Motto bloga

„Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem; miłości dodaje skrzydeł, a trudowi ujmuje ciężaru; w martwotę domu wprowadza życie, a życiu nadaje sens.”
Kornel Makuszyński

sobota, 14 marca 2015

Bodil Steensen-Leth – „Kochanek królowej”















Wydawnictwo: ASTRA
Kraków 2014
Tytuł oryginału: Prinsesse af blodet
Przekład: Edyta Stępkowska





Życie każdej księżniczki zazwyczaj było nieszczęśliwe, ponieważ już od kołyski stawała się ona pionkiem w rozmaitych rozgrywkach politycznych celem zdobycia sojuszników przeciwko wrogom swojego narodu. Taka księżniczka, osiągając wiek, który kwalifikował ją do zawarcia małżeństwa, opuszczała swój rodzinny dom, aby żyć w nieznanym jej dotąd kraju, gdzie najczęściej nie potrafiła porozumieć się z dworzanami i poddanymi z powodu nieznajomości języka. Czuła się też odizolowana od wszystkiego, co było jej znane. Oprócz Eleonory z Akwitanii (ok. 1122-1204), która była kobietą o silnej woli i bardziej uzdolnioną niż większość mężczyzn, czy też Katarzyny Wielkiej (1729-1796), w historii były również takie księżniczki, jak Katarzyna Bragança (1638-1705) i Maria Teresa Habsburg (1717-1780), które odnalazły swoje miejsce na dworze uzurpowanym przez metresy.

Potem świat dowiedział się o Karolinie Matyldzie, królowej Danii, która w wieku piętnastu lat wyszła za mąż za swojego kuzyna – Chrystiana VII Oldenburga. Jej matką była księżna Walii – Augusta Sachsen-Gotha (1719-1772), zaś ojcem książę Fryderyk Ludwik (1707-1751), który zmarł nagle, natomiast Matylda urodziła się już po jego śmierci. Wychowała się w Kew i Leicester House w Londynie. Choć nigdy nie poznała swojego ojca, to jednak męskie wzorce czerpała od swoich czterech braci. Jej beztroskie dzieciństwo zakończyło się nagle z powodu zaręczyn z Chrystianem VII. Duński ambasador nie szczędząc wysiłków, zdołał w końcu przekonać brata księżniczki – Jerzego III Hanowerskiego (1738-1820) – że Chrystian VII jest trzeźwo myślącym, sympatycznym i cnotliwym modelowym królem, lecz tak naprawdę nie miało to wielkiego znaczenia na tle osobliwego zachowania duńskiego monarchy. Małżeństwo Matyldy i Chrystiana miało na celu głównie wzmocnienie więzi pomiędzy Danią a Wielką Brytanią, sprawdzenie potęgi Francji oraz wzmocnienie znaczenia religii protestanckiej. Nie ulegało wątpliwości, że Jerzy III w tej kwestii schlebiał Matyldzie, którą wciąż przekonywał, iż to właśnie ona musi zostać królową Danii, po tym jak jej najstarsza siostra – Augusta Fryderyka – wyszła za mąż za księcia Brunszwiku.

Karolina Matylda Hanowerska
(1751-1775)
Para królewska została sobie poślubiona przez pełnomocnika w październiku 1766 roku, natomiast w roli pana młodego wystąpił brat Matyldy. Karolina szlochała przez cały czas trwania ceremonii. Szlochała również w drodze do Kopenhagi. Aż dziwne wydaje się, że nie wylała wszystkich łez, które znów dały o sobie znać w momencie spotkania swojego męża po raz pierwszy. Król Chrystian VII był nie tylko kukiełką w rękach wpływowych urzędników dworskich, ale przede wszystkim za nic nie chciał piastować swojego stanowiska w państwie. Wyglądał niczym dziecko, choć miał już siedemnaście lat. Był szczupły, a jego włosy były tak jasne, że nie potrzebował już żadnego proszku, aby je przypudrować.

Jako chłopiec był bity i torturowany przez swojego nauczyciela, który rzekomo usiłował w ten sposób zrobić z niego prawdziwego mężczyznę. Aby przetrwać, Chrystian ukrył się w swoim fantastycznym świecie pełnym dziwacznych urojeń. W wieku siedemnastu lat odziedziczył tron, lecz po całkiem dobrym początku panowania, obowiązki monarchy zaczęły go nudzić. Zostawiał więc nieprzeczytane stosy dokumentów nawet przez kilka dni, a zamiast tego czas spędzał na zabawach ze swoimi towarzyszami. Z kolei w nocy uciekał z pałacu do rozmaitych kopenhaskich domów rozrywki, ujawniając swoje ogromne zamiłowanie do zniszczenia wszystkiego, co znalazło się na jego drodze. Był znany także z przemocy wobec kobiet, lecz dworzanie mieli nadzieję, że król ustatkuje się w chwili zawarcia małżeństwa.

Karolina Matylda tak naprawdę została wychowana z dala od dworu i nie miała najmniejszego pojęcia, jak należy się na nim poruszać. Podobnie jak kilka lat później Marii Antoninie (1755-1973), nie pozwolono jej zabrać ze sobą z Londynu ani jednej damy dworu. Wzięła ze sobą jedynie wyprawę ślubną i list od brata, aby przeczytać w nim o tym, jak powinna się zachować podczas wjazdu do nowego kraju. Jedyną bratnią duszą stała się dla Matyldy Ludwika von Preussen, jednak i ona już wkrótce miała zniknąć z jej życia. Żmiją w tym królewskim gnieździe okazała się natomiast macocha Chrystiana VII – Juliana Maria Brunszwicka (1729-1796). Była to kobieta niezwykle pobożna, ale też nieugięta w swoim działaniu, której jedynym celem stało się ujrzenie swojego syna na królewskim tronie. Mówiło się, że chciała nawet otruć Chrystiana VII, kiedy ten był jeszcze dzieckiem, by w ten sposób zapewnić władzę swojemu potomkowi. Chrystiana szczęśliwie uratowano, więc plan Juliany Marii spalił na panewce. Jeśli zatem Karolina Matylda miała nadzieję odnaleźć w niej sympatyczną teściową, to szybko się rozczarowała.

Chrystian VII Oldenburg
(1749-1808)
Początkowo Karolina Matylda myślała, że jej małżeństwo odniesie sukces. Chrystian zachwycony młodą żoną, rzucił się w jej objęcia już podczas pierwszego spotkania. Wtedy też jego ministrowie odetchnęli z ulgą. Niemniej, w ciągu kilku następnych dni król uznał, że jednak nie lubi żyć w związku małżeńskim. Wrócił więc do swoich starych nawyków i zabaw. Karolina Matylda była bardzo nieszczęśliwa i niezadowolona z tego powodu, o czym pisała w listach do swojego brata. Bardzo szybko przekonała się jednak, że nie chce i nie potrzebuje jego rady. Zaczęła więc liczyć tylko i wyłącznie na samą siebie. Matylda rozpoczęła naukę języka duńskiego, aby móc poczuć się pewnie na duńskim dworze. Znudzona przebywaniem całymi dniami w pałacowych komnatach, zaczęła wychodzić na ulice Kopenhagi w towarzystwie lokaja i damy dworu. Ponieważ król nie chciał z nią sypiać, nie mogła nawet wypełniać podstawowego małżeńskiego obowiązku, przedłużając tym samym królewską dynastię. Karolina Matylda choć nie uchodziła za piękność, to jednak potrafiła być czarująca i pełna życia. Ta hoża blondynka miała brzoskwiniową, śmietankową cerę, która stanowiła przedmiot zazdrości wielu kobiet. Podczas gdy jej mąż nie wykazywał zainteresowania jej osobą, w otoczeniu królowej pojawiało się mnóstwo osób, które to zainteresowanie jej okazywało. Byli to ludzie, którzy czuli się naprawdę szczęśliwi, mogąc pocieszyć królową w jej depresji.

Ministrowie Chrystiana bardzo szybko doszli do wniosku, że jeśli nic się nie zmieni w postępowaniu króla, to Dania utraci bezpowrotnie szansę na następcę tronu. Tak więc zaczęli przekonywać monarchę do regularnych wizyt w sypialni królowej, ponieważ w innym razie poddani zaczną szeptać między sobą, że ich władca jest impotentem. To wystarczyło, aby Karolina Matylda odzyskała męża, któremu w końcu udało się spłodzić potomka. Chłopiec otrzymał imię Fryderyk. Niemniej, narodziny spadkobiercy niczego nie zmieniły w postępowaniu króla, ani też nie poprawiły stanu jego psychiki. W rzeczywistości sfera psychiczna Chrystiana przedstawiała się coraz gorzej. Podczas podróży po Europie, której celem była Anglia, Chrystian spotkał niemieckiego lekarza Johanna Struensee, specjalizującego się między innymi w badaniu zaburzeń psychicznych. Wydawało się, że jego obecność kojąco wpływa na króla, dlatego też Chrystian upierał się, aby medyk towarzyszył mu do końca podróży.

