Motto bloga

„Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem; miłości dodaje skrzydeł, a trudowi ujmuje ciężaru; w martwotę domu wprowadza życie, a życiu nadaje sens.”
Kornel Makuszyński

sobota, 13 lipca 2013

Victoria Holt – „Tajemnica Zuzanny”










Wydawnictwo: PRÓSZYŃSKI I S-KA
Warszawa 2002
Tytuł oryginału: Secret for a Nightingale
Przekład: Ewa Teresa Witecka



W połowie XIX wieku, a dokładnie w roku 1852 pomiędzy Rosją a Francją rozpoczął się konflikt dotyczący praw duchowieństwa prawosławnego wobec katolickiego. Spór ten odnosił się do sprawowania opieki nad miejscami sakralnymi oraz ludnością „niemuzułmańską” tureckiego imperium. W konflikt ten została wmieszana również Wielka Brytania, zaś w znacznie mniejszym stopniu Prusy i Austria. Przedmiot owego konfliktu dotarł aż do stref wpływu tychże mocarstw na terenie Turcji, jak również dotyczył dotychczasowych jej zobowiązań względem Rosji. To przede wszystkim Wielkiej Brytanii zależało na podżeganiu do buntu i wrogości pomiędzy Rosją a Turcją. W tym samym czasie do Cieśniny Dardanelskiej wpłynęły brytyjskie okręty.

Konflikt doprowadził w efekcie do wybuchu tak zwanej wojny krymskiej (1853-1856). Takim punktem kulminacyjnym było zdobycie Sewastopola przez siły sprzymierzone. Ostatecznie wojna zakończyła się 30 marca 1856 roku pokojowym traktatem na kongresie w Paryżu. W tym zbrojnym konflikcie Rosja poniosła druzgoczącą porażkę. Dla tego mocarstwa najbardziej upokarzające było to, iż Rosji zakazano posiadania wojennej floty oraz budowy twierdz przybrzeżnych na Morzu Czarnym. Pomimo że wojna krymska rozegrała się w połowie XIX wieku, to jednak historycy twierdzą, że posiadała ona szereg cech wojen dwudziestowiecznych. Głównie porównuje się ją do I wojny światowej.

Niektórzy twierdzą, że wojna krymska była swego rodzaju katalizatorem, który przyspieszył szereg zmian mających miejsce w XIX wieku. W wyniku ciągłych niedoborów w zaopatrzeniu i wyposażeniu żołnierzy, Wielka Brytania rozpoczęła wprowadzanie metod dotyczących przemysłu w kwestii produkcji broni osobistej. Niedługo jej śladem podążyły też inne kraje europejskie. Konsekwencje wojny krymskiej skłoniły również władze Rosji do pewnej refleksji. Rezultatem tych przemyśleń było zniesienie poddaństwa na obszarze Imperium Rzymskiego w 1861 roku.

Zapewne zastanawiacie się, dlaczego powyżej napisałam tak dużo o wojnie krymskiej. Otóż, ten zbrojny konflikt z połowy XIX wieku stanowi tło historyczne znacznej części Tajemnicy Zuzanny. Ponieważ powieść nie jest stricte historyczna, lecz bardziej obyczajowa, wojna krymska przedstawiona jest w książce z perspektywy głównej bohaterki, która uczestniczy w niej jako jedna z pielęgniarek zajmujących się rannymi brytyjskimi żołnierzami. Jej wyjazd na front stanowi konsekwencję pewnych wydarzeń, które w jej życiu miały miejsce znacznie wcześniej.

Tytułową Zuzannę Pleydell (z ang. Susanna Pleydell) poznajemy jako małą dziewczynkę mieszkającą w Indiach. Po śmierci matki wychowuje ją ojciec – pułkownik brytyjskiej armii, który w Indiach przebywa służbowo. W pewnym okresie swojego życia Zuzanna wyjeżdża do rodzinnej Anglii, gdzie zdobywa wykształcenie. Aczkolwiek jej edukacja nie polega na przyswajaniu wiedzy naukowej, ale na nauce dobrych manier oraz na bywaniu w towarzystwie. Mieszka u krewnych na plebani, gdzie czuje się dość dobrze, jednak wciąż tęskni za ojcem i swoją hinduską nianią. Gdy nadchodzi dzień powrotu, Zuzanna czuje się bardzo szczęśliwa z tego powodu.

Oblężenie Sewastopola (1854-1855)
Przybywając z powrotem do Indii, dziewczyna jest już praktycznie gotowa do małżeństwa. Choć o zamążpójściu nie myśli poważnie, to jednak kiedy w jej życiu zupełnie nieoczekiwanie pojawia się niejaki Aubrey St Clare, ona bez wahania decyduje się zostać jego żoną. Bardzo szybko Zuzanna, jej ojciec i narzeczony opuszczają Indie. W Londynie pułkownik, którego stan zdrowia nieco pogorszył się w ostatnim czasie, wynajmuje dom i tam zamieszkuje wraz z córką. Oczywiście Zuzanna ma mieszkać z ojcem tylko do dnia ślubu, a potem wraz z mężem będzie musiała zamieszkać w ogromnej starej posiadłości Minster w hrabstwie Buckinghamshire. W majątku St Clare’ów przebywa również starszy brat Aubreya, który jest poważnie chory i nie ma nawet najmniejszych szans na jego wyzdrowienie. Zuzanna bardzo szybko zaprzyjaźnia się z żoną swojego szwagra – Amelią. Oczywiście Aubrey odziedziczy majątek, ale tylko wtedy, gdy jego brat umrze bezpotomnie, a na to się nie zanosi, ponieważ mimo choroby był jednak w stanie spłodzić dziecko, które ma urodzić się za kilka miesięcy. Czy Aubrey jest z tego faktu zadowolony? A może już planuje jak by tu pozbyć się przyszłego dziedzica Minster?

