Motto bloga

„Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem; miłości dodaje skrzydeł, a trudowi ujmuje ciężaru; w martwotę domu wprowadza życie, a życiu nadaje sens.”
Kornel Makuszyński

środa, 1 lutego 2017

Hanna Cygler – „Kolor bursztynu”












Wydawnictwo: DOM WYDAWNICZY REBIS
Poznań 2013





Zanim przejdę do omówienia książki, chciałabym pokrótce przybliżyć historię bursztynu, z którym związana jest fabuła niniejszej powieści. Trzeba pamiętać, że bursztyn towarzyszył ludziom od zarania dziejów. Niegdyś pełnił on funkcję środka płatniczego, jak również wykorzystywano go do produkcji wszelkiego rodzaju ozdób, w tym biżuterii i talizmanów. Od najdawniejszych czasów bursztyn budził podziw i zachwyt, a także był uważany za symbol bogactwa i prestiżu. Mówi się, że najstarszy amulet wykonany z bursztynu pochodzi sprzed ponad trzydziestu tysięcy lat. Ten przejrzysty, twardy minerał organiczny od wieków należał do najbardziej pożądanych i gromadzonych kamieni w epokach starożytności i średniowiecza. Od tysięcy lat znany jest w najdalszych zakątkach świata. Biżuterię wykonaną z bursztynu odnajdywano w wielu grobowcach, czego przykładem może być grób egipskiego faraona Tutanchamona (ok. 1342/1339-1323 p.n.e.).

W starożytnej Grecji bursztyn pojawił się około tysiąc osiemset lat przed naszą erą. Określono go mianem świętego kamienia i wierzono, że kiedy potrze się go suknem, wówczas obudzą się w nim właściwości przyciągające. Dla Greków takie tajemnicze zjawisko było tożsame z magią. Dlatego też słowo elektryczność pochodzi od greckiej nazwy bursztynu – elektron. Z północnej części Polski do Rzymu surowiec ten docierał tak zwanym Bursztynowym Szlakiem, gdzie w latach panowania cesarza Nerona (37-68) bursztyn i wyrabiana z niego biżuteria stały się niesamowicie popularne. Panowała zatem moda na wszelkiego rodzaju bursztynowe amulety, a także bursztynowe elementy dekoracyjne, biżuterię oraz inne luksusowe artykuły. Greccy i rzymscy pisarze starożytni uważali, że bursztyn przywożono do Rzymu z odległego państwa Lugiów i Wenedów, które leżało nad Bałtykiem. Co ciekawe, w tamtych czasach Morze Bałtyckie nazywane było Oceanem Północnym. Początkowo Rzymianie wymieniali swoje wyroby na cenny bursztyn za pośrednictwem ludów znad Dunaju, lecz w miarę upływu czasu byli już w stanie organizować samodzielne wyprawy.

Jedną z wypraw Bursztynowym Szlakiem opisał Pliniusz Starszy (23-79) w pierwszym wieku naszej ery. Jej głównym bohaterem stał się pewien Rzymianin, który przez cesarza Nerona został wysłany poza granice Imperium Rzymskiego celem odkrycia niezbadanych wybrzeży Bałtyku oraz przywiezienia stamtąd nowego skarbu, jakim był właśnie bursztyn. Wyprawa Rzymianina doszła do skutku i zakończyła się powodzeniem, gdyż sprowadził on imponujące ilości tego kosztownego kamienia. Wydarzenie to spowodowało, iż w niedługim czasie wielu kupców wyruszyło traktami prowadzącymi na północ i wkrótce zapełniły się one jucznymi zwierzętami ciągnącymi wozy wyładowane bursztynem. Obecnie przebieg tych handlowych szlaków można odtworzyć w oparciu o archeologiczne znaleziska. Przykładem może być Wrocław, gdzie swego czasu odkryto skład zawierający około półtorej tony bursztynu pochodzącego z pierwszego wieku przed naszą erą. Tak więc droga rozpoczynała się w północnej części Włoch – w Akwilei – a następnie przecinała Alpy i dolinę Dunaju. Potem zazwyczaj w okolicy Kotliny Morawskiej bądź Kotliny Kłodzkiej wchodziła w rejon dzisiejszego obszaru Polski, skąd przez Opole docierała do Kalisza nad Prosną, a następnie nad morze, najprawdopodobniej gdzieś w okolice pomiędzy Gdańskiem a Królewcem.

Prawdopodobny przebieg Bursztynowego Szlaku z uzwględnieniem
granic współczesnych państw.

autor: Richard Resch
źródło

A teraz przejdźmy do książki. Powszechnie panuje przekonanie, że o naszej osobowości w dorosłym życiu decyduje dzieciństwo i to, w jaki sposób byliśmy wychowywani przez rodziców lub opiekunów prawnych. Takiego zdania są przeważnie psychologowie, którzy często uważają, że wszelkiego rodzaju negatywne lub pozytywne zachowania dorosłych wobec dzieci w znaczący sposób kształtują ich charakter i po latach wpływają na podejmowane przez nich decyzje. Zapewne tak właśnie stało się z główną bohaterką książki Kolor bursztynu. W przypadku Anieli Stelman nie można bowiem mówić, że jej dzieciństwo i lata dorastania należały do najszczęśliwszych. Wychowywana przez babcię, posiadającą swoje własne wizje świata, na pewno nie otrzymała tego, co zapewniliby jej kochający rodzice. Nawet imię miała inne w zależności od sytuacji. Raz była Anielą, kiedy indziej Anitą, a nawet Anią. W szkole także nie czuła się zbyt komfortowo. Była wyobcowana i raczej nie udzielała się towarzysko. Dopiero na studiach zaczęło się coś minimalnie zmieniać. Nie dziwi więc fakt, że w dorosłym życiu Aniela nie bardzo potrafi odnaleźć się w otaczającej ją rzeczywistości. Bardzo szybko wychodzi za mąż, rodzi dzieci, lecz nie może powiedzieć, że w związku z Pawłem Lisieckim jest szczęśliwa. Chyba jedyne, co Anieli faktycznie wyszło to dzieci, które kobieta kocha najbardziej na świecie. Przynajmniej takie można odnieść wrażenie.

