Motto bloga

„Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem; miłości dodaje skrzydeł, a trudowi ujmuje ciężaru; w martwotę domu wprowadza życie, a życiu nadaje sens.”
Kornel Makuszyński

czwartek, 9 marca 2017

Santa Montefiore – „Paryska nieznajoma”












Wydawnictwo: ŚWIAT KSIĄŻKI
Warszawa 2016
Tytuł oryginału: The Summer House
(The Woman From Paris/Fairfield Park)
Przekład: Ewa Westwalewicz-Mogilska






Większość pisarzy mówi, że trudno jest im myśleć o kolejnej książce, kiedy wciąż mocno przywiązani są do tej, którą właśnie skończyli. Uwierzcie, że nie jest łatwo podjąć następne wyzwanie i zacząć kreować nowych bohaterów oraz linię fabularną, gdy w głowie nadal uparcie tkwią postacie, które jeszcze tak niedawno stanowiły centrum życia autora. Santa Montefiore nie mogła i nie chciała umieszczać akcji swojej kolejnej powieści we Włoszech, ponieważ ta, którą właśnie ukończyła nierozerwalnie wiązała się ze słoneczną Italią. Postanowiła więc oddać w ręce czytelników coś zgoła odmiennego. Autorka mnóstwo czasu spędziła w Szwajcarii, gdzie mieszkała matka jej ojca. Tak więc praktycznie każdej zimy cała rodzina Santy Montefiore wyjeżdżała do malowniczej Szwajcarii. Choć jako dziecko Autorka bardzo lubiła spędzać wakacje w miejscach, gdzie mogła wygrzewać się w promieniach słońca, to jednak wykorzystywała każdą okazję, aby móc wyjechać na narty. Nigdy nie narzekała, że tak właśnie się dzieje i że musi zamienić słońce na śnieg. Uwielbiała jeździć na nartach i podziwiać piękno gór, które sprawiały jej równie dużo przyjemności, jak toskańskie morze.

Akcja powieści Paryska nieznajoma została umiejscowiona w angielskim hrabstwie Hampshire, zaś miasteczko, w którym żyją bohaterowie powstało na wzór Alresford. Jeden z przyjaciół Santy Montefiore posiada wspaniałą i malowniczą rezydencję na obrzeżach tegoż miasteczka, położoną w wiosce o nazwie Ropley. Tak więc pewnego dnia Autorka pomyślała sobie, że będzie to idealne miejsce do umieszczenia akcji powieści. Oczywiście wiele elementów związanych z powieściowym Fairfield Park zostało wymyślonych przez nią samą. A zatem farma fikcyjnych Framptonów to nic innego, jak połączenie dwóch posiadłości, czyli szwajcarskiej należącej do rodziny ojca Autorki oraz tej, której właścicielem jest jej przyjaciel. Przyznam, że to naprawdę wspaniałe, kiedy można tak bez ograniczeń żonglować wyobraźnią, aby ostatecznie wymyślić coś zupełnie nowego, lecz mimo to wciąż tkwiącego w prawdziwych realiach.

Jedno z wydań brytyjskich
Wyd. SIMON & SCHUSTER
kwiecień 2013
Jeśli wziąć pod uwagę fabułę powieści, to wędrowała ona po umyśle Autorki przez długi czas. Santa Montefiore przyznaje, że najlepsze pomysły przychodzą jej do głowy albo przed snem, albo podczas jazdy samochodem. Czasami kiedy utknie w samym środku danej sceny i nie ma pojęcia, w jaki sposób dalej pokierować bohaterami, wówczas zabiera ich ze sobą do łóżka i praktycznie natychmiast przychodzi rozwiązanie problemu. Dlatego też Autorka często robi sobie drzemki w ciągu dnia, choć czuje się z tego powodu winna. Gdyby była z pochodzenia Hiszpanką, wtedy mogłaby śmiało zrzucić ten fakt na potrzebę oddania się sjeście. Niemniej Santa Montefiore przyznaje, że po przebudzeniu zawsze ma gotowy pomysł na kolejną książkę lub zakończenie danej sceny. Podobnie działa na nią muzyka. Dlatego też jeśli podróżuje samolotem, wówczas zakłada słuchawki i słucha inspirującej muzyki. Najczęściej jeszcze przed zakończeniem lotu, w jej głowie układa się już nowa historia, którą należy szybko spisać. Zdarza się też, że jej pomysły są tak bardzo wzruszające, iż przy współpasażerach po prostu płacze z powodu dramatycznych losów swoich bohaterów, które właśnie wymyśliła.

Możliwe, że przy kreowaniu fabuły Paryskiej nieznajomej Santa Montefiore również uroniła łzy wzruszenia, ponieważ powieść rozpoczyna się dość dramatycznie. Arystokratyczna rodzina Framptonów właśnie zmierza na cmentarz, gdzie już za kilka godzin zostanie pochowany pięćdziesięciokilkuletni lord George Frampton. Mężczyzna żył na pełnym ryzyku. Uwielbiał, kiedy niebezpiecznie wzrastał mu poziom adrenaliny we krwi. Dlatego też rzadko przebywał w domu. Wciąż gdzieś wyjeżdżał i często były to podróże zupełnie niezwiązane z prowadzeniem świetnie prosperującej firmy. Od tego miał przecież ludzi, którzy z oddaniem zajmowali się jego interesami. Wśród nich był również prawnik Julius Beecher. W obliczu tej niespodziewanej tragedii nie dziwi fakt, że wszyscy członkowie rodziny bardzo boleśnie przeżywają odejście na wieczny spoczynek ukochanego ojca, męża i syna. George i jego żona Antoinette doczekali się trzech synów, z których jeden – Joshua – jest już żonaty i mieszka w Londynie, gdzie teraz przejmuje firmę po ojcu. Najstarszy – David – prowadzi farmę Fairfield Park, natomiast najmłodszy – Tom – również mieszka w Londynie, gdzie oddaje się wszelkiego rodzaju rozrywkom, co sprawia, że zbyt często zagląda do kieliszka, a to na dłuższą metę staje się naprawdę niebezpieczne.

Jedno z wydań amerykańskich
Wyd. SIMON & SCHUSTER
czerwiec 2014
Wydaje się, że teraz po odejściu George’a, rodziną Framptonów będzie kierować nestorka rodu – Margaret Frampton. W głębi serca kobieta bardzo przeżywa śmierć ukochanego jedynaka, lecz na zewnątrz nie daje tego po sobie poznać i od kilku dni gra niewzruszoną starą babę, której żadna tragedia nie jest w stanie złamać. Inaczej natomiast zachowuje się Antoinette, dla której zmarły mąż był całym światem. Pomimo że nie podzielała jego stylu życia, to jednak bardzo go kochała i teraz nie wyobraża sobie życia bez George’a. Synowie również nie czują się dobrze i na samą myśl o tym, że już nigdy nie zobaczą ojca żywego, łza kręci im się w oku. 

W takich sytuacjach czasami zdarza się, że na jaw wychodzą jakieś ciemne strony życia osoby, która właśnie odeszła. Tak jest też i tym razem. Otóż podczas żałobnego nabożeństwa najstarszy syn George’a Framptona, który teraz ma zostać lordem, zauważa piękną młodą kobietę siedzącą w jednej z kościelnych ławek. Towarzyszy jej prawnik ojca. Wygląda na to, że kobieta również zwróciła na Davida uwagę. Kim więc jest owa tajemnicza piękna młoda dama? Przecież nie należy do rodziny. Nikt tak naprawdę jej nie zna. Co takiego łączy ją z Juliusem Beecherem?

Cała sprawa wyjaśnia się dość szybko. Okazuje się bowiem, że Phaedra Chancellor jest nieślubną córką George’a Framptona! Można sobie jedynie wyobrazić, jak wielki szok przeżywają członkowie rodziny ze zgorzkniałą Margaret na czele. Pojawiają się pytania, lecz nikt nie zna na nie odpowiedzi. Dlaczego George ukrywał swoją córkę przed rodziną? Czy zdradził żonę? Czy nadal tkwiłby w swoim kłamstwie, gdyby nie umarł? Kim jest kobieta, z którą spłodził pannę Chancellor? Jak gdyby tego wszystkiego było mało, George tuż przed śmiercią zmienił testament, w którym ujął również swoją nieślubną córkę. Zapisał jej nawet klejnoty, które powinien odziedziczyć najstarszy syn. Ta biżuteria jest w rodzinie Framptonów od pokoleń, a teraz ma ją odziedziczać jakaś przybłęda! Nigdy! Tak więc podczas gdy niemal wszyscy członkowie rodziny próbują pogodzić się z sytuacją z mniejszym lub większym skutkiem, synowa George’a jako jedyna nie daje wiary uczciwym intencjom Phaedry. Ona uważa, że kobieta coś knuje i wcale nie mówi prawdy. Roberta robi więc wszystko, aby dowiedzieć się, jaka właściwie jest ta prawda. Czy jej się to uda? Czy fakty, które ewentualnie odkryje usatysfakcjonują rodzinę? A może przysporzą jej jedynie dodatkowych cierpień?

Wydanie brytyjsko-amerykańskie
pod zmienionym tytułem
Wyd. SIMON & SCHUSTER
luty 2013
Paryska nieznajoma to oczywiście klasyczna lekka powieść obyczajowa z rodzinną tajemnicą w tle. Autorka porusza w niej szereg problemów, z którymi na co dzień boryka się wielu ludzi. Tak więc mamy tutaj zakazaną miłość, przed którą należy się bronić z całych sił, aby nie doprowadzić do skandalu obyczajowego, zważywszy że przecież dotyczy ona ludzi pochodzących z wyższych warstw społecznych. Jest także kłamstwo, w które z jednej strony nie należy brnąć, lecz z drugiej ujawnienie prawdy może doprowadzić do naprawdę bolesnych przeżyć. W tym kontekście można zatem zadać sobie pytanie: Czy kłamstwo można wytłumaczyć w sytuacjach, kiedy ujawniona prawda bez wątpienia wywoła niewyobrażalny ból u osób najbardziej zainteresowanych? Poruszony jest również problem wybaczania, który należy chyba do najtrudniejszych dylematów, z jakimi muszą zmagać się nasi bohaterowie.

