Motto bloga

„Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem; miłości dodaje skrzydeł, a trudowi ujmuje ciężaru; w martwotę domu wprowadza życie, a życiu nadaje sens.”
Kornel Makuszyński

piątek, 3 stycznia 2014

Schizma Wschodnia






Od początku swojego powstania Kościół niejednokrotnie zmuszony był stawiać czoła wewnętrznemu podziałowi. Niemniej największy i zarazem najtrwalszy rozłam, jaki kiedykolwiek miał miejsce w Kościele, definiowany jest jako Wielka Schizma, czyli podział świata chrześcijańskiego na Wschód i Zachód. Jego wyrazem stały się wzajemne ekskomuniki z 16 lipca 1054 roku, gdy wysłannik papieża, kardynał Humbert, wyklął patriarchę Konstantynopola, Michała Cerulariusza, a następnie sam został potępiony przez synod patriarszy. Pomimo podejmowanych prób, nigdy już nie doszło do całkowitego pojednania pomiędzy patriarchami a papiestwem. Choć ekskomunika patriarchy została złożona w Konstantynopolu w trzy miesiące po śmierci papieża Leona IX, to jednak decyzja w tej kwestii została podjęta jeszcze za życia papieża. Leon IX podpisał bullę przed wyjazdem na Wschód swego legata, kardynała Humberta. 

Papież św. Leon IX (1002-1054)
lata pontyfikatu: 1049-1054
Wydarzenia z roku 1054 stały się finałem wielowiekowego konfliktu, który ostatecznie zaważył na jedności Kościoła. Pierwszy spór zaistniały pomiędzy Wschodem a Zachodem rozgorzał już w drugiej połowie II wieku i dotyczył daty świętowania Wielkanocy. Konflikt ten okazał się być bardzo gwałtowny, ponieważ papież Wiktor I, którego pontyfikat przypadł na lata 189-199, chciał wykląć biskupów azjatyckich, natomiast schizmy uniknięto tylko i wyłącznie dzięki interwencji św. Ireneusza obawiającego się o jedność chrześcijan. Dopiero podczas pierwszego soboru w Nicei w 325 roku ostatecznie ustalono, że Wielkanoc ma być obchodzona w niedzielę po 14. dniu żydowskiego miesiąca Nissan.

Do owego pamiętnego roku 1054 spierano się jeszcze wielokrotnie, między innymi o zasadność ponownego chrztu heretyków, jak również o rangę rozmaitych stolic biskupich, a także o bóstwo i człowieczeństwo Chrystusa. W V wieku, na skutek odrzucenia orzeczeń soboru efeskiego i soboru chalcedońskiego, część chrześcijańskich wspólnot (monofizyci i nestorianie) na trwałe oddzieliło się od „wielkiego Kościoła”.

Upływ wieków jeszcze bardziej pogłębił różnice pomiędzy Wschodem a Zachodem. Kolejny kryzys jedności miał miejsce w okresie tak zwanej schizmy focjańskiej, której nazwa pochodziła od imienia patriarchy Konstantynopola – Focjusza. Konflikt ten odnosił się do ważności wyboru Focjusza na stolicę patriarszą. Przy tej okazji poruszano również istotne kwestie teologiczne, jak zasadność włączenia filioque[1] do Credo przez Kościół zachodni. Na szczęście schizma ta została przezwyciężona na tak zwanym synodzie focjańskim (879-880), który w konsekwencji doprowadził do przywrócenia wspólnoty między patriarchą a stolicą rzymską. Sformułowano tam regułę, która do dnia dzisiejszego nie straciła swojej wartości: „Każdy Kościół posiada pewne stare zwyczaje, przekazane mu jako dziedzictwo. Nie powinno się kłócić ani dyskutować na ich temat. Niech Kościół rzymski zachowuje swoje słuszne sposoby postępowania. Ale niech Kościół konstantynopolski zachowa także pewne zwyczaje, które pochodzą z dawnej przeszłości. Niech będzie tak samo w innych stolicach wschodnich”.