Trudne dzieciństwo i młodość, a także nieszczęśliwe małżeństwo sprawiają, że Aniela ma naprawdę niskie poczucie własnej wartości, co widać również na zewnątrz. Kiedy ją poznajemy, kobieta jest już po trzydziestce, pracuje w muzeum regionalnym, jest po rozwodzie, a na utrzymaniu ma dwoje fantastycznych dzieciaków. Aniela to taka szara myszka, która nie rzuca się nikomu w oczy, choć nie można powiedzieć, że jest zupełnie aspołeczna. Możliwe, że wiele rzeczy po prostu sama sobie wmawia i żyje tak w tym wykreowanym przez siebie świecie. Pewnego dnia wszystko się jednak zmienia. Otóż muzeum, gdzie pracuje Lisiecka, odwiedza mężczyzna, którego Nela od trzech lat podejrzewa o udział w zamordowaniu Wiktora Nokiana, który miał zostać jej mężem. Nela bardzo go kochała i do tej pory nie może o nim zapomnieć, choć de facto mógłby być jej ojcem, ponieważ dzieliła ich spora różnica wieku. Od tej chwili Aniela Lisiecka postanawia, że wyrówna rachunki z nieznajomym, a tym samym pomści śmierć ukochanego. Układa sobie w głowie plan i stawia wszystko na jedną kartę, choć nadal gdzieś w podświadomości kołacze jej się myśl o niskim poczuciu własnej wartości. Czy nasza bohaterka naprawdę wie, co robi? Czy rzeczywiście ma rację, obwiniając tajemniczego mężczyznę o zamordowanie Wiktora? Co stanie się, jeśli w końcu uda jej się osiągnąć swój cel? A może los szykuje dla niej niespodziankę i Nela sama wpadnie w pułapkę, którą zastawiła na rzekomego zabójcę?

Okładka pierwszego wydania
Wyd. KURPISZ
Poznań 2004
Akcja powieści rozgrywa się w Gdańsku. Z fabuły można wywnioskować, że są to lata 90. XX wieku. W tle powieściowych wydarzeń pojawia się bursztyn, choć moim zdaniem nie on jest tutaj najważniejszy. Najistotniejsze są relacje panujące pomiędzy poszczególnymi bohaterami, a także Aniela Lisiecka, którą można poddać naprawdę wnikliwej analizie psychologicznej. Stopniowo widać bowiem, jak z nieciekawej i zakompleksionej dziewczyny przemienia się w silną i piękną kobietę, która naprawdę wie, czego chce od życia. Kocha swoje dzieci, lecz z drugiej strony rozpaczliwie pragnie miłości i chyba czasami jest z tego powodu trochę naiwna, ufając nie tym mężczyznom, którym powinna. Fakt ten zapewne po części wynika z jej trudnego dzieciństwa. Nela jest tak bardzo skupiona na swoich niepowodzeniach, że nie dostrzega sprzyjających sytuacji i nie do końca potrafi je wykorzystać. W dodatku dochodzą do tego nie najlepsze relacje z matką, którą nasza bohaterka widuje od wielkiego święta.

Kolor bursztynu to bez wątpienia powieść obyczajowo-kryminalna. Z jednej strony mamy bowiem klasyczną historię obyczajową z bohaterami, którzy zmagają się z problemami dnia codziennego, zaś z drugiej występuje wątek kryminalny z tajemnicą w tle. Jest także gorący romans, który wywraca życie Anieli do góry nogami. Moim zdaniem nie należy jednak skupiać się jedynie na romansie i wokół niego budować swojej opinii o książce. Powieść posiada bogate drugie dno. Hanna Cygler porusza bowiem kilka istotnych problemów społecznych, o których wspomniałam powyżej. One wszystkie wpływają na sposób zachowywania się głównej bohaterki oraz na charakter podejmowanych przez nią decyzji. Tak więc Kolor bursztynu to przede wszystkim opowieść o kobiecie, której los raczej nie oszczędzał. Już od najwcześniejszych lat musiała liczyć na własne siły i uczyć się na błędach, których dopuściła się niemało w swoim trzydziestoparoletnim życiu. Aniela na pewno nie chce też popełniać tych samych błędów, jakie ma na koncie jej matka w stosunku do niej. Lecz z drugiej strony może Ewa nie miała jednak wyboru i nie należy jej zbyt surowo oceniać?

Według mnie Kolor bursztynu to historia nieco złożona. Z jednej strony można powiedzieć o niej, że jest lekka, odprężająca i doskonała na urlop, natomiast z drugiej nie brak w niej problemów, nad którymi warto się głębiej zastanowić. W dodatku powieść ma niebanalne zakończenie. Posiada ono bowiem dwuznaczny wydźwięk i tak naprawdę nie wiadomo do końca, jak należałoby je rozumieć. Czytelnik pozostaje w pewnym zawieszeniu i sam musi odpowiedzieć sobie na pytanie: W którą stronę zmierzałyby dalsze losy bohaterów, gdyby dopisać ich kontynuację?







1 komentarz:

  1. Czytałam dość dawno temu ale pamiętam, że mo się podobała. Oryginalna.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.