Sprawa Jane Wenham, znanej jako „czarownica z Walkern”, od dawna
przyciąga uwagę historyków prawa, bo choć miała miejsce jeszcze w XVIII wieku,
kiedy wiara w czary wyraźnie słabła, to wciąż odsłania napięcia i lęki obecne w
angielskim społeczeństwie wczesnonowożytnym. Jej proces przed sądem objazdowym
w Hertford w 1712 roku nie był więc jedynie późnym echem dawnych polowań na
czarownice, lecz raczej świadectwem tego, jak długo utrzymywały się przesądy i
jak trudno było je wykorzenić, nawet w epoce coraz silniej kształtowanej przez
idee Oświecenia. Analiza tej sprawy pozwala dostrzec, jak splatały się ze sobą
lokalne konflikty, osobiste uprzedzenia i system prawny, który próbował
odnaleźć się w nowej, bardziej racjonalnej rzeczywistości.
 |
Nie dysponujemy żadnym portretem Jane Wenham, dlatego pozostaje nam jedynie wyobrazić sobie, jak mogła wyglądać zgodnie z ówczesną epoką. |
Aby w pełni zrozumieć wagę procesu Wenham, warto przypomnieć, że przez
wiele stuleci przekonanie o istnieniu czarów było w Anglii czymś oczywistym. Ludzie
wierzyli, że niektóre jednostki potrafią wykorzystywać siły nadprzyrodzone, by
szkodzić innym, a takie podejrzenia często nasilały się w czasach kryzysów,
chorób czy nieurodzaju. Od połowy XVI wieku liczba procesów o czary rosła,
szczególnie w okresach politycznych napięć. Jednak pod koniec XVII wieku
nastąpił wyraźny zwrot: rozwój nauki, zmiana sposobu myślenia o chorobach i
nieszczęściach oraz stopniowe reformy prawne sprawiły, że oskarżenia o czary
zaczęto traktować z coraz większą rezerwą. W tym kontekście sprawa Wenham
wydaje się zjawiskiem z innej epoki, a jednocześnie doskonale pokazuje, jak
powoli zanikały dawne wyobrażenia.
Jane Wenham mieszkała w Walkern w hrabstwie Hertfordshire. Była starszą,
ubogą wdową, zależną od pomocy sąsiadów, a jej trudny charakter i fizyczne
dolegliwości sprawiały, że łatwo stawała się obiektem niechęci. Pierwsze
oskarżenia wobec niej pojawiły się w 1711 roku i pochodziły głównie od
mieszkańców wioski, którzy zaczęli przypisywać jej różne nieszczęścia – od
chorób i psychicznych zaburzeń po padnięcie bydła czy nieurodzaj. Najbardziej
aktywną oskarżycielką była Anna Nicholas, starsza kobieta twierdząca, że Wenham
rzuciła na nią urok, wywołując bolesną chorobę i sprawiając, że miała
wymiotować szpilkami. Podobne relacje składała również Eleonora Sibthorpe,
która opisywała sytuacje, w których gniew Wenham miał rzekomo prowadzić do
fizycznych cierpień jej i jej bliskich. Wszystkie te zarzuty tworzyły atmosferę
podejrzliwości, w której Wenham – samotna i społecznie marginalizowana – stała
się idealnym celem.

Charakter zarzutów kierowanych przeciwko Jane Wenham wpisywał się w
dobrze znany schemat oskarżeń o czary, który funkcjonował w Anglii od stuleci.
Ludzie zwykle twierdzili, że czarownica wyrządza szkody za pomocą sił nadprzyrodzonych,
często w odwecie za drobne konflikty albo po to, by osiągnąć jakąś osobistą
korzyść. W przypadku Wenham nie chodziło o jeden konkretny czyn, lecz o całą
serię nieszczęść, które jej sąsiedzi uznali za możliwe do wyjaśnienia jedynie
ingerencją „złej mocy”. Wskazywano zarówno na jej rzekomą złą wolę, jak i na
fizyczne objawy u ofiar, takie jak wymiotowanie dziwnymi przedmiotami – motyw
dobrze znany z wcześniejszych procesów o czary. To powtarzanie dawnych wzorców,
mimo że epoka przesądów powoli dobiegała końca, pokazuje, jak silnie
zakorzenione były społeczne mechanizmy przypisywania winy osobom słabym,
samotnym i marginalizowanym, nawet gdy ogólne ramy intelektualne zaczynały się
zmieniać.
Postępowanie przeciwko Wenham prowadził sir Jan Powell, sędzia o dużym
doświadczeniu, który – co ważne – podchodził do oskarżeń o czary z wyraźnym
dystansem. Proces przed sądami przysięgłych w Hertford obnażył różnicę między
emocjonalnym przekonaniem oskarżycieli a coraz bardziej dowodowym podejściem wymiaru
sprawiedliwości. Przedstawiono wielu świadków, w tym wspomniane już Annę
Nicholas i Eleonorę Sibthorpe, które opisywały swoje przeżycia związane z
domniemanym działaniem Wenham. Ich relacje, choć składane z pełnym
przekonaniem, miały charakter opowieści o nadnaturalnych przyczynach, a nie o
faktach możliwych do zweryfikowania. Wymiotowanie szpilkami przez Annę Nicholas
przedstawiano jako dowód rzucenia klątwy, ale brakowało twardych,
niepodważalnych dowodów, co dobrze pokazuje, jak zmieniały się standardy
dowodowe w tego typu sprawach. Obrona Wenham, choć zapewne skromna, musiała
mierzyć się z siłą emocji, które towarzyszyły zeznaniom świadków.
Postawa sir Jana Powella miała ogromne znaczenie dla przebiegu procesu.
W przeciwieństwie do sędziów z czasów intensywnych polowań na czarownice,
Powell skłaniał się ku racjonalnym wyjaśnieniom i otwarcie podawał w wątpliwość
nadprzyrodzony charakter zarzutów. Dokładnie przepytywał świadków, sprawdzając
spójność ich relacji i sensowność przedstawianych twierdzeń. Według przekazów
zastanawiał się nawet, czy oskarżenia nie wynikały z chorób lub urojeń samych
rzekomych ofiar. Taka postawa oznaczała istotną zmianę w podejściu prawnym:
ciężar dowodu przesuwał się na stronę oskarżenia, które musiało wykazać nie
tylko, że doszło do szkody, ale że jej przyczyną były działania Wenham i to
działania o charakterze nadnaturalnym. Pytania Powella obnażały kruchość
przedstawianych dowodów i pokazywały, jak łatwo można było błędnie
interpretować lub nawet fabrykować rzekome oznaki czarów.
Mimo że sir Jan Powell wyraźnie podchodził do sprawy z dystansem i
sceptycyzmem, ława przysięgłych uznała Jane Wenham za winną dwóch zarzutów
związanych z czarami. Na pierwszy rzut oka wygląda to na sprzeczność: jak mogło
dojść do skazania w 1712 roku, skoro sam sędzia nie wierzył w nadnaturalny
charakter oskarżeń? Wyjaśnienie tkwi w kilku nakładających się czynnikach.
Przesądy, choć osłabione przez idee Oświecenia, nadal silnie oddziaływały na
wyobraźnię ludzi. Strach przed czarami nie zniknął z dnia na dzień, a w małej
społeczności, w której nieszczęścia były częste i trudne do wytłumaczenia,
łatwo było wskazać winnego – zwłaszcza jeśli była to starsza, samotna i uboga
kobieta. Dodatkowo przysięgli, rekrutujący się z lokalnej społeczności, mogli
być podatni na emocjonalną siłę zeznań świadków. W procesach o czary „dowód”
często oznaczał coś innego niż w zwykłych sprawach karnych: szczere przekonanie
oskarżycieli i ich opowieści o cierpieniu mogły przeważyć nad brakiem twardych
faktów.
Skazanie Wenham nie było jednak końcem jej historii. Powell, pozostając
wierny swojemu sceptycznemu podejściu, odmówił natychmiastowego wydania wyroku.
Według przekazów miał nawet skarcić ławę przysięgłych za ich decyzję. Po
dalszych konsultacjach i analizie sprawy doprowadził do tego, że Wenham została
ułaskawiona. Nie uniewinniono jej – co oznaczałoby formalne oczyszczenie z
zarzutów – lecz zwolniono ją dzięki aktowi łaski, który w praktyce podważał
zasadność wyroku. Ten finał dobrze oddaje charakter epoki: czas, w którym dawne
wierzenia ścierały się z nowymi standardami myślenia i prawa. Ułaskawienie
można odczytywać jako symboliczny triumf rozumu, nawet jeśli samo skazanie było
jeszcze echem minionych czasów.

Znaczenie sprawy Wenham wykracza daleko poza jej osobisty los. Jej
proces bywa uznawany za ostatni przypadek w Anglii, w którym oskarżenie o czary
mogło skutkować karą śmierci. Choć później zdarzały się jeszcze pomniejsze
oskarżenia, to właśnie ta sprawa wyznacza moment, w którym państwowe
prześladowania czarownic faktycznie dobiegły końca. Jest to przykład przemiany
społecznej widzianej w mikroskali: pokazuje, jak przekonania, które przez
stulecia prowadziły do egzekucji, zaczęły tracić swoją moc pod wpływem nowych
idei i zmieniających się standardów dowodowych. Historia Wenham odsłania
również mechanizmy społeczne stojące za oskarżeniami o czary. Była kobietą
starszą, ubogą i zależną od pomocy innych, a takie osoby najczęściej stawały
się ofiarami podejrzeń. Ich słabość, brak wpływów i niewielka pozycja społeczna
sprawiały, że łatwo przypisywano im złe intencje lub nadnaturalne moce. W
przypadku Wenham prawdopodobnie nakładały się na to wcześniejsze konflikty i
urazy w obrębie wioski Walkern. Jej proces można więc postrzegać nie tylko jako
wydarzenie prawne, lecz także jako odbicie napięć, lęków i uprzedzeń, które
kształtowały życie lokalnej społeczności.
Porównanie sprawy Jane Wenham z wcześniejszymi procesami o czary jeszcze
wyraźniej pokazuje, jak bardzo zmieniało się podejście do takich oskarżeń. W
XVI i XVII wieku sędziowie bez większych oporów przyjmowali nadnaturalne
wyjaśnienia nieszczęść, a za „dowody” uchodziły znamiona diabła, wizje duchów
czy zeznania wymuszone pod presją. Na początku XVIII wieku takie elementy nie
miały już tej samej mocy – sędziowie pokroju Powella oceniali je znacznie
surowiej, oczekując bardziej racjonalnych argumentów. Prawo przestawało być
narzędziem, które automatycznie sankcjonowało społeczne lęki, a zaczynało
pełnić funkcję filtra, wymagającego wyższego standardu dowodowego. Jednocześnie
fakt, że Wenham mimo to została skazana, pokazuje, że przemiana ta nie
przebiegała równo ani szybko. Zmiana mentalności była procesem stopniowym,
pełnym napięć i oporu wobec odchodzenia od dawnych przekonań.
W szerszej perspektywie proces Jane Wenham z 1712 roku okazuje się
niezwykle bogatym materiałem do analizy. Jej sprawa nie jest jedynie
ciekawostką z końca epoki polowań na czarownice, lecz ważnym przykładem momentu
przejściowego. Oskarżenia wobec niej, zakorzenione w tradycyjnych schematach
myślenia, zderzyły się z coraz bardziej sceptycznym i opartym na rozumie
podejściem wymiaru sprawiedliwości, reprezentowanym przez Powella. Choć ława
przysięgłych uznała ją za winną, późniejsze ułaskawienie pokazało, że sądy i
społeczeństwo zaczynały odchodzić od dawnych lęków. Wenham – „czarownica z
Walkern” – staje się symbolem społeczeństwa próbującego rozliczyć się z własną
przeszłością i powoli kierującego się ku bardziej racjonalnemu myśleniu. Jej
historia przypomina, że nawet u schyłku epoki przesądów strach i podejrzenia
wciąż potrafiły wybrzmiewać, choć ich siła wyraźnie słabła.
Bibliografia:
- Bragge F.: A
Full and Impartial Account of the Discovery of Sorcery and Witchcraft,
Practis’d by Jane Wenham of Walkerne in Hertfordshire, E. Curll, Londyn
1712.
- Davies O.: Witchcraft,
Magic and Culture 1736–1951, Manchester University Press, Manchester 1999.
- Gaskill M.: Witchcraft:
A Very Short Introduction, Oxford University Press, Oksford 2010.
- Sharpe J. A.: Instruments of Darkness: Witchcraft in England 1550–1750, Penguin
Books, Londyn 1997.
Ⓒ Agnieszka Różycka