W niespełna dwieście lat po schizmie z czasów Focjusza miało miejsce ponowne rozdarcie wskutek wydarzeń z roku 1054. Grunt pod nowy podział został już przygotowany. „W genezie rozłamu doniosłą rolę odegrały także czynniki kulturowe. (…) Język łaciński i grecki dały podstawę do ukształtowania się dwóch zamkniętych kręgów kulturowych. Od IV wieku niewielu ludzi na Zachodzie znało język grecki, zaś na Wschodzie niewielu rozumiało łacinę. (…) Gdy na Wschodzie języki liturgiczne bliskie są językom narodowym (wyraz poszanowania dla wielości kultur), na Zachodzie łacina staje się jedynym językiem kultycznym.[2]

Nie mniej znaczący był także wzrost świadomości władzy i prestiżu po obydwu stronach. Walczyły ze sobą postawy służby i panowania, jednocześnie nierzadko zwyciężało panowanie. Szczególnie rozwój pojęcia papieskiego prymatu, który rozumiany był w kategoriach władzy jurysdykcyjnej sprawowanej nad całym chrześcijańskim światem, powodował sprzeciw Kościoła wschodniego, który bronił swej pierwotnej niezależności.

W uzasadnieniu ekskomuniki kardynał Humbert oskarżył Michała Cerulariusza o dziesięć herezji, między innymi o wyświęcanie do kapłaństwa żonatych mężczyzn, a także o rzekome usunięcie filioque z wyznania wiary. Patriarcha okazał się być równie nieustępliwy co legat papieski i oskarżył łacinników o nieprawowierność w tych praktykach, które różniły się od przyjętych na Wschodzie.

Przyjęło się, że rok 1054 uważany jest za datę Wielkiej Schizmy pomiędzy obydwoma Kościołami. Niemniej zaistniały podział nie zrywał wszystkich więzi, zwłaszcza tych o charakterze nieoficjalnym. Ponadto ogół wiernych Kościoła greckiego i łacińskiego wciąż był przekonany, że stanowi jeden organizm kościelny, natomiast Grecy upierali się przy tym, że łacinników należy kochać jak braci, ponieważ są prawowiernymi dziećmi tego samego Kościoła.


Wjazd krzyżowców do Konstantynopola
Autor obrazu: Eugéne Delacroix (1798-1863)
Obecnie obraz znajduje się w paryskum Luwrze (Francja)


Schizmę przypieczętowało dopiero ograbienie Konstantynopola przez IV wyprawę krzyżową 12 kwietnia 1204 roku. Wówczas papież Innocenty III wprawdzie potępił akty przemocy, niemniej ustanowił w mieście łacińskiego patriarchę, któremu podporządkował całą grecką hierarchię. Wielu greckich biskupów wolało udać się na wygnanie aniżeli służyć Rzymowi, zaś stosunek ludu Konstantynopola wobec tychże wydarzeń chyba najtrafniej obrazuje przysłowie z tamtych czasów: „Lepszy turban niż tiara”.


Nabożeństwo ekumeniczne w dniu 20 października 1967 roku w bazylice św. Piotra w Watykanie 


Pierwszym papieżem, który po upływie wieków wzajemnej obcości nawiązał kontakt z Kościołem wschodnim był Jan XXIII. Z kolei za pontyfikatu Pawła VI obydwa Kościoły podjęły dialog teologiczny i ożywiły dwustronne kontakty. W dniu 7 grudnia 1965 roku nastąpiło „wymazanie z pamięci” ekskomunik przez papieża Pawła VI i patriarchę Atenagorasa I – osobno w Rzymie i osobno w Konstantynopolu. Dopiero dwa lata po owym wydarzeniu patriarcha Atenagoras I złożył wizytę papieżowi. Niemniej jednak proces powrotu do jedności obydwu wyznań z konieczności musi jeszcze potrwać.







