wtorek, 14 sierpnia 2018

Dlaczego „zły” król Jan był w rzeczywistości dobry?








Czy „zły” król Jan bez Ziemi (1166-1216), jak go nazywano, był faktycznie tak zły, jak można wyczytać to z kart historii? Może warto bliżej przyjrzeć się tej postaci angielskiego średniowiecza i zmienić o niej opinię? Każda kolejna rocznica wydania Magna Carta Libertatum, czyli Wielkiej Księgi Swobód lub Wielkiej Karty Wolności (15 czerwca 1215) dostarcza powodów, aby wznowić dyskusję na temat króla, który stał za wprowadzeniem dokumentu w życie. Niektórzy historycy wręcz twierdzą, że król Jan z dynastii Plantagenetów i brat wielkiego Ryszarda I Lwie Serce (1157-1199) wcale nie był taki zły, jak wielu próbowało go opisywać i obrażać przez wieki. Historia pokazuje bowiem, że Jan był jednocześnie okrutny i stosujący wobec swoich poddanych represje, podstępny i despotyczny, opieszały i żałosny oraz leniwy i bezbarwny. Wydaje się, że setki lat po śmierci Jana bez Ziemi historycy zasadniczo poparli opinię trzynastowiecznego kronikarza, Matthew Parisa (1200-1259), który twierdził, że największym osiągnięciem Jana była jego śmierć, co sprawiło, że piekło zostało zasilone o kolejnego diabolicznego mieszkańca. 

Król Jan bez Ziemi
Portret pochodzi z książki:
Cassell's illustrated history
of England
 (1902)
Powszechne rozumienie Wielkiej Karty Swobód znacząco zahamowało dyskusję na temat natury i osiągnięć Jana. Mówi się, że Magna Carta oznacza praworządność. Na dokument powoływano się w siedemnastowiecznej Anglii, próbując pokrzyżować rzekomo despotyczne skłonności Karola I Stuarta (1600-1649), a potem w 1789 roku powołali się na niego amerykańscy rewolucjoniści, tworząc swoją Kartę PrawMagna Carta stała się zatem znakiem swobód, z którymi identyfikują się zachodnie społeczeństwa. Prawdę mówiąc tendencja ta zaszła naprawdę daleko, gdyż Magna Carta posiada wręcz niebywałą, niemal mistyczną, kunsztowną jakość. Fakt ten jest częściowo dowodem tego, że rząd brytyjski dofinansował stronę internetową z okazji 800. rocznicy wydania dokumentu. Na stronie tej można przeczytać zapewnienia, że Magna Carta jest kamieniem węgielnym wspierającym wolności, którymi dzisiaj cieszy się setki milionów ludzi w ponad stu krajach.

Powyższe słowa są naprawdę poważne i wynika z nich, że jeśli Jan lekceważył wobec swoich poddanych zapisy Magna Carta, a robił to z całą pewnością, to musiał być bardzo złym i okrutnym królem. Magna Carta jest coraz bardziej celebrowana i wywyższana, co oznacza, że reputacja Jana bez Ziemi jest z jednej strony nadszarpnięta, a z drugiej zbyt pomniejszona. W tym kontekście twierdzenie, że Jan był jedynie złym człowiekiem i królem wydaje się niewłaściwe i trochę niewiarygodne. Niemniej dokument, który Jan postanowił jednak zignorować nie miał być aktem konstytucyjnym i gwarantującym swobodę wszystkim Anglikom. Trzeba jednak pamiętać, że po śmierci króla Jana pojawiło się wiele dokumentów tego typu, które również określano jako Magna Carta, lecz ten wydany w 1215 roku jest rozumiany bardziej jako zbiór wadliwych terminów dotyczących pokoju, mających na celu zażegnanie konfliktów pomiędzy Janem a zbuntowanymi baronami. Aby spróbować związać Jana warunkami zawartymi w dokumencie, baronowie nalegali, by Jan zaakceptował komitet składający się z dwudziestu pięciu baronów posiadających upoważnienie do tego, aby nadzorować i egzekwować przepisy Magna Carta poprzez przejęcie zamków i majątków należących do króla Jana, gdyby ten został nagle przez nich osądzony i skazany.

Żaden angielski średniowieczny monarcha przez długi czas nie mógł zaakceptować warunków Magna Carta z 1215 roku, ponieważ uczyniłoby to króla jedynie widmem monarchy, a nie prawdziwym władcą z należnymi mu przywilejami. Prawdą jest zatem, że rzeczony dokument był skrajnością, którą zbuntowani baronowie chcieli wykorzystać, aby sprowokować Jana do złamania nowo ustalonych warunków i w ten sposób wykorzystać hojność króla. Nie chodziło im bynajmniej o zażegnanie konfliktów. Król Jan faktycznie nie stosował się do zapisów dokumentu, ale w tej sytuacji zapewne każdy średniowieczny monarcha postąpiłby tak samo. Magna Carta z 1215 roku nie jest więc aktem, jakim wielu chciałoby go widzieć.


Król Jan bez Ziemi podpisuje Wielką Księgę Swobód.
Obraz pochodzi z około 1864 roku,
a jego autorem jest James William Edmund Doyle (1822-1892)


Słynne wydarzenia rozgrywające się na łące Runnymede nad Tamizą w hrabstwie Surrey, gdzie 15 czerwca 1215 roku podpisano Wielką Kartę Swobód, również przez wieki pozwalały nam przypuszczać, że czołowi buntownicy, jak Eustace de Vesci (1169-1216) i Robert Fitzwalter (?-1235), zasłużyli sobie na pamięć ze względu na swoją walkę o wolność. W rzeczywistości są to jednak postacie nie do końca kryształowe, a można śmiało powiedzieć, że wręcz prymitywne i słabo wykształcone, które swoim działaniem jedynie podkopywały pozycję króla, chcąc skutecznie przejąć jego administrację. Znaczna ilość wszelkiego rodzaju dowodów (zwitków, listów, notatek) wyraźnie wskazuje na to, że Jan bez Ziemi był bardzo skuteczny – możliwe, że aż za bardzo – w mobilizowaniu zasobów swojego królestwa i narzucaniu całej ludności swojej królewskiej woli. Te najwyraźniej bezsporne dowody pokazują, że Jan posiadał sporo energii i siły, żył w nieustannym ruchu, realizując aspiracje Andegawenów (Plantagenetów). Jak na ironię, sam fakt, że Jan stanął w obliczu rebelii w 1215 roku, świadczy o tym, że jego rządy „gryzły i szczekały”. Co więcej, pomimo że kronikarze twierdzą, iż wszyscy baronowie żyli z Janem w zgodzie, to tak naprawdę rzeczywistość wyglądała zupełnie inaczej, a działo się tak między innymi dlatego, że nie byłoby mowy o żadnej wojnie domowej, gdyby nie było dwóch stron, z których każda miała stawić opór tej przeciwnej. Istotnie, do wiosny 1215 roku oszacowano, że jedynie ze stu dziewięćdziesięciu siedmiu angielskich baronii jedynie trzydzieści dziewięć znajdowało się w aktywnej opozycji do króla, a być może tyle samo udzielało władcy poparcia.

Oryginalny trzynastowieczny
dokument Magna Carta (1215)
Nie jest też prawdą, że Jan znieważał baronów, gdyż nie posiadał umiejętności wojennych, a poza tym – jak twierdzą kronikarze – król nazywany był „miękkim mieczem”. Jego niechęć do prowadzenia bitew była w pełni konwencjonalna w czasach, kiedy wszyscy przywódcy woleli raczej unikać walki. Na przykład wielki wróg Jana, król Francji Filip II August (1165-1223), odstępował od starannie zaplanowanych bitew tak często, jak jego protagonista. Nie można jednak mylić ostrożności militarnej ze zwykłym tchórzostwem. Zamiast tego, Jan brał udział w wojnach oblężniczych z taką energią, determinacją i sukcesem, o których zwykle mówi się jedynie w odniesieniu do Henryka II Plantageneta (1133-1189) i Ryszarda I Lwie Serce. A zatem widzimy go, na przykład, zrównującego z ziemią mury francuskiego zamku Le Mans w 1200 roku. Z kolei atakując w 1202 roku siły oblegające Mirebeau pokonał osiemdziesiąt mil, czyli prawie sto trzydzieści kilometrów, w ciągu czterdziestu ośmiu godzin, dokonując w ten sposób czegoś naprawdę niemożliwego. W 1206 roku maszerował natomiast na Montauban, zaś w roku 1215 najważniejszym wydarzeniem okazało się oblężenie przez Jana bez Ziemi zamku Rochester. Podczas tych działań król stał się wiodącym autorytetem w dziedzinie oblężenia zamków i posunięć militarnych. Mówi się nawet, że była to największa operacja wojskowa w dziejach ówczesnej Anglii. 

Jan bez Ziemi był także skutecznym strategiem. Jego plan zakładający oblężenie Chateau-Gaillard w 1203 roku poprzez jednoczesny atak ze strony sił lądowych i desantowych został określony jako arcydzieło pomysłowości. Nawet mocno krytykowana dwupłaszczyznowa inwazja Jana na Francję w 1214 roku, której punktem kulminacyjnym była katastrofalna w skutkach bitwa pod Bouvines 27 lipca 1214 roku, osiągnęła ostatecznie swój podstawowy cel polegający na podzieleniu sił Kapetyngów.

Zarzucane Janowi akty okrucieństwa i rozpusta zapisały się w historii jako kolejne cechy jego charakteru, które zraziły do niego baronów, a tym samym uniemożliwiły mu utworzenie silnego królestwa. Pożądanie żon i córek tych ludzi, na których mu zależało jako na królewskich dowódcach, było bez wątpienia wielkim problemem w świecie, gdzie prywatne relacje stawały się istotą polityki. Jednakże niemal wszyscy średniowieczni królowie brali sobie kochanki i nie było w tym niczego dziwnego. Jedynie lojalność Wilhelma I Zdobywcy (ok. 1028-1087) wobec żony, Matyldy Flandryjskiej (ok. 1031-1083), stała się po pewnym czasie przedmiotem kłopotliwych komentarzy. Jeśli Jan faktycznie był „sprośnym obmacywaczem”, to fakt ten raczej działał na jego korzyść i wcale nie robił z niego łotra. Jego ślub z Izabellą z Angoulême (ok. 1087-1246), gdy ta prawdopodobnie nie miała więcej niż piętnaście lat, a może nawet znacznie mniej, wywołało falę oskarżeń o to, że Jan jest trzynastowiecznym pedofilem. Z drugiej strony jednak, w tamtym czasie małżeństwa zawierane przez małe dziewczynki były dość powszechne. Współczesne badania układów małżeńskich ludzi żyjących w czasach Jana bez Ziemi dowodzą, że król Andegawenów zwracał jednak uwagę na starsze kobiety!


Śmierć króla Jana bez Ziemi
Scena pochodzi ze sztuki Williama Shakespeare'a (1564-1616) zatytułowanej Król Jan.
Sztuka była wystawiana w listopadzie 1865 roku w Drury Lane Theatre w Londynie. 


Dalsza analiza kontekstualna zmniejsza również zarzut, że Jan był zwyrodniałym twórcą aktów okrucieństwa. Zebrane dowody nie pozwalają na ostateczne oskarżenie go o zabicie jego siostrzeńca, Artura I (1187-1203), lecz z drugiej strony król zapewne miał uzasadnione powody ku temu, aby dopuścić się morderstwa, szczególnie od chwili, gdy szesnastoletni Artur stanął na czele buntu przeciwko Janowi, który to bunt mocno popierał Filip II August. Jak do tej pory nie udowodniono także tego, aby Jan miał coś wspólnego ze śmiercią Matyldy de Braose (1155-1210) i jej syna w zamku Corfe. Jeśli nawet król przyłożył do tego rękę, to tylko dlatego, iż odmówiono mu wzięcia jej synów jako zakładników w celu zmuszenia ich ojca do wycofania się z buntu przeciwko Janowi. Trzeba pamiętać, że branie zakładników było nieodłącznym elementem średniowiecznych rządów, a co za tym idzie, czasami płacili oni najwyższą cenę. Na przykład król Stefan I z Blois (ok. 1097-1154) został uznany za słabego, ponieważ nie chciał powiesić syna marszałka, gdy ten ostatni złamał warunki umowy z monarchą.


Grobowiec Jana bez Ziemi w katedrze Worcester 


Jeżeli Jan bez Ziemi ponosił winę za jakiekolwiek okrucieństwo, to tylko to, które łączyło się z Ryszardem I Lwie Serce w 1191 roku, kiedy po sporze o warunki, na jakich zostało oddane Acre, nakazał zabicie dwóch tysięcy siedmiuset muzułmańskich więźniów. A co w takim razie z Henrykiem V Lancasterem (1387-1422), który podczas bitwy pod Agincourt w 1415 roku nakazał zabicie kilku tysięcy francuskich jeńców? A co z ojcem Jana, Henrykiem II Plantagenetem, który wziąwszy dwudziestu dwóch walijskich zakładników w 1165 roku rozkazał, aby mężczyźni – niektórzy z nich byli synami książąt – zostali oślepieni i wykastrowani, podczas gdy kobietom obcięto nosy i uszy? Średniowieczni monarchowie z reguły byli okrutni, a Jan jedynie spełniał te społeczne oczekiwania. Niektórzy historycy twierdzą, że Jan faktycznie był wielkim księciem, lecz jednocześnie miał mniej szczęścia w życiu niż pozostali. Z pewnością miał pecha, ponieważ jego panowanie prawdopodobnie zbiegło się w czasie z rządami dwóch najbardziej utalentowanych przywódców średniowiecza, czyli Filipa I Augusta i papieża Innocentego III (1161-1216). Miał też pecha z tego powodu, iż odziedziczył imperium Andegawenów po 1199 roku, kiedy było ono coraz trudniejsze do opanowania i atakowane przez rozbieżne tendencje. Niemniej panowanie Jana bez Ziemi wcale nie było pozbawione sukcesów. Największym osiągnięciem króla było jednak utrzymywanie królestwa w jednym kawałku tak długo, jak się tylko dało.








sobota, 11 sierpnia 2018

Eleanor Hibbert – pisarka o wielu twarzach #2








Kiedy miałam czternaście lat i mieszkałam w Londynie chodziłam wokół Hampton Court, który ma niepowtarzalny klimat; przechodziłam przez bramę, przez którą niegdyś kroczyła Anna Boleyn, a po jego nawiedzonej galerii biegała Katarzyna Howard. Te spacery bardzo mnie uspokajały i to od nich wszystko się zaczęło.


Eleanor Alice Hibbert 
Beyond the Blue Mountains (1958) to jedna z oryginalniejszych książek, jaka wyszła spod pióra Eleanor Hibbert (1906-1993). Autorka napisała ją pod pseudonimem Jean Plaidy. Powieść opowiada o życiu trzech pokoleń kobiet, począwszy od połowy XVIII wieku. Jedną z bohaterek jest młoda Kitty Kennedy, która przeżywa naprawdę ciężkie chwile. Po wyjściu z więzienia Newgate, Kitty wraz z nieślubną córką zostaje uwięziona w Australii, która w tamtym okresie była kolonią Wielkiej Brytanii. Ten niesłychanie brutalny świat zbrodni i horroru, okrucieństwa i obojętności jest przedstawiony przez pisarkę niezwykle obrazowo.

W ciągu kolejnych piętnastu lat Jean Plaidy skupiła się na ożywianiu postaci historycznych, głównie tych żyjących w XV i XVI wieku. To one najbardziej ją fascynowały. Szczególnym zainteresowaniem autorka obdarzyła Jane Shore (1445-1527), która była kochanką króla Edwarda IV Yorka (1442-1483), Katarzynę Parr (ok. 1512-1548) – szóstą żonę Henryka VIII Tudora (1491-1547) – króla Hiszpanii Filipa II Habsburga (1527-1598), dwie siostry Henryka VIII Tudora – królową Francji, Marię (1496-1533) oraz królową Szkocji, Małgorzatę (1489-1541), a także Marię, królową Szkotów (1542-1587). Tytuły książek, które powstały w oparciu o biografie wyżej wymienionych postaci to: The Goldsmith's Wife (1950), The Sixth Wife (1953), The Spanish Bridegroom (1954), Mary, Queen of France (1964), The Thistle and the Rose (1963) oraz Royal Road to Fotheringay (1955) i Captive Queen of Scots (1963).

Eleanor Hibbert napisała również trylogie na podstawie biografii Katarzyny Medycejskiej (1519-1589), Karola II Stuarta (1630-1685), Katarzyny Aragońskiej (1485-1536) oraz Izabeli I Kastylijskiej (1451-1504) i Ferdynanda II Aragońskiego (1452-1516). Powieści te zdobyły sobie naprawdę ogromną popularność i zostały doskonale przyjęte zarówno przez czytelników, jak i krytyków, a pod koniec lat 60. i 70. XX wieku wydano je ponownie, ale tym razem jako powieści jednotomowe.

Catherine de Medici Series

      1  Madame Serpent (1951)
      2.  The Italian Woman (1952)
      3.   Queen Jezebel (1953)


Wydania z 2006 roku
Wydawnictwo: Random House Arrow Books


Charles II Stuart Series

      1.  The Wandering Prince (1956)
      2.  A Health Unto His Majesty (1956)
      3.  Here Lies Our Sovereign Lord (1957)


Wydania z 2012 roku
Wydawnictwo: Cornerstone Digital

 

Katharine of Aragon Series (z pol. Katarzyna Aragońska)

 

      1.      Katharine, The Virgin Widow (z pol. Katarzyna, wdowa dziewica; 1961)
      2.  The Shadow of the Pomegranate (z pol. W cieniu granatu; 1962)
      3.  The King's Secret Matter (z pol. Sumienie królewskie; 1962)



Wydania z 2006 roku
Wydawnictwo: Random House Arrow Books


W 1981 roku trylogia o Katarzynie Aragońskiej została wydana w Polsce nakładem Wydawnictwa Literackiego. Było to wydanie dwuczęściowe z nieciekawymi okładkami, jak przystało na epokę PRL-u, gdzie w jednej książce zamieszczono dwa tomy, zaś w drugiej opublikowano tom trzeci. Jak do tej pory były to jedyne książki opublikowane w polskim przekładzie, które Eleanor Hibbert wydała jako Jean Plaidy. Niestety, żaden polski wydawca nie zwrócił uwagi na inne powieści Jean Plaidy, skupiając się głównie na tych, które autorka publikowała jako Victoria Holt. Na polskim rynku wydawniczym dawno temu ukazało się również dziewięć powieści z serii Córki Anglii, które Eleanor Hibbert napisała pod pseudonimem Philippa Carr, podczas gdy cały cykl zawiera aż dwadzieścia książek.


Isabella and Ferdinand Series

1.      Castile for Isabella (1960)
2.   Spain for the Sovereigns (1960)
3.  Daughters of Spain (1961)

Wydania z 2008 roku
Wydawnictwo: Random House Arrow Books


The Times Literary Supplement[1] uznał trylogię o Katarzynie Medycejskiej jako ekscytującą opowieść, która odzwierciedla niezwykle precyzyjną wiedzę autorki na temat wydarzeń z tamtej epoki, dodając jednocześnie, że autorka świetnie zna czasy, o których pisze i doskonale radzi sobie z wieloma skomplikowanymi postaciami. Tymczasem The Spectator[2] trafnie podsumował Madame Serpent jako najlepszą powieść historyczną, czyli taką, w której z przyjemnością się zanurzamy i mamy poczucie niczym nieusprawiedliwionej edukacji. Opis ten śmiało można zastosować do wszystkich powieści Jean Plaidy, które ukazały się w latach 50. i 60. XX wieku.

Piszę regularnie każdego dnia. Sądzę, że to bardzo ważne. Tak jak we wszystkim innym, tak i w przypadku pisania praktyka czyni mistrza. Zbieranie materiałów to jedynie kwestia czytania starych zapisków, listów i tym podobnych rzeczy, czy w rzeczywistości wszystkiego, co wiąże się z badanym okresem. Mogę tylko powiedzieć, że najbardziej ze wszystkiego lubię pisać. Uważam to za stymulujące i nigdy nie przestanę się tym ekscytować.
    
Eleanor Hibbert napisała także dwie książki, do których inspiracją stało się niesamowite życie Lukrecji Borgii (1480-1519). Pierwsza z nich nosiła tytuł Madonna of the Seven Hills, zaś druga to Light on Lucrezia. Na rynku ukazały się one w 1958 roku, czyli niedługo po serii o Katarzynie Medycejskiej. Potem pojawiło się niezobowiązujące studium nikczemnych karier Cezara Borgii (1475-1507), Marii d’Aubray, zwanej Madame de Brinvilliers (1630-1676) i Edwarda Pritcharda (1825-1865). Książka nosiła tytuł A Triptych of Poisoners, natomiast autorka napisała ją również pod pseudonimem Jean Plaidy. Publikacja ta miała za zadanie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego zarówno mężczyźni, jak i kobiety zdolni są do popełnienia morderstwa. Czy stoi za tym środowisko, w jakim się wychowują? Czy może mordercy posiadają jakąś specyficzną cechę charakteru, na którą nawet oni sami nie mają wpływu? W tryptyku autorka przeanalizowała losy trojga wymienionych powyżej trucicieli, z których każdy miał na sumieniu więcej niż jedno morderstwo i żył w innej epoce.

Wydanie z 1994 roku
Wydawnictwo: Barnes & Noble
Najpierw analizie został poddany Cezar Borgia, czyli najbardziej znany truciciel, który wśród wielu zbrodni podejrzewany był również o zamordowanie brata, a także był samozwańczym mordercą swego szwagra. Cezar posiadał nad wyraz sadystyczny charakter, nawet jak na piętnastowieczne włoskie realia, zaś jego krótkie życie określone zostało jako najbardziej ponure. Czy faktycznie ponosił winę za grzechy, które mu przypisywano? A może jego wina leżała w pobłażliwym wychowaniu i generalnie barbarzyńskiej epoce, w jakiej przyszło mu żyć?

Drugą postacią była wspomniana już Maria d'Aubray, czyli Madame de Brinvilliers. Była to piękna, lekkomyślna trucicielka siedemnastowiecznego Paryża. Maria i jej kochanek, Godin de Sainte-Croix (?), starali się odkryć tajemnicę Borgiów, aby móc usunąć z drogi tych, którzy stali pomiędzy Marią a jej rodzinną fortuną. Odwiedzając szpital w Paryżu Madame de Brinvilliers, jako siostra miłosierdzia, w ramach eksperymentu testowała swoje mikstury na pacjentach. Ci ludzie zupełnie jej nie obchodzili, więc uznała, że będą najlepszymi królikami doświadczalnymi. Czy faktycznie była winna zbrodni, jakie jej zarzucano?

Na koniec Eleanor Hibbert przeanalizowała życie i działalność lekarza pochodzącego z Glasgow, czyli niejakiego Edwarda Pritcharda. Żyjąc w epoce wiktoriańskiej, lekarz posiadał doskonałą wiedzę na temat trucizn. Była ona tak samo dogłębna, jak jego poprzedników. Medyk nie miał żadnych skrupułów, by usunąć z drogi każdego, kto w jakiś sposób mu zagrażał. Na kartach tej książki Jean Plaidy ukazała podobieństwo wszystkich trzech postaci oraz spróbowała odnaleźć odpowiedź na zasadnicze pytanie, a mianowicie: Kto był odpowiedzialny za każde z popełnionych i wymienionych w książce morderstw? Oto co na temat A Triptych of Poisoners pisała prasa:

East Anglian Daily Times

Panna Jean Plaidy, jedna z najbardziej znanych pisarek tworzących powieści historyczne, pisze dziś o czymś nowym i absorbującym. Badając umysły swoich bohaterów, stara się dowiedzieć, co takiego sprawia, że mężczyźni i kobiety popełniają morderstwa. Tak więc swoje zainteresowanie kieruje w stronę trojga znanych trucicieli, z których każdy odpowiada za więcej niż jedno morderstwo. Są wśród nich: Cezar Borgia pochodzący z piętnastowiecznego Rzymu, Maria d’Aubray wywodząca się z siedemnastowiecznego Paryża oraz Edward Pritchard z Glasgow, żyjący w połowie epoki wiktoriańskiej. Czy ci ludzie rzeczywiście byli winni zbrodni, które im przypisywano? Jest to bez wątpienia książka, która została dogłębnie przemyślana.

Doktor Edward William Pritchard
(1860)
Edinburgh Evening News

Jean Plaidy po raz kolejny odniosła zwycięstwo, pisząc A Triptych of Poisoners, który do pewnego stopnia analizuje życie trzech najbardziej znanych trucicieli na świecie. Autorka nie tylko przedstawia w nim fakty, lecz także wyciąga własne wnioski odnośnie do tego, dlaczego mężczyźni i kobiety popełniają morderstwa. Jaki zatem z tego wniosek? Przede wszystkim egoizm; fanatyczny, monstrualny i niepohamowany egoizm. Książka napisana jest barwnym językiem i pokazuje, że Jean Plaidy dokładnie studiowała losy swoich bohaterów.  

The Sphere

Jean Plaidy jest pisarką, której książki wciągają od pierwszej strony. Choć może to się wydawać niepokojące, to jednak trzeba przyznać, że jej A Triptych of Poisoners stanowi pierwszorzędny opis przedstawionych w nim historii.

Books and Bookmen

Trudne fakty historyczne przeplatają się ze złem. Postać doktora Pritcharda jest niczym obrazy Hogartha[3]. Z kolei Markiza[4] to barwnie opisane studium przypadku, zaś Cezar Borgia stanowi wspaniałą i wyczerpującą mieszankę barwnych niegodziwości, które w dodatku są niezwykle zabawne.

Nigdy niczego nie żałuję. Jeśli dzieje się dobrze, to wspaniale. Jeśli jest źle, to znaczy, że zdobywam nowe doświadczenie.

W ciągu następnych trzech lat, równolegle z trylogią Izabela i Ferdynand, Jean Plaidy wydała trzy, równie świetnie przygotowane pod względem merytorycznym, tomy dotyczące powstania, rozprzestrzeniania się i ostatecznego upadku hiszpańskiej inkwizycji. Książki te wciąż uważane są za jedne z najlepszych w historii literatury i odnoszą się do najbardziej mrocznego rozdziału historii Europy. Trylogia składa się z następujących tytułów: The Rise of the Spanish Inquisition (1959), The Growth of the Spanish Inquisition (1960) oraz The End of the Spanish Inquisition (1961). Straszliwy fanatyzm i hipokryzja, które wyhodowały inkwizycję są w tych książkach żywym i emocjonalnym przekazem. Szkoda tylko, że Eleanor Hibbert już nigdy nie zdecydowała się napisać podobnych dzieł opartych na faktach, lecz poświęciła się pisaniu lekkich powieści historycznych.


Wydania z 1978 roku
Wydawnictwa: Star (tom 1 i 2) oraz W. H. Allen & Co. Ltd. (tom 3) 




















W swojej karierze Eleanor Hibbert jako Jean Plaidy napisała także trzy książki skupiające się na realiach osiemnastowiecznej Francji. Jedna z nich koncentrowała się na życiu Marii Antoniny Habsburg (1755-1793), natomiast dwie dotyczyły Ludwika XV (1710-1774). Ich tytuły to: Flaunting, Extravagant Queen (1957), Louis the Well Beloved (1959) i The Road to Compiegne (1959). Wydawać by się mogło, że te trzy książki były czymś na kształt wypadku przy pracy, ponieważ Jean Plaidy wciąż skupiała się na epoce Tudorów i Stuartów, o których pisała do 1965 roku. Ta seria tak naprawdę zaczyna się od powieści The Three Crowns wydanej w 1965 roku. Jest to pierwsza część trylogii o ostatnich Stuartach, której kontynuacją jest dziesięciotomowa saga osadzona w epoce regencji. Autorka pracowała nad nią w latach 1967-1971. Z kolei dalszy ciąg stanowi pięciotomowa saga, której akcja rozgrywa się w epoce wiktoriańskiej. Eleanor Hibbert pisała ją w latach 1972-1974.

Po ukończeniu The Widow of Windsor (1974), Jean Plaidy powróciła do XI wieku, rozpoczynając nową, i równie popularną, trylogię normańską, nad którą pracowała w latach 1974-1976. Następnie skupiła się na olbrzymiej, bo aż piętnastotomowej, sadze z epoki Plantagenetów (1976-1982), której punktem kulminacyjnym była powieść o Henryku VII Tudorze (1457-1509) zatytułowana Uneasy Lies the Head (1982). Łącznie ten niezwykły cykl powieściowy przedstawia w sposób niepowtarzalny historię Anglii z lat 1066-1901. To naprawdę zdumiewające osiągnięcie skierowane przede wszystkim na sprawienie radości czytelnikom. Począwszy od 1952 roku Jean Plaidy wydawała dwie powieści rocznie, lecz zarówno w roku 1981, jak i 1982 opublikowała ich trzy, aby tym samym zakończyć swoje wielkie dzieło.

Nie obchodzą mnie krytycy. Piszę dla czytelników… Myślę, że ludzie pragną dobrej historii… Oni chcą czegoś, co jest czytelne i przebija tradycję.
    
Wydanie z 2012 roku
Wydawnictwo: Cornerstone Digital
W 1983 roku, mając siedemdziesiąt siedem lat, Jean Plaidy rozpoczęła tworzenie nowej jedenastotomowej serii powieściowej zatytułowanej The Queens of England. Cykl rozpoczęła powieścią Myself, My Enemy, która ukazała się również pod tytułem Loyal in Love. Główną bohaterką jest królowa Henrietta Maria Burbon (1609-1669), żona Karola I Stuarta (1600-1649). Pomimo niebezpieczeństw związanych z praktykowaniem przez królową religii katolickiej w zagorzałej protestanckiej Anglii, śliczna Henrietta Maria odmawia odrzucenia katolicyzmu, więc nie cieszy się zbytnią popularnością wśród dworzan i poddanych. Jest porywcza i jednocześnie kochająca, lubi też modne ubrania i plotki, zaś Karol, jako reprezentant rodziny charakteryzującej się surowymi zasadami i uczciwością, jest jej całkowicie oddany. Jednak ich szczęśliwe małżeństwo wkrótce stanie się zagrożone, gdy Henrietta zrzeknie się bycia marionetką Rzymu i zostanie oskarżona o to, że przewodzi protestanckiej Anglii w procesie powrotu na łono Kościoła Katolickiego. Już niedługo wrogowie zaczną panoszyć się pod jej dachem, a szpiedzy będą pozwalać sobie na zbyt wiele. Tylko jej lojalność i miłość do Karola stanie się nadzieją, iż zdoła powstrzymać wrogów przed królobójstwem.

Wspomnianą serię Eleanor Hibbert zakończyła powieścią The Rose Without a Thorn (1993), opowiadającą o Katarzynie Howard (1523-1542). Na łamach prasy można było przeczytać o niej takie oto słowa: Spod pióra legendarnej powieściopisarki, Jean Plaidy, wychodzi właśnie niezapomniana, prawdziwa historia o utraconym królewskim majestacie, namiętności i niewinności. Tak więc Eleanor Hibbert w ostatnich dniach życia stała się prawdziwą legendą i taki stan trwa do dzisiaj. Na okładce wspomnianej książki napisano:  

Wydanie z 2012 roku
Wydawnictwo: Cornerstone Digital
Urodzona w zubożałej gałęzi szlacheckiej rodziny Howardów, młoda Katarzyna zostaje wyrwana z domu, by zamieszkać ze swoją babką, księżną Norfolk. Niewinna dziewczynka szybko dowiaduje się, że purytanizm jej babki nie jest dobrze widziany przez kuzynów Katarzyny, z którymi ta mieszka. Piękna i podatna na wpływy Katarzyna wikła się więc w dwa niefortunne romanse jeszcze przed swoimi szesnastymi urodzinami. Podobnie, jak niegdyś jej kuzynka, Anna Boleyn, Katarzyna opuszcza dom swojej babki, by zostać damą dworu na dworze Henryka VIII Tudora. Królewskie pałace są ekscytujące dla młodej dziewczyny ze wsi, a obowiązki Katarzyny pozwalają jej być blisko przystojnego kuzyna, Thomasa Culpeppera, którego kocha od dzieciństwa. Lecz kiedy Katarzyna zwraca na siebie uwagę starzejącego się i nieszczęśliwego króla jest zmuszona porzucić plany dotyczące życia z Thomasem. Zamiast tego musi poślubić króla Henryka. Przytłoczona nagłą odmianą losu, oszołomiona i zafascynowana adoracją męża, Katarzyna jest odurzona królewskim życiem. Ale jej idylla trwa bardzo krótko, ponieważ plotki o jej niechlubnej przeszłości powracają, by ją prześladować, natomiast los zadaje Katarzynie kolejny, tym razem śmiertelny, cios.

Niestety, ten cykl powieściowy wyraźnie pokazuje, jak bardzo pogorszył się warsztat pisarski Eleanor Hibbert. Jej styl nie był już taki, jak ten z lat 50. i 60. XX wieku. Każdy, kto chce poznać powieści autorki powinien zatem zacząć czytanie od wcześniejszych tytułów. Oprócz siedemdziesięciu siedmiu powieści wydanych pod pseudonimem Jean Plaidy i pięciu książek z gatunku literatury faktu, Eleanor Hibbert napisała w latach 1952-1960 również osiem powieści pod pseudonimem Kathleen Kellow. Wszystkie zostały opublikowane przez wydawnictwo Roberta Hale’a (1887-1956) i – jak większość tytułów firmowanych nazwiskiem Jean Plaidy – wydano je w niezwykle atrakcyjnych, jak na tamte czasy, okładkach zaprojektowanych przez wybitnego ilustratora Philipa Gougha (?), który w swoim dorobku miał na przykład artystyczne ilustracje do baśni Andersena. Jego prace porównywano z ilustracjami innego wybitnego brytyjskiego ilustratora, jakim był Reginald John „Rex” Whistler (1905-1944).

Kilka powieści wydanych pod pseudonimem Kathleen Kellow zaliczono do kryminałów z tajemnicą w tle. Są one warte przeczytania, zaś autorka – podobnie jak Agatha Christie (1890-1976) – starała się w nich odnaleźć odpowiedź na pytanie: Kto to zrobił? Na szczególną uwagę zasługuje bez wątpienia powieść Call of the Blood wydana w 1956 roku. Jej fabuła opiera się na prawdziwej historii kryminalnej oraz więziach między dwoma mężczyznami. Fakt ten w konsekwencji prowadzi do zamordowania męża kobiety, którą jeden z nich kocha. Recenzent Daily Mail napisał o tej książce tak: Panna Kellow napisała kryminał, który wyróżnia się na tle innych powieści tego rodzaju i polecam go koneserom gatunku. Z kolei ostatnia powieść pochodząca z tej serii nosiła tytuł The World’s Stage (1960). Jest to zabawna, prawdziwa historia osiemnastowiecznego aktora, Davida Garricka (1717-1779), i jego kochanki – również aktorki – Peg Woffington (1720-1760).










[1] The Times Literary Supplement – tygodnik ukazujący się w Wielkiej Brytanii od 1902 roku publikujący na swoich łamach recenzje książek.
[2] The Spectator – brytyjski tygodnik zajmujący się polityką, kulturą i bieżącymi wydarzeniami; w Wielkiej Brytanii ukazuje się od 6 lipca 1828 roku.
[3] Chodzi o obrazy Williama Hogartha (1697-1764), angielskiego malarza, grafika, satyryka, krytyka społecznego i rysownika. Malował zarówno realistyczne portrety, jak również tworzył satyrę komiksową, piętnującą kwestie moralne.
[4] Chodzi o Marię d’Aubray.




czwartek, 9 sierpnia 2018

Szkalowanie Wallis Simpson









Abdykacja króla Edwarda VIII Windsora (1894-1972) w dniu 11 grudnia 1936 roku była wydarzeniem, które wstrząsnęło narodem brytyjskim. Latem 1936 roku lady Diana Cooper (1892-1986)[1] powiedziała: Wallis bardzo źle się nosi. Jej powszechność i wyrazistość, niczym u Becky Sharp, bardzo drażnią. Jeśli wziąć pod uwagę angielskie klasy wyższe, to Amerykanka Wallis Simpson (1896-1986) uchodziła za niesamowicie przebiegłą, ponieważ dość szybko wspinała się po szczeblach społecznych, tak jak robiła to Becky Sharp z powieści Williama Makepeace’a Thackeraya (1811-1863) zatytułowanej Vanity Fair (z pol. Targowisko próżności). Nikt nie mógł więc pojąć, co takiego zobaczył w niej król Edward VIII Windsor. Przecież była kobietą pochodzącą ze zbyt niskiej warstwy społecznej, aby można było zaakceptować ją na królewskim dworze. Była też rozwódką i oczywiście Amerykanką, co dodatkowo dyskwalifikowało ją jako życiową partnerkę króla Wielkiej Brytanii. Lecz Edward po prostu ją uwielbiał. Spotkał ją w 1931 roku, kiedy jeszcze był księciem Walii, a ona była żoną swojego drugiego męża, Ernesta Simpsona (1897-1958). Nie minęło dużo czasu a zakochali się w sobie wzajemnie. W 1935 roku Edward VIII napisał: Moja ukochana Wallis, kocham cię coraz bardziej i bardziej, i bardziej… Nie widziałem się dziś z tobą i nie mogę tego znieść. Kocham cię.

Wallis Simpson w 1936 roku
Przyjaciel Edwarda VIII Windsora, Winston Churchill (1874-1965), uważał, że Wallis była dla króla naprawdę dobra. Polityk mówił, że pomimo piętna zakazanej miłości, żadna para nie mogła wyglądać bardziej naturalnie, wolna od niestosowności czy obrzydzenia. Wallis była bardzo dobrze odbierana przez towarzystwo. Miała charakterystyczne poczucie humoru, a także ciepłe i szczere serce. Poświęcała się matce i córce, i nawet w kręgach, gdzie płatna praca uważana była za wulgarną, nie ukrywała faktu, że jej ciotka zarabiała na swoje utrzymanie. Służba również bardzo ją lubiła. Jedna z pokojówek powiedziała kiedyś, wchodząc do kuchni: Wszystkie pokojówki naprawdę dobrze mówią o pani Simpson. W styczniu 1936 roku, kiedy Edward został królem, postanowił poślubić Wallis Simpson. W dworskich kręgach mówiono wprost, że Wallis robi wszystko, aby tylko móc zostać królową. Lecz to nie była prawda. Wallis raczej zastanawiała się nad tym, czy przypadkiem nie byłoby lepiej wybrać prostszego rozwiązania i zostać królewską kochanką, zamiast żoną. Ale Edward szybko odsunął na bok wszelkie jej obawy i przekonał ją, aby złożyła pozew o rozwód.

W listopadzie 1936 roku, skoro tylko Wallis otrzymała rozwód, Edward przedstawił ówczesnemu premierowi Wielkiej Brytanii, Stanleyowi Baldwinowi (1867-1947), swoje małżeńskie plany. Będąc wolnym człowiekiem, Edward mógł poślubić każdą kobietę, którą pokochał, z wyjątkiem tej, która byłaby wyznania rzymskokatolickiego. Fakt ten miał swoje potwierdzenie w dokumencie z 1772 roku dotyczącym zawierania małżeństw przez członków królewskiego rodu. Niemniej Stanley Baldwin oświadczył, że jest to niemożliwe, ponieważ opinia publiczna nie zaakceptowałaby rozwiedzionej kobiety zostającej nagle królową Wielkiej Brytanii. I tak oto Winston Churchill, William Maxwell Aitken, 1. baron Beaverbrook (1879-1964) oraz Esmond Harmsworth, 2. wicehrabia Rothermere (1898-1978) wymyślili pewne rozwiązanie tej bez wątpienia trudnej i niekomfortowej sytuacji. Ich zdaniem Edward powinien bowiem zawrzeć małżeństwo morganatyczne[2], dzięki któremu Wallis stałaby się żoną Edwarda, lecz nie byłaby królową. Sytuację tę zdefiniowano jako tak zwany „plan Kornwalii”, ponieważ Winston Churchill sugerował, że Wallis Simpson może być stylizowana na księżną Kornwalii.

Aż do początku grudnia 1936 roku tylko nieliczni wiedzieli o związku króla Edwarda z Wallis Simpson, ponieważ informacja o ich uczuciu była trzymana w wielkiej tajemnicy. Lecz 2 grudnia 1936 roku wszystko wyszło na jaw. Naród był zszokowany. Na ulice wyszły tłumy ludzi, a prasa rozpisywała się o skandalu. Gazety sprzedawały się niczym świeże bułeczki. W swoim dzienniku żona Stanleya Baldwina, Lucy Baldwin (1869-1945) napisała: Gazety są pełne tej harpii i króla! Elita, na której czele stał Baldwin, a także Kościół Anglikański, prasa torysowa (prasa angielskiej partii konserwatywnej) i królewski dwór oczekiwały, że naród nie dopuści do tego, aby Edward zawarł małżeństwo ze skandalistką. Ku ich przerażeniu okazało się, że większość ludzi pragnie, aby Edward nadal był ich królem, a warunki, na jakich to się stanie, nie miały znaczenia. Edward VIII Windsor cieszył się ogromną popularnością, podobnie jak wiele lat później księżna Diana Spencer (1961-1997). Dla Brytyjczyków był on po prostu gwiazdą. Najbardziej ceniono go za troskę o zwykłych ludzi, z którymi służył na froncie podczas pierwszej wojny światowej, oraz za jego liczne wizyty w domach dla ubogich. Wielu ludziom podobał się także pomysł, iż Wallis Simpson, tak samo jak oni, nie była bogata i uprzywilejowana. Pewna kobieta z Południowej Walii napisała nawet do króla: Jest to postać, która się tutaj liczy, w tych Wielkich Przestworzach, i nie tylko z powodu tytułu.


Książę Walii, Edward Windsor, i Wallis Simpson na nartach w Austrii w 1935 roku


Kraj był jednak podzielony, tak samo, jak stało się to w 1997 roku po śmierci księżnej Diany. Z jednej strony istniała elita władzy, a z drugiej była masa zwykłych ludzi, a także liberałów i intelektualistów klasy średniej, takich jak George Bernard Shaw (1856-1950). Nagłówek w Daily Mail głosił: Ludzie pragną swojego króla! Goście w restauracjach wstawali i wznosili toasty na cześć Edwarda, a w kinie słychać było hymn narodowy, któremu towarzyszyły entuzjastyczne oklaski i okrzyki: Chcemy króla! W kronikach towarzyskich przyznawano, że Wielka Brytania przechodzi kryzys, ale przedstawiano go jako historię miłosną, a nie skandal. Z kolei w Izbie Gmin członkowie parlamentu wiwatowali, gdy Winston Churchill wstał, aby domagać się, by król nie wywierał na nich presji. Wiele osób podejrzewało natomiast, że Stanley Baldwin chciał pozbyć się Edwarda VIII Windsora, a Wallis Simpson była „darem niebios”, który miał mu w tym pomóc, ponieważ stanowiła doskonałą wymówkę, aby móc zepchnąć go z tronu.

Edward i Wallis na wakacjach nad
Morzem Śródziemnym w 1936 roku
Niemniej, w weekend od 4 do 6 grudnia 1936 roku wśród Brytyjczyków rozeszły się plotki, które zasiały ziarno niepewności. Pojawiły się bowiem spekulacje, że Winston Churchill zamierza utworzyć tak zwaną „partię króla”, która ma zapewnić poparcie dla monarchy, tym samym doprowadzając do upadku rządu. Krążyły pogłoski, że – według słów sir Horace’a Johna Wilsona (1882-1972), doradcy Baldwina – Wallis Simpson była: „egoistyczna, samolubna, nieugięta, wyrachowana, ambitna, intrygująca, niebezpieczna”. Mówiono, że Wallis najbardziej szkodzi Edwardowi tym, iż jest przyjaciółką niemieckiego ambasadora Joachima von Ribbentropa (1893-1946), któremu zdradza tajemnice państwowe. Takie uwagi wygłaszał brytyjski poeta i wydawca Francis Meynell (1891-1975): Takie rzeczy musiały być wypowiedziane, ale inne przypadki, o których słyszałem sprawiły, że można ją słusznie podejrzewać o działania w tej kwestii.

Prawdą było jednak to, że Wallis Simpson spotkała Joachima von Ribbentropa tylko dwa razy; pierwszą okazją ku temu był uroczysty lunch, w którym uczestniczył także Winston Churchill. Ani ona, ani Edward nie należeli do żadnego społecznego kręgu, do którego należałby również ambasador Adolfa Hitlera (1889-1945). Joachim von Ribbentrop był ulubionym gościem niejakich państwa Londonderry oraz działaczki społecznej pani Margaret Greville (1863-1942), która była żoną polityka partii konserwatywnej Ronalda Greville’a (1864-1908). Margaret Greville podziwiała Hitlera za jego faszyzm. Do przyjaciół pani Grenville należeli także członkowie rodziny królewskiej, jak książę Yorku, Albert (1895-1952) i jego żona Elżbieta Bowes-Lyon (1900-2002), czyli przyszły Jerzy VI Windsor i królowa Elżbieta, natomiast nie było wśród nich ani Wallis, ani Edwarda.

