Motto bloga

„Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem; miłości dodaje skrzydeł, a trudowi ujmuje ciężaru; w martwotę domu wprowadza życie, a życiu nadaje sens.”
Kornel Makuszyński

środa, 12 kwietnia 2017

Magdalena Zimniak – „Odezwij się”












Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości 
Autorki i Wydawnictwa. Dziękuję!


Wydawnictwo: PROZAMI
Warszawa 2017




Gdy rodzina zostaje dotknięta jakimś poważnym życiowym dramatem, wówczas może zdarzyć się, że zbyt silne emocje albo doprowadzą do kolejnej tragedii, albo jeszcze bardziej wzmocnią więzi łączące poszczególnych członków tej rodziny. Czasami też na jaw wychodzą sekrety skrywane przez wiele lat, ponieważ sprzyjają temu zaistniałe okoliczności. Kiedy człowiek przeżywa jakiś dramat, wtedy z reguły nie panuje nad emocjami i bardzo łatwo może wyrzucić z siebie to, o czym w innej sytuacji nawet by nie wspomniał. I tak oto – niekiedy zupełnie nieświadomie – generuje kolejne kłopoty, jak gdyby jednego było mało. Przy okazji na światło dzienne mogą wyjść również problemy, z którymi od pewnego czasu zmagał się ktoś najbliższy, zaś reszta rodziny pochłonięta swoimi własnymi sprawami, niczego nie dostrzegała. Tak więc można śmiało rzec, iż dopiero w obliczu trudnych życiowych sytuacji człowiek poddawany jest swego rodzaju testowi, zaś jego psychika przechodzi istne tortury. Nierzadko ten, kto uważany był za osobę o słabym charakterze staje na wysokości zadania i swoim zachowaniem podtrzymuje innych na duchu, natomiast ten, o kim myślano, że nic nie jest w stanie go złamać, poddaje się już przy pierwszej próbie i ucieka, aby tylko nie mieć nic wspólnego z zaistniałą sytuacją.

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że rodzina Mielczarków, przedstawiona na kartach najnowszej powieści Magdaleny Zimniak, to ludzie, których łączą naprawdę silne więzy emocjonalne. Jest to typowa polska rodzina, jakich wiele. Mieszkają w Warszawie. Joanna Mielczarek jest nauczycielką, zaś jej mąż Andrzej to wykładowca akademicki. Małżeństwo posiada dwoje dzieci. To trzynastoletnia Ada i prawie czteroletni Rafałek, który jest tak słodki, że nie można go nie kochać. Joanna próbuje też swoich sił jako autorka kryminałów. Udało jej się wydać już dwie książki i teraz pracuje nad kolejną. Generalnie można odnieść wrażenie, że Mielczarkowie bardzo się kochają, lecz okazuje się, że wystarczy poddać się jakiemuś irracjonalnemu impulsowi, aby móc zniszczyć to, co budowało się przez lata. Jedna decyzja podjęta pod wpływem emocji może bowiem położyć się cieniem na dalszym życiu całej rodziny.
                          
Mielczarkowie zaaferowani własnymi problemami dnia codziennego nie dostrzegają jednak, że z ich córką dzieje się coś złego. Może coś przypuszczają, kiedy któreś z nich przypadkowo łapie Adę na tym, jak ta obsesyjnie czyści łazienkę i wszystko, co się w niej znajduje albo kiedy urządza sobie jakieś dziwaczne długie „spacery” po pokoju w środku nocy, lecz tak naprawdę nie zwracają na to zbyt wielkiej uwagi. Ot, fanaberie nastolatki, która nie może zasnąć oraz bardzo ceni sobie życie w czystości i w związku z tym dba o higienę. To chyba dobrze, bo przecież znacznie gorzej byłoby, gdyby preferowała życie w brudzie i trudno byłoby ją zagonić do sprzątania. Mielczarkowie nie wiedzą jednak, że to wcale nie są zwykłe fanaberie ich córki. Może gdyby bardziej się nią zainteresowali i częściej rozmawiali z nią o jej problemach, wówczas poznaliby straszną prawdę o swoim dziecku. Z drugiej strony nie można się im dziwić. Przecież wychowują jeszcze kilkuletniego chłopca, któremu trzeba poświęcić znacznie więcej czasu, niż dorastającej Adzie. Dziewczyna może już z powodzeniem zadbać sama o siebie, pomimo że jest w wieku, kiedy proces dojrzewania robi swoje.

Pewnego dnia dochodzi jednak do tragedii. Ada i Rafałek po prostu nie wracają do domu. W tym wypadku nie można mówić o zwykłym spóźnieniu. Takie rzeczy nie zdarzały się nigdy wcześniej. Ada zawsze była punktualna i dotrzymywała danego słowa. W dodatku pod jej opieką jest przecież mały braciszek. Co zatem mogło się stać? Wypadek? Porwanie? A może morderstwo? Oczywiście w sprawę natychmiast zostaje zaangażowana policja, lecz na tym etapie nawet stróże prawa niewiele są w stanie zdziałać. Na razie trzeba czekać i liczyć na to, że coś samo zacznie się wyjaśniać. Wtedy też na jaw wychodzą skrywane od pewnego czasu tajemnice. Okazuje się, że dotychczasowe życie Mielczarków to zwykła gra pozorów, a to, co naprawdę ważne gdzieś im umknęło w szarości dnia codziennego. Zniknięcie dzieci staje się także sprzyjającą okolicznością do tego, aby skrywana do tej pory prawda wreszcie ujrzała światło dzienne. Strach, bezsilność i gniew to uczucia, które teraz już każdego dnia będą towarzyszyć Joannie i Andrzejowi. Czy tego rodzaju emocje sprawią, że małżonkowie jeszcze bardziej zbliżą się do siebie wzajemnie, czy może staną się one jedynie sprzyjającą okazją, aby odejść i zapomnieć oraz spróbować na nowo ułożyć sobie życie?  
Sięgając po najnowszą powieść Magdaleny Zimniak wiedziałam, że nie będzie to książka łatwa pod względem tematycznym. Autorka przyzwyczaiła już swoich czytelników do tego, że w swojej twórczości porusza trudne tematy społeczne, czasami nawet zahaczające o kontrowersję. Odezwij się to thriller psychologiczny, który budzi w odbiorcy naprawdę sprzeczne emocje, a jednocześnie nie pozwala mu odłożyć książki na półkę, dopóki nie pozna jej zakończenia. Bohaterowie są bardzo zróżnicowani. Każdy z nich ma do odegrania swoją rolę. Z jednymi można się zgadzać, innych potępiać, zaś ktoś inny może wzbudzać współczucie. Tym razem Magdalena Zimniak uczyniła głównymi bohaterami dzieci, czyli istoty ufne i bezbronne, które skazane są na dobrą bądź złą wolę swojego oprawcy. Adrianna ma tylko trzynaście lat, lecz z dnia na dzień musi stać się dorosłą osobą, która z jednej strony zmuszona jest walczyć z samą sobą, natomiast z drugiej stawić czoło swojemu oprawcy i w dodatku zadbać o to, aby nie stała się żadna krzywda jej braciszkowi.

Adrianna Mielczarek to tak naprawdę osoba bardzo dojrzała o niezwykle silnej psychice, pomimo że jest jeszcze nastolatką, a ta psychika przysparza jej niesamowitych cierpień. Dziewczyna musi bowiem panować nad swoimi emocjami oraz nad tym, co dzieje się w jej głowie. Stale walczy, bojąc się, że pewnego dnia po prostu ulegnie podszeptom głosu, który doprowadza ją do szaleństwa i dopiero wtedy dojdzie do wielkiej tragedii. Dlatego tak ważne jest, aby Ada znalazła oparcie w kimś, kto będzie w stanie jej pomóc. Czy zatem rodzice okażą się tymi osobami, na których pomoc będzie mogła liczyć w każdej chwili? A może jedynym ratunkiem dla nastolatki jest jej głęboka wiara i modlitwa do Boga, którego dziewczyna żarliwie prosi o pomoc i w którym znajduje ukojenie dla swoich myśli?

Na kartach książki Autorka porusza kilka problemów, z którymi boryka się współczesne społeczeństwo, a wśród nich między innymi problem pedofilii, aborcji oraz wspomniana wyżej nerwica natręctw, czyli innymi słowy zaburzenia obsesyjno-kompulsywne. W związku z tym bardzo ważny jest tutaj aspekt psychologiczny, o który Magdalena Zimniak zadbała w każdym szczególe. Podziw może budzić postawa bohaterki, której dotyka ta straszna choroba. O jej prawdziwym stanie czytelnik dowiaduje się przede wszystkim z pamiętnika, który staje się nie tylko dowodem na istnienie choroby, lecz może być także potwierdzeniem na to, iż nastolatka sama doprowadziła do sytuacji, w której teraz się znajduje, a co gorsza, mogła też skrzywdzić swojego braciszka. Sporo miejsca Autorka poświęca także wzajemnemu zaufaniu. Nie chodzi tutaj jedynie o zaufanie pomiędzy małżonkami czy na linii rodzic-dziecko. Sprawa jest znacznie poważniejsza, ponieważ jak bumerang wraca problem zaufania zupełnie obcemu człowiekowi, którego w dodatku spotyka się przypadkowo i tak naprawdę nie ma się pojęcia, kim ta osoba jest ani jaką ma przeszłość. Okazuje się, że wystarczy chwila, aby życie legło w gruzach.

Pomimo że powieść można byłoby sklasyfikować również jako kryminał, który charakteryzuje się przede wszystkim tym, że czytelnik do samego końca nie ma pojęcia kim jest sprawca, to jednak Magdalena Zimniak odchodzi od tego schematu i stopniowo odkrywa przed nami poszczególne elementy układanki. Dość szybko możemy bowiem domyślić się, kto tak naprawdę stoi za tragedią, która dotknęła rodzinę Mielczarków. Niemniej fakt ten wcale nie działa na niekorzyść powieści, a wręcz przeciwnie. Dzięki temu czytelnik może analizować psychikę oraz stan emocjonalny poszczególnych bohaterów. Poznaje motywy ich działania i zastanawia się, dlaczego wybrali taką a nie inną drogę. Moim zdaniem Magdalena Zimniak poprzez powieść Odezwij się wyszła naprzeciw postulatom, które dziś są tak głośno wyrażane. Autorka pokazuje bowiem drugą stronę medalu i nie idzie wraz z tłumem skandującym swoje prawa, które są mu rzekomo ograniczane, lecz daje przykład na to, że można żyć inaczej, a jednocześnie odnaleźć w swoim życiowym wyborze szczęście i piękno. Chodzi bowiem o to, że aby odzyskać sens życia, nie zawsze musimy robić to, czego żądają od nas inni i czego oczekuje społeczeństwo. 

Zazwyczaj jestem bardzo daleka od dokonywania porównań, ale po przeczytaniu prawie wszystkich książek Magdaleny Zimniak mogę stwierdzić, że powieść Odezwij się jest tą najlepszą. Oczywiście każda poprzednia książka Autorki jest wyjątkowa na swój sposób, lecz żadna nie oddaje tak wyraźnie problemów, z którymi zmuszony jest zmagać się człowiek żyjący w realiach dzisiejszej Polski. Z kolei zakończenie tej historii otwiera drogę do stworzenia w przyszłości kontynuacji. 










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz