Motto bloga

„Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem; miłości dodaje skrzydeł, a trudowi ujmuje ciężaru; w martwotę domu wprowadza życie, a życiu nadaje sens.”
Kornel Makuszyński

niedziela, 29 czerwca 2014

Lucy Maud Montgomery – „Opowieści z Avonlea”











Wydawnictwo: NASZA KSIĘGARNIA
Warszawa 1991
Tytuł oryginału: Chronicles of Avonlea
Przekład: Ewa Fiszer





Opowieści z Avonlea to zbiór dwunastu opowiadań, których akcja toczy się w fikcyjnej kanadyjskiej miejscowości Avonlea. Pomimo że opowiadania związane są z miejscem, w którym wychowała się nasza rudowłosa bohaterka – Anne Shirley – to jednak mają one z nią niewiele wspólnego. Oprócz kilku nic nieznaczących wzmianek, Anne praktycznie tutaj nie istnieje. Podobnie rzecz przedstawia się w przypadku pozostałych mieszkańców Zielonego Wzgórza, jak Marilli Cuthbert czy Rachel Lynde (z pol. Małgorzata Linde). Gdzieś w tle występuje również wielebny Allan i jego żona, a także serdeczna przyjaciółka Anne – Diana Barry. Opowiadnia dotyczą natomiast mieszkańców Avonlea oraz okolicznych miejscowości. Postacie te nie zostały wymienione w tych częściach cyklu, które bezpośrednio dotyczą osoby Anne Shirley.

Książka po raz pierwszy została opublikowana w 1912 roku. Czasami sprzedawana była ona jako kolejna część serii o Anne Shirley. Większość opowiadań, które znalazły się w tym tomie, została opublikowana przez Lucy Maud Montgomery na łamach rozmaitych czasopism, zanim narodziła się Ania z Zielonego Wzgórza. Po wielkim sukcesie Ani z Zielonego Wzgórza w 1908 roku, a potem Ani z Avonlea w roku 1909, Autorka żyła pod ogromną presją swojego wydawcy. Chciał on bowiem, aby Montgomery dostarczyła mu kolejnych opowieści o Anne Shirley. W związku z tym Lucy Maud Montgomery zwyczajnie przerobiła treść kilku wcześniej już opublikowanych opowiadań, które nie dotyczyły Avonlea. Zrobiła to tak perfekcyjnie, że czytelnik nie ma pojęcia, iż wydarzenia w nich opisane mogły nie mieć miejsca właśnie w Avonlea. Podobnie stało się w przypadku odniesień do osoby Anne Shirley. W tej kwestii również nastąpiły zmiany. Lucy Maud Montgomery wprowadziła jednocześnie kilka odniesień związanych bezpośrednio z bohaterami mieszkającymi w Avonlea. Następnie całość zaczęła być sprzedawana jako nowy tom serii o Anne Shirley. Książka została pświęcona pamięci „Pani Williamowej A. Houston, drogiej przyjaciółce, która odeszła.”

Jak już wspomniałam Opowieści z Avonlea to zbiór dwunastu opowiadań:

  1. Zaloty Ludwika (z ang. The Hurrying of Ludovic) – Anne Shirley opowiada się za tym, aby Ludovic Speed ożenił się wreszcie z Theodorą Dix, ponieważ już zbyt długo żyją w narzeczeństwie…
  2. Stara Dama (z ang. Old Lady Lloyd) – „Stara Dama Lloyd” uważana jest powszechnie za bardzo bogatą. Pewnego dnia spotyka córkę swojego dawnego ukochanego i stara się jej pomóc…
  3. Każdy własnym językiem (z ang. Each in His Own Tongue) – Wielebny Stephen Leonard próbuje stłumić pasję swojego wnuka – Felixa Moore’a – który gra pięknie na skrzypcach i pragnie, aby kiedyś zostać wiekim muzykiem. Niestety, jego dziadek widzi to zajęcie jako coś bezbożnego…
  4. Maleńka Joscelyn (z ang. Little Joscelyn) – Ciocia Nan słyszy o powrocie Joscelyn Burnett na Wyspę Księcia Edwarda. Z całych sił pragnie usłyszeć jej śpiew, lecz pojawiają się problemy wydawałoby się, że nie do pokonania…
  5. Jak udało się zdobyć Lucynę (z ang. The Winning of Lucinda) – Lucinda i Romney Penhallow są w sobie zakochani od lat, lecz ze sobą nie rozmawiają. Jakaś mało znacząca sprzeczka sprzed lat sprawiła, że nawet miłość nie jest w stanie ich ze sobą pogodzić…
  6. Córka Starego Shawa (z ang. Old Man Shaw's Girl) – Pani Blewett próbuje zniszczyć nadzieje Starego Shawa w kwestii powrotu jego córki Sary, zwanej „Kwiatuszkiem”…
  7. Wielbiciel ciotki Oliwii (z ang. Aunt Olivia's Beau) – O rękę podstarzałej już Olivii Sterling zabiega Malcolm McPherson…
  8. Kwarantanna w domu Alexandra Bennetta (z ang. Quarantine at Alexander Abraham's) – Poważna Angelina „Peter” McPherson nienawidzi mężczyzn i psów. Mawia, że „w chwili, kiedy kobieta naprawdę pozna mężczyznę, woli od niego koty”. Z powodu epidemii ospy przebywa ona w domu Alexandra Abrahama Bennetta, który od lat nie gościł u siebie żadnej kobiety…
  9. Nabytek Pa Sloane’a (z ang. Pa Sloane's Purchase) – Pa Sloane pochopnie kupuje na aukcji dziecko i od tej pory musi radzić sobie z konsekwencjami tego niecodziennego zakupu…
  10. Jak Stefan Clark ubiegał się o rękę Prissy Strong (z ang. The Courting of Prissy Strong) – Stephen Clark stara się o rękę Prissy Strong, pomimo że jej siostra – Emmeline – stanowczo się temu sprzeciwia…
  11. Cud w Carmody (z ang. The Miracle at Carmody) – Zdeklarowana ateistka – Judith Marsh – i jej siostra – Salome – wychowują małego i lubiącego „przednie” zabawy Lionela Ezechiasza…
  12. Koniec kłótni (z ang. The End of a Quarrel) – Peter Wright i Nancy Rogerson spotykają się ponownie po wielu latach. Są ze sobą skłóceni z powodu zbyt częstnych błędów językowych Petera…