Oprócz powyższego chyba najbardziej dogłębnej analizie psychologicznej można poddać osobę nestorki rodu. Margaret Frampton to staruszka, która swoje w życiu przeżyła. Kiedyś miała męża, urodziła syna i wydawać by się mogło, że teraz może już spokojnie czekać na swoje odejście, zważywszy że ani męża, ani syna nie ma już na tym świecie. A co robi Margaret? Jednym słowem zatruwa życie młodym członkom rodziny. Pomimo że nie mieszka razem z Antoinette, to jednak nie przeszkadza jej to w dręczeniu synowej. Nie robi tego fizycznie, lecz psychicznie. Nie podziela bowiem wielu poglądów młodszej kobiety. Uważa ją za histeryczkę i generalnie twierdzi, że nie należy roztkliwiać się nad swoim losem bez względu na to, jaki on naprawdę jest. Praktycznie tak samo zachowuje się wobec swoich wnuków. Co takiego musi się stać, aby staruszka wreszcie zrozumiała, że postępuję źle i sprawia przykrość swoim bliskim? Mówią, że każde zachowanie posiada jakąś przyczynę, która wielokrotnie jest ukryta przez światem. W życiu Margaret również musiało wydarzyć się coś, co sprawiło, że stała się zgorzkniała, zrzędliwa i traktująca innych w sposób – delikatnie mówiąc – nieuprzejmy.

Wydanie holenderskie
Wyd. DE BOEKERIJ
Amsterdam, kwiecień 2012
Podobnie do Margaret zachowuje się także Roberta Frampton, czyli synowa Antoinette. Kobieta jest młoda i bardzo piękna, Niedawno została matką, więc tak naprawdę trudno jest pojąć, dlaczego w każdym widzi wroga. W dodatku jest też bogata, a to za sprawą męża, który przecież pochodzi z arystokratycznego rodu. Roberta jest bardzo chciwa. Wydaje się, że nie dostrzega wokół siebie nikogo ani niczego innego oprócz pieniędzy i tego, co mogą jej one zapewnić. Fakt ten często sprawia, że dochodzi do słownych utarczek pomiędzy nią a Davidem Framptonem, który z kolei jest mężczyzną raczej nieprzywiązującym wagi do majątku pomimo swojej wysokiej pozycji społecznej. 

Gdyby więc porównać ze sobą wzajemnie wszystkich trzech młodych Framptonów, to zauważylibyśmy, że każdy z nich jest inny. Josh wiele rzeczy robi pod wpływem żony, pomimo że piastuje wysokie stanowisko w firmie i na co dzień podejmuje naprawdę poważne decyzje. Niemniej, w życiu prywatnym u boku żony staje się poniekąd pantoflarzem. Natomiast najmłodszy – Tom – prowadzi rozrywkowe życie i używa, ile tylko dusza zapragnie. Póki jeszcze jest młody i wolny korzysta więc ze swoich przywilejów. Czy ta sytuacja kiedyś ulegnie zmianie? Czy mężczyźni odnajdą swoją drogę i szczęście, którego tak bardzo potrzebują?

Moim zdaniem Framptonowie to także rodzina, która tak naprawdę tęskni za wewnętrznym spokojem. Nawet wtedy, gdy jeszcze żył George ich życie wcale nie było takie spokojne i uporządkowane. George często wyjeżdżał, Antoinette prowadziła dom, lecz stale myślała o tym, co i z kim robi jej małżonek. Owszem, ufała mu bezgranicznie, ale jak się okazuje, zaufanie to graniczyło z naiwnością. Czyżby więc nagłe pojawienie się tajemniczej Phaedry Chancellor miało sprawić, że wszystko wreszcie wróci do normy? Może obecność Phaedry wcale nie jest taka zła, jak mogłoby się z pozoru wydawać? Tak więc można śmiało rzec, że najważniejszą kwestią tej powieści jest po prostu rodzina, w której z kolei najistotniejsza jest wzajemna miłość. Aby taką rodzinę stworzyć, należy też solidnie popracować nad zaufaniem poszczególnym jej członkom. I oczywiście trzeba wiele wybaczyć, a to już nie będzie takie proste.

Każdy, kto zna powieści Santy Montefiore wie, czego tak naprawdę może się po nich spodziewać. Natomiast dla tych, którzy chcieliby choć przez chwilę zrelaksować się przy nieco lżejszej literaturze Paryska nieznajoma może stać się doskonałą lekturą, przy której naprawdę można odpocząć. Ponieważ bardzo lubię od czasu do czasu sięgnąć po którąś z książek Santy Montefiore, w moim przypadku Paryska nieznajoma sprawiła, że naprawdę wypoczęłam przy niej psychicznie po trudnej i dramatycznej literaturze wojennej dotykającej tragedii nazistowskiego obozu zagłady Auschwitz-Birkenau.










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz