Motto bloga

„Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem; miłości dodaje skrzydeł, a trudowi ujmuje ciężaru; w martwotę domu wprowadza życie, a życiu nadaje sens.”
Kornel Makuszyński

wtorek, 27 grudnia 2016

Alafair Burke – „Dziewczyna, która zniknęła”














Wydawnictwo: REPLIKA
Zakrzewo 2012
Tytuł oryginału: Long Gone
Przekład: Maksymilian Tumidajewicz





Wyobraźmy sobie sytuację, kiedy po wielu życiowych niepowodzeniach los nagle uśmiecha się do nas i oferuje nam to, o czym marzyliśmy od dawna. Chociaż praktycznie straciliśmy już wszelką nadzieję na lepsze jutro, to jednak wygląda na to, że jeszcze wiele możemy w życiu osiągnąć. Wystarczy jedynie pójść za ciosem i nie bać się podjąć wyzwania. To, czy osiągniemy sukces zależy także od ludzi, których spotkamy na swojej drodze. Czasami jest tak, że potrzebujemy czyjejś pomocy, aby nasze życie zmieniło się na lepsze. Niejednokrotnie taka dobra wróżka pojawia się w naszym życiu zupełnie nieoczekiwanie, stwarzając pozory szczęścia, jeśli tylko jej zaufamy i zaczniemy postępować według jej wskazówek. Lecz pytanie brzmi: Czy każdemu napotkanemu człowiekowi należy ufać bezwarunkowo tylko dlatego, że obiecuje nam spełnienie marzeń?

Twierdząco na powyższe pytanie odpowiedziała Alice Humphrey, kiedy pewnego dnia wybrała się na wystawę do jednej z nowojorskich galerii. Wydaje się, że zupełnie przypadkowo spotyka tam niejakiego Drew Campbella. Mężczyzna jest nie tylko przystojny, ale także budzi zaufanie i składa Alice propozycję nie do odrzucenia. Po licznych niepowodzeniach zawodowych, jak i osobistych, przed kobietą otwiera się nagle szansa na etat, o którym marzyła od lat. Drew Campbell proponuje jej zarządzanie nowo otwartą galerią sztuki, która mieści się na Manhattanie w tak zwanej Dzielnicy Mięsnej. Miejsce to swoją nazwę zyskało z uwagi na przemysł mięsny, który funkcjonował tam swego czasu.

Dla Alice Humphrey podjęcie pracy zaproponowanej przez tajemniczego mężczyznę jest doskonałą okazją do tego, aby wreszcie odciąć się od rodziny, a szczególnie od sławnego ojca i jego wszechobecnych wpływów. Frank Humphrey to światowej sławy reżyser niestroniący od pozamałżeńskich romansów i łatwego życia. Ta opinia ciągnie się za nim praktycznie od początku jego kariery. Nie pomaga nawet fakt, że jest żonaty. Matka Alice to aktorka, z którą Frank ożenił się, gdy okazało się, iż ta spodziewa się jego dziecka. Jest też starszy brat, Ben. Mężczyzna także ma swoje problemy, z którymi radzi sobie raz lepiej, raz gorzej. Oczywiście jest jeszcze prawnik traktowany praktycznie jak członek rodziny. To do niego należy tuszowanie wszelkich przewinień rodziny Humphreyów.


Widok z lotu ptaka na Dzielnicę Mięsną na Manhattanie (z ang. Meatpacking District)
fot. Gryffindor
źródło


Alice nie chce takiego życia dla siebie. Pragnie być samodzielna i samowystarczalna. Po nieudanym pierwszym małżeństwie, ostrożnie podchodzi do swojego kolejnego związku, który przechodzi zarówno wzloty, jak i upadki, ale generalnie Alice nie narzeka, choć mogłoby być lepiej. Kobieta ma także bliską przyjaciółkę, Lily. Do szczęścia potrzebna jest jej jedynie stała praca. Wygląda na to, że już niedługo tak właśnie się stanie. Jednak Alice nie wie jeszcze, że już wkrótce galeria jej marzeń zniknie bez śladu. Z dnia na dzień zapadnie się pod ziemię, jakby nigdy nie istniała, a jedyne, co po niej zostanie, to martwy Drew Campbell leżący w kałuży krwi. Dlaczego tak się stało? Kto stoi za brutalnym morderstwem przedstawiciela anonimowego właściciela galerii? I dlaczego to właśnie Alice ma ponieść tego konsekwencje?

(…) Mimo całej ostrożności, w pewnym momencie poczuła, jak podeszwa jej buta ślizga się po podłodze. Masa jej ciała pociągnęła ją do tyłu. Instynktownie wyrzuciła ręce do tyłu, zapominając o tych wszystkich dawnych lekcjach narciarstwa, gdzie uczono ją chronić nadgarstki podczas upadku. Usłyszała łoskot lecącej na podłogę komórki. 
Uderzyła o ziemię, tłumiąc upadek dłońmi. Poczuła, jak ślizgają się po kafelkach. Mokre. Ciepłe. Farba? 
Podniosła się i na czworakach podpełzła do kształtu na podłodze. Ostrożnie poklepała coś, co w dotyku sprawiało wrażenie tkaniny. Jakiś chodnik? Duża sztaluga? 
Macała po krawędziach leżącego kształtu i aż podskoczyła, kiedy wreszcie zidentyfikowała coś ponad wszelką wątpliwość. Włosy. Szorstkie, ludzkie włosy. 
Odpełzła w pośpiechu w tył, panicznie poszukując upuszczonej komórki. Skierowała promień światła na kształt, który, jak teraz podejrzewała, był ludzkim ciałem (…)*

Od tego momentu życie Alice Humphrey zamienia się w koszmar. Miało być tak pięknie, a jest dramatycznie i niebezpiecznie. Tymczasem w Dover w tajemniczych okolicznościach znika nastoletnia dziewczyna, Becca Stevenson. Czyżby jej nagłe zniknięcie miało jakiś związek z Galerią Highline na Manhattanie, którą jeszcze do niedawna zarządzała Alice? Przecież prace w niej prezentowane praktycznie ocierały się o dziecięcą pornografię!

Jedno z wydań amerykańskich.
Wyd. HARPER
Czerwiec 2011
Nazwisko autorki Dziewczyny, która zniknęła bardzo długo nie było mi znane. Wszystko zmieniło się w chwili, gdy kilka lat temu w moje ręce trafiła niniejsza książka, a potem miałam przyjemność przeprowadzić wywiad z Alafair Burke. W Stanach Zjednoczonych Autorka słynie z tworzenia fantastycznych thrillerów i kryminałów, podobnie jak jej ojciec – James Lee Burke. Powieść jest z gatunku tych, które wciągają już od pierwszej strony. Jej fabuła jest tak skonstruowana, że początkowo czytelnik może sądzić, iż ma do czynienia z dwiema odrębnymi historiami. Główna bohaterka znajduje się w stanie ciągłego zagrożenia. Drew Campbell miał być tym, który powinien był otworzyć jej drzwi do zawodowego spełnienia i satysfakcji, a doprowadził do tego, że w pewnym momencie Alice nie znajduje już innej możliwości, jak tylko ucieczkę. Ale jak długo można uciekać?

Moim zdaniem Dziewczyna, która zniknęła to jedna z tych książek, z których czytelnik może wyciągnąć wnioski dla siebie. Autorka pokazuje, że nie wszystko może być tak piękne za jakie uchodzi. Ludzie, z którymi żyjemy na co dzień, nie zawsze są tymi, za których się podają, a przyjaciele mogą okazać się największymi wrogami. Ponadto jest tutaj też pokazana rozpacz matki, która robi wszystko, aby jej jedyne dziecko wróciło do domu całe i zdrowe. Jednocześnie za zaistniałą sytuację próbuje obwiniać samą siebie.

Powieść stanowi doskonałą lekturę dla tych czytelników, którzy dobrze czują się w tej nieco mocniejszej literaturze, choć ja zaliczyłabym tę książkę do tak zwanych thrillerów kobiecych. Jest to nowe pojęcie, które do literatury weszło stosunkowo niedawno. Dlaczego akurat taka kategoria? Ponieważ nie od dziś wiemy, że styl pisania kobiet znacznie różni się od tego, jakim posługują się mężczyźni. Kobiety piszą delikatnie, mniej brutalnie, zaś mężczyźni większą uwagę skupiają na krwawych scenach grozy. W tym przypadku raczej trudno jest odnaleźć tego typu opisy, choć książka naprawdę trzyma w napięciu i czytelnik wciąż zastanawia się, jak to wszystko się skończy. Czy Alice przeżyje? A może zostanie wystawiona i resztę życia spędzi w więzieniu? Przecież wciąż pojawiają się osoby, które życzą jej jak najgorzej. Poza tym ciągle na światło dzienne wychodzą sprawy z przeszłości, które dotyczą jej najbliższych. To także stanowi zagrożenie dla życia głównej bohaterki. W dodatku ta kwestia poważnie nadszarpuje jej zaufanie do najbliższych.

Ważnym elementem jest również miłość Alice do jej brata. Choć mężczyźnie można wiele zarzucić, to jednak na pierwszy rzut oka widać, że Alice go kocha. Wciąż się o niego troszczy, pomimo że on raczej nie zwraca na to uwagi, żyjąc we własnym świecie i według własnych reguł. Myślę, że w tej książce każdy odnajdzie coś dla siebie. Są w niej emocje, niepewność, niebezpieczeństwo, zaskakujące zwroty akcji, a co najważniejsze Autorka stworzyła czytelnikowi możliwość rozwiązania zagadki wraz z główną bohaterką, trzymając go w napięciu do samego końca.






* A. Burke, Dziewczyna, która zniknęła, Wyd. Replika, Zakrzewo 2012, s. 88.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz