Motto bloga

„Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem; miłości dodaje skrzydeł, a trudowi ujmuje ciężaru; w martwotę domu wprowadza życie, a życiu nadaje sens.”
Kornel Makuszyński

środa, 21 maja 2014

Laila El Omari – „Zapach drzewa sandałowego”















Wydawnictwo: ŚWIAT KSIĄŻKI
Warszawa 2012
Tytuł oryginału: Der Duft von Sandelholz
Przekład: Mieczysław Dutkiewicz




Brytyjska Kompania Wschodnioindyjska została założona w 1600 roku i stała się najpotężniejszą w historii Anglii kompanią handlową. Charakteryzowała się niezwykle szerokimi uprawnieniami politycznymi. Posiadała prawo utrzymywania fortec oraz wojska, zawierania układów, bicia monet, prowadzenia konfliktów zbrojnych, a także stanowienia norm prawnych na zajmowanych terenach. Zasadniczym celem, jak również sposobem działania Kompanii Wschodnioindyjskiej było przejmowanie nadzoru nad portami i faktoriami ważnymi z punktu widzenia handlu. A zatem działalność Kompanii zmierzała do zagwarantowania bezpieczeństwa działalności handlowej oraz wykluczenia konkurencji. Brytyjska Kompania Wschodnioindyjska toczyła niezwykle zacięte walki o wpływy z Francuzami, Portugalczykami, a szczególnie z Holenderską Kompanią Wschodnioindyjską.

Działając przede wszystkim na terenie Indii oraz na wyspach Oceanu Indyjskiego, Brytyjska Kompania Wschodnioindyjska nawiązała w 1614 roku stosunki handlowe z Chinami, czego konsekwencją było otwarcie faktorii w Tonkinie, Amo, Kantonie i na Tajwanie. Wyparta przez Holendrów z terenu wysp Oceanu Indyjskiego, czasowo zredukowała swoją aktywność. W roku 1698 w Anglii powstała Nowa Kompania Wschodnioindyjska. Dopiero połączenie obu Kompanii przyśpieszyło proces tworzenia Imperium Brytyjskiego na obszarze Indii.  

Trzeba wiedzieć, że Brytyjska Kompania Wschodnioindyjska prowadziła rozliczne wojny kolonialne. Na skutek zwycięstwa pod Palasi w dniu 23 czerwca 1757 roku Kompania weszła w posiadanie 24 okręgów wiejskich znajdujących się wokół Kalkuty. Po zwycięstwie pod Buxar 22 października 1764 roku cesarz Indii nadał Kompanii Wschodnioindyjskiej prawo sprawowania administracji oraz pobierania podatków na całym obszarze Bengalu. Po zajęciu wspomnianego Bengalu, przy pomocy rozmaitych nacisków i układów, Brytyjska Kompania Wschodnioindyjska zdołała uzależnić od siebie również inne kraje Indii. Niemniej jednak na przełomie XVIII i XIX wieku zaczęła podupadać, a w 1833 roku sprawowała już tylko funkcje administracyjne, które w 1858 roku przejął brytyjski monarcha. Brytyjską Kompanię Wschodnioindyjską oficjalnie rozwiązano w 1874 roku.

Tak mniej więcej przedstawia się tło historyczne Zapachu drzewa sandałowego. Oczywiście punktem kulminacyjnym jest wojna pomiędzy Francuzami a Anglikami o wpływy w Indiach. Nasi bohaterowie czynnie w niej uczestniczą. Mam tutaj na myśli mężczyzn, ponieważ sytuacja kobiet w tamtym okresie nie była bynajmniej godna pozazdroszczenia. To mężczyźni rządzili, i to oni sprawowali kontrolę nad kobietami i wszelkiego rodzaju działaniami z ich strony. Kobietom żyjącym w XVIII wieku praktycznie nie wolno było zrobić nic bez wiedzy i pozwolenia mężczyzny: ojca, męża czy brata. Mężczyźnie wybaczano praktycznie wszystko, zaś kobiecie nic. To ona zawsze była tą stroną, po której leżała wina. Wychodząc za mąż musiała być dziewicą, bo inaczej rodzina przyszłego męża nie była zdolna zaakceptować ewentualnej małżonki brata czy syna. Nie było ważne, że kandydat na męża miał rzeszę kochanek zanim poślubił tę jedyną wyznaczoną mu przez rodzinę, a potem ją zdradzał. A kto mu zabroni?! To kobieta musiała być bez skazy. Gdyby jednak stało się inaczej, wówczas skutki skandalu obyczajowego ciągnęłyby się za kobietą latami. Taka „niemoralna” pani była wykluczona z towarzystwa na bardzo długi czas. Nawet najbliżsi traktowali ją jak przysłowiową czarną owcę w rodzinie i nastawiali przeciwko niej każdego, kogo tylko spotkali na swojej drodze. Kobiecie nie wolno było spotykać się nawet ze swoim narzeczonym bez obecności przyzwoitki w osobie matki czy szwagierki. Najlepiej, jeśli rzeczoną przyzwoitką była kobieta zamężna.

Osiemnastowieczne konwenanse narzucały również niezamężnym pannom inne ograniczenia. Przy młodych i niezamężnych dziewczynach nie wolno było rozmawiać o seksie, ciąży i wszelkich innych kwestiach, które wiążą się z relacjami damsko-męskimi. Zamężna kobieta będąca w ciąży nie mogła przy pannie eksponować swojego wystającego brzucha. Mało tego. Jakiekolwiek wzmianki na temat anatomii człowieka były zakazane w towarzystwie, w którym przebywały młode i niezamężne dziewczyny. Dlatego właśnie kobietom odmawiano prawa do nauki, czytania książek i wszelkich innych rzeczy związanych ze zdobywaniem wiedzy. Tak więc głupia kobieta to kobieta akceptowana przez towarzystwo.

Zadaniem kobiet było prowadzenie domu i wychowywanie dzieci. Kobieta bez słowa skargi musiała spełniać zachcianki męża i wypełniać swoje małżeńskie obowiązki wobec niego. Oczywiście nawet w wyższych sferach trafiały się niewiasty, które jawnie buntowały się przeciwko takiemu traktowaniu. Niemniej jednak każdy ich sprzeciw był tłumiony w zarodku przez mężczyzn, a także przez inne kobiety, które w milczeniu akceptowały tego rodzaju traktowanie.


Robert Clive - jeden z twórców brytyjskiego kolonializmu w Indiach - po bitwie
pod Palasi w 1757 roku


Nasza główna bohaterka – Elisza Legrant – należy właśnie do takich zbuntowanych młodych niewiast. Nie podoba jej się to, co dzieje się wokół niej. Nie akceptuje nakładanych na nią ograniczeń, lecz nikogo to nie interesuje. Kiedy poznajemy rodzinę Jacka Legranta jest rok 1753. Do jego domu w Bombaju przybywa niejaki Damien Catrall, który pochodzi z Madrasu. Damien jest dalekim krewnym Legrantów. Ukończył w Anglii studia medyczne i teraz pragnie pracować jako lekarz w Bombaju. Ponieważ z ojcem nie łączą go zbyt dobre relacje, więc takie rozwiązanie wydaje się być dla młodego lekarza doskonałe. Jack Legrant oddaje mu pawilon znajdujący się na terenie posiadłości. To właśnie tam Damien zamieszkuje i urządza sobie gabinet lekarski. Ponadto współpracuje również z miejscowymi felczerami i szpitalami.

Damien Catrall jest niezwykle przystojny, ale niestety zaręczony. W Madrasie czeka na niego narzeczona, która została mu z góry narzucona. Tak więc ani on, ani też Jane Marchand nie mieli nic w tej sprawie do powiedzenia. Musieli wykonać zadanie, do którego zobowiązali ich ojcowie. Nie jest ważne, że każde z nich ma na ten temat inne zdanie.

Jack Legrant ma trzy córki: Charlotte, wspomnianą już Eliszę i niepełnoletnią May. Ta ostatnia praktycznie się nie liczy, ponieważ jest jeszcze zbyt młoda, aby móc planować dla niej życie. Na chwilę obecną uwaga rodziny skupia się na najstarszej – Charlotte. Rodzice aranżują jej małżeństwo i w tym celu zapraszają do domu tabuny adoratorów. Damien nie jest brany pod uwagę, bo przecież jest zaręczony, a poprawne stosunki z jego ojcem są w tej chwili najważniejsze. Z kolei Elisza to oczko w głowie Jacka. Z jednej strony ojciec jest wobec niej surowy, ale z drugiej na wiele jej pozwala, czego w żadnym razie nie pochwala matka Eliszy. Claire niezbyt przychylnie patrzy na swoją średnią córkę. Za każde – choćby nawet najmniejsze – przewinienie nakłada na nią kary. Matce nie podoba się przede wszystkim to, że dziewczyna nie chce pokornie poddać się obowiązującym normom społecznym. Claire jest również przeciwna temu, że Elisza pragnie zdobywać wiedzę wszelkimi możliwymi sposobami. Niestety, wiele książek dla Eliszy jest niedostępnych ze względu na swoją „nieprzyzwoitą” treść. Od kiedy w domu Legrantów pojawił się Damien Catrall, dziewczyna zaczyna poważnie interesować się medycyną. Spędza z Damienem sporo czasu, a ten uczy ją jak należy zajmować się pacjentami. Oczywiście młody lekarz nie może uświadamiać Eliszy we wszystkim. Nie wolno mu broń Boże pokazywać dziewczynie ilustracji, z których można nauczyć się anatomii człowieka! Bo jak to tak, żeby młoda i niezamężna dama przed ślubem zobaczyła nagie męskie ciało?! Przecież to skandal! Co ludzie powiedzą?! Żaden mężczyzna nie będzie chciał poślubić Eliszy, jeśli dowie się co ona tam po kątach ogląda!

Te częste spotkania Eliszy z Damienem doprowadzają w końcu do tego, że pomiędzy młodymi rodzi się uczucie. Obydwoje wiedzą, że nie wolno im poddać się tym emocjom. Bronią się przed nimi z całych sił. Ale przecież krew nie woda. Poza tym, Damien jest zaręczony i jakby na to nie patrzeć dał słowo innej kobiecie oraz własnemu ojcu. Czy zatem w imię miłości do Eliszy będzie w stanie sprzeciwić się rodzinie i ożenić się z córką Jacka Legranta? Czy mężczyzna jest zdolny do tego, aby wywołać skandal obyczajowy i tym samym wykluczyć i siebie, i Eliszę z bywania w towarzystwie? Jak zachowa się Jack Legrant, kiedy dowie się, że jego ukochana córka postąpiła wbrew przyjętym konwenansom?

Zapach drzewa sandałowego to naprawdę emocjonująca powieść, która w niektórych momentach może sprawić, że czytelnik ma ochotę rzucić nią o ścianę z uwagi na sztywność obowiązujących norm i brak zrozumienia pomiędzy bohaterami. Współczesnemu czytelnikowi naprawdę trudno jest pojąć, jak można tak bardzo ograniczać drugiego człowieka i nie liczyć się z jego zdaniem tylko i wyłącznie dlatego, że jest kobietą. Angielskie osiemnastowieczne społeczeństwo jest tutaj przedstawione w sposób perfekcyjny. Autorka oddała klimat tamtego okresu najlepiej jak tylko mogła. Nie jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością Laili El Omari, więc mogę śmiało stwierdzić, że Autorkę charakteryzuje naprawdę nieprzeciętny talent pisarski. Poprzednio równie mocno zachwycałam się książką Monsunowe dni, która porwała mnie już od pierwszej strony.

W Zapachu drzewa sandałowego nie brak tych wszystkich emocji, które towarzyszą również współczesnemu człowiekowi. Tak więc mamy zdradę, kłamstwo, hipokryzję, ale też bohaterowie doświadczają prawdziwej miłości i przyjaźni. Bardzo wyraźnie pokazane są również relacje pomiędzy Anglikami i Hindusami. Należą one do poprawnych. Elisza nie dzieli ludzi na lepszych i gorszych. Przyjaźni się z hinduską księżną, którą bardzo często odwiedza. Prawdę powiedziawszy chyba tylko Śalina jest jej przychylna, kiedy wszyscy odwracają się od Eliszy, i traktują ją jak powietrze. Oczywiście jest jeszcze najmłodsza z sióstr Legrant – May – ale ona w tych rozgrywkach prawie wcale się nie liczy.

Książka zaliczana jest do romansu historycznego, choć tego romansu – jeśli chodzi o główną bohaterkę – jest tutaj naprawdę niewiele. W tej kwestii na pierwszy plan już bardziej wysuwa się Charlotte, która rzeczywiście sobie folguje, jeśli chodzi o kontakty z mężczyznami, a właściwie z jednym mężczyzną. Owszem, Elisza jest wyzwolona, ale jej niezależność zmierza bardziej w kierunku zdobywania wiedzy, czego robić jej nie wolno. Z kolei w krytycznych sytuacjach dziewczyna zachowuje zimną krew i wykazuje naprawdę ogromną odwagę, nie bacząc na konsekwencje.

Podobnie jak w przypadku Monsunowych dni, tutaj również nie mam książce nic do zarzucenia. Żałuję tylko, że jak do tej pory ukazało się w Polsce jedynie dwie powieści Laili El Omari. Miejmy nadzieję, że to się wkrótce zmieni, bo czytać książki tej Autorki to dla mnie ogromna przyjemność. Od powieści Laili El Omari naprawdę nie można się oderwać.




6 komentarzy:

  1. Niesamowicie opisałaś swoje refleksje :) Ja mam większe serce dla "Monsunowych dni", ale "Zapach" również bardzo, bardzo się podobał. Cudownie się czytało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zwykle nie wyhamowałam, tylko się rozpisałam. ;-) A poważnie, to gdybym miała wybrać pomiędzy tymi dwiema książkami, to też "Monsunowe dni" są mi bliższe. Dla mnie to był najpiękniejszy romans, jaki kiedykolwiek czytałam. Romans bez egzaltacji, taki normalny, a jednak wyjątkowy. Szkoda, że wydawcy w Polsce nie próbują zakupić praw do innych książek Autorki. Na jej stronie internetowej widziałam, że napisała kilka. Jest nawet powieść dla młodzieży. Chciałabym coś jeszcze przeczytać. :-)

      Usuń
  2. Patrząc na okładkę, a konkretniej damę na niej przedstawioną, myślałam że akcja dzieje się gdzieś na pocz. XX w. Niemniej książka zapowiada się ciekawie i jak będzie okazja to po nią sięgnę :)
    Anna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami okładki są bardzo mylące. Polecam Ci tę powieść, podobnie jak "Monsunowe dni" tej Autorki. Są po prostu piękne. Przynajmniej w mojej ocenie. Cieszę się, że odkryłam Lailę El Omari. :-)

      Usuń
  3. Muszę ją koniecznie przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam Ci też "Monsunowe dni". To są naprawdę piękne książki pod względem fabuły. :-)

      Usuń