[1] Filioque - łaciński termin, będący nazwą sporu teologicznego prawosławia z Kościołem łacińskim, a pośrednio też z protestantyzmem, o sformułowanie dogmatyczne zawarte w przyjętej przez Zachód wersji nicejsko-konstantynopolskiego wyznania wiary. W następującym zdaniu Credo:
[credo] Et in Spiritum Sanctum, (...), qui ex Patre procedit.
Wierzę w Ducha Świętego (...), który od Ojca pochodzi
wstawiono wzmiankę o Synu:
[credo] Et in Spiritum Sanctum, (...), qui ex Patre Filioque procedit.
Wierzę w Ducha Świętego (...), który od Ojca i Syna pochodzi
[2] W. Hryniewicz OMI, Kościoły siostrzane, Dialog katolicko-prawosławny 1980-1991, Wyd. Verbitum, Warszawa 1993. 



16 komentarzy:

  1. Świetny artykuł Agnieszko, a ja planuję porzucenie blogowania i zorientowanie się na doktorat :-))
    Zobaczymy co z tego wyjdzie, tak czy inaczej blogowanie mi się nieco przejadło :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że rezygnujesz z blogowania. Ja myślę, że przy dobrej organizacji można pogodzić pisanie bloga z dalszą edukacją. Ja mam całą masę rozmaitych zajęć, ale z blogowania bym nie zrezygnowała. Poza tym za dużo osiągnęłam już na tym polu, żeby to teraz porzucać. Przemyśl jeszcze swoją decyzję. :-)

      Usuń
    2. Przemyślę, przemyślę :-)

      Usuń
  2. ciekawy post z którego sporo się dowiedziałam, bo to jednak nie są tematy którymi się interesuje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo mi miło, że pomimo braku zainteresowania tematem przeczytałaś mój tekst i wyniosłaś z niego ciekawe informacje. :-)

      Usuń
  3. Świetny post! Ja z racji swoich zainteresowań i studiów zawsze najmocniej skupiałam się na schizmie, że tak napiszę, z punktu widzenia rosyjskiego kościoła prawosławnego, który sam uległ rozdarciu w XVII w. Zachciało mi się poczytać o schizmie. Może mi coś polecisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czytałaś książkę Henry'ego Chadwicka pt. "Historia rozłamu Kościoła wschodniego i zachodniego. Od czasów apostolskich do Soboru Floreckiego"? Prosta lektura, ale można się z niej naprawdę sporo dowiedzieć. Tutaj znajdziesz więcej informacji: http://katalog.wydawnictwowam.pl/?Page=opis&Id=48105

      Usuń
    2. Skoro książka została wydana w 2009 r., to raczej jej nie czytałam. Dziękuję, chętnie po nią sięgnę :)

      Usuń
    3. Mam nadzieję, że książka spełni Twoje oczekiwania. :-)

      Usuń
  4. Przeczytałam tekst z wielkim zainteresowaniem. Przyznam, iż ten aspekt historii Kościoła niezwykle mnie interesuje. Fajnie, że mogłam u Ciebie przeczytać taki świetny tekst. Już z niecierpliwością czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla takich komentarzy warto pisać. Dziękuję. :* Oczywiście będą kolejne teksty, jeśli chodzi o historię Kościoła. Będzie o judaizmie, o heretykach palonych na stosach. Myślę, że znajdziesz coś dla siebie. :-)

      Usuń
    2. Z pewnością, bo wszystkie przykłady, które przytoczyłaś są z mojego kręgu zainteresowań. Szczególnie interesują mnie związki judaizmu z chrześcijaństwem, bo miasteczko, blisko którego mieszkam ma pewne ślady żydowskiej, gorzkiej historii.

      Usuń
    3. A zatem bądź cierpliwa. Za jakiś czas wrzucę tekst. Już jest nawet napisany. ;-)

      Usuń
  5. Bardzo interesujący tekst! Wówczas chyba nie zdawano sobie do końca sprawy, że poróżnienie się spowoduje tak trwałe zmiany. Zdecydowanie będę zaglądać ;) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.