Motto bloga

„Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem; miłości dodaje skrzydeł, a trudowi ujmuje ciężaru; w martwotę domu wprowadza życie, a życiu nadaje sens.”
Kornel Makuszyński

środa, 9 listopada 2016

Anne Brontë – „Agnes Grey”













Wydawnictwo: MG
Warszawa 2012
Tytuł oryginału: Agnes Grey
Przekład: Magdalena Hume





W literaturze pedagogicznej bardzo często możemy natknąć się na definicję nauczyciela z powołania. Tak więc teoretycznie nauczyciel to zawód i zarazem powołanie, to zdolności wrodzone i wyuczone, to odpowiedni zbiór cech osobowości temperamentu, to umiejętność poświęcania się dla dobra osób, to miłość do dzieci. Praca w zawodzie nauczyciela powinna przynosić nauczycielowi przyjemność i satysfakcję, bez względu na różne okoliczności i sytuacje, na przykład, bez względu na stan materialny*.

A jak powyższa kwestia wygląda w praktyce? Ile z teorii zamieszczonej w rozmaitego rodzaju publikacjach posiada swoje odzwierciedlenie w klasach szkolnych? Obawiam się, że niewiele. Ktoś powie, że czasy się zmieniają, a wraz z nimi także priorytety nauczyciela. I w pewnym sensie będzie miał rację. Być może moja wizja współczesnego nauczyciela przedstawia się zbyt pesymistycznie, ale tak sobie myślę, że obecnie tych prawdziwych nauczycieli z powołania jest już niewielu. W swojej pracy większość z nich skupia się jedynie na tym, co musi i czego wymaga od nich program nauczania, choć i ten nie zawsze realizowany jest do końca.

A jak było kiedyś? Przyglądając się głównej bohaterce debiutanckiej powieści Anne Brontë (1820-1849) pod tytułem Agnes Grey, można dojść do wniosku, że ta kwestia wyglądała zupełnie inaczej. Dziewiętnastoletnia Agnes Grey za wszelką cenę pragnie wyruszyć w świat i rozpocząć samodzielne życie jako guwernantka. Poniekąd zmusza ją do tego sytuacja materialna jej rodziny. Dziewczyna pragnie również udowodnić swoim bliskim, że nie jest bojaźliwą i bezradną istotą, za jaką uchodzi wśród domowników. Ostatecznie, po burzliwych konwersacjach z matką, udaje jej się dostać posadę guwernantki u państwa Bloomfieldów z Wellwood House. I tutaj spotyka ją pierwsze rozczarowanie. Przecież oczekiwała, że ci ludzie będą ją podziwiać i szanować, a okazało się, że na każdym kroku tylko ją upokarzają! W dodatku dziewczyna bardzo tęskni za rodziną, której nie może odwiedzać zbyt często, ponieważ jej miejsce pracy oddalone jest o wiele mil od jej domu rodzinnego.

William Weightman 
Portret pochodzi z 1840 roku.
autor: Charlotte Brontë
W domu państwa Bloomfieldów Agnes napotyka szereg trudności. Po pierwsze, przyszło jej uczyć prawdziwe potwory. Dzieci są tak bardzo rozpuszczone, że tylko mocne i niemalże wulgarne słowa są w stanie przywołać je do porządku. To prawdziwi sadyści! A po drugie, Agnes praktycznie ze wszystkich stron jest ograniczana. W domu jej pracodawców obowiązuje zakaz wymierzania jakichkolwiek kar cielesnych. Jak poradzi sobie Agnes w tej trudniej sytuacji? Czy odnajdzie w sobie na tyle siły, aby móc kontynuować swoją misję w domu państwa Bloomfieldów? A może lepiej byłoby wrócić do domu i zająć się czymś zgoła innym?

Trzeba wiedzieć, że znaczna część powieści oparta jest na rzeczywistych doświadczeniach samej Autorki. Anne Brontë, zanim rozpoczęła pracę nad powieścią, przez kilka lat – podobnie jak główna bohaterka – pracowała jako guwernantka. Tylko nieliczne fakty i sytuacje opisane przez Autorkę nie są zgodne z prawdą. Wiadome było, iż wkrótce po tym, jak Anne objęła posadę guwernantki w Thorp Green w 1840 roku, niejaki William Weightman (1814-1842), wikary jej ojca – Patricka Brontë (1777-1861) – zakochał się w niej i opuścił Haworth, aby zamieszkać w Ripon, niewielkim miasteczku położonym niedaleko Thorp Green. Sposób, w jaki Anne Brontë kończy powieść może sugerować, iż pragnęła, aby wydarzenia z jej życia rozwinęły się tak, jak ma to miejsce w przypadku Agnes Grey. Dlatego też ten fragment książki traktowany jest jak czysta fikcja literacka, choć nawet tutaj opisy pewnych miejsc przedstawione są z niezwykłą dokładnością. Wszelkie romantyczne nadzieje Anne dotyczące wspólnej przyszłości z Williamem Weightmanem kończą się wraz z jego śmiercią w 1842 roku, jednak mimo to pozwala, aby to marzenie znalazło swoje odzwierciedlenie na kartach jej powieści.

Tim Whittome także podkreśla powyższy aspekt powieści i dokonuje porównania Anne z jej powieściową bohaterką. Otóż, kiedy Agnes Grey opuszcza Horton Lodge po śmierci ojca, wówczas ma już dwadzieścia dwa lata. Jest w tym samym wieku, w jakim była Anne jesienią 1842 roku, kiedy zmarł William Weightman. Dziwne wydaje się to, że powieściowy Edward Weston pojawia się dziewięć miesięcy po tym, jak Agnes jedzie do A. (Scarborough), a potem, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ponownie pojawia się na plaży. Czy fakt ten nie stanowi sedna spełnienia marzeń Agnes Grey? Następnie Agnes niczym w transie wychodzi za mąż i staje się oddaną żoną i matką. Ale niestety, to już nie jest życie Anne, choć czytelnikowi ten fragment może wiele wyjaśnić w kwestii miłości Anne do Williama. Należy też zwrócić uwagę na wiek Agnes i Anne w momencie, gdy obydwie po raz pierwszy wyjeżdżają do pracy. Zarówno Anne, jak i Agnes mają powyżej osiemnastu lat, i obydwie po fatalnych dziewięciu miesiącach pracy jako guwernantki przyjmują kolejną posadę po upływie sześciu miesięcy przerwy**.

Wydanie brytyjskie pochodzące
z 1988 roku.
Po raz pierwszy książka
ukazała się w 1847 roku.
Tego rodzaju analogii pomiędzy życiem Autorki a bohaterką, którą stworzyła na potrzeby powieści, jest nieco więcej. Wystarczy dogłębnie zapoznać się z biografią Anne Brontë. Niemniej ciekawostką jest fakt, że William Weightman prawdopodobnie darzył też uczuciem niejaką Agnes Walton, którą miał nadzieję poślubić. Będąc w Haworth, często do niej pisał. Agnes Walton mieszkała niedaleko rodzinnego domu Weightmana, który mieścił się w Appleby. Dlatego też wielu zastanawia się nad tym, czy imię wybranki serca wikarego nie posłużyło Anne w wykreowaniu głównej bohaterki powieści.

Agnes Grey to stosunkowo krótka opowieść o losach odważnej guwernantki, dlatego też można zastanawiać się nad tym, co by było, gdyby Anne Brontë rozwinęła wydarzenia ostatniego rozdziału. Być może wtedy mielibyśmy do czynienia z historią na miarę tej, którą opisała jej siostra Charlotte Brontë (1816-1855), tworząc Dziwne losy Jane Eyre? Poza tym, niektórzy badacze twórczości sióstr Brontë wręcz są przekonani o tym, że w przypadku Agnes Grey Autorka posiłkowała się także wydarzeniami z życia swojej siostry, Charlotte. Być może zrobiła to w nieco mniejszym stopniu, ale jednak tak się stało.

Wciąż uważam, że bardzo trudno ocenić klasykę, która praktycznie jest czymś w rodzaju literackiego pomnika. Panuje przekonanie, że nie wypada pisać o niej źle, choć tak naprawdę jest chyba niewiele takich dzieł, które nie zbierają pozytywnych opinii. W moim odczuciu Agnes Grey to powieść bardziej o miłości do wykonywanej profesji, aniżeli o uczuciu pomiędzy dwojgiem ludzi. Sama Agnes zaimponowała mi szczególnie tym, że pomimo tak licznych przeciwności losu, nie utraciła swojego powołania. Pragnienie samodzielności i samowystarczalności, a zarazem niesienia pomocy zubożałej rodzinie, okazało się silniejsze niż koszmar, jaki przeżywała w domach swoich pracodawców. Agnes jawi mi się jako niezwykle silna dziewczyna pod względem charakteru. Choć jest naprawdę ciężko, to jednak ona nie ma zamiaru się poddać. Cierpliwie znosi upokorzenie. Bo trzeba wiedzieć, że w tej powieści wyraźnie zarysowane są również granice pomiędzy warstwami społecznymi. Tym, którzy egzystują na wyższym szczeblu społecznym wydaje się, że mogą bezkarnie sprawiać przykrość ludziom o niższym pochodzeniu. Tak dzieje się przecież w obydwu domach, gdzie pracuje Agnes.

Generalnie debiut Anne Brontë uważam za bardzo udany i tak sobie myślę, że gdyby nie jej przedwczesna śmierć, mogłaby jeszcze wiele zdziałać na gruncie literackim. Polecam tę powieść wszystkim wielbicielom klasyki i tym, którym twórczość sióstr Brontë nie jest obojętna.







R. Muszkieta, Nauczyciel w reformującej się szkole, Wyd. ARKA, Poznań 2001, s.7.
** T. Whittome, An article posted to the Brontë Mailing List, on 28 August 1997.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.