potencjalnie bardziej
niebezpiecznych – politycznych motywów jego działań. Kiedy odrzucimy warstwę
tudorowskiej propagandy i późniejszych sensacyjnych interpretacji, zostaje
historia o mężczyźnie, który próbował sięgnąć po władzę większą, niż pozwalała
mu jego pozycja, oraz o młodej dziewczynie, która musiała poradzić sobie z tym
skandalem z dojrzałością znacznie wykraczającą poza jej wiek. Samo pytanie, czy
Seymour naprawdę się do niej zalecał, zakłada romantyczny schemat, który tu po
prostu nie pasuje. Jeśli rozumiemy zaloty jako wzajemny, szczery i społecznie
akceptowany proces prowadzący do małżeństwa, odpowiedź jest prosta: „nie”. To,
co robił Seymour, było narzucaniem się, politycznym manewrem i nadużyciem
zaufania wynikającego z jego pozycji. To były zaloty nie tyle do Elżbiety, ile
do tronu, a ona była jedynie drogą do celu.
 |
Tomasz Seymour „zalecający się” do księżniczki Elżbiety Ilustracja stylizowana |
Nie bez powodu
ta historia tak mocno zakorzeniła się w wyobraźni, zarówno popularnej, jak i
akademickiej. Stała się czymś w rodzaju mitu założycielskiego dla Elżbiety
Tudor: dziewczyny, która przetrwała, i kobiety, która nauczyła się nie ufać
mężczyznom próbującym kierować jej życiem. To jeden z fundamentów „legendy
elżbietańskiej”. Ale jako badacze musimy uważać, by nie upraszczać tej
opowieści. Relacja między Seymourem a Elżbietą była starciem osobistej ambicji
z kruchością systemu. Nie była romansem ani prostym przypadkiem nękania, lecz była
objawem głębokiej niestabilności, jaka ogarnęła angielski dwór po śmierci
króla, który zburzył stary porządek, ale nie zdążył stworzyć nowego. Podsumowując,
zainteresowanie Tomasza Seymoura Elżbietą było przede wszystkim
oportunistyczne. Chciał wymusić politycznie wygodne małżeństwo, posługując się
bliskością i manipulacją. Elżbieta natomiast pokazała wtedy pierwsze oznaki
politycznego talentu, który później miał stać się jej znakiem rozpoznawczym –
potrafiła być jednocześnie na uboczu i w centrum wydarzeń, a przede wszystkim
umiała przetrwać tam, gdzie inni padali ofiarą własnych ambicji. To, czy
Seymour „zalecał się” do niej w romantycznym sensie, ma mniejsze znaczenie niż
fakt, że próbował wykorzystać jej polityczną wartość. Skutki tej próby i
późniejsze przesłuchania nie złamały Elżbiety – wręcz przeciwnie, pomogły ukształtować
jej przyszłą strategię jako królowej. „Zaloty” okazały się nieudaną intrygą,
która ostatecznie przyczyniła się do jej siły i późniejszego sukcesu. Cała ta
historia jest więc świetnym przykładem tego, jak funkcjonowało państwo Tudorów.
Analizując działania Seymoura, widzimy szersze problemy połowy XVI wieku:
przenikanie się sfery prywatnej i politycznej, kruchość królewskiego autorytetu
oraz to, jak bardzo ograniczona była sprawczość kobiet, nawet tych z rodziny
królewskiej. Seymour nie był romantycznym adoratorem, tylko politycznym
graczem, który przeliczył się co do własnych możliwości. Jego „zaloty”
pokazują, jak bardzo życie osobiste elity Tudorów było splecione z walką o
władzę. A kiedy odrzucimy romantyczne i moralizatorskie interpretacje, zostaje
nam dużo bardziej realistyczny obraz dworu Tudorów – miejsca, gdzie każdy gest,
każde słowo i każde „zaloty” były elementem gry o przetrwanie i wpływy.
Niejasność
przekazu historycznego nie wynika z braków wiedzy, lecz z samej natury
opisywanych wydarzeń. Na dworze Tudorów zbyt duża przejrzystość była wręcz
niebezpieczna. Celowe niedopowiedzenia, sprzeczne świadectwa i polityczna
potrzeba ostatecznego rozstrzygnięcia pokazują, że „zaloty” Seymoura nigdy nie
były sprawą prywatną. To było publiczne widowisko, które wymknęło się spod
kontroli. Seymour próbował zmienić zasady gry, a kiedy mu się to nie udało,
został usunięty z historii, pozostawiając po sobie młodą dziewczynę, która
zobaczyła mechanizmy władzy w ich najbardziej surowej i groźnej postaci. I
właśnie w tym tkwi sedno relacji Seymour–Elżbieta: była to lekcja o
zagrożeniach dworu, która ukształtowała późniejsze, niezwykle skuteczne
panowanie królowej wyrosłej z chaosu protektoratu. Z drugiej strony
jednak jeśli przyjąć, że zaloty to szczere romantyczne starania, to działania
Seymoura z pewnością nimi nie były. Był człowiekiem skupionym na własnym
awansie, który w młodej księżniczce zobaczył sposób na obejście działań brata i
zdobycie wpływów potrzebnych do przetrwania. Elżbieta natomiast nie była bierną
ofiarą, lecz uczestniczyła w tym dramacie, choć w ograniczonym zakresie, ucząc
się, gdzie leżą granice jej wpływu i jak ważny jest dystans. „Zaloty” w
tradycyjnym sensie nie miały tu miejsca; to była taktyczna rozgrywka o władzę,
ukryta pod płaszczykiem dworskich rytuałów. Znaczenie tego epizodu nie polega
na rzekomym romansie między starszym mężczyzną a nastolatką, lecz na tym, że
Elżbieta przetrwała i wzmocniła swoją polityczną intuicję – tę samą, która
później zdefiniowała epokę elżbietańską. Szukanie „prawdziwych zalotów” to
pogoń za czymś, co w realiach lat 40. XVI wieku po prostu nie istniało;
szukanie politycznej gry pozwala natomiast zobaczyć prawdziwą naturę
tudorowskiej walki o władzę.
Bibliografia:
- Loades D.: Elizabeth
I: A Life, Hambledon and London,
Londyn 2003.
- Loades D.: The
Seymours of Wolf Hall: A Tudor Family Story, Amberley Publishing, Stroud
2013.
- Starkey D.: Elizabeth:
Apprenticeship, Vintage, Londyn 2001.
- Whitelock A.: Elizabeth’s
Bedfellows: An Intimate History of the Queen’s Court, Bloomsbury, Londyn
2013.
Ⓒ Agnieszka Różycka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz