Motto bloga

„Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem; miłości dodaje skrzydeł, a trudowi ujmuje ciężaru; w martwotę domu wprowadza życie, a życiu nadaje sens.”
Kornel Makuszyński

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Robyn Young – „Krucjata” #2















Wydawnictwo: KSIĄŻNICA/PUBLICAT S.A.
Katowice 2009
Tytuł oryginału: Crusade
Przekład: Maria Grabska-Ryńska




Wszelkiego rodzaju konflikty zbrojne na tle religijnym wszczynano od zarania dziejów. Nawracanie na siłę i przy pomocy miecza nie było tak naprawdę niczym niezwykłym, szczególnie jeśli chodzi o średniowiecze. Fanatyzm religijny sprawiał, że wyznawcy tej czy innej religii uparcie twierdzili, że ich wyznanie jest najlepsze i najbardziej wiarygodne, a co za tym idzie, każdy człowiek żyjący na ziemi powinien podzielać ich opinię. Każdy kto uważał inaczej traktowany był jak innowierca, którego należało nawrócić na drodze krwawych rzezi. Ten konflikt generalnie dotyczył dwóch wyznań: chrześcijaństwa i islamu. Oprócz inkwizycji chyba najbardziej znane są nam wyprawy krzyżowe do Ziemi Świętej, czyli tak zwane krucjaty. Wyprawy krzyżowe miały miejsce pomiędzy XI a XIII wiekiem, zaś ich celem było odbicie, a następnie obrona miejsc mających związek z religią chrześcijańską. Tylko czy naprawdę chodziło tutaj jedynie o ochronę miejsc kultu? Wiele dowodów wskazuje na to, iż w grę wchodziła polityka i niemal wszystko, co wiązało się z wyprawami krzyżowymi miało właśnie podłoże polityczne, a czasami też ekonomiczne.

Szczególnym owocem religijnej mentalności doby krucjat były powstałe w ich trakcie zakony rycerskie. To właśnie w nich ostatecznie wykrystalizowała się gregoriańska idea „chrześcijańskiego rycerza”. W pewnym momencie rycerstwo stało się powołaniem. Z grona zakonów rycerskich najbardziej znanymi są: joannici, templariusze oraz Krzyżacy.

Joannici powstali wokół istniejącego – jeszcze przed pierwszą krucjatą (1096-1099) – w Jerozolimie szpitala pod wezwaniem świętego Jana Chrzciciela. Celem szpitala było przyjmowanie zachodnich pielgrzymów i opieka nad nimi. W 1113 roku papież Paschalis II przekształcił istniejące przy szpitalu bractwo w międzynarodowy zakon o całkowicie charytatywnym przeznaczeniu. Z kolei w latach 30. XII wieku stał się on już także siłą militarną. Po upadku Akki w 1291 roku joannici zostali przeniesieni na Cypr, a następnie – w roku 1309 – na Rodos. W 1530 roku joannici osiedlili się na Malcie, skąd wzięła się ich popularna nazwa „maltańczycy” lub „kawalerowie maltańscy”.

W roku 1118 z grupy rycerzy francuskich powstali templariusze. Pod dowództwem Hugona z Payens złożyli śluby zakonne według reguły świętego Augustyna, natomiast przepracowanej w oparciu o pisma świętego Bernarda. Ich celem w Ziemi Świętej miała być głównie ochrona pielgrzymów. Po 1291 roku templariusze wrócili do Europy i „przekwalifikowali się” na „bankierów”. Z ufnością powierzono im zarządzanie finansami państw i lokalnych Kościołów. Sukces finansowy templariuszy stał się przyczyną ich końca. Król Francji – Filip IV Piękny – dążąc do zagarnięcia dóbr należących do templariuszy, wytoczył im proces, podczas którego torturami wymuszono na członkach zakonu przyznanie się do zarzucanych im bezpodstawnie zbrodni. Ostatecznie zakon został rozwiązany przez papieża Klemensa V na soborze we Vienne w 1312 roku.

Krzyżacy, czyli Zakon Domu i Szpitala Niemieckiego Najświętszej Marii Panny w Jerozolimie, powstali w 1190 roku. Z kolei w roku 1198 zostali przekształceni w zakon rycerski. Reguła, którą zatwierdził papież Innocenty III w 1199 roku, stanowiła syntezę zasad joannitów (opieka nad chorymi i rannymi) oraz templariuszy (funkcja militarna). Wiek XIII był dla Krzyżaków czasem szybkiego rozwoju zakonu również poza terenem Palestyny. Zakon krzyżacki istnieje do dziś, między innymi w Austrii, Niemczech, Czechach, Słowacji, Belgii, Holandii czy we Włoszech.

To właśnie te trzy zakony spotykamy na kartach powieści autorstwa Robyn Young pod tytułem Krucjata.  Niemniej na pierwszy plan wysuwają się templariusze, natomiast pozostałe dwa zakony działają gdzieś w tle. Akcja powieści rozpoczyna się w roku 1274, natomiast kończy upadkiem Akki w 1291 roku. A zatem są to czasy siódmej wyprawy krzyżowej, której inicjatorem był król Francji – Ludwik IX. W 1270 roku postanowił on jeszcze raz interweniować zbrojnie w Ziemi Świętej. W krucjacie tej udział wzięło głównie rycerstwo francuskie (templariusze) oraz angielskie pod wodzą króla Edwarda I Długonogiego z dynastii Plantagenetów, zwanego również „Młotem na Szkotów”. W Akce urodziła się nawet córka Edwarda I – Joanna z Akki.

Krucjata to drugi tom trylogii opisujący dzieje zakonu templariuszy (przyp. Bractwo, Krucjata, Requiem). Głównym bohaterem jest młody templariusz – Will Campbell. Rycerz jest niezwykle ambitny, dlatego też nie dziwi fakt, że bardzo szybko awansuje w hierarchii zakonu. Swoją – i tak już silną pozycję – dodatkowo umacnia heroicznym czynem, jakim jest udaremnienie zamachu na wielkiego mistrza zakonu – Wilhelma z Beaujeu, który swoją funkcję pełnił w latach 1273-1291. Tak więc Will Campbell w swoim bractwie budzi naprawdę duży szacunek. Jego zwierzchnik zleca mu do wykonania niezwykle poważne i zarazem niebezpieczne zadania. Lecz z drugiej strony, czy Will istotnie jest tak bardzo oddany swojemu powołaniu, jak wygląda to z zewnątrz? A może mężczyzna coś ukrywa? Może nie działa zgodnie z regułą zakonu? Czyżby Will prowadził podwójne życie?

Pewnego dnia do Akki przybywa niejaki Garen z Lyonu. Mężczyzna jest na usługach króla Edwarda I. On również ma do wykonania zadanie. Okazuje się, że Will i Garen wcale nie są sobie obcy. Ba! Oni znają się od wielu lat. Jednak ich przyjaźń coś w przeszłości poważnie nadszarpnęło i dziś ich wzajemne relacje nie są już tak zażyłe, jak niegdyś. Czy zatem Garen przybywa do Akki jako wróg? A może jednak jego zamiary są szczere, a Will nadal jest dla niego przyjacielem? Może to tylko Will nie potrafi zapomnieć o traumatycznej przeszłości?

Kiedy czytamy książkę, można odnieść wrażenie, że na nieustraszonego Willa z każdej strony czyha jakieś niebezpieczeństwo. Tak naprawdę nigdzie nie może czuć się bezpieczny. Na polu walki siecze wroga jednym pociągnięciem miecza. Podczas tych krwawych bitew chroni nie tylko siebie, ale też tych, którzy są dla niego ważni i których kocha. Tak więc tego rodzaju niebezpieczeństwo jest w pełni zrozumiałe. Niemniej jednak co pewien czas zawiązują się spiski, w które Will zostaje wciągnięty czy tego chce, czy nie. Serce templariusza jest rozdarte pomiędzy zakonnymi ślubami a tym, co typowo ludzkie. Choć jest wysoko postawionym rycerzem zakonu templariuszy i piastuje stanowisko samego komandora, to jednak wciąż pozostaje mężczyzną, który ma swoje potrzeby.

Krucjata to powieść nie tylko o wyprawach krzyżowych do Ziemi Świętej, choć to właśnie one stanowią tutaj trzon opowieści. Niemniej jednak historia opowiedziana przez Robyn Young to przede wszystkim opowieść o miłości. O dokonywaniu niezwykle trudnych wyborów. O zdradzie, która tak naprawdę może czaić się wszędzie. Nie wiadomo już kto jest przyjacielem, a kto wrogiem. Komu można ufać, a na kogo ostrzyć miecz.

Akcja rozgrywa się w epoce średniowiecza i w czasach niezwykle trudnych. Tak więc bohaterowie muszą być czujni, a czasami nawet bardzo podejrzliwi, bo nigdy nie wiadomo, kto wbije nóż w plecy. I nie jest to wcale przenośnia, a realne zagrożenie. Ta łatwość zabijania jest tutaj na porządku dziennym. Bohaterowie nie mają nawet najmniejszych skrupułów, aby chwycić za tasak i jego ostrze zatopić w ciele potencjalnego wroga. Wydaje się, że wszyscy czyhają tutaj na życie innych. Postacie, które spotykamy na kartach powieści reprezentują dwa odrębne obozy, czyli obóz chrześcijan, którego przedstawicielami są właśnie templariusze, oraz obóz wyznawców islamu, który znajdujemy na dworze sułtana Egiptu i Syrii, a potem jego syna oraz kolejnych następców. Wydawać by się mogło, że te dwa obozy ze sobą walczą. Że czekają tylko sposobności, aby móc wypowiedzieć wojnę przeciwnikowi. Owszem, w pewnym stopniu tak właśnie się dzieje, lecz jest coś, co znajduje się ponad żądzą walki i zwycięstwa. To przyjaźń, która łączy niektórych bohaterów, choć reprezentują zupełnie odmienne poglądy.

