Motto bloga

„Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem; miłości dodaje skrzydeł, a trudowi ujmuje ciężaru; w martwotę domu wprowadza życie, a życiu nadaje sens.”
Kornel Makuszyński

poniedziałek, 13 marca 2017

Jane Austen – „Opactwo Northanger”














Wydawnictwo: PRÓSZYŃSKI I S-KA
Warszawa 2008
Tytuł oryginału: Northanger Abbey
Przekład: Anna Przedpełska-Trzeciakowska




Minęło trochę czasu od ostatniej publikacji tekstu dotyczącego twórczości Jane Austen (1775-1817), i tak oto znów spotykamy się z królową klasyki romansu. Tym razem przenieśmy się do opactwa Northanger, gdzie siedemnastoletnia Catherine Morland ogarnięta grozą ówczesnych powieści gotyckich, szczególnie tych autorstwa Ann Radcliffe (1764-1823), próbuje dopatrywać się rzeczy przerażających tam, gdzie ich nie ma. Snuje własne przypuszczenia, które są zgoła odmienne od rzeczywistości. Jest to dowód na to, jak wielki wpływ na człowieka i jego sposób postrzegania świata może wywierać literatura. W pewnym momencie można zatracić poczucie rzeczywistości, a świat fikcji literackiej brutalnie wkroczy do prawdziwego życia, pozbawiając nas racjonalnego myślenia.

Lecz zanim wyjedziemy z naszą główną bohaterką do opactwa Northanger, przyjrzyjmy się jej nieco bliżej. Catherine Morland wraz ze swoją liczną rodziną mieszka we wsi Fullerton, mając za sąsiadów państwa Allenów. To właśnie oni przychodzą z pomocą, kiedy panna Morland wkracza w wiek, w którym powinna zostać wprowadzona do towarzystwa. Tak więc, mając w pamięci słowa matki, aby otulała szyję szalem i dokładnie notowała swoje wydatki, Catherine opuszcza rodzinny dom i wraz z sąsiadami przybywa do Bath, zamieszkując przy Pulteney Street. Tam panna Morland wpada w wir spotkań towarzyskich, biorąc udział w balach i zachwycając się sztukami teatralnymi. Tam też rodzi się przyjaźń z niejaką Isabellą Thorpe, a także budzi się pierwsze niewinne uczucie, którego obiektem jest Henry Tilney. Uczucie to, jak przystało na pannę z epoki georgiańskiej, jest skrzętnie ukrywane i wiedzą o nim jedynie ściany pokoju Catherine, które są świadkiem jej nieprzespanych nocy.


Domostwo w stylu gotyckim należące do pisarza i arystokraty Horatio Walpole'a,
4. hrabiego Orford (1717-1797). To również jego powieściami zachwycają się
bohaterki powieści Jane Austen. 


Opactwo Northanger to powieść, która została wydana wraz z Perswazjami na przełomie 1817 i 1818 roku, czyli już po śmierci Jane Austen. Niektórzy badacze literatury uważają, iż powieść ta stanowi swego rodzaju fenomen w jej karierze pisarskiej. Proszę mi zatem wybaczyć, ale nie podzielam tej opinii. Dla mnie najlepszą powieścią, jaką do tej pory przeczytałam, jest niezmiennie Mansfield Park, i jak na razie zdania zmieniać nie zamierzam. W przypadku niniejszej lektury, czytelnik z jednej strony wyraźnie może zauważyć powściągliwy styl Jane Austen, zaś z drugiej błyskotliwość, której Autorce wszak nie brakowało. Widać tutaj ironię, dowcip, jak również groteskowe postacie oraz obraz obyczajowości ówczesnego społeczeństwa i jego kultury. Kiedy dokładniej przyjrzymy się tej powieści, zapewne dostrzeżemy, że jest ona napisana inaczej, aniżeli inne książki Jane Austen.

Catherine Morland zaczytująca się 
w Tajemnicach zamku Udolpho
Ilustracja pochodzi z wydania z 1833 roku. 
Tak naprawdę można przyjąć, że Opactwo Northanger stanowi połączenie dwóch rodzajów powieści, tworząc w ten sposób jedną całość. W przypadku części pierwszej czytelnik ma do czynienia z wydarzeniami, które mają miejsce w Bath, natomiast dotyczą tak zwanego debiutu młodej damy, czyli wkroczenia panny Morland na salony. Z kolei w części drugiej spotykamy chyba najsławniejszą i najdawniejszą satyrę na romans grozy. Występuje tutaj szereg odniesień literackich, jak również komentarze przesycone ironią nie tylko pod własnym adresem, ale także innych ówczesnych autorów.

W powyższy sposób Jane Austen nieustannie przypomina, że czytając, egzystujemy w świecie iluzji, a opowieść, którą mamy przed oczami jest czystą fikcją literacką. Jest to niezwykle pomysłowy zabieg, który znajduje swoje zastosowanie w utworze dotyczącym iluzji, jak również różnic występujących pomiędzy fikcją a życiem realnym. Natomiast narracja wprowadza czytelnika w historię siedemnastoletniej Catherine Morland mieszkającej na prowincji, która właśnie wielkimi krokami wkracza w życie towarzyskie, a tym samym staje się członkiem społeczeństwa Bath.

Nikomu, kto kiedykolwiek widział Catherine Morland w dzieciństwie, nie przyszłoby do głowy, że ma przed sobą przyszłą bohaterkę powieści. Nic bowiem za tym nie przemawiało: ani jej pozycja społeczna, ani charaktery rodziców, ani usposobienie samej Catherine. Jej ojciec był pastorem, ale nie żył w ubóstwie, a przy tym wszyscy go szanowali, choć na imię miał Richard i wcale nie należał do przystojnych mężczyzn. Matka natomiast, kobieta obdarzona zdrowym rozsądkiem i pogodnym usposobieniem, cieszyła się o dziwo, dobrym zdrowiem. Przed Catherine urodziła trzech synów. A potem, zamiast zgodnie z oczekiwaniami umrzeć w połogu, wydawszy na świat córkę, żyła dalej, nie podupadłszy nawet na zdrowiu. Więcej, powiła jeszcze szóstkę dzieci i spokojnie patrzyła, jak się rozwijają. Rodzinę z dziesięciorgiem dzieci nazywa się wspaniałą już wtedy, gdy wszystkie latorośle mają głowy i nogi na swoim miejscu. Morlandów trudno jednak byłoby tak określić, bo wszyscy, nie wyłączając, przynajmniej do pewnego momentu, Catherine, byli całkiem zwyczajni (…)[1].

Isabella & Catherine
podczas spaceru

Ilustracja pochodzi z wydania
z 1904 roku.
autor: Henry Matthew Brock
(1875-1960)
Kolejne przewinienie dotyczące praw gatunku stanowi przydzielenie pannie Morland zupełnie przeciętnej przyzwoitki, która nie popełnia istotnych zaniedbań, w efekcie poważnie rzutujących na jej losy, ani też nie zawstydza Catherine swoim towarzystwem. Sceny, których czytelnik jest świadkiem w Bath są skonstruowane zgodnie z obowiązującym wówczas schematem pomyłek i szeregu nieporozumień. Dotyczą one kwestii nieistotnych, co sprawia, że uzyskujemy zarówno grę z ówczesną etykietą, jak również sugestię, iż zwyczajne codzienne sytuacje także mogą oddziaływać na ludzkie szczęście, a jednocześnie inspirować twórców literatury. Skoro jesteśmy już przy temacie literatury, to należy pamiętać, iż w przypadku Opactwa Northanger stanowi ona kluczowy element i mówi się o niej bardzo wiele. Z kolei kreacje dwojga głównych bohaterów, czyli Catherine Morland i Henry’ego Tilneya, pozostają z nią w dość ścisłym związku.

Panna Morland symbolizuje naturę i naiwność, zaś jej umysł kształtują wspomniane już powyżej powieści gotyckie oraz melodramatyczne romanse, natomiast charakterystyczny brak ogólnej wiedzy odnośnie do sposobu konstruowania sztuki generalnie doprowadza do braku dystansu do odbieranych utworów. Natomiast Henry Tilney portretuje kulturę oraz w pewnym stopniu także prawdopodobieństwo, zaś jako wytrawny czytelnik ma świadomość tego, iż istnieją znaczące różnice pomiędzy fikcją literacką a otaczającą nas rzeczywistością. Fikcja literacka to przecież nieodłączna cecha pisarstwa, nawet jeśli byłaby zbudowana na zasadach prawdopodobieństwa. Z kolei o świecie realnym Henry wypowiada się, używając języka charakterystycznego raczej dla erudyty, aniżeli dla pasjonata. Konwersacje prowadzone pomiędzy głównymi bohaterami tak naprawdę są wizerunkiem ich zamiłowań oraz smaków cechujących epokę georgiańską. Czytelnik ma tutaj do czynienia z odmiennym sposobem postrzegania świata przez osoby wykształcone, jak i tego wykształcenia pozbawione. 

W Opactwie Northanger Jane Austen parodiuje powieści gotyckie, których tak naprawdę była wielką entuzjastką i uważną czytelniczką. Sam tytuł* książki sugeruje związek nie tylko z osiemnastowiecznymi romansami grozy, ale także z ich tytułami, które wskazywały przede wszystkim na tajemnicze miejsca i akcję mrożącą krew w żyłach, czego przykładem jest niezapomniana powieść Ann Radcliffe pod tytułem Tajemnice zamku Udolpho. Jak wiadomo powieścią tą namiętnie zaczytują się młode bohaterki Opactwa Northanger – Catherine i Isabella.

(…) Jakże często można usłyszeć: „Nie czytuję powieści, naprawdę rzadko do nich zaglądam. Proszę nie sądzić, że są moją ulubioną lekturą, ale to wyjątkowo dobra książka – jak na powieść oczywiście”. Albo: „Co pani czyta, panno…?”. „Och, to tylko powieść” – odpowiada młoda dama z udawaną obojętnością albo rumieńcem wstydu, odkładając tom. „To tylko <> albo <>, albo <> – innymi słowy utwór, w którym znalazła odbicie dogłębna znajomość ludzkiej natury i jej zawiłości, to tylko wulkan błyskotliwego dowcipu w znakomitym stylu. Gdyby ta sama młoda dama miała w ręku tom „Spectatora”, z dumą pokazałaby rozmówcy tytuł, choć mało prawdopodobne, że zainteresowałaby ją jakakolwiek część tej obszernej publikacji, której treść i styl musi zniechęcić każdą młodą damę o wyrobionym smaku (…)[2].


Carey Mulligan jako Isabella Thorpe & Felicity Jones w roli Catherine Morland
w filmie Opactowo Northanger (2007)

reż. Jon Jones


Tak więc, podsumowując można stwierdzić, że Opactwo Northanger to powieść pełna paradoksów, w której czytelnik odkrywa, iż zdaniem Jane Austen powieść to idealne zwierciadło ludzkiej natury i życia. Lecz z drugiej strony Autorka wyśmiewa twórców, którzy obniżają poziom gatunku poprzez tematykę swych utworów. Tego typu połączenie prozatorskiej pracy w tworzeniu fabuły i jednoczesne ośmieszanie powieściowych schematów może być dowodem na to, iż Jane Austen była pisarką dojrzałą, posiadającą artystyczną samoświadomość, a do tego doskonałą obserwatorką otaczającej ją rzeczywistości.









[1] J. Austen, Opactwo Northanger, Wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 2008, s. 5.
* Opactwo Northanger pierwotnie nosiło tytuł Susan; następnie po porażce związanej z nieudaną publikacją książki Jane Austen zmieniła imię głównej bohaterki oraz tytuł na Catherine, ale dopiero szykując pośmiertne wydanie powieści, jej siostra Cassandra zmieniła jeszcze raz tytuł na Opactwo Northanger.
(źródło informacji: Robert P. Irvine, Jane Austen, Routledge, Abingdon, Oxford 2005, s. 40-41.)  
[2] Ibidem, s. 34-35.





1 komentarz:

  1. miałam przyjemność przeczytać tą pozycję, serdecznie polecam, nie żałuję ani jednej minuty na tej lekturze;)

    OdpowiedzUsuń