Motto bloga

„Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem; miłości dodaje skrzydeł, a trudowi ujmuje ciężaru; w martwotę domu wprowadza życie, a życiu nadaje sens.”
Kornel Makuszyński

czwartek, 30 stycznia 2014

Mika Waltari – „Trylogia rzymska. Mój syn, Juliusz” #3













Wydawnictwo: KSIĄŻNICA/PUBLICAT S.A.
Katowice 2012
Tytuł oryginału: Ihmiskunnan viholliset. II Poikani Julius
Przekład: Kazimiera Manowska 




To już moje ostatnie spotkanie z Trylogią rzymską, ale na pewno nie ostatnie z samym Autorem. Po przeczytaniu trylogii nabrałam ochoty też na inne książki Miki Waltariego, zważywszy że specjalizował się także w pisaniu kryminałów, czego przykładem jest seria książek z komisarzem Palmu w roli głównej. Niektórzy wręcz są skłonni twierdzić, że być może nigdy nie powstałyby książki Stiega Larssona i Henninga Mankella, gdyby nie powieści kryminalne Waltariego. Wpływ twórczości Miki Waltariego na innych pisarzy skandynawskich jest naprawdę ogromny. Niemniej dzisiaj skupmy się na ostatniej części Trylogii rzymskiej, która tak naprawdę stanowi kontynuację tomu drugiego.

Jak pamiętamy całość rozpoczyna opowieść Rzymianina – Marka Mezencjusza Manilianusa – który pewnego dnia trafia na Golgotę, gdzie jest świadkiem ukrzyżowania Jezusa z Nazaretu. Pod wpływem tego wydarzenia Rzymianin rozpoczyna poszukiwania Królestwa Bożego, o którym nauczał Jezus podczas swojej ziemskiej wędrówki. Z kolei w tomie drugim czytelnik zostaje wprowadzony w realia I wieku naszej ery widziane oczami syna Marka Mezencjusza Manilianusa – Minutusa Lauzusa Manilianusa. Wzajemne relacje ojca i syna nie należą do najlepszych. Młodemu Minutusowi wydaje się bowiem, że ojciec zwyczajnie oszalał i zaczął wierzyć w jakieś totalne zabobony. Takie przekonanie towarzyszy Minutusowi także w tomie trzecim trylogii. Choć ojciec jest dla niego ważny, to jednak nie spotyka się z nim tak często jak powinien. Obydwaj mężczyźni różnią się też sposobem pojmowania pewnych kwestii politycznych i tych, które dotyczą chrześcijan.

Podobnie jak w drugim tomie trylogii, tutaj również czytamy swego rodzaju spowiedź Minutusa skierowaną do jego syna – Juliusza, a właściwie Klemensa, bo z tym nadaniem imienia chłopcu wiąże się trochę skomplikowana historia. Rzymianin nadal przebywa w uzdrowisku, gdzie leczy poważną chorobę żołądka. Taka izolacja od świata zewnętrznego skłania go zatem do refleksji nad swoim życiem, które nie było i nie jest idealne. Minutus ma sobie wiele do zarzucenia, ale mimo to nie biczuje się i nie stara się pokutować za swoje złe czyny. On po prostu relacjonuje poszczególne wydarzenia ze swojego życia i jednocześnie stara się przestrzec Juliusza przed popełnianiem podobnych błędów.

Bardzo dużo miejsca Minutus poświęca swojej przyjaźni z Neronem. Tylko czy to jest naprawdę przyjaźń? Czy szalony i nieobliczalny Neron jest w stanie z kimkolwiek się zaprzyjaźnić? Chyba nikomu nie trzeba specjalnie tłumaczyć z jakimi wydarzeniami wiążą się lata panowania tego cesarza rzymskiego. Takim najbardziej tragicznym momentem jego rządów było spalenie Rzymu w 64 roku. Wielki Pożar Rzymu – jak określają to wydarzenie historycy – strawił ogromną część miasta. Rzymski historyk Tacyt (ok. 55-120) wspomina o niezwykle szybkim rozprzestrzenianiu się ognia, który pochłaniał miasto przez pięć i pół dnia. Jedynie cztery z czternastu dzielnic ówczesnego Rzymu zostało zachowanych, natomiast trzy z nich ogień strawił doszczętnie. Kolejne siedem zostało poważnie zniszczonych.


Pochodnie Nerona
Autor: Henryk Siemiradzki (1843-1902)
Obraz nie przedstawia Wielkiego Pożaru Rzymu, lecz prześladowanie chrześcijan przez Nerona
Obraz pochodzi z 1876 roku


Współczesna wiedza dotycząca Wielkiego Pożaru Rzymu opiera się przede wszystkim na trzech źródłach wtórnych, które zostały spisane przez historyka, senatora i konsula Kasjusza Diona Swetoniusza (ok. 163/164-235), oraz wspomnianego już Tacyta. Niestety, pierwotne przekazy autorstwa wyższego urzędnika rzymskiego Marcusa Cluviusa Rufusa, a także Fabiusa Rusticusa[1] oraz Pliniusza Starszego (23-79) nie przetrwały do czasów współczesnych. Niemniej jednak Tacyt uważał, że ich przekaz jest sprzeczny i sporo przesadzony. Byli jednak tacy, którzy uparcie twierdzili, że za podpaleniem Rzymu stoi sam Neron. Podawali nawet przyczyny jego desperacji, w wyniku której cesarz zdecydował się na tak haniebny czyn. Oto kilka z nich:
  • Wiadomo, że Neron łatwo ulegał wszelkim kaprysom i stawał się wówczas nieobliczalny. Mówiono więc, że podczas jednego z takich obłąkańczych kaprysów cesarz zupełnie otwarcie wysłał swoich ludzi, którzy w jego imieniu podpalili miasto, a sam obserwował pożar z Wieży Mecenasa na Eskwilinie[2], jednocześnie śpiewając i grając na cytrze.
  • Neron niesamowicie pragnął zniszczyć Rzym. W związku z tym w tajemnicy wysłał swoich ludzi, którzy udawali pijanych, podpalając miasto. Cesarz całe zajście z zachwytem obserwował ze swojego pałacu na Palatynie, śpiewając i grając na cytrze.
  • Wielki Pożar Rzymu był kwestią nieprzewidzianego wypadku, a Neron w tym czasie przebywał w Anzio.
  • Neron w tajemnicy wysłał swoich ludzi, aby ci wzniecili pożar, zaś on sam w tym czasie koncertował na prywatnej scenie.
  • Wielki Pożar Rzymu był sprawką chrześcijan.
Jak widać, kwestia wybuchu pożaru nie jest do końca znana. Nie wiadomo czy był to zwykły wypadek, czy może komuś naprawdę zależało na tym, aby Rzym zniszczyć. Według Tacyta spora część ludu oskarżała o podpalenie Nerona, a on pragnąc oczyścić się ze stawianych mu zarzutów, zrzucił winę na chrześcijan, których potem torturowano, tym samym zmuszając ich do przyznania się do winy. Według przekazów Tacyta chrześcijanie byli potem rzucani psom i lwom na pożarcie, natomiast niektórzy krzyżowani i podpalani. Z kolei inni historycy z tamtego okresu doszukują się w osobie Nerona chęci zniszczenia miasta, a potem odbudowania go zgodnie z własnym zamysłem. Pierwotne przekazy nie zawierają w sobie informacji o jakichkolwiek prześladowaniach chrześcijan, a na pewno nie na taką skalę, jak przestawił to Tacyt. Neron miał nawet nie szukać sprawców, a lekkie kary mieli ponieść jedynie oskarżeni wskazani przez Senat. Pierwotne przekazy zawierają również informację, że w momencie pożaru Neron miał oddawać się swojej muzyce, czyli śpiewać i grać na cytrze. Tacyt zaprzecza tym informacjom, twierdząc, że cesarza nie było wtedy w Rzymie.

Zgodnie z zapiskami Tacyta, Neron na wieść o pożarze bardzo szybko wrócił do Rzymu i zaczął organizować pomoc humanitarną dla pogorzelców, którą sfinansował z własnych środków. Natychmiast po pożarze cesarz otworzył swój pałac dla poszkodowanych i zapewnił im dostawy żywności. Po tej tragedii Neron stworzył także nowy plan rozwoju miasta, na którym zaznaczono, iż spalone domy muszą być rozebrane, a w ich miejscu ma powstać kompleks pałacowy, zwany Złotym Domem. Fundusze na to przedsięwzięcie pochodziły ze specjalnych danin, które nałożono na rzymskie prowincje.


Neron na arenie rzymskiego amfiteatru 
Autor: Henryk Siemiradzki (1843-1902)
Obraz pochodzi z 1897 roku


Jak było naprawdę? Tego nie dowiemy się nigdy. Możemy jedynie powtarzać zapisane przez historyków informacje. Pisarze również opierają się na tychże przekazach. Nie inaczej jest w przypadku Miki Waltariego. Autor idzie śladem Tacyta i opisuje rzeź chrześcijan, których Neron oskarżył o wzniecenie ognia i zniszczenie Rzymu. W samym centrum tych wydarzeń znajduje się oczywiście Minutus Manilianus, który praktycznie jest organizatorem bestialskich mordów na wyznawcach Chrystusa. Oczywiście czyni to z rozkazu Nerona, ale nie zmienia to faktu, iż ma na rękach ich krew. Czy czuje z tego powodu jakieś wyrzuty sumienia? Możliwe, ale nie rozwodzi się nad tym. Z drugiej jednak strony, co może zrobić? Sprzeciwić się Neronowi i tym samym podpisać na siebie wyrok śmierci?

W późniejszych latach swojego życia Minutus przypomina swojego ojca bardziej niż mógłby sobie tego życzyć. Oczywiście nadal nie wierzy w Jezusa z Nazaretu, ale pod względem charakteru jest bardzo podobny do Marka. Tak jak jego sędziwy już ojciec, on też pozwala, aby nim manipulowano. Robi to nie tylko Neron, ale także ludzie, z którymi spotyka się na co dzień, szczególnie są to kobiety. No właśnie. Jak zatem przedstawia się u Minutusa sprawa kobiet? Płeć piękna wywiera na nim ogromne wrażenie. Ciągnie się to jeszcze od czasów, kiedy jako żołnierz walczył na terenach Brytanii. Konsekwencje tamtego pobytu odbijają się Minutusowi czkawką, ale nic już nie może na to poradzić.

Jak zatem ocenić Minutusa Lauzusa Manilianusa? Wydaje mi się, że nie jest to łatwe zadanie. Z jednej strony jest kochającym ojcem, co w swoich wspomnieniach wielokrotnie powtarza. Ma ogromny żal do swojego piętnastoletniego syna, który nie widzi w nim tego oddania i miłości. Trzeba też wiedzieć, że młodego Juliusza ojciec szykuje na przyszłego władcę Rzymu. Natomiast z drugiej strony można uznać, że Minutus to egoista myślący jedynie o sobie oraz o własnych potrzebach i interesach, nawet kosztem innych. Takim wyrzutem sumienia jest dla niego obecna żona, lecz on jej uwagi traktuje na zasadzie „głupiego babskiego paplania”. W trakcie swojego życia Minutus awansował i z trybuna wojskowego stał się senatorem, którego rad czasami nawet słuchał Neron. Rzymianin jest też doskonałym biznesmenem.

Podsumowując całość trylogii Miki Waltariego można śmiało rzec, że Autor stworzył arcydzieło literackie, choć są czytelnicy, których ta historia nie zachwyca. Ale kto powiedział, że nawet wielkie dzieła literackie mają wszystkim przypadać do gustu? Dla mnie ta trylogia okazała się być wyjątkowa pod względem historycznym i fabularnym. Szkoda tylko, że Mika Waltari nie zamieścił kilku słów wyjaśnienia, ile tak naprawdę jest w jego opowieści prawdy, a w jakim stopniu posłużył się czystą fikcją literacką. Być może starsze wydania trylogii są opatrzone takowym wyjaśnieniem, ale w najnowszym wydaniu, które czytałam niestety nie ma ani słowa na ten temat.










[1] Przedział czasowy życia Marcusa Cluviusa Rufusa i Fabiusa Rusticusa nie jest znany. Wiadomo tylko, że żyli oni w I wieku naszej ery, a ich życie obejmowało lata panowania Nerona.
[2] Eskwilin – jedno z siedmiu wzgórz rzymskich, znajdujące się w środkowo-wschodniej części Rzymu. 







20 komentarzy:

  1. Widzę, że warto po nią sięgnąć :-) Będę jej poszukiwał :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno znajdziesz, bo to nowe wydanie. Miłej lektury życzę :-)

      Usuń
    2. Agnieszko, zdradzę Ci, że powoli dojrzewam do pisania powieści historycznych :-)

      Usuń
    3. PS. Niesłychanie zaczęło mną "kręcić" średniowiecze :-)

      Usuń
    4. Mnie też średniowiecze kręci, ale jak na razie nie odważyłabym się podejść do pisania powieści historycznej. Chociaż z drugiej strony napisałam opowieść o Robin Hoodzie, więc trochę tej historii tam przemyciłam. ;-) Życzę powodzenia w pisaniu. :-)

      Usuń
  2. Cała trylogia mnie zachwyciła. W ogóle uwielbiam książki Waltariego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że mnie też spodobają się inne powieści Waltariego, bo ta trylogia mnie urzekła. :-)

      Usuń
  3. Zdecydowanie coś dla mnie :D
    Zakręcę się przy tej trylogii, mam nadzieję, już niebawem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tym razem nie dla mnie, chociaż wiem, komu mogę ją sprezentować:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cyrysiu, ja się obawiam, że ja generalnie czytam książki nie w Twoim guście. ;-) Ale nic na to nie poradzę, że uwielbiam historię. :-)

      Usuń
  5. Od lat mam słabość do tematyki rzymskiej, ale o tej pozycji nie słyszałem. Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że trafiłeś u mnie na coś, co Cię interesuje :-) A zatem miłej lektury życzę! :-)

      Usuń
    2. Poszukiwania rozpoczęte, oby po taniości i szybkości. Pozdrawiam.

      Usuń
    3. To super! Powodzenia! Pozdrawiam. :-)))

      Usuń
  6. kurcze znowu nie moja tematyka, ale post bomba i dla pasjonatów świetny!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martuś, już niedługo będzie Nora. ;-) Tylko, że Norą to ja Cię nie zagnę, ale przynajmniej wrzucę kolejną cegiełkę do Twojego wyzwania. :D

      Usuń
  7. Oj ta część chyba najbardziej do mnie przemawia. Będę musiała nieco dogłębniej zainteresować się tą trylogią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że Ci się spodoba, bo mnie porwała, ale ja generalnie lubię taką tematykę. :-)

      Usuń