Motto bloga

„Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem; miłości dodaje skrzydeł, a trudowi ujmuje ciężaru; w martwotę domu wprowadza życie, a życiu nadaje sens.”
Kornel Makuszyński

wtorek, 17 grudnia 2013

Carlos Ruiz Zafón – „Więzień nieba”














Wydawnictwo: Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA
Warszawa 2012
Tytuł oryginału: El prisionero del cielo
Przekład: Katarzyna Okrasko & Carlos Marrodàn Casas




Na świecie żyją tacy pisarze, których twórczość jest do tego stopnia niezwykła, iż nawet jeśli zdarzy im się zaliczyć tak zwany „wypadek przy pracy”, ich powieści nadal cieszą się ogromną popularnością. Bez wątpienia do takich właśnie autorów należy zaliczyć Carlosa Ruiza Zafóna. Moje pierwsze spotkanie z jego prozą miało miejsce przy okazji lektury Mariny, a potem był niezapomniany Cień wiatru i stosunkowo niedawno przeczytałam Światła września. Choć każda z tych pozycji wywarła na mnie dość silne wrażenie, to jednak Cień wiatru okazał się być tą książką, o której nie potrafiłam zapomnieć przez bardzo długi czas. Ba! Wciąż o niej pamiętam! Z kolei Julián Carax zafascynował mnie do tego stopnia, iż zaczęłam prowadzić własne badania nad autentycznością tej postaci. Niestety, dowiedziałam się, że jest ona na wskroś fikcyjna, lecz opisana przez Autora tak wiarygodnie, iż można przypuszczać, że ów przeklęty pisarz żył kiedyś naprawdę. To właśnie dzięki tej powieści Carlos Ruiz Zafón wpisał się do mojego indywidualnego kanonu autorów, którzy choćby nawet stworzyli totalnego gniota, zawsze będą mieć we mnie wiernego czytelnika.

Więzień nieba to trzecia z kolei powieść traktująca o Cmentarzu Zapomnianych Książek, znajdującego się przy ulicy Fernando w Barcelonie, a którego strażnikiem jest Izaak Monfort. Sam Cmentarz Zapomnianych Książek to swego rodzaju gotycka biblioteka, która stanowi wizję Pisarza wywodzącą się od ogromnych kalifornijskich hangarów, gdzie wyprzedaje się książki. Spacerując w wyobraźni ulicą Fernando można poczuć zapach farby drukarskiej i ten swoisty zapach książek. Z kolei przy ulicy Santa Ana naszym oczom ukazuje się księgarnia o nazwie Sempre i Synowie, zaś w kamienicy, w której się ona znajduje mieszka Daniel Sempre z rodziną. Tym razem jest on już dorosłym mężczyzną z własną rodziną na karku. Wraz z ojcem prowadzi rzeczoną księgarnię, w której zatrudniony jest Fermín Romero de Torres, który tak naprawdę nie zdążył jeszcze pożegnać się ze swoją mroczną przeszłością. Pomimo iż już jakiś czas temu zaczął prowadzić normalne życie, to jednak ta przeszłość wciąż się za nim ciągnie. Niemniej, nie przeszkadza mu to w przyjaźni z Danielem Sempre i jego ojcem. Przyjaciele wskoczyliby za sobą w przysłowiowy ogień, gdyby tylko zaszła ku temu taka potrzeba.

Pewnego dnia do księgarni przy ulicy Santa Ana przychodzi niezwykle tajemniczy osobnik, którego interesuje zakup najdroższej pozycji, jaka znajduje się w asortymencie księgarni. Jest to Hrabia Monte Christo autorstwa Alexandre Dumas. Ten dziwacznie wyglądający mężczyzna budzi ogromne zainteresowanie Daniela, ale też niesamowicie go przeraża, zważywszy że zakupioną przez siebie powieść dedykuje Fermínowi. Cóż zatem takiego kryje się za ową wizytą? Czy przyjaciel młodego Sempre i jego ojca znów wdał się w jakąś znajomość, która tylko przysporzy mu kolejnych kłopotów, jakby miał ich zbyt mało? A może ta sprawa ciągnie się od lat i wreszcie nadszedł najwyższy czas, aby definitywnie ją zakończyć? I tak oto wizyta owego przybysza staje się powodem ku temu, aby Fermín opowiedział wreszcie o tym, co spotkało go w przeszłości. Nie dziwi fakt, że Daniel Sempre jest przerażony i chce, aby przyjaciel wyjawił mu prawdę. Lecz z drugiej strony, czy prawda nie okaże się być na tyle bolesna, iż Daniel w końcu stwierdzi, że lepiej było żyć w nieświadomości?


Być może właśnie tak wyglądało wnętrze Cmentarza Zapomnianych Książek

Akcja Więźnia nieba rozgrywa się w 1957 roku, lecz za przyczyną opowieści Fermína Romero de Torresa cofa się do czasów hiszpańskiej wojny domowej, która miała miejsce w latach 1936-1939. Z kolei swoje ofiary zbierała jeszcze do roku 1944. Ten konflikt został przez historyków uznany jako swego rodzaju preludium do drugiej wojny światowej. Po jednej stronie konfliktu stał rząd Republiki Hiszpańskiej, który wyłoniony został przez koalicję Frontu Ludowego, i był wspierany przez siły liberałów, republikanów, komunistów, socjalistów oraz anarchistów. Natomiast po drugiej stronie znajdowała się prawicowa opozycja, czyli nacjonaliści, monarchiści, konserwatyści i faszyści. Zarówno hiszpańska wojna domowa, jak i druga wojna światowa otrzymały wsparcie z zagranicy. Nacjonalistów w sposób bezpośredni wspierały oddziały wojskowe przysłane przez faszystowskie Włochy oraz nazistowskie Niemcy. Tak więc siły rządowe mogły liczyć na pomoc zagranicznych ochotników.

Hiszpańska wojna domowa zakończyła się w marcu 1939 roku. Zwyciężyli w niej nacjonaliści, którzy w miejsce Republiki utworzyli autorytatywne i niedemokratyczne Państwo Hiszpańskie, które wielu historyków i socjologów określa dziś mianem faszystowskiego, bądź też zbliżającego się do totalitarnego albo wręcz totalitarne. Chociaż formalnie działania wojenne zakończyły się w roku 1939, to jednak w Hiszpanii aż do 1979 roku funkcjonował zbrojny antyfrankistowski ruch oporu, natomiast od 1959 roku działała także ETA, czyli terrorystyczna organizacja baskijskich nacjonalistów.

W tym właśnie okresie hiszpańskiej wojny domowej nasz bohater Fermín Romero de Torres przeżywał najgorsze chwile swojego ziemskiego życia. Opowieść Fermína jest naprawdę poruszająca, ale też dzięki niej dowiadujemy się wreszcie prawdy o tej postaci. Poznajemy jego przeszłość, która nierozerwalnie łączy się z życiem Daniela Sempre i jego rodziny. Kto by przypuszczał, że ich niegdysiejsze spotkanie wcale nie było przypadkowe. Odżywają wspomnienia i rodzi się chęć zemsty. To chyba najgorsze co mogło spotkać naszych bohaterów. Przecież Daniel ma już uporządkowane życie. Jest statecznym mężczyzną, który chlubi się posiadaniem żony i dziecka. Obrączka na palcu to dla niego świętość. I nagle w ułamku sekundy wszystko może ulec zmianie, jeśli tylko mężczyzna pozwoli, aby zawładnęły nim emocje.

Z tego, co zdążyłam zaobserwować, Więzień nieba został przez polskich czytelników różnie przyjęty. Jedni tę powieść chwalą, zaś inni przypisują jej posiadanie największych wad. Przypuszczam, że te negatywne opinie biorą się stąd, iż książka jest porównywana do Cienia wiatru, bo przecież stanowi jego kontynuację. Jak widać takie porównywania nie zawsze są dobre. Moim zdaniem każdą powieść, bez względu na to czy jest to kontynuacja, czy historia samodzielna, należy oceniać na dwa sposoby. Albo wystawiamy końcową opinię po przeczytaniu całego cyklu, albo oceniamy książką jako powieść samodzielną. Porównania jedynie mogą zaszkodzić i sprawić, że podejdziemy do danej historii targani uprzedzeniami. Będzie to niesprawiedliwe zarówno wobec książki, jak i jej autora.

W mojej ocenie Więzień nieba jest powieścią niemalże doskonałą. Praktycznie na każdej stronie czuje się tę niezwykłą mroczność. Odnoszę wrażenie, że C.R. Zafón w swojej twórczości wzoruje się na powieściach gotyckich. Pojawiają się bowiem elementy duchów, które wyłaniają się gdzieś z zakamarków odległej przeszłości, aby straszyć swoje ofiary, a potem nagle zniknąć bez słowa wyjaśnienia. Ta mroczność naprawdę przyciąga i stanowi walor powieści C.R. Zafóna. Uważam, że tej książce nie można niczego zarzucić. Nie chcę tutaj kwestionować opinii innych czytelników, bo przecież każdy ma prawo do własnej oceny. Niemniej, po przeczytaniu Więźnia nieba zaczęłam zastanawiać się nad ewentualnymi wadami tej książki, ale ich nie znalazłam. To, co inni uznali za skazę, dla mnie okazało się być ogromną zaletą. Jak widać czasami warto wyrobić sobie własne zdanie, zamiast ślepo podążać za opiniami innych.

Podobnie jak w przypadku Cienia wiatru, tutaj również czytelnik spotyka pewnego „szalonego” pisarza, którym jest niejaki David Martín. Ta postać odgrywa w powieści naprawdę znaczącą rolę. Ci, którzy czytali Grę anioła wiedzą kim jest ten bohater i co takiego wydarzyło się w jego życiu, a co potem skrupulatnie opisał w swojej książce. Na chwilę obecną jestem jeszcze przed lekturą tej powieści, ale przypuszczam, że nie będę jej kazała długo czekać w kolejce i już niebawem ją przeczytam, ponieważ Więzień nieba niesamowicie zachęcił mnie do sięgnięcia po tę powieść.

W przypadku niniejszej książki potwierdza się moje przekonanie, iż najwspanialsze historie, to te pisane najprościej. Więzień nieba nie zawiera w sobie choćby najmniejszych znamion eksperymentowania językiem. Tak przynajmniej wynika z przekładu, któremu ufam, ponieważ jednym z tłumaczy jest rodowity Hiszpan. Ze swojej strony mogę jedynie polecić czytelnikom tę powieść, natomiast wielbicielom twórczości C.R. Zafóna chyba nie trzeba specjalnie jej zachwalać, bo w końcu nazwisko Autora mówi samo za siebie.







16 komentarzy:

  1. Przypomniałaś mi jak bardzo stęskniłam się za Zafonem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie z tej tęsknoty przeczytałam "Więźnia nieba". Ta książka ma jednak jedną wadę - czyta się ją zbyt szybko. Jak dla mnie za szybko. :-)

      Usuń
  2. Wiele dobrego czytałem o tym Autorze, być może sięgnę :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie jestem miłośniczką Zafona. Próbowałam dwa razy czytać jego ,,Grę anioła'' ale z mizernym skutkiem. Jakoś po prostu nie ,,czuje'' stylu i przekazu tego autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, Zafón pisze inaczej niż większość autorów. Mnie się ta jego inność bardzo podoba. Nie lubię takiego bezsensownego bicia piany w książkach, bo wtedy są to historie o wszystkim i o niczym. Lubię powieści gotycke, a Zafón w pewnym sensie wzoruje się na nich. Dla mnie jego proza to jest literatura z górnej półki, i nie do każdego trafi. Ja z jego książek nie zrezygnuję. Dla mnie jest fenomenem. :-)

      Usuń
  4. Ta część mnie zawiodła... to nie był taki Zafon jakiego pokochałam za "Cień wiatru" czy te młodzieżowe opowiastki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może dlatego się zawiodłaś, że porównywałaś książkę do "Cienia wiatru", co? Wiesz, ja staram się unikać takich porównań. Owszem, jeśli mam być szczera, to "Więzień nieba" na pewno poziomem nie dorównuje "Cieniowi wiatru", ale oceniając tę powieść jako samodzielną historię, można rzec, ze naprawdę nie jest zła. Ale to są moje odczucia. Każdy ma prawo do własnych. :-)))

      Usuń
  5. czytałam tą książkę i jest to jedyna pozycja tego autora jaką poznałam - jest ciekawa, ale nie wiem kiedy sięgnę po inne książki pisarza - nie całkiem się do niego przekonałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autor nie przekonuje pewnie dlatego, że nie pisze tak, jak większość. Jego proza jest inna, co dla mnie oznacza, że fenomenalna. Może kiedyś jeszcze wrócisz do Zafóna, co? Jeśli tak, to mam nadzieję, że wtedy inaczej spojrzysz na jego tworczość. :-)

      Usuń
  6. Czytałam tylko "Cień wiatru" Zafona, bardzo dawno zresztą. Chyba czas przeczytać jakąś następną powieść :)

    Pozdrawiam i przy okazji zapraszam do mnie na konkurs świąteczny! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że "Więzień nieba" Cię nie rozczaruje. :-) Również pozdrawiam i oczywiście zajrzę na Twój blog. :-)))

      Usuń
  7. Czytałam kilka stron "Cienia wiatru", ale nie mogłam dokończyć... Podchodziłam do niej 3 razy i zawsze urywałam w jakimś momencie. Może kiedyś będzie mi dane przeczytać całość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to jeszcze nie był ten czas. Może powinnaś odczekać i po prostu dojrzeć do prozy Zafóna. Bo wiesz, do pewnych lektur też musimy dojrzewać, tak jak do życia. :-)))

      Usuń
  8. Potrzebuję odczarowania Zefona. "Książę Mgły" mnie nie zachwycił, ale słyszałam, że to najsłabsza jego powieść, więc na pewno się nie zrażę i "Więźnia nieba" przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze nie czytałam "Księcia Mgły", więc się nie wypowiem. Ale na obronę tej książki mogę powiedzieć, że to powieść dla młodzieży i być może dlatego się rozczarowałaś. Ja nigdy nie wkładam książek tego samego autora do jednego worka. Przykładem jest Philippa Gregory. Ona pisze powieści historyczne, współczesne obyczajowe i serię dla młodzieży. Wszystkie te gatunki w jej wykonaniu bardzo mi się podobają, ale gdybym zaczęła je porównywać, to wtedy okazałoby się, że historyczne są perfekcyjne, ale pozostałe do niczego. Każdy gatunek tworzy się inaczej, i każdy rządzi się innymi prawami. ;-)

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.