Motto bloga

„Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem; miłości dodaje skrzydeł, a trudowi ujmuje ciężaru; w martwotę domu wprowadza życie, a życiu nadaje sens.”
Kornel Makuszyński

poniedziałek, 9 czerwca 2014

C.W. Gortner – „Ostatnia królowa”















Wydawnictwo: KSIĄŻNICA/
GRUPA WYDAWNICZA PUBLICAT S.A.
Katowice 2011
Tytuł oryginału: The Last Queen
Przekład: Alina Siewor-Kuś




Na przestrzeni wieków na kartach historii zapisało się wielu władców, którzy w mniejszym lub większym stopniu uznani zostali za obłąkanych. Niektórym z nich nadano wręcz przydomek „Szalony(a)”. Wspomnijmy chociażby króla Francji z dynastii Walezjuszy – Karola VI (1368-1422), króla Bawarii – Ludwika II Wittelsbacha (1845-1886) czy Joannę I Kastylijską (1479-1555), o której opowiada C.W. Gortner w swojej powieści pod tytułem Ostatnia królowa.

Joanna Szalona urodziła się w hiszpańskim Toledo, będącym jednocześnie stolicą Królestwa Kastylii. Była trzecim z kolei dzieckiem oraz drugą córką Izabeli I Kastylijskiej i Ferdynanda II Aragońskiego pochodzącego z królewskiego rodu Trastamara. Joanna była niezwykle inteligentnym dzieckiem, w związku z czym bardzo szybko przyswajała wiedzę, którą na królewskim dworze zdobywała pod okiem dominikanina Andrésa de Mirandy oraz Beatriz Galindo, która należała do dworu Izabeli I Kastylijskiej. Oprócz umiejętności posługiwania się kilkoma językami, Joanna doskonale radziła sobie z dworską etykietą, religioznawstwem, tańcem i muzyką, a także jazdą konną. W ten sposób Joannę przygotowywano do małżeństwa, którego celem miało być zawarcie sojuszu, dzięki któremu miano zwiększyć uprawnienia Kastylii i Aragonii, jak również zapewnić tym królestwom bezpieczeństwo i wpływy. Od Joanny, jako infantki, nie oczekiwano bynajmniej wstąpienia pewnego dnia na tron Kastylii i Aragonii, lecz śmierć członków rodziny, którzy zgodnie z prawem dziedziczenia mieli ten tron objąć, sprawiła, iż to właśnie Joannie przypadł obowiązek przejęcia władzy w obydwu królestwach. 

W 1496 roku Joanna, będąc w wieku szesnastu lat, została zaręczona z Filipem I Habsburgiem, zwanym „Pięknym”.  Chociaż był to w głównej mierze mariaż polityczny i nikt tak naprawdę nie dbał o to czy Joanna i Filip zakochają się w sobie, to jednak młodzi od pierwszego wejrzenia zapałali do siebie wielkim uczuciem. Łączyła ich nieprzeciętna namiętność. Najprawdopodobniej ze skonsumowaniem swojego związku nie czekali do nocy poślubnej, co w tamtych czasach było wymagane i w odpowiedni sposób celebrowane. Piękna Joanna uwielbiała swojego męża i była o niego niesamowicie zazdrosna. Aby nie dopuścić do zdrady, oddaliła ze swojego dworu młode panny, które mogłyby stanowić dla Filipa pokusę. Nie odstępowała męża na krok. Była niczym nieodłączny cień Filipa.

Joanna I Kastylijska (1479-1555)
portret powstał pomiędzy
rokiem 1496 a 1500
Autor: Juan de Flandes (ok. 1460-1519)
Joanna I Kastylijska urodziła Filipowi I Habsburgowi sześcioro dzieci. Niemniej jednak, wielką miłość tej pary przerwała nagła śmierć Filipa. Po zaledwie tygodniowej chorobie, leczony środkami przeczyszczającymi i upuszczaniem krwi, książę zmarł. Miał dwadzieścia osiem lat. Co bardzo ciekawe, trzy miesiące wcześniej ostrzeżono go przed nagłą śmiercią. W chwili zgonu męża, Joanna spodziewała się kolejnego dziecka. Oszalała wówczas z rozpaczy. Mówiono, iż nie można jej było oderwać od martwego ciała Filipa. Gdy w końcu ziemskie szczątki Habsburga zostały potajemnie pochowane, Joanna stała się otępiała z bólu i cierpienia. Najprawdopodobniej siedziała bez ruchu w swojej komnacie, nie śpiąc, nie jedząc i nie zmieniając odzieży. Po kilku tygodniach rozkazała wręcz wyjąć trumnę z grobu i wyruszyła z nią w drogę do Grenady. Ta makabryczna podróż trwała aż trzy lata! Jechano tylko nocą. Od czasu do czasu zbolała na duchu Joanna kazała otwierać trumnę, aby do światła księżyca móc całować i dotykać to, co pozostało z jej męża, chcąc w ten sposób obudzić Filipa. To właśnie przy trumnie urodziła swoje najmłodsze dziecko – Katarzynę. Aby zmusić Joannę do pochówku męża, jakiś mnich powiedział jej, że ukochany mąż zmartwychwstanie po czternastu latach. Uwierzywszy mu, Joanna cierpliwie czekała, lecz gdy minął czas obiecany przez mnicha, a Filip nadal leżał martwy w grobie, Joanna pogrążyła się w jeszcze większym szaleństwie. W końcu miara obłędu przebrała się i resztę życia, czyli aż czterdzieści sześć lat, Joanna I Kastylijska spędziła uwięziona. Z okien swojego zamku mogła jednak patrzeć na grób męża. W więzieniu pozostała do dnia swojej śmierci, która nastąpiła 12 kwietnia 1555 roku. Niemniej jednak, gen szaleństwa żył nadal, nawiedzając kolejne pokolenia Habsburgów. Dlaczego zatem Joanna tak bardzo kochała Filipa, skoro ten był jej niewierny i traktował ją bardzo źle? Czy była aż tak zaślepiona miłością, że nie widziała zła, które drzemie w księciu?

Obłąkanie Joanny mogło być dziedziczne. Jej babka – matka Izabeli I Kastylijskiej – uznana została za chorą psychicznie. Natomiast sama Joanna stopniowo zaczęła się do niej upodabniać. Możliwe, że choroba nasiliła się pod wpływem pewnego bolesnego epizodu, który miał miejsce w 1503 roku. Gdy Filip i Joanna udali się do Hiszpanii, gdzie Joanna została oficjalnie zaprzysiężona na dziedziczkę korony Kastylii, która należała do jej matki, książę oznajmił, iż nie znosi ojczyzny żony i wraca do swojego Królestwa Niderlandów (tereny dzisiejszej Belgii i Holandii). Ponieważ Joanna była wówczas w ciąży z czwartym dzieckiem, nie mogła udać się w podróż wraz z mężem, więc nieszczęśliwa pozostała w Hiszpanii. Coraz częściej popadała w stany depresyjne, i nawet przyjście na świat zdrowego syna nie pomogło Joannie wrócić do zdrowia. Pewnej nocy zwyczajnie oszalała. Boso i na wpół naga, wybiegła z zamku, w którym wtedy mieszkała. Rozpaczliwie zawodząc, odmówiła włożenia ciepłego okrycia. Nie chciała też za nic wracać do zamku, choć noc była niesamowicie zimna. To był listopad. Tak więc ubrana jedynie w zwiewną nocną koszulę, pozostała na lodowatym zimnie przez trzydzieści sześć godzin, trzymając się kurczowo bram zamku i rzucając wulgarne przekleństwa pod adresem tych, którzy chcieli ją nakłonić do powrotu. Pomimo iż ostatecznie Joanna wróciła do swojej komnaty, szkoda, która się wówczas dokonała, była nieodwracalna w skutkach. W momencie, gdy rozeszła się wieść o jej dziwacznym zachowaniu, Joanna znalazła się na ustach wszystkich.

Filip I Habsburg (1478-1506)
portret powstał około 1500 roku
Autor nieznany
Napięcie spowodowane psychiczną chorobą córki, niekorzystnie odbiło się także na królowej Izabeli I Kastylijskiej. Jak wiadomo, Izabela uchodziła za budzącą respekt monarchinię, która przewodziła hiszpańskiej inkwizycji oraz wspierała podróże Krzysztofa Kolumba do Nowego Świata. Jednakże choroba córki pogrążyła ją w całkowitej rozpaczy. Do swojego ambasadora we Flandrii pisała: „Przemawiała do mnie bardzo grubiańsko. Mówiła z taką pogardą i brakiem szacunku, że gdybym nie była świadoma jej stanu umysłowego, w żaden sposób nie zdołałabym tego znieść.” Z kolei medycy Izabeli tak relacjonowali królowi Ferdynandowi stan jego córki Joanny: „Uważamy, że kontakty z księżniczką są groźne dla życia królowej. Modlimy się, by ogień trawiący [Joannę] wygasł. Jej życie i stan od dawna źle wpływają na życie i zdrowie naszej królowej i pani.”

W tym samym czasie, przebywający we Flandrii Filip I Habsburg radował się tymczasową wolnością od zaborczej żony. Dlatego też nie ucieszył się zapowiedzią jej rychłego powrotu. Najgorsze obawy księcia małżonka wkrótce się potwierdziły. Tuż po przybyciu do domu, Joanna dostała ataku, rzucając ostrymi przedmiotami w ludzi. Zaatakowała nawet młodą niewiastę, którą podejrzewała o dzielenie łoża z Filipem, doprowadzając do jej okaleczenia. Nie dziwi więc fakt, że Filip polecił zamknąć Joannę w apartamentach swojego pałacu w Brukseli. Miał zwyczajnie dosyć swojej niezrównoważonej psychicznie małżonki. Pojawiały się także plotki, iż obchodził się z nią w sposób bardzo brutalny.