Mając trzydzieści lat, nowy przyjaciel duńskiego monarchy był przystojny i ambitny, posiadał prawie sześć stóp wzrostu, był dobrze zbudowany i miał niebieskie oczy. Johann Struensee pracując poprzednio na prowincji, widział w przyjaźni z królem swoją szansę na rozwój i podniesienie pozycji społecznej. Oprócz tego, że lekarz miał kojący wpływ na młodego monarchę, to jeszcze dodatkowo namawiał Chrystiana do tego, aby umożliwił mu wgląd do dokumentów państwowych. Leczenie króla polegało w głównej mierze na przebywaniu monarchy na świeżym powietrzu, gimnastykowaniu się oraz ograniczaniu wydatków na trunki, co w pewnym momencie zaczęło działać cuda. Z jednej strony Johann Struensee odznaczał się niezwykłą skromnością, przyjmując pokorną postawę, lecz z drugiej każdy, kto przyjrzał mu się bliżej, dostrzegał w nim zbyt ambitnego i żądnego władzy mężczyznę.

Johann Friedrich Struensee (1737-1772)
W końcu nadworny medyk Chrystiana VII zdobył serce Karoliny Matyldy, a stało się to po tym, jak wyleczył ją z niezwykle bolesnej choroby wenerycznej, którą zaraziła się od męża. Tak przynajmniej twierdzą niektórzy historycy. Ich spotkania najpierw miały charakter zwykłych rozmów. Johann był dla Matyldy pierwszą przyjazną osobą od czasu, kiedy ta utraciła swoją powiernicę – Ludwikę von Preussen. W końcu chęć posiadania oddanego przyjaciela zaowocowała tym, iż królowa zażądała od niego, aby ten odwiedzał ją codziennie, czasami nawet trzy lub cztery razy w ciągu dnia. Był to klasyczny przypadek młodej dziewczyny, która bez pamięci zakochała się w starszym od siebie i bardziej doświadczonym mężczyźnie. Tak więc można rzec, że Johann Struensee był dla Matyldy jednocześnie kochankiem, nauczycielem, ale też ojcem, a to wszystko opakowane było w ciało samca alfa. Wkrótce zdał sobie sprawę z tego, jak tę sytuację może zmienić na swoją korzyść, aby uzależnić od siebie nie tylko młodego króla, ale też jego żonę. To właśnie Johann Struensee namówił Matyldę do podejmowania działań, które w tamtych czasach nie uchodziły kobiecie, jak na przykład jazda konna w męskim siodle. Potem przyszedł czas na wprowadzenie drugiego etapu swojego planu, który miał zapewnić mu znacznie większą aktywność polityczną w państwie. Królowej powiedział, iż kwestią czasu jest popadnięcie przez Chrystiana w nieodwracalną chorobę psychiczną, i że to od niej zależy, czy wykorzysta swoją władzę, zanim zrobią to jej wrogowie. 

Johann Struensee i Karolina Matylda byli kochankami do 17 stycznia 1772 roku, czyli do dnia aresztowania hrabiego. Wtedy też Matylda została oficjalnym więźniem Danii. Dla młodej królowej Johann musiał być niczym rycerz ze stetoskopem. Oczywiście jest to swego rodzaju przenośnia, ponieważ wtedy jeszcze lekarze nie używali tego instrumentu, lecz badali pacjenta jedynie przy pomocy własnego ucha. Pierwszy stetoskop pojawił się na świecie dopiero w 1816 roku, a został wynaleziony przez francuskiego lekarza o nazwisku René Théophile Hyacinthe Laennec (1781-1826).

Mads Mikkelsen jako Johann Friedrich Struensee & Alicia Vikander
w roli Karoliny Matyldy w filmie Kochanek królowej.
reż. Nikolaj Arcel

Kochanek królowej to powieść historyczna, która opowiada historię Karoliny Matyldy Hanowerskiej. Autorka rozpoczyna ją sceną, kiedy młodziutka Matylda właśnie wybiera się w podróż do nowego i nieznanego jej kraju. Nie chce tam jechać, ale nie ma w tej kwestii nic do powiedzenia. Nie może sprzeciwiać się woli tych, którzy już dawno podjęli za nią decyzję, czyli matka i brat. Bodil Steensen-Leth w głównej mierze skupia się na skandalicznym romansie młodej królowej i nadwornego lekarza. Oczywiście nie zapomina w tym wszystkim o szczegółach występujących w tle. Są obecni dworzanie, ministrowie, a także zwykli poddani, którym czasami nie podoba się to, co wyprawia ich monarchini. Sama postać Matyldy jest niezwykle wyrazista. Podobnie zresztą jak pozostali bohaterowie. Chrystian VII i jego wciąż postępująca choroba psychiczna przestawieni są niesamowicie realistycznie. Są chwile, kiedy król czytelnika po prostu rozśmiesza, ale już za moment można poczuć wyrzuty sumienia, zdając sobie nagle sprawę, że przecież to chory człowiek, który potrzebuje pomocy, gdyż tak naprawdę nie wie, co robi.

Nie brak w tej powieści także kwestii politycznych. Powiedziałabym, że jest ich tutaj mnóstwo. Od chwili pojawienia się na scenie Johanna Struensee, polityka nie daje czytelnikowi o sobie zapomnieć. Z kolei Matylda, jak gdyby o niej nie pamiętała. Dla niej liczy się tylko jej kochanek i relacje, jakie ją z nim łączą. Jest niezwykle impulsywna. Czasami wydaje się, że niektóre nawyki zapożyczyła od swojego chorego męża. Ona również w chwilach najwyższych emocji potrafi zniszczyć to, co akurat ma pod ręką. Na pewno dla królowej ważna jest rodzina, lecz nie ta, która mieszka daleko w Anglii, ale ta znajdująca się tuż obok, jak na przykład dzieci. O Chrystianie praktycznie przestała już myśleć jak o mężu, bo i jaki może mieć z niego pożytek? Z drugiej strony jednak powinna bardziej zwrócić uwagę na to, kim tak naprawdę jest. Czy królowej Danii i Norwegii przystoi wywoływać skandal obyczajowy, od którego huczy na dworach całej ówczesnej Europy? Czy samotność i odrzucenie naprawdę tłumaczą jej postępowanie?


Mikkel Boe Følsgaard jako król Chrystian VII Oldenburg w filmie Kochanek królowej.
reż. Nikolaj Arcel

Myślę, że Karolina Matylda Hanowerska poprzez swoje zachowanie chciała odrzucić wszelkie konwenanse panujące w tamtym czasie. Ona była przede wszystkim kobietą potrzebującą miłości i bliskości drugiego człowieka. Dopiero w drugiej kolejności była królową. Na nic bowiem zdały się ciągłe upomnienia jej angielskiej rodziny. Matylda niewiele sobie z nich robiła. W którymś momencie przestała już nawet czytać listy od matki i brata, w których obydwoje stale przywoływali ją do porządku. Czy zatem można powiedzieć, że Matylda mogła być szalona, podobnie jak jej mąż? Czy nie wiedziała co robi, wdając się w ten skandaliczny romans i rujnując wszystko, co posiadała? Nie jestem historykiem, więc trudno jest mi ocenić to jednoznacznie. Wydaje mi się jednak, że nie wszystko można wytłumaczyć brakiem zrozumienia i samotnością.

Powieść napisana jest z naprawdę ogromnym rozmachem. Rzadko sięgam po literaturę skandynawską, ale kiedy już to robię, to zazwyczaj trafiają w moje ręce książki, które są warte uwagi. Na podstawie Kochanka królowej w 2012 roku powstał również film o tym samym tytule. Adaptacja cieszyła się wielką popularnością i spodobała się większości widzów. Tym, co najbardziej przykuło moją uwagę i zasługuje na pochwałę tej powieści jest fakt, iż Bodil Steensen-Leth przy pisaniu swojej książki ściśle trzymała się faktów. Czytając o Karolinie Matyldzie w innych źródłach doszłam do wniosku, że powieść Bodil Steensen-Leth w niczym tak naprawdę nie odbiega wiarygodnością od tekstów sporządzonych przez historyków. Jedyne, co je różni to styl pisania. Cieszę się, że mogłam przeczytać tę książkę, bo dzięki temu poznałam historię, o której istnieniu nie miałam pojęcia. 





8 komentarzy:

  1. Książka godna polecenia i do tej pory nie czytałam nic na temat Karoliny Matyldy. Poszukam tej książki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę polecam. Nie oglądałam filmu, ale książka jest niesamowita. :-)

      Usuń
  2. Nie wiedziałam, że jest książka!
    Obejrzałam film, który - choć mnie jakoś mocno nie zachwycił - zostawił ślad w sercu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może dlatego nie wiedziałaś, że w Polsce o filmie swego czasu mówiło się dużo więcej, niż o książce? Reklamowany był z ogromnym rozmachem. Natomiast powieść czyta się jednym tchem. :-)

      Usuń
  3. Wierzę ci na słowo, że książka warta uwagi, chętnie się za rozejrzę, nie widziałam też filmu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się bardzo podobała. Nie znałam historii Karoliny Matyldy. Generalnie mało czytam o historii krajów skandynawskich i pewnie dlatego brak u mnie tej wiedzy. Autorka napisała jeszcze kilka innych powieści historycznych. Sprawdzałam w Internecie. Ale niestety, w Polsce wydano tylko tę jedną. Ciekawa jestem, jak wyglądają inne jej powieści.

      Usuń
  4. Powieść mam w planach, film widziałam, ale raczej nie poczułam "klimatu" i mnie nie wciągnął.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś słyszałam, że najlepsze filmy historyczne robią Polacy. Może coś w tym faktycznie jest i dlatego nie poczułaś klimatu "Kochaka królowej"? :-)

      Usuń