Motto bloga

„Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem; miłości dodaje skrzydeł, a trudowi ujmuje ciężaru; w martwotę domu wprowadza życie, a życiu nadaje sens.”
Kornel Makuszyński

niedziela, 29 grudnia 2013

Magdalena Jastrzębska – „Pani na Złotym Potoku. Opowieść o Marii z Krasińskich Raczyńskiej”













Wydawnictwo: LTW
Łomianki 2013




Zastanawiam się, ile przeciętny czytelnik wie o rodzinie Krasińskich? Kim byli? Co takiego doświadczyli w życiu? Jakie jest ich drzewo genealogiczne? Kiedy cofniemy się do lat szkolnych i lekcji języka polskiego, większości z nas nazwisko to skojarzy się zapewne z Nie-Boską komedią. Dziś powiedzielibyśmy, że dramat ten był swego rodzaju bestsellerem, dzięki któremu jego autor zyskał miano narodowego wieszcza, i przez wiele lat historycy oraz znawcy literatury stawiali go w jednym szeregu z Adamem Mickiewiczem i Juliuszem Słowackim.

Najprawdopodobniej poloniści prosili nas wtedy o przygotowanie krótkiej i suchej biografii tego dziewiętnastowiecznego poety, bądź też sami o nim opowiadali, a my zapisywaliśmy w zeszytach ich słowa. Czego zatem mogliśmy się dowiedzieć w ten sposób? Na pewno tego, iż Zygmunt Krasiński, bo o nim mowa, żył w latach 1812-1879. Pozostawił po sobie liczne zbiory liryków, poemat zatytułowany Psalmy przyszłości oraz dwa wielkie dramaty: rzeczoną Nie-Boską komedię i Irydion. Prace nad Nie-Boską komedią Zygmunt Krasiński rozpoczął w 1833 roku, lecz dramat wyszedł drukiem anonimowo w 1835 roku w Paryżu. W pierwotnej wersji utwór nosił tytuł Mąż. Dramat składa się z czterech części: dwie pierwsze to dramat rodzinny, zaś trzecia i czwarta część określane są mianem dramatu społecznego. I to by było na tyle, jeśli wziąć pod uwagę zapiski w naszych zeszytach przedmiotowych. Potem zazwyczaj następowała analiza merytoryczna całego utworu. Mam rację? Tak przynajmniej było w moim przypadku.

Jak widać z powyższego, ta krótka biografia tak naprawdę niewiele mówi o kimś, kto uchodził za narodowego wieszcza. Zygmunt Krasiński miał przecież jakieś życie prywatne. Spotykał się z rozmaitymi ludźmi, którzy na jego karierę literacką mieli większy lub mniejszy wpływ. Miał żonę, dzieci, a więc był też mężem i ojcem, który kierował się jakimiś tylko sobie znanymi emocjami. Przecież gdzieś musiał się kształcić. Wiele też podróżował. Miał kochankę, z którą nie potrafił się rozstać, nawet po ślubie z Elizą (Elżbietą) z Branickich. Czy o tym wszystkim opowiedział nam polonista na lekcjach języka polskiego? Być może coś tam wspomniał, ale po latach uleciało nam to z głowy i dziś już niczego nie pamiętamy. Ale na szczęście mamy doskonałych biografów, którzy poprzez swoją drobiazgową pracę nad życiem wielu niezwykle ciekawych osób, żyjących w minionych epokach, oddają w ręce czytelników ich życiorysy, które pozwalają zapełnić luki w wiadomościach wyniesionych z ławy szkolnej.

Eliza z Branickich Krasińska (1820-1876)

Portret pochodzi z roku 1857
Autor portretu: Franz Xaver Winterhalter
(1805-1873)
Magdalena Jastrzębska w biografii dotyczącej rodziny Krasińskich skupia swoją uwagę przede wszystkim na tytułowej Marii Beatrix (1850-1884) – córce Zygmunta Krasińskiego. Lecz zanim do tego dochodzi, Autorka omawia drzewo genealogiczne rodziny, i co oczywiste, nie może tutaj pominąć osoby naszego narodowego wieszcza i jego niezwykle barwnego życia. Zygmunta Krasińskiego postrzegamy w tej biografii nie tylko jako wybitnego poetę, ale przede wszystkim jako człowieka. Widzimy w nim mężczyznę o artystycznej i wrażliwej duszy. Lecz z drugiej strony Zygmunt Krasiński jawi nam się jako mężczyzna z fanaberiami, nad którymi trudno mu zapanować.

Rodzina Krasińskich związana była z niezwykle pięknym miejscem. To wieś o nazwie Złoty Potok, obecnie położona w województwie śląskim, a niegdyś należąca do województwa częstochowskiego. Historia tego miejsca jest naprawdę bogata. Pierwsza wzmianka o wsi pochodzi z 1153 roku. Natomiast w roku 1298 niejaki Bartosz pochodzący z rodu Odrowążów ufundował drewniany kościół parafialny. Z kolei w połowie XV wieku w Złotym Potoku wybudowany został murowany gotycki kościół, który na przestrzeni wieków wiele razy przebudowywano, aż w końcu stał się budowlą zupełnie pozbawioną stylu. Od drugiej połowy XV wieku Złoty Potok należał do osób związanych z rodziną Potockich herbu Sztreniawa. W XVI wieku w Złotym Potoku wybudowano dwór, który w 1851 roku stał się własnością rodziny Krasińskich, a potem w roku 1881 majątek przeszedł w ręce Raczyńskich. Źródła historyczne podają, iż w 1881 roku na polecenie hrabiego Edwarda Raczyńskiego została założona tam pstrągarnia. Wówczas była to jedyna pstrągarnia w Europie i powstała według projektu Michała Girdwoynia. Za pstrągarnią oraz Stawem Zielonym znajduje się zabytkowy młyn wodny – Kołaczew, który powstał na początku XX wieku, lecz potem spłonął i został odbudowany w 1928 roku. Młyn ten mieści się na szlaku architektury drewnianej województwa śląskiego.

W dniu 11 września 1944 roku w lasach niedaleko Złotego Potoku rozegrała się bitwa pomiędzy Batalionem Partyzanckim „Skała” Krakowskiego Kedywu a niemalże dwutysięczną ekspedycją niemiecką. Batalion Partyzancki liczył około czterystu ludzi i zmierzał z Krakowa na odsiecz Powstaniu Warszawskiemu. W bitwie tej zginęło dwudziestu pięciu partyzantów oraz sześćdziesięciu ośmiu niemieckich żołnierzy. Bitwa zakończyła się odwrotem partyzantów w kierunku Miechowa. W latach 50. XX wieku na ścianie frontowej kościoła w Złotym Potoku została wmurowana tablica, która upamiętnia poległych partyzantów.

Jak podają źródła historyczne Zygmunt Krasiński mieszkał w Złotym Potoku od 29 lipca do września 1857 roku. Przybył tam wraz z żoną i dziećmi. Podczas spacerów po okolicznych lasach, nadał nazwy wielu ostańcom, jak również stawowi „Irydion” położonemu u stóp pałacu. Niestety, jego pobyt w tym pięknym miejscu przerwała śmierć najmłodszej córki Zygmunta Krasińskiego – Elżbiety. Obecnie w dworku mieści się muzeum.



Dwór Krasińskich w Złotym Potoku
fot. Jan Mehlich


W Złotym Potoku znajduje się również pałac Raczyńskich. Na jego miejscu od XVI wieku stał dwór, który najprawdopodobniej był dworem obronnym. Z początkiem XIX wieku dwór popadł w ruinę i nie nadawał się już do zamieszkania. W połowie XIX wieku majątek ten odkupił ojciec Zygmunta Krasińskiego – generał Wincenty Krasiński. To właśnie na jego polecenie w 1856 roku został tam wybudowany pałac w stylu klasycystycznym, natomiast sąsiadujący z nim dworek pochodzący z roku 1827 został przeznaczony dla Zygmunta, który – jak już wspomniałam – mieszkał tam latem 1857 roku. Dworek ten bardzo pokochała Maria Beatrix – główna bohaterka książki Magdaleny Jastrzębskiej. Po śmierci ojca, Maria odziedziczyła posiadłość i wyszła za mąż za hrabiego Edwarda Aleksandra Raczyńskiego. Na początku XX wieku rodzina Raczyńskich dokonała przebudowy pałacu, w ten sposób nadając mu dzisiejszy wygląd. Po roku 1945 w pałacu mieściła się szkoła, zaś majątek upaństwowiono.


Klasycystyczny pałac Raczyńskich w Złotym Potoku
fot. Marek Ślusarczyk 


Rodzina Zygmunta Krasińskiego związana była również z miejscowością o nazwie Opinogóra Górna, która położona jest w dzisiejszym województwie mazowieckim, niegdyś ciechanowskim. To tam znajduje się niewielki neogotycki pałac Krasińskich. Pałac został wybudowany w 1843 roku przez generała Wincentego Karsińskiego i był siedzibą ordynacji opinogórskiej. W podziemiach pobliskiego kościoła znajdują się groby członków rodziny Krasińskich, w tym także grób Zygmunta Krasińskiego.


Neogotycki pałac Krasińskich w Opinogórze Górnej
fot. Semu 


Opowiadając o biografii Marii Beatrix z Krasińskich Raczyńskiej, świadomie nie skupiam się na jej osobie, ponieważ nie chcę zdradzać zbyt wiele faktów z jej życia. Obawiam się, że wówczas nie bylibyście zainteresowani sięgnięciem po książkę, która naprawdę stanowi bogaty zapis wydarzeń z życia córki Zygmunta Krasińskiego. Jej dzieciństwo nie było łatwe. Choć była małą dziewczynką, to jednak musiało do niej docierać to, co dzieje się z jej ojcem. Kochanka, którą do pewnego czasu regularnie odwiedzał z pewnością była jej znana. Oczywiście żona Zygmunta, a matka Marii robiła co tylko było w jej mocy, aby pewne rzeczy nie docierały do dzieci. Ba! Ona ukrywała to nawet przed swoimi przyjaciółmi i dalszą rodziną, co można wyczytać z jej listów, które zachowały się do dnia dzisiejszego, a które zostały zacytowane przez Autorkę w niniejszej biografii.

Dorastając, Maria miała obok siebie nie tylko ukochane rodzeństwo, ale też piękną kuzynkę Różę, z którą z jednej strony łączyła ją przyjaźń, lecz z drugiej wytworzyła się pomiędzy nimi jakaś dziwna rywalizacja, szczególnie o mężczyzn. Życie rodzinne nie było dla Marii sielanką. Zarówno w domu rodzinnym, jak i w domu, który dzieliła z mężem, przeżywała swoje osobiste dramaty. Tych tragedii przewinęło się przez jej krótkie życie naprawdę sporo. Śmierć i piętno choroby towarzyszyły jej na co dzień. Zmarła bardzo młodo, bo w wieku trzydziestu czterech lat. Okoliczności jej śmierci nie są jednoznacznie stwierdzone. W pewnym okresie swojego życia zaczęto traktować ją nawet jako osobę niepoczytalną umysłowo. Kogoś na kształt dziwaka. Dlaczego? Ponieważ bardzo trudno było jej się dostosować do otoczenia i trendów panujących wokół. Miała swoje zdanie, z którym nie wszyscy się zgadzali. Twardo obstawała przy swoich racjach, więc była kimś w rodzaju „czarnej owcy” towarzystwa. Być może to właśnie swego rodzaju wykluczenie ze środowiska stało się powodem jej przedwczesnej śmierci.

Biografia Marii Beatrix z Krasińskich Raczyńskiej autorstwa Magdaleny Jastrzębskiej obfituje nie tylko w interesujący opis wydarzeń zachodzących w życiu córki Zygmunta Krasińskiego, ale jest też doskonałym albumem fotograficznym, w którym możemy zobaczyć przepiękne stare fotografie. Wśród ilustracji czytelnik znajdzie szereg portretów oraz zdjęć budowli związanych z rodem Krasińskich i Raczyńskich.

Jako ciekawostkę podam, że mąż Marii Beatrix był również ojcem Edwarda Bernarda Raczyńskiego (1891-1993), który w latach 1979-1986 pełnił urząd prezydenta RP na uchodźstwie. Był też członkiem Rady Trzech (1954-1972) oraz Ministrem Spraw Zagranicznych (1941-1943).

Biografia w niczym nie przypomina nudnych opisów historycznych. Jest napisana językiem dynamicznym, co sprawia, że czyta się ją z ogromnym zainteresowaniem. Przypuszczam, że o Pani na Złotym Potoku wielu z nas jak dotąd w ogóle nie słyszało. Choć interesuję się historią i przeczytałam już mnóstwo książek o tej tematyce, to jednak osoba Marii Beatrix była mi obca. Gdyby nie ta biografia, zapewne nadal nie wiedziałabym nic o kobiecie, która o mały włos nie została żoną króla Szwecji – Karola XV.

Magdalena Jastrzębska jest także autorką innych – mam nadzieję, że równie interesujących – biografii historycznych. Wymienię chociażby Historię pięknej kobiety. Opowieść o Teofilii z Morawskich Radziwiłłowej, Tajemnice księżnej Doroty Czartoryskiej czy Damę w jedwabnej sukni (o Helenie Sanguszkównie). Nie ukrywam, że chciałabym sięgnąć i po te książki, ponieważ na przykładzie Pani na Złotym Potoku widzę jak dokładnie Autorka przygląda się swoim bohaterkom i jak barwnym językiem o nich opowiada.