Ta książka to także powieść o zemście. Will Campbell wciąż nie może zapomnieć krzywd, które zostały wyrządzone jemu i jego rodzinie w przeszłości. Ta sprawa stale go męczy. Czy templariuszowi uda się w końcu pomścić tych, których mu w bestialski sposób odebrano?



Zdobycie Akki

Autor: Dominique Papety (1815-1849)
Obraz został namalowany około 1840 roku 


Trzeba też wiedzieć, że fabuła Krucjaty nafaszerowana jest mnóstwem scen batalistycznych, a także krwawymi scenami mordu. Nieco wrażliwszych czytelników fakt ten może przytłaczać, a fontanny krwi, które leją się na kartach książki mogą przyprawiać o gęsią skórkę. Natomiast jeśli wziąć pod uwagę prawdę historyczną, to nie wszystkie fakty są tutaj przedstawione tak, jak pokazuje to historia. O tym Robyn Young wspomina na końcu powieści. Nie wszystko dało się odtworzyć tak, jak było naprawdę. Obok postaci stricte historycznych pojawiają się również fikcyjne. Niemniej nie zmienia to faktu, że książka jest bardzo dobra i trzymająca w napięciu do samego końca. Kiedy już wydaje się, że wszystko zostało powiedziane i tak naprawdę żadna zmiana w losach bohaterów już nie zajdzie, następuje nieoczekiwany zwrot akcji i czytelnik wraca do punktu wyjścia. Mam nadzieję, że uda mi się przeczytać również pozostałe tomy tej trylogii, ponieważ jestem niezwykle ciekawa co działo się z Willem Campbellem zanim znalazł się w Ziemi Świętej, a także jaki los spotkał go po upadku Akki. Na chwilę obecną pozostaję, jak gdyby w zawieszeniu, ponieważ historia walecznego templariusza nie jest dla mnie zamknięta. Natomiast dzięki Krucjacie twórczość Robyn Young wzbudziła moje zainteresowane i dlatego – oprócz dokończenia czytania trylogii – mam zamiar poznać też inne powieści Autorki, pomimo że w Polsce jak do tej pory w przekładzie ukazała się jedynie trylogia. 




Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu












10 komentarzy:

  1. Sceny batalistyczne? Krwawe mordy? Na emocje podczas lektury pewnie nie narzekałaś. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, że ja romantyk z natury, więc prawdę powiedziwszy większą wagę przykładałam do tej miłości szczęśliwej czy nieszczęśliwej? Trudno powiedzieć. Willa mi było szkoda, bo taki biedny potem został. Ech... za bardzo się wczuwam w fabułę i spoufalam z bohaterami. ;-) A poważnie, to bardzo "krwawa" ta powieść, ale takie czasy były, niestety. :-)

      Usuń
  2. Czytałam trylogię R.Young. O pierwszej części nawet pisałam. Bardzo mi sę jej powieści podobały. Mnie nie odstraszają sceny batalistyczne, wprost przeciwnie lubię je nawet bardzo. Z tego względu czytam z wielkim upodobaniem 5 tom przygód Marka Klodiusza Balisty z serii "Wojownik Rzymu" H. Sidebottoma. Rzym III w. Polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie właśnie "Krucjata" tak się spodobała, że już poczyniłam pierwsze starania, żeby dostać pozostałe dwa tomy. :-) Dziękuję za polecenie kolejnej pozycji. Wydaje mi się, że też bym się nią zachwyciła. Będę mieć na uwadze. Natomiast teraz zaczęłam czytać "Trylogię rzymską" Miki Waltari. I mnie pochłania tak bardzo, że nie mogę się oderwać. :-)

      Usuń
  3. Wydaje mi się, że ta książka jest warta grzechu. A tak właściwie ile jest tych tomów, których jeszcze nie przeczytałaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet bardzo warta grzechu. ;-) Aniu, to jest trylogia, więc pozostało mi dwa tomy: pierwszy i trzeci. :-)

      Usuń
  4. Sądzę, że z tą książką (jak i z całą serią) spędziłabym miłe chwile :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja będę się starać zdobyć pozostałe tomy, bo nie mogę tak tkwić w zawieszeniu. ;-)

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.