3 grudnia 1936 roku, czyli dzień po tym, jak historia romansu Edwarda i Wallis ujrzała światło dzienne, Wallis Simpson uciekła na południe Francji do swoich przyjaciół. Była naprawdę zaradną kobietą; przetrwała uwłaczające jej godności pierwsze małżeństwo i sporo podróżowała po Europie i Azji. Niemniej odczuwała narastające zagrożenie w samej atmosferze, która ją otaczała i czuła się bliska załamania nerwowego. Po opuszczeniu Anglii uświadomiła sobie, że Edward, któremu Stanley Baldwin powiedział, że małżeństwo morganatyczne nie wchodzi w grę, postanowił abdykować. Wallis próbowała go powstrzymać przed tak drastyczną decyzją. W dniu 7 grudnia 1936 roku wydała na łamach prasy oświadczenie, że jest gotowa rozstać się z królem. To bardzo zdenerwowało Baldwina. Powiedział wówczas: Tylko raz tak się przestraszyłem. Myślałem już, że [król] może zmienić zdanie. Tak więc najszybciej, jak się dało, ówczesny premier wysłał telegram do premierów dominium brytyjskiego, stwierdzając w nim, że ma wszelkie powody, aby wątpić w wiarygodność wypowiedzi pani Simpson.   

Dokument abdykacyjny podpisany
przez Edwarda VIII Windsora i jego
trzech braci: Alberta (Jerzy VI),
Henryka i Jerzego w dniu
10 grudnia 1936 roku
Edward był jednak zdecydowany i postanowił odejść. W dniu 10 grudnia 1936 roku, wiedząc, że Baldwin zamierza zawiadomić Izbę Gmin, król przesłał mu list, prosząc w nim, by ten opowiedział o próbach pani Simpson odnośnie do powstrzymania go przed rezygnacją z tronu. Horace Wilson dołączył własną notatkę do tej, którą otrzymał od Edwarda, pisząc w niej: Zapytałem premiera czy ma zamiar wspomnieć o pani Simpson (jeśli tak, to ja jestem gotów przygotować odpowiednie fragmenty!) Premier powiedział, że nie będzie żadnego odniesienia do tej kwestii

W dniu 11 grudnia 1936 roku Edward VIII Windsor wygłosił przemówienie do narodu, które pomógł mu napisać Winston Churchill. Powiedział w nim, że niemożliwe jest, aby mógł nadal wypełniać obowiązki króla, tak jak by tego pragnął, bez pomocy i wsparcia kobiety, którą kocha. Wallis Simpson wysłuchała tych słów, będąc we Francji i leżąc na sofie z zamkniętymi oczami. Potem napisała do Edwarda: Kochanie, chcę widzieć cię szczęśliwym. Pragnę prowadzić własny dom. Chcę być twoją żoną i żyć dla ciebie. Ostatecznie Wallis poślubiła Edwarda 3 czerwca 1937 roku. Ich ślub odbył się we Francji. Lecz nowy król Jerzy VI Windsor nie zgodził się, aby ich brat i siostra uczestniczyli w uroczystości. Potem wysłał wiadomość, że tytuł „Jej Królewska Wysokość” nie zostanie przyznany Wallis Simpson. Miała być jedynie księżną Windsoru. To był naprawdę bolesny cios dla Edwarda. W praktyce oznaczało to bowiem, że jego małżeństwo z Wallis było jednak morganatyczne. Mam nadzieję, że nigdy nie będziesz żałował swojego poświęcenia – pisała Wallis do Edwarda. – A twój brat udowodni światu, że nadal mamy pozycję, a ty będziesz miał obowiązki, które będziesz musiał wypełnić. Tak się jednak nie stało. Wallis i Edward ponownie wystosowali prośbę dotyczącą powrotu na łono rodziny, lecz została ona odrzucona. W dworskich kręgach obawiano się – jak powiedział Horace Wilson w rozmowie z Neville’em Chamberlainem (1869-1940) w grudniu 1936 roku – że pani Simpson zamierza nie tylko tutaj wrócić, ale również stworzyć własny dwór i nie ma najmniejszej wątpliwości, że zrobiłaby to najlepiej, jak tylko można, aby wprawić w zakłopotanie nowego monarchę. Nie można zakładać, że ostatecznie porzuciła nadzieję, aby zostać królową Anglii. Z kolei w grudniu 1938 roku Jerzy VI napisał do Neville’a Chamberlaina, który był już wtedy premierem Wielkiej Brytanii: Myślę, że wiesz, iż ani królowa [Elżbieta, potem Królowa Matka[3]], ani też królowa Maria[4] nie mają ochoty spotykać się z księżną Windsoru. Winston Churchill ze smutkiem obserwował to, co dzieje się wokół księżnej Windsoru: Nikt nie był nigdy większą ofiarą plotek i skandali.


Rok trzech królów: Jerzy V (1865-1936; po lewej), Edward VIII (po prawej)
i Jerzy VI (w środku)


Plotki na temat Wallis Simpson nie zniknęły nawet po jej śmierci w 1986 roku. W pewnym sensie były one nawet gorsze, niż te za jej życia, ponieważ obecność Wallis w życiu królewskiej rodziny w 1936 roku przyćmiła w tamtym czasie przyjazne postrzeganie elity władzy przez zwykłych ludzi. Mówiło się nawet, że istnieją jakieś chińskie dokumenty, w których wymieniane są seksualne sztuczki, których Wallis nauczyła się w Szanghaju, a których użyła, aby usidlić króla. Niczego jednak nie znaleziono w żadnym archiwum. Zarzut, że była nazistowską agentką wciąż jest aktualny, pomimo że nie ma wiarygodnych dowodów ani w brytyjskim, ani w niemieckim archiwum narodowym. W Boże Narodzenie 1936 roku Winston Churchill pisał do Davida Lloyda George’a (1863-1945): Jestem głęboko zasmucony tym, co się stało. Uważam, że abdykacja była całkowicie przedwczesna i prawdopodobnie zupełnie niepotrzebna.








[1] Lady Diana Cooper była bardzo znaną działaczką społeczną w Londynie i w Paryżu. Jako młoda kobieta przyłączyła się do grupy intelektualistów znanej jako „Koteria”, której większość członków zginęło podczas pierwszej wojny światowej. Poślubiła jednego z nielicznych ocalałych, Duffa Coopera, 1. wicehrabiego Norwich (1890-1954), późniejszego ambasadora Wielkiej Brytanii we Francji. Po jego śmierci napisała trzy tomy wspomnień, które ujawniają wiele informacji o życiu klasy wyższej z początku XX wieku.
[2] Małżeństwo morganatyczne – małżeństwo zawierane przez członka arystokratycznego rodu lub dynastii z osobą wywodzącą się z niższej warstwy społecznej. Poprzez tego rodzaju związek osoba niższego stanu nie zmienia go, czyli nie uzyskuje awansu społecznego. Dzieci będące owocem takiego małżeństwa nie uzyskują natomiast praw do tytułów, funkcji i dóbr dziedziczonych w rodzinie małżonka wyższego stanem.
[3] Mowa o Elżbiecie Bowes-Lyon, żonie Jerzego VI Windsora.
[4] Mowa o Marii Teck (1867-1953), matce Jerzego VI Windsora.