Motto bloga

„Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem; miłości dodaje skrzydeł, a trudowi ujmuje ciężaru; w martwotę domu wprowadza życie, a życiu nadaje sens.”
Kornel Makuszyński

sobota, 5 listopada 2016

Blake Crouch – „Pustkowia”












Wydawnictwo: REPLIKA
Zakrzewo 2011
Tytuł oryginału: Desert Places
Przekład: Dorota Strukowska



Był taki czas, kiedy wszelkiego rodzaju krwawe thrillery czy horrory omijałam szerokim łukiem. Na samą myśl o powieści, gdzie krew leje się strumieniami, ciarki przechodziły mi po plecach. Być może do tego typu książek, jako czytelnik, musiałam dojrzeć. W końcu pomyślałam sobie, że chyba już najwyższy czas, aby przestać przed nimi uciekać i ukrywać się za spokojnymi powieściami obyczajowymi czy historycznymi. Czytelnik też musi się rozwijać, zamiast wciąż tkwić w tym samym miejscu. Tak więc Pustkowia to pierwsza książka tego typu, która tak naprawdę kilka lat temu wpadła mi w ręce zupełnie przypadkiem. Na okładce przeczytałam opis i stwierdziłam, że brzmi całkiem nieźle. Sama okładka również wydawała mi się dość interesująca, więc dlaczego nie skorzystać?

Andrew Thomas wiedzie sobie całkiem spokojne życie w oczekiwaniu na rozpoczęcie trasy promującej jego najnowszą powieść pod tytułem Spiekota. Andy jest wziętym pisarzem, a jego thrillery biją wszelkie rekordy popularności. Mężczyzna właśnie odpoczywa w swojej posiadłości nad jeziorem Norman w Północnej Karolinie. Pewnego dnia Andrew otrzymuje list, w którym nadawca informuje go, że na terenie jego posiadłości znajdują się zakopane zwłoki niejakiej Rity Jones. Jak się potem okazuje kobieta to czarnoskóra nauczycielka, która zaginęła jakiś czas wcześniej. W liście znajdują się również instrukcje w kwestii dalszego postępowania Andy’ego. Tajemniczy nadawca ostrzega, że w razie niezastosowania się do jego wytycznych, to właśnie Andrew zostanie oskarżony o zamordowanie kobiety. Prawdziwy morderca wszystko dokładnie zaplanował. Po pierwsze, ukradł ze szpitala próbki krwi Andrew, którą następnie oblał zakrwawione zwłoki ofiary. Po drugie, z kuchni Andy’ego zabrał też nóż do jarzyn, który rzekomo posłużył mu jako narzędzie zbrodni. Tak więc w razie nieposłuszeństwa, cała wina spadnie na młodego pisarza. W związku z tym Andrew nie widzi innego wyjścia, jak tylko bez słowa sprzeciwu zastosować się do reguł gry, jaką prowadzi nadawca listu. Oczywiście ktoś powiedziałby, że pisarz powinien natychmiast zawiadomić policję, zamiast nawiązywać jakieś dziwaczne relacje z psychopatą. Owszem, ale wtedy powieść musiałaby się skończyć co najwyżej na dwudziestej stronie. 

Wydanie amerykańskie z 2010 roku
Na kolejne wytyczne Andy nie musi długo czekać. Tym razem telefoniczny rozmówca domaga się, aby pisarz zostawił całe swoje dotychczasowe życie i wsiadł do samolotu lecącego do Denver. Kiedy Andrew kategorycznie odmawia, szaleniec grozi, że zabije mu matkę. W tej sytuacji nie pozostaje pisarzowi nic innego, jak tylko wsiąść na pokład samolotu, okłamać bliskich i ruszyć w niebezpieczną podróż praktycznie w nieznane i bez najmniejszej gwarancji powrotu. 

Kiedy Andy dociera na miejsce, zostaje wywieziony na totalne odludzie. Jest to jakaś pustynia w Wyoming, gdzie stoi jedna tajemnicza chata, a obok niej szopa o podejrzanym wyglądzie. Gdzieś w oddali jakiś farmer ma swoje ranczo. Gdy przestaje działać narkotyk, Andy budzi się, a wtedy okazuje się, że owym szaleńcem jest… jego własny brat-bliźniak, Orson Thomas! Od tej chwili ustabilizowane życie Andrew zamienia się w koszmar. Aby przeżyć musi posłusznie wykonywać rozkazy brata-psychopaty, którego podnieca nie tylko sam proces zabijania ludzi, ale przede wszystkim wycinania ich serc, kiedy jeszcze żyją. To właśnie tego „rzemiosła” Orson pragnie nauczyć Andy’ego.

Gdy po jakimś czasie Andrew wraca do domu, nie jest już tym samym człowiekiem. Ma na koncie jedną egzekucję i jedno „serce”. To, czego doświadczył już na zawsze odmieni jego życie. Kiedy zwierza się swojemu przyjacielowi, Orson zabija ich matkę, a następnie grozi śmiercią rodzinie Woltera Lancinga. To właśnie wtedy w głowie Andrew rodzi się szokująca myśl – teraz już wie, że musi zabić brata, aby zapobiec dalszym jego zbrodniom. Wraz z Wolterem wyrusza zatem na jego poszukiwanie. Czy uda mu się zrealizować swój zamiar? Czy znajdzie w sobie na tyle siły, aby podnieść rękę na rodzonego brata i to jeszcze w dodatku brata-bliźniaka?

Pustkowia to powieść, której fabuła trzyma czytelnika w ogromnym napięciu już od pierwszej strony. Praktycznie do samego końca nie wiemy, jak potoczą się losy Andrew i Orsona. Walkę, jaka toczy się pomiędzy braćmi, wygrywa raz jeden, a raz drugi. Akcja powieści prowadzona jest tak, że w pewnym momencie czytelnik może poczuć żal dla osoby Orsona, pomimo że wie, iż jest on okrutnym mordercą i psychopatą. Sceny opisane w powieści są niezwykle drastyczne, brutalne i makabryczne. W tym przypadku lista przymiotników określających przerażenie mogłaby być naprawdę długa. Książka niesamowicie wciąga, co oczywiście sprawia, że pochłania się ją bardzo szybko. Z jednej strony podczas lektury czytelnik czuje strach, a z drugiej nie jest w stanie oderwać się od powieści. Portrety psychologiczne obydwu braci są przedstawione rewelacyjnie. Naprawdę nie ma się tutaj czego przyczepić. No może tylko jednego błędu rzeczowego, ale jest tak niewielki, że prawie niezauważalny i nie ma wpływu na całość książki, ani też na jakość sceny, której dotyczy.


Widok na jezioro Norman
To gdzieś tam żył sobie spokojnie Andy Thomas, zanim otrzymał tajemniczy i przerażający list.
źródło


W moim odczuciu Pustkowia to przede wszystkim powieść, która pokazuje, jak łatwo mogą zostać zatarte granice pomiędzy dobrem a złem. Nawet człowiek dobry i prawy, w obliczu grożącego mu niebezpieczeństwa i utraty życia, może stać się bestią i wyzwalać w sobie uczucia, o których istnieniu nie miał wcześniej pojęcia. Poza tym obojętność na zło, a może bardziej bezsilność sprawia, że w pewnym momencie jest już człowiekowi naprawdę wszystko jedno i działa niczym maszyna, choć nadal pozostaje strach. Andrew i Orsona można porównać do biblijnych Kaina i Abla, choć w pewnym momencie ta różnica pomiędzy dobrem a złem zaczyna zacierać się tak bardzo, że czytelnik może poczuć się zdezorientowany i nie wie tak naprawdę który z braci jest Kainem, a który Ablem. Myślę, że Pustkowia to doskonała lektura dla tych, którzy gustują w thrillerach i horrorach. Ta książka jest także doskonałym przykładem na to, iż debiuty wcale nie muszą być z góry skazane na niepowodzenie. 


Jeśli chcesz przeczytać krótki wywiad z Autorem, kliknij tutaj







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz