Motto bloga

„Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem; miłości dodaje skrzydeł, a trudowi ujmuje ciężaru; w martwotę domu wprowadza życie, a życiu nadaje sens.”
Kornel Makuszyński

sobota, 22 sierpnia 2015

Judith Lennox – „Florenckie lato”













Wydawnictwo: PRÓSZYŃSKI I S-KA
Warszawa 2011
Tytuł oryginału: Catching the Tride
Przekład: Bożena Kucharuk




Więzy rodzinne nie zawsze są tak silne, jakbyśmy tego chcieli. Czasami osoba, która nie jest z nami spokrewniona w żaden sposób staje się nam bliższa, niż ktoś, z kim przez lata wychowywaliśmy się pod jednym dachem. Zdarza się, że rodzeństwo, które generalnie powinno wspierać siebie nawzajem, robi wszystko, aby zatruć tej drugiej stronie życie. Wydaje mi się jednak, że posiadając rodzeństwo znacznie częściej robimy wszystko, aby tylko w jakiś sposób pomóc mu w potrzebie. Owszem, są sytuacje, kiedy brat czy siostra nie chcą naszej pomocy i usilnie się przed nią bronią bądź nawet ją lekceważą, uważając, że sami wiedzą najlepiej, jak poradzić sobie z własnymi problemami. Aczkolwiek kiedy pomiędzy rodzeństwem istnieje silna więź emocjonalna, wówczas pomimo rozłąki i odrzucenia wyciągniętej ręki, wciąż istnieje możliwość choćby tylko bycia myślami z siostrą lub bratem.

A teraz przenieśmy się na chwilę do 1933 roku w okolice stolicy Toskanii. Florencja to miasto położone w środkowych Włoszech nad rzeką Arno u stóp Apeninów. Swoją nazwę zawdzięcza Juliuszowi Cezarowi (100 p.n.e.-44 p.n.e.), który w 59 roku p.n.e. ustanowił w mieście kolonię dla byłych żołnierzy i nazwał ją Florentina. Miejscowość została założona przez Etrusków. Dzięki władzy Medyceuszy w latach 1512-1737 Florencja przeżyła okres największego rozwoju pod względem kulturalnym i gospodarczym. W mieście tworzyli tacy artyści jak Leonardo da Vinci (1452-1519) oraz Michał Anioł (1475-1564). Tak więc mamy słoneczne lato 1933 roku. Na terenie przepięknej posiadłości Villa di Belcanto położonej na szczycie wzgórza znajdującego się gdzieś na południe od Florencji beztroskie chwile spędzają dwie siostry: starsza Tessa i młodsza Frederica. Siostry Nicolson mieszkają w Villi Millefiore, gdzie ich matka przebywa ze swoim kochankiem. Ojciec Tessy i Frederiki nie żyje od kilku lat. Życiowy partner pani Nicolson oczywiście jest Włochem, który jakoś niespecjalnie dba o małżeńską wierność. Razem z Domenico Zanettim w willi przebywają także jego dzieci. Tessa od najmłodszych lat zachwyca mężczyzn swoją urodą, więc nie dziwi fakt, że jeden z synów kochanka matki zwraca na nią uwagę. Obydwoje są zbyt młodzi, aby móc snuć poważniejsze plany na przyszłość, a poza tym wiedzą, że ich związek raczej nie spodobałby się ich rodzicom. Niemniej fakt ten wcale nie przeszkadza im, aby na chwilę obecną w sekrecie cieszyć się czasem, który wspólnie spędzają. Dochodzi do pierwszych pocałunków oraz pierwszych fascynacji drugą osobą.


Zimowa panorama Florencji


Mijają cztery lata. Tamto wyjątkowe lato jest już tylko wspomnieniem. Obecnie siostry przebywają w Anglii. Tessa Nicolson jest modelką, a jej twarz można zobaczyć na okładkach najpoczytniejszych magazynów o modzie. Pracuje również jako modelka w znanych domach towarowych. Posiada też swojego fotografa, który jest w stanie wydobyć z niej nawet to, czego nie można dojrzeć gołym okiem. Tessa wykorzystuje swoją urodę jak tylko może. Wciąż uwodzi mężczyzn, którzy nie potrafią się jej oprzeć. Zmienia kochanków niczym przysłowiowe rękawiczki. Oczywiście nie widzi w tym niczego złego. Ona po prostu cieszy się życiem i wykorzystuje maksymalnie to, co oferuje jej świat. Z kolei Freddie wciąż jeszcze się uczy i cały swój czas poświęca nauce. Przebywa w angielskiej szkole z internatem. Matka sióstr już nie żyje, więc to Tessa sprawuje opiekę nad młodszą siostrą. Czasami Freddie uczestniczy w spotkaniach, na które zabiera ją siostra, aczkolwiek nie czuje się na nich dobrze. Jest z natury nieśmiała, a życie na wysokich obrotach bardzo ją męczy. Ona woli spokój. Młodsza panna Nicolson nie może urodą dorównać siostrze, ale to wcale nie oznacza, że nie jest atrakcyjna. Na chwilę obecną może jeszcze tego nie widać, ale zapewne czas zrobi swoje i pozwoli jej się rozwinąć i przyciągnąć uwagę mężczyzn.

Tymczasem w angielskiej posiadłości Mill House życie wiedzie pisarz Milo Rycroft. Mężczyzna z lepszym bądź gorszym skutkiem radzi sobie na rynku wydawniczym. Jego książki różnie się sprzedają. Pomimo że od wielu lat jest żonaty, to jednak nie przeszkadza mu to w romansowaniu z innymi kobietami; szczególnie nie może oprzeć się wdziękom młodych studentek. Jego żona – Rebecca – doskonale wie o zdradach męża, a ponieważ bardzo go kocha, jawnie okazuje swoją zazdrość. Czasami histeryzuje, a niekiedy znów stawia ultimatum. Charakteru Milo nie można zaliczyć do silnych, ponieważ te wszystkie groźby żony robią na nim naprawdę spore wrażenie i bardzo szybko daje za wygraną. Skoro tylko na jaw wyjdzie któryś z jego romansów, ten natychmiast wycofuje się z niego. Czyżby bał się żony? A może naprawdę ją kocha? Lecz z drugiej strony, gdyby ją kochał, to raczej nie wikłałby się w jakieś dziecinne relacje ze swoimi studentkami, prawda? Naprawdę trudno jest rozszyfrować postępowanie pisarza i zrozumieć cel, jaki temu przyświeca.

Okładka brytyjskiego wydania
z lutego 2011 roku
Pewnego zimowego i bardzo mroźnego wieczoru Milo wychodzi na spacer z psem. Pisarz pragnie odetchnąć świeżym powietrzem i złapać twórczą wenę, ponieważ jakoś niespecjalnie wychodzi mu pisanie nowej powieści. W trakcie spaceru spotyka piękną Tessę Nicolson. Kobieta nazajutrz planuje powrót do Londynu do pracy. Ostatnie chwile urlopu wykorzystuje na relaks, jeżdżąc na łyżwach na miejscowym lodowisku. Jak można się spodziewać, Milo od pierwszego wejrzenia jest zauroczony młodszą od siebie o kilkanaście lat Tessą. Mija kilka dni i obydwoje spotykają się w Londynie. I tak oto Milo wdaje się w kolejny romans, który tym razem nie będzie już taki beztroski, a jego skutki okażą się dramatyczne, choć ani on, ani jego młodziutka kochanka jeszcze o tym nie wiedzą. Gdzie zatem w tym wszystkim jest miejsce dla Freddie? Otóż ona wciąż stoi przy siostrze i nawet jeśli Tessa nie chce niczego zdradzić, Frederica wspiera ją emocjonalnie.

Nie jest tajemnicą, że Judith Lennox pisze doskonałe powieści obyczajowe, w których bohaterowie muszą przejść przez wiele naprawdę krętych dróg, aby wreszcie wyjść na prostą. W ich życiu nie obywa się bez tragedii, których konsekwencje będą odczuwalne już przez całe ich życie. Nie inaczej jest także w tym przypadku. Florenckie lato to powieść pełna rozmaitych emocji. Czasami poszczególni bohaterowie popadają wręcz w skrajności. Skrzywdzą siebie nawzajem, dbając tylko o swoje interesy. Nie umieją zapanować nad własnymi uczuciami. Przez większość fabuły toczy się bój o tego samego mężczyznę. Czytelnik zastanawia się więc, kto tak naprawdę wygra: żona czy kochanka? Do jakich czynów obydwie kobiety będą w stanie się posunąć, aby zwyciężyć? Wydaje się jednak, że Milo w tym wszystkim zachowuje się biernie. Z jednej strony chce wciąż trwać przy żonie, lecz z drugiej ciągnie go do Tessy.

Przez cały ten czas Freddie jest blisko siostry, choć ta raczej nie jest skora do zwierzeń. Oczywiście są też inni przyjaciele, ale oni mają swoje życie i nie są tak mocno emocjonalnie związani z Tessą, aby rzucić wszystko i biec jej na pomoc. Z drugiej strony jednak można odnieść wrażenie, że Tessa odsunęła się od przyjaciół i nie chce ich pomocy, więc raczej nie można ich winić za to, że żyją własnym życiem. Nawet kiedy popada w poważne tarapaty odrzuca proponowane wyjście z sytuacji. Czy jest zbyt dumna, aby przyjąć pomoc? A może wciąż uważa, że decydując się na propozycję przyjaciela zamknie sobie drogę do szczęścia? Niemniej Freddie przez cały czas stara się przemówić pięknej siostrze do rozsądku, lecz ta nie chce słuchać. W dodatku wybucha druga wojna światowa. Tessa w tym czasie znajduje się w miejscu, w którym tak naprawdę nie powinna być. Jest tam bardzo niebezpiecznie, a ona w każdej chwili może zginąć.

Co zatem z Freddie? Czy młodsza panna Nicolson nie ma własnego życia? Czy Frederica całkowicie poświeciła się siostrze i zapomniała o sobie? W jej przypadku sprawa przedstawia się zupełnie inaczej. Życie Freddie jest, jak gdyby plątaniną zbiegów okoliczności, które sprawiają, że jej życie wygląda tak a nie inaczej. Jak już wspomniałam, kobieta nie jest tak piękna jak jej siostra, ale mimo to zwraca na siebie uwagę mężczyzn. Aczkolwiek jej relacje z płcią przeciwną są nieco inne i oparte na innych zasadach, niż dzieje się to w przypadku Tessy.

Okładka brytyjskiego wydania
z września 2011 roku.
Można zastanawiać się o czym tak naprawdę jest Florenckie lato. Czy jest to historia dwóch sióstr, które pomimo różnic wciąż są sobie bliskie? A może powieść przedstawia losy dwóch kobiet, które pokochały tego samego mężczyznę, natomiast ta miłość zamiast szczęścia przyniosła im jedynie ból i cierpienie? Czy zatem będą w stanie z biegiem czasu ułożyć sobie życie na tyle normalnie, aby zapomnieć o przeszłości i myśleć już tylko o teraźniejszości? Na kartach książki przewija się mnóstwo różnych bohaterów. Pomimo że nie są to postacie kryształowe i niemal każda z nich ma coś na sumieniu, to jednak czytelnik nie jest w stanie zapałać antypatią do którejkolwiek z nich. Czy zazdrosna i broniąca swego Rebecca może budzić w czytelniku niechęć? Z jednej strony zapewne tak, lecz z drugiej śmiało można wytłumaczyć jej postępowanie i zrozumieć. A co z Tessą? Czy można potępiać ją za to, że odebrała innej kobiecie męża? Mówią, że serce nie sługa, a kiedy w grę wchodzą silne uczucia, wówczas trudno jest o rozsądne myślenie. Może Tessa po tych wszystkich nieudanych przygodach z mężczyznami pragnęła wreszcie stabilnego rodzinnego życia? Któż to może wiedzieć?

Moim zdaniem najbardziej rozsądną spośród kobiecych postaci jest Frederica. Ona raczej nie kieruje się uczuciami, lecz rozsądkiem i potrzebą dotrzymania obietnicy, którą wcześniej złożyła. W pewnym momencie jest gotowa poświęcić własne szczęście na rzecz sprawy, która tak naprawdę przyniesie jest smutek i cierpienie. Choć doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że przez resztę życia będzie się męczyć, to jednak złożone uprzednio przyrzeczenie jest dla niej ważniejsze niż własne pragnienia.

Sięgając po Florenckie lato nie należy spodziewać się, że bohaterowie nagle odkryją jakieś zawiłe rodzinne tajemnice. Choć książka skupiona jest na relacjach rodzinnych, to jednak nie jest ona z tych, gdzie fabuła dostarcza czytelnikowi jakichś ukrytych sekretów. Tutaj wszystko jest nam znane. Niemniej kręte życiowe ścieżki bohaterów sprawiają, że chcemy dalej zagłębiać się w ich losy. Dramaty, które przeżywają udzielają się również czytelnikowi. Razem z Tessą, Fredericą, Rebeką czy Milo przeżywamy ich smutki i radości. Gdyby głębiej zastanowić się nad losem poszczególnych postaci, to można byłoby dojść do wniosku, że nie są to osoby szczęśliwe. One stale czegoś poszukują, ale czy wreszcie odnajdą? Wydaje się, że szczęście wcale nie jest przeznaczone dla nich. Chyba nigdy tak naprawdę nie zaspokoją własnych uczuć i już zawsze będą czuć pewien niedosyt. Nawet ci, którzy przez wiele lat czekali cierpliwie na spełnienie marzeń, w momencie, gdy już do tego dochodzi, zastanawiają się, czy faktycznie tego właśnie oczekiwali, i czy po tylu latach jest sens dalej w to brnąć. Oczywiście sprawy nie ułatwia wojna, która niszczy wszystko, co stanie jej na drodze.

Judith Lennox jest pisarką, która naprawdę potrafi porwać swoją twórczością. Odkąd przeczytałam Krok w nieznane, jestem jej wielką fanką. Natomiast niedawno sięgnęłam po Ostatni taniec, który po prostu mnie porwał już od pierwszej strony. Polecam zatem Florenckie lato wszystkim, którzy lubią powieści obyczajowe z akcją osadzoną w trudnych czasach, kiedy to bohaterowie wciąż walczą sami ze sobą; walczą z własnym sumieniem i emocjami. Florenckie lato należy właśnie do takich powieści. Poszczególni bohaterowie nie toczą bowiem walki ze sobą nawzajem, lecz zmagają się głównie z własnymi uczuciami i sumieniem. Na pewno jest to konflikt o wiele bardziej trudniejszy do wygrania, aniżeli taki, gdzie trzeba byłoby wyeliminować wroga z zewnątrz. 





5 komentarzy:

  1. Zapowiada się przyjemna lektura na wieczorny relaks :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ambitna recenzja, ale czuję, że to zupełnie nie mój klimat książki.

    melomol.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie recenzja, tylko analiza książki. Na tym blogu nie znajdziesz typowych recenzji. A skoro nie Twój klimat, to rozumiem, że komentarz zostawiłaś tylko po to, aby zareklamować swojego bloga, tak?

      Usuń
  3. Wiesz, że do Twoich recenzji powinnam zasiadać z kubkiem kawy? Bardzo je lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Bardzo mi miło z tego powodu. :-)

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.