Motto bloga

„Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem; miłości dodaje skrzydeł, a trudowi ujmuje ciężaru; w martwotę domu wprowadza życie, a życiu nadaje sens.”
Kornel Makuszyński

czwartek, 23 marca 2017

Agnieszka Lingas-Łoniewska – „Zakręty losu. Nowe pokolenie” # 4











Wydawnictwo: NOVAE RES
Gdynia 2016





Zemsta jest słodka. Tak przynajmniej twierdzą ci, którzy zostali dotkliwie zranieni i teraz planują wziąć odwet na wrogu. Jedyne, co trzyma ich przy życiu, to przemożna chęć wyrównania rachunków. Tak więc czasami nawet przez długie lata przygotowują się do tego, aby oddać z nawiązką ludziom, którzy niegdyś nie mieli skrupułów, aby skrzywdzić. W planowaniu zemsty są tak bardzo zaślepieni, że nie widzą – albo zwyczajnie nie chcą widzieć – tego, iż przy okazji mogą dotkliwie skrzywdzić również niewinne osoby, które tak naprawdę z całą sprawą nie mają nic wspólnego. Z kolei ten, kto wyrządził krzywdę nigdy nie będzie mógł zaznać spokoju. Nie chodzi tutaj o wyrzuty sumienia, lecz o strach, który już zawsze będzie mu towarzyszył, a bezustanne oglądanie się za siebie będzie spędzało sen z powiek każdej nocy. I choć pozornie może wydawać się, że wszystko tak naprawdę jest w najlepszym porządku, to jednak gdzieś w podświadomości wciąż będzie kołatać się myśl, że nie wszystko zostało załatwione do końca. Nawet jeśli mijają lata przeszłość może o sobie przypomnieć w najmniej oczekiwanym momencie i uderzyć w tych, którzy są dla nas najdrożsi na świecie.

Bracia Łukasz i Krzysztof Borowscy nie mogą więc czuć się bezpiecznie, pomimo że od dramatycznych wydarzeń mających miejsce w ich życiu minęło już dwadzieścia lat. W tym czasie obydwaj zdążyli założyć rodziny i doczekać się wspaniałych dzieci. Niestety, tajemnica, którą noszą w swoich sercach i umysłach nie pozwala im na normalne życie. Oni nadal czują strach, ponieważ wiedzą, że ci, którym zaszli za skórę i doprowadzili do ich niemalże całkowitego zniszczenia, wciąż żyją i w każdej chwili mogą uderzyć. Borowscy muszą więc zrobić wszystko, aby tylko ochronić młode pokolenie, które właśnie wkracza w dorosłe życie i nie jest niczego świadome. Dlatego też można zrozumieć bunt młodych, którzy pragną żyć po swojemu, a nadopiekuńczość rodziców staje się dla nich coraz bardziej uciążliwa. Nie wiedzą jednak skąd się to bierze i z jakiego powodu ich rodzice kontrolują każdy ich krok.

Jak już wspomniałam wyżej, akcja czwartego tomu Zakrętów losu rozgrywa się dwadzieścia lat po wydarzeniach opisanych w Braterstwie krwi. Przyjmijmy zatem, że Łukasz i Krzysztof Borowscy nadepnęli na odcisk rosyjskiej mafii w roku 2012 (rok wydania powieści). W związku z tym należy przypuszczać, że tym razem zostaliśmy przeniesieni w czasy około 2030 roku. Nie należy jednak spodziewać się jakiegoś przełomu, jeśli chodzi o opis realiów panujących w Polsce przyszłości. Generalnie nie różni się ona niczym od rzeczywistości, w jakiej dziś egzystujemy. Wygląda na to, że pomimo upływu dwudziestu lat nie rozwinęła się technika, a bohaterowie wciąż używają tych samych gadżetów, z których korzysta współczesny człowiek. Taka sama sytuacja ma miejsce w przypadku muzyki czy filmów, którymi fascynują się młodzi bohaterowie powieści. Na topie wciąż są zespoły muzyczne czy wokaliści, których słucha dzisiejsza młodzież. Tak więc można odnieść wrażenie, że czas stanął w miejscu, a ludzie tworzący tło w ogóle się nie zestarzeli, pomimo że minęły już dwie dekady. Nie przemówił do mnie też fakt, iż w roku 2030 młodzi wciąż słuchaliby „starych” kawałków, przy których bawili się ich rodzice i nawet licentia poetica nie jest w stanie mnie przekonać. Oczywiście nie traktuję tego zabiegu w kategoriach błędu czy braku logiki przy konstruowaniu powieści. Takie rzeczy są dopuszczalne w literaturze i autorzy czasami z nich korzystają.

Pomimo że powyższe rozwiązanie nie przypadło mi do gustu, to jednak po namyśle stwierdziłam, że może to i lepiej, że Autorka nie starała się za wszelką cenę zmieniać świata, ponieważ wtedy współczesny czytelnik mógłby zwyczajnie nie odnaleźć się w tej nowej rzeczywistości. Kiedy jednak całą swoją uwagę skupiłam na fabule powieści, wówczas przestało mi to przeszkadzać, a akcja z każdą kolejną stroną wciągała mnie coraz bardziej. Tak więc młode pokolenie Borowskich reprezentowane jest przez Kacpra, Olgę, Igę i Kamila. Kacper to syn Magdaleny z pierwszego małżeństwa, którego adoptował Łukasz, dając mu nazwisko. Z kolei Olga jest córką starszego Borowskiego i jego małżonki. Natomiast Iga i Kamil to dzieci Krzysztofa i Katarzyny. Młodzi są ze sobą bardzo zżyci. Nie dziwi więc fakt, że ta zażyłość doprowadza w końcu do generowania poważniejszych uczuć, aniżeli tylko zwykłej przyjaźni czy relacji siostrzano-braterskich.

Borowscy nie zdają sobie jednak sprawy z tego, że tuż obok jest ktoś, kto tylko czeka sposobnej chwili, aby zaatakować. Przygotowywał się do tego od najmłodszych lat. Wpajano mu, że jedynym jego celem jest dokonanie zemsty i odpłacenie tym, którzy w okrutny sposób pozbawili go najbliższych. Takie pranie mózgu może zdziałać naprawdę cuda. Człowiek w końcu staje się maszyną, która nie potrafi już samodzielnie myśleć ani czuć. Nie wie co to takiego przyjaźń, a tym bardziej miłość. Tego rodzaju uczucia są mu obce i choćby nawet bardzo się starał, to i tak nie będzie w stanie wzbudzić ich w sobie. Wykonuje więc jedynie polecenia innych i dąży do upragnionego celu. Co zatem musi się stać, aby wreszcie przejrzał na oczy i uświadomił sobie, że przez lata był tylko narzędziem mającym posłużyć innym do dokonania zemsty? Czy istnieje możliwość, aby uciec przed takim życiem? Czy jakikolwiek bunt jest w ogóle możliwy?

Jak można wywnioskować z powyższego, motywem przewodnim Nowego pokolenia jest zemsta, która jednak w pewnym momencie natrafia na miłość. Jest to naprawdę bardzo nierówna walka. W tej powieści generalnie bohaterowie doświadczają szeregu zawirowań emocjonalnych. Tutaj nic nie jest czarno-białe. Młodzi muszą radzić sobie z uczuciami, które jeszcze do niedawna były dla niech zupełnie obce. Muszą też podejmować niezwykle trudne decyzje, które nie zawsze będą dla nich dobre w skutkach. Ich życie pokazuje, że praktycznie z dnia na dzień zmuszeni są stać się dorosłymi osobami, których jedynym celem jest walka o przetrwanie, ponieważ w innym razie mogą już nigdy nie zobaczyć bliskich i nie zaznać szczęścia u ich boku. Jest to dla nich swego rodzaju szok, zważywszy że tak naprawdę nie wiedzą co się wokół nich dzieje i dlaczego to właśnie oni muszą pokutować za grzechy rodziców.

Agnieszka Lingas-Łoniewska stawia też kilka pytań, na które czytelnik znajdzie odpowiedzi właśnie w fabule Nowego pokolenia. Czy zatem warto ukrywać prawdę przez lata? Czy trzymanie istotnych spraw w tajemnicy tylko dlatego, aby chronić tych, których się kocha naprawdę stanowi dobre rozwiązanie? Co stanie się, jeśli prawda wyjdzie na jaw w najmniej oczekiwanym momencie, kiedy może być już za późno na podejmowanie jakichkolwiek działań? Ile tak naprawdę człowiek jest w stanie zrobić dla prawdziwej miłości? Czy prawdziwe i szczere uczucie zawsze może pokonać zło? Jak odróżnić to, co dobre od tego, co złe? To są naprawdę bardzo trudne pytania, lecz gdy już znajdziemy na nie odpowiedzi będzie nam łatwiej zrozumieć przesłanie Nowego pokolenia.

Czwarty tom Zakrętów losu nie jest bynajmniej sielankową opowieścią o licealistach i studentach, którzy z reguły prowadzą beztroskie i imprezowe życie. Jest to przede wszystkim historia o młodych ludziach, którzy w pewnym momencie swojego życia muszą stawić czoło ogromnemu złu, które tak naprawdę nie zostało wygenerowane przy ich udziale. Przecież nie było ich jeszcze na świecie, kiedy rozgrywały się wydarzenia, za które dziś to oni muszą ponieść odpowiedzialność. W imię czego mają więc cierpieć i czuć niewyobrażalny strach o własne życie? Oni nie rozumieją dlaczego tak się dzieje. Oni chcą żyć jak normalni nastolatkowie, którzy mają swoje plany i marzenia. Dlaczego zatem ktoś za wszelką cenę pragnie im to odebrać i to w tak brutalny sposób?

Moim zdaniem Nowe pokolenie to doskonałe zakończenie historii o rodzinie Borowskich. Świat mafii ukazany jest w sposób niezwykle obrazowy i autentyczny. Bardzo wyraźnie widać reguły kierujące funkcjonowaniem mafijnej rodziny. Myślę więc, że miłośnicy twórczości Agnieszki Lingas-Łoniewskiej nie mogą czuć się zawiedzeni. Autorka znów pokazała, że najlepiej czuje się w kreowaniu trudnych historii, które trzymają w napięciu i pozwalają czytelnikowi odczuwać cały wachlarz emocji. Poza tym ani czytelnik, ani też sami bohaterowie nie mogą być do końca pewni tego, co się z nimi stanie po zakończeniu powieści. Czytelnicy jeszcze długo po odłożeniu książki będą o niej pamiętać, natomiast bohaterowie mogą doświadczyć szczęścia tam, gdzie do tej pory były jedynie nienawiść oraz chęć zemsty.










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.