Z powyższego mogłoby wynikać, iż Joanna I Kastylijska była kobietą słabą i uległą, bo przecież ślepa miłość wielokrotnie sprawia, że kobiety właśnie takie się stają. W dodatku była przecież niezrównoważona psychicznie. Ale Joanna miała też swoją godność i dumę. Tak przynajmniej przedstawia ją C.W. Gortner w swojej powieści. Owszem, w pewnych okolicznościach Joanna była poddana mężowi, ale robiła to dla, tak zwanego, świętego spokoju. Być może gdyby chodziło jedynie o jej małżeństwo, wówczas Joanna całą swoją uwagę skupiłaby na Filipie i w imię miłości robiłaby wszystko to, czego ten by od niej zażądał. Joanna I Kastylijska według C.W. Gortnera przypomina w pewnym stopniu swoją matkę. Kiedy w grę wchodzi los Hiszpanii, wówczas Joanna robi wszystko, aby nie dopuścić do odebrania sobie korony. Musi też walczyć z własnym mężem, który układa się z wrogami. Potem dochodzi jeszcze konflikt z Ferdynandem II Aragońskim.


Joanna Szalona nad trumną Filipa
obraz został namalowany około 1877 roku
Autor: Francisco Pradilla Ortiz (1848-1921)


Wydaje mi się, że C.W. Gortner w Ostatniej królowej okazał szacunek Joannie I Kastylijskiej. Autor tak naprawdę przedstawił dramat kobiety, która z jednej strony musiała zmagać się ze swoją potworną chorobą, natomiast z drugiej była zmuszona toczyć walkę z wrogiem, z którym dzieliła łoże i któremu rodziła dzieci. Na kartach powieści relacje pomiędzy Joanną a jej matką również nie są takie, jak wynikałoby to z listu Izabeli, który zacytowałam powyżej. Matka za wszelką cenę chciała, aby tron hiszpański przypadł właśnie Joannie. Owszem, nie było innego wyjścia, ponieważ ci, którzy powinni byli dziedziczyć go przed Joanną, już dawno leżeli w grobie. Tak więc w tej sytuacji Izabela mogła mieć ręce związane. Na łożu śmierci praktycznie wybrała mniejsze zło.

Ostatnia królowa to powieść, która wciąga już od pierwszej strony. Fabuła wyzwala w czytelniku szereg emocji. Pozwala współczuć Joannie, ponieważ ta nie uzyskuje znikąd pomocy. Jest skaza na samą siebie, ale przecież tak naprawdę nie może sobie pomóc w żaden sposób. Jest więźniem nie tylko swoich bliskich, ale przede wszystkim własnego chorego umysłu. Prawdę powiedziawszy szaleństwo Joanny nie wysuwa się tutaj na pierwszy plan. Widać, że Autor próbował pokazać Joannę od tej lepszej strony. Kiedy czytamy noty historyków na temat stanu umysłowego Joanny I Kastylijskiej, możemy dojść do przekonania, że na skutek choroby, królowa nie potrafiła o siebie zadbać. W powieści nie widzimy tego w ten sposób. Owszem, wokół Joanny krążą wrogowie, ale są też oddani przyjaciele. Ale niestety, bratnie dusze niewiele mogą tutaj poradzić.

Do tej pory Joanna I Kastylijska znana mi była jedynie jako siostra Katarzyny Aragońskiej, która była żoną Artura Tudora, a potem jego młodszego brata – Henryka VIII Tudora. Nigdy nie miałam okazji przeczytać książki, która w całości byłaby poświęcona właśnie tej władczyni. C.W. Gortner po mistrzowsku oddał realia tamtej epoki. Stworzył wyraziste postaci, które niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ożywają w wyobraźni czytelnika. Polecam tę powieść każdemu miłośnikowi historii.



 

4 komentarze:

  1. Książka świetna, nie powiem. To, że wciąga od pierwszej strony do ostatniej- to też prawda. Mnie się bardzo podobała i moje pierwsze spotkanie z tym autorem uważam za bardzo sukcesywne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja teraz jestem na etapie czytania "Sekretu Tudorów" i choć dotarły do mnie opinie, że akurat ta książka jest najsłabsza spośród tych, które Autor napisał, to mnie się bardzo podoba. Nie patrzę na nią pod kątem historycznym, ale przygodowym, a to wiele zmienia. Mam też w najbliższych planach "Wyznania Katarzyny Medycejskiej", więc jeszcze tak szybko z C.W. Gortnerem się nie rozstanę. :-)

      Usuń
  2. Królowym też chyba nie jest lekko, jej na pewno należało współczuć...

    Zapraszam na Konkurs Rocznicowy tutaj kliknij

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczesna monarchia to nie to samo, co kiedyś. Żyjemy w zupełnie innych czasach. Niegdyś zdominowana była przez mężczyzn i chociażby tylko ze względu na płeć kobietom było trudno ją utrzymać.

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.