Moim zdaniem Opowieści z Avonlea niewiele wnoszą do całości cyklu, o ile w ogóle wnoszą cokolwiek. Jest to dwanaście oddzielnych historii, które łączy jedynie miejsce akcji, a ta dzieje się głównie w okresie dorastania Anne Shirley. Na pewno z każdego z tych opowiadań płynie swoisty morał. Jedne mówią o miłości, która nawet po latach wciąż jest silna i nadal ma szansę na spełnienie, pod warunkiem, że sami zainteresowani będą tego chcieli. Z kolei inne opowiadania ukazują bezinteresowną pomoc wobec drugiej osoby, bądź też uczą, że nie należy oceniać ludzi po pozorach. Są też takie, które mogą w czytelniku wywołać smutek i przygnębienie. Bohaterowie zakładają własne rodziny, umierają, pomagają sobie nawzajem, plotkują o innych, czyli tak jak w życiu. Niektóre mogą także wywołać uśmiech na twarzy czytelnika, ponieważ nie brak w nich humorystycznych scen.

Myślę, że pomimo iż są to opowiadania, w których prym wiodą osoby dorosłe, to jednak całość przeznaczona jest jednak dla dorastającej młodzieży. Choć z drugiej strony, patrząc na obecne preferencje czytelnicze młodych ludzi, obawiam się, że trudno będzie zainteresować ich tego rodzaju literaturą. Pochwalam wznowienia, lecz zastanawiam się, czy nie sięgają po nie przypadkiem osoby, które wychowały się na Ani z Zielonego Wzgórza. Możliwe, że podchodzę do tej kwestii zbyt pesymistycznie, ale z moich indywidualnych obserwacji wynika, że największe zachwyty odnośnie serii opowiadającej o Anne Shirley wychodzą jednak z ust starszego pokolenia, które po prostu nie wyobraża sobie, aby można było nie wiedzić kim jest rudowłosa i roztrzepana, ale jakże słodka Anne.











10 komentarzy:

  1. Och, te części serii, które nie dotyczą losów Ani, są takie nostalgiczne! Uwielbiam je, ale zawsze ogarnia mnie rozrzewnienie i smutek, gdy wracam do tych opowieści :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety nie czuję takiego sentymentu do tej serii, bo nie czytałam w dzieciństwie i teraz trochę żałuję, bo mój odbiór Ani Shirley jest taki suchy. Trochę zazdroszczę tym, którzy czytali ten cykl w dzieciństwie. :-)

      Usuń
  2. Muszę przeczytać, bardzo lubię opowiadania, bo wcale to nie jest taka prosta forma pisania. A obiecałam sobie w końcu przeczyta wszystkie części!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Opowiadania są bardzo trudne do napisania i są autorzy, którzy zwyczajnie sobie z tym nie radzą. Ale L.M. Montgomery świetnie sobie z tym poradziła pod kątem warsztatowym. :-)

      Usuń
  3. Nie wyobrażam sobie dzieciństwa bez Ani. Choć zapewne masz rację, że nie jest to już tak znana postać jak kiedyś. Mam jednak nadzieję, że znajdą się i Ci, którzy będą sięgać po historie dot. Avonlea wśród najmłodszych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele w tej kwestii zależy od rodziców i nauczycieli, bo to właśnie oni powinni najmłodszym podsuwać lektury do czytania. A z tego, co obserwuję mało kto to robi. "Ani z Zielonego Wzgórza" już praktycznie nikt w szkole nie omawia, choć jest to jedna z lektur do wyboru. Obawiam się, że znajomość tej postaci może skończyć się na dzisiejszych trzydziesto-, czterdziestolatkach i starszych. Dziś fantastyka zawładnęła młodymi i takie książki wydają się im być nudne. Kiedy rozmawiam ze swoimi uczniami, to widzę, że klasyka u nich totalnie leży. Nie znają nazwisk choćby tych najbardziej popularnych klasyków. Czytają ewentulanie to, co każe polonista.

      Usuń
  4. Mam dokładnie takie samo wydanie tego tytułu:) I choć pewnie wstyd się przyznać że Anię znam jedynie z filmu, to obiecałam już sobie jakiś czas temu, że przeczytam wszystkie części, tym bardziej, że każdy tom mam w swojej biblioteczce:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasze wyzwanie już się kończy, bo jeszcze tylko "Pożegnanie z Avonlea" zostało nam do przeczytania, ale jak napiszesz recenzję, to zawsze możesz mi podesłać, a wrzucę na blog dot. wyzwania. :-) A co do tego wydania, to mam ogromny sentyment właśnie do serii wydanej na przełonie lat 80. i 90. XX wieku. Choć nie czytałam jej wówczas, ale tak bardzo rzucała mi się w oczy, że zapamiętałam ją dobrze. :-)

      Usuń
  5. Uwielbiałam całą serię o Ani, muszę do niej wrócić, bo się aż stęskniłam ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jak się stęskniłaś, to musisz koniecznie do tej serii wrócić. Nie ma innego wyjścia. :-)

      Usuń