Wreszcie nadchodzi dzień ślubu Zuzanny i Aubreya. W podróż poślubną młodzi wyjeżdżają do Wenecji. Początkowo wszystko przebiega niczym w bajce. Miłość kwitnie, a Zuzanna czuje, że nic więcej już jej do szczęścia nie potrzeba. Jak bardzo się myli. W ciągu jednej chwili wszystko diametralnie się zmienia. Aubrey nie jest już tym człowiekiem, za którego uchodził w jej oczach. To właśnie tam, w Wenecji, mężczyzna pokazuje swoją prawdziwą twarz, a Zuzanna musi z dnia na dzień stawić czoła nowej sytuacji. Jak sobie z tym poradzi? Czy znajdzie na tyle siły, aby walczyć o własną godność?

Okazuje się, że to, co spotkało Zuzannę St Clare podczas podróży poślubnej to tylko początek dramatu, jaki rozegra się po powrocie do domu. W życiu tej młodej mężatki tragedia goni tragedię. To, co uważała za uśmiech losu, bardzo szybko przeobraża się w nieszczęście, które już na zawsze odciśnie swój ślad na jej życiu. Kobieta jest świadkiem rzeczy, o których nie śniło jej się nawet w najmroczniejszych koszmarach. Poza tym nie jest już tylko z mężem. Na świat przychodzi ich syn, Julian, który jest całym jej światem. Teraz musi myśleć już nie tylko o sobie. Musi też zadbać o bezpieczeństwo dziecka. Czy uda jej się zatem pokonać zło, które czai się w każdym kącie Minster? Jak poradzi sobie ze świadomością, że jej ukochany mąż jest praktycznie demonem w ludzkiej skórze? A co wspólnego z całą tą dramatyczną sytuacją ma pewien bardzo znany lekarz? O tym wszystkim dowiecie się, czytając Tajemnicę Zuzanny.

Po wymagającej lekturze autorstwa Iny Lorentz przyszedł czas na coś mniej ambitnego. A cóż może lepiej odprężyć, jak powieść Nory Roberts czy właśnie Victorii Holt. Tym razem czytelnik nie ma do czynienia z powieścią gotycką. Choć jest wiekowa posiadłość, to jednak nie zamieszkuje jej duch przodków, który błąka się po komnatach w poszukiwaniu ukojenia. Autorka przenosi nas do epoki wiktoriańskiej, ale o samej królowej jedynie nadmienia. Akcja książki umiejscowiona jest w połowie XIX wieku. Losy głównej bohaterki są niezwykle dramatyczne. Życie rzuca ją w najodleglejsze i najbardziej niebezpieczne zakątki świata. Decyzje, które podejmuje są spontaniczne, ale jednocześnie niezwykle przemyślane. Zuzanna jedzie w miejsca, o których nie miała pojęcia, że w ogóle istnieją. Na swojej drodze spotyka ludzi wywodzących się z rozmaitych środowisk. Jednym pomaga, a innych doprowadza do szaleństwa. Lecz jest coś, co spędza jej sen z powiek. To zemsta. Zemsta za wyrządzone jej krzywdy.

W literaturze kobiecej próżno doszukiwać się jakichś szczególnych urozmaiceń. Generalnie większość tego typu książek pisanych jest według tego samego schematu. Jest jakaś bolesna przeszłość, która odciska swoje piętno na teraźniejszości; jest też silna kobieta, która pragnie wreszcie stanąć mocno na ziemi i zacząć życie od początku; jest również miłość, która pomaga pokonać wszystkie przeciwności losu. Tak też jest i tutaj. I chociaż książka nie jest z tych ambitnych, to jednak pozwala skutecznie oderwać się od realiów dnia codziennego.

Victoria Holt znana była z tego, że umieszczała swoich bohaterów w miejscach egzotycznych. Niestety, ale w tym przypadku tej egzotyki jest trochę mniej niż w innych książkach Autorki. Za mało jest akcji rozgrywającej się w Indiach. Natomiast to, co się tam dzieje jest opisane niezwykle oszczędnie. Pisarka skupiła się głównie na ludziach, zaś znacznie mniej miejsca poświęciła otoczeniu, w jakim funkcjonują. Niemniej jest coś, co zwraca szczególną uwagę. Otóż Victoria Holt poruszyła w Tajemnicy Zuzanny bardzo ważny problem, a mianowicie dużą uwagę skupiła na narkomanii i sektach. Generalnie literatura dziewiętnastowieczna czy nawet ta tworzona przez pisarzy współczesnych, ale przedstawiająca realia XIX wieku, kojarzy się większości czytelnikom z pewnymi konwenansami, sztucznością, niekiedy nawet z nudą. W tym przypadku mamy do czynienia z naprawdę mocnym uderzeniem, jeśli chodzi o kwestie, które wydają się być charakterystyczne jedynie dla czasów nam współczesnych. Jak widać, okazuje się, że już wtedy ludzie nie byli wolni od zabójczych nałogów. Autorka doskonale ukazała niebezpieczeństwo pewnych ryzykownych zachowań. I właśnie ten fakt w głównej mierze przemawia na korzyść powieści.

Tajemnica Zuzanny to naprawdę dobra powieść obyczajowa, którą szczerze polecam. Myślę też, że czasami naprawdę warto sięgnąć po coś „starego”. Przecież nie zawsze musimy czytać nowości, prawda? 



14 komentarzy:

  1. Po Twojej recenzji jeszcze nie wiem, czy sięgnę po książkę, ale przyznam iż poczułam jakieś leciutkie przyciąganie,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się :-) Wiesz, Aneczko, ja sobie zdaję sprawę z tego, że dzisiaj czytelnik jest bardzo wymagający. Książki Victorii Holt były popularne kilkadziesiąt lat temu. Generalnie kojarzą się z tanimi romansami, a praktycznie tego romansu w nich jak na lekarstwo. Autorka bardzo oszczędnie dawkowała sceny erotyczne, a nawet niekiedy nie robiła tego wcale, choć gdzieś tam w tle romans i tak był. Chyba stawiała na wyobraźnię czytelnika :-) Poza tym tego typu książki są też zaliczane do grupy "dla starszych pań". Niemniej ja je lubię i czytać będę. Na smutki są doskonałe :-)

      Usuń
  2. Dawno nie sięgałam po powieści obyczajowe, więc w sumie to czemu nie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo lubię powieści obyczajowe i zawsze chętnie je czytam. A Victorię Holt wręcz uwielbiam. Te jej dziewiętnastowieczne klimaty są niesamowite. Naprawdę szczerze polecam :-)

      Usuń
  3. przyznam, że bardzo długo nie czytałam żadnych nowowci. Teraz powoli się to zmienia, ale nadal uwielbiam klimat starszych pozycji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiam takie odkurzone książki. Nowości też kiedyś będą "stare", więc może wtedy będzie mnie do nich bardziej ciągnąć. A z drugiej strony trzeba też ocalać niektóre powieści od zapomnienia, prawda? I ja sobie założyłam, że tak będę robić :-)

      Usuń
  4. To prawda, warto czasem sięgnąć po starsze książki. Szkoda, że mi to z takim trudem przychodzi ostatnio. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, a mnie do nowości nie za bardzo ciągnie. No chyba, że mam coś do recenzji albo jest to kolejna książka ulubionego autora. Wtedy tak. Wtedy czytam. Ale generalnie to ciągnie mnie do tych starych, zapomnianych i przez niektórych uznawanych za mało ambitne. :-) Powiem Ci, że teraz coś mi się stało dziwnego, ale zwyczajnie wpadłam w wir powieści Victorii Holt. Zaopatrzyłam się w kilka jej książek i chcę więcej. Dotarłam nawet do tych, które pisała pod innymi pseudonimami. Tak więc na blogu będzie ich w najbliższym czasie więcej. Mam nadzieję, że nie zanudzę Czytelników ;-)

      Usuń
  5. Agnieszko, Twój opis wojny krymskiej to dla mnie mistrzostwo, mogłabyś spokojnie pisać podręczniki do historii lub np. recenzować je pod katem językowym, marnujesz się troszkę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jarku, dziękuję za takie uznanie :-) Naprawdę jest mi bardzo miło, że tak uważasz :-) Nie wiem, być może sama siebie nie doceniam, ale chyba bałabym się wypłynąć aż na tak szerokie wody i pisać podręczniki do historii. To jednak trzeba mieć przygotowanie, a ja jestem tylko zwykłym pasjonatem historii ;-)

      Usuń
    2. Podpisuje się pod słowami prosperiusza w 100%. Piszesz tak fachowo i profesjonalnie, że minęłaś się chyba z powołaniem, ponieważ powinnaś nauczać historii, bądź cokolwiek w ten deseń.

      Usuń
    3. Obydwoje mnie po prostu zawstydzacie i robię się czerwona :D A poważnie, to bardzo, bardzo dziękuję za te miłe słowa. W moim przypadku chyba sprawdza się zasada, że jak się robi coś z pasją, to i efekt jest ciekawy. Dziękuję raz jeszcze :*

      Usuń
  6. Takie książki dawniej wydane mają swoją magię przyciągania. Wolę je od nowości, uwielbiam odkrywać perełki! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą i zamierzam takich książek czytać jak najwięcej i o nich pisać. Wiem, że one odeszły już do lamusa, czytelnik się zmienił, są inne gusta niż były kiedyś, ale mnie one się bardzo podobają :-)

      Usuń