Motto bloga

„Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem; miłości dodaje skrzydeł, a trudowi ujmuje ciężaru; w martwotę domu wprowadza życie, a życiu nadaje sens.”
Kornel Makuszyński

sobota, 20 lipca 2013

Małgorzata Warda – „Nikt nie widział, nikt nie słyszał…”











Wydawnictwo: ŚWIAT KSIĄŻKI
Warszawa 2010




Coraz częściej środki masowego przekazu dostarczają nam informacji dotyczących zaginięć różnych osób w niewyjaśnionych okolicznościach. Zjawisko to urasta do rangi naprawdę poważnego problemu społecznego w naszym kraju. Od wielu lat zarówno na świecie, jak i w Polsce obserwuje się zjawisko polegające na tym, iż ludzie nagle znikają ze środowiska, w którym jeszcze do niedawna żyli. Dodatkowo brak jest jakichkolwiek informacji odnośnie do przyczyny i charakteru zniknięcia. Problem zaginięć dotyczy wszystkich warstw i grup społecznych. W większości przypadków takie nagłe zniknięcie osoby bliskiej stanowi dla jej rodziny i środowiska, w którym żyła, ogromne zaskoczenie. Bez śladu znikają nie tylko osoby pełnoletnie. Wśród zaginionych są też ci, którzy nie ukończyli jeszcze 18. roku życia, jak i osoby o różnym stanie rodzinnym i majątkowym. Rzeczywiste powody zniknięcia danej osoby zazwyczaj bywają różne; mogą być błahe, jak i bardzo poważne i nie zawsze możliwe do ustalenia. 

Według danych Centrum Poszukiwań Ludzi Zaginionych ITAKA każdego roku policja odnotowuje około 17 tysięcy zaginięć obywateli polskich przebywających w kraju, jak i za granicą. Spośród wszystkich zgłoszeń policja rocznie odnotowuje:
  • około 320 zaginięć dzieci do 6. roku życia,
  • około 800 zaginięć dzieci pomiędzy 7. a 13. rokiem życia,
  • około 5 340 zaginięć dzieci w wieku 14-17 lat.

Zaginięcia dzieci najmłodszych najczęściej mają miejsce z powodu braku odpowiedniej opieki rodzicielskiej lub ze strony ich opiekunów. Niemniej zdarza się też, iż powodem nagłego zniknięcia dziecka może być dokonanie przestępstwa, jak: uprowadzenie, pedofilia czy nawet morderstwo. ITAKA obserwuje również inne przyczyny zaginięć, niż te wymienione powyżej. Są to:
  • porwania rodzicielskie (uprowadzenia dzieci przez jednego z rodziców bądź opiekunów posiadających pełną władzę rodzicielską);
  • zaginięcia osób nastoletnich (w większości przypadków jest to ucieczka z domu);
  • zaginięcia osób pełnoletnich (wypadki, urazy wywołujące zaniki pamięci, świadome zerwanie kontaktów z rodziną i znajomymi, wyjazd za granicę w poszukiwaniu pracy, lęk przed wkroczeniem w dorosłość, świadome i dobrowolne odejścia z domu);
  • zaginięcia osób starszych (choroby, jak na przykład wylew, zawał, choroby psychiczne, padaczka). 


źródło: ITAKA


 
Zapewne do dziś większość z nas pamięta jeszcze przypadek Nataschy Kampusch, która jako dziesięcioletnia dziewczynka została uprowadzona przez niejakiego Wolfganga Priklopila i przez osiem lat przetrzymywana w jego willi na przedmieściach Wiednia. Porwanie miało miejsce dokładnie w dniu 2 marca 1998 roku. Na szczęście młodej Austriaczce udało się uciec 23 sierpnia 2006 roku. Jak pamiętamy, psycholodzy stwierdzili u niej tak zwany syndrom sztokholmski, który objawia się tym, iż ofiara odczuwa emocjonalny związek ze swoim prześladowcą. To właśnie historia Nataschy Kampusch stała się inspiracją dla Małgorzaty Wardy do napisania powieści Nikt nie wiedział, nikt nie słyszał… .

Małgorzata Warda jest jedną z tych polskich pisarek, które nie boją się poruszać w swoich książkach trudnych tematów. Nie obawiają się krytyki ze strony recenzentów czy zwykłych czytelników, lecz śmiało idą obraną przez siebie drogą literackiej kariery. Problem zaginięć w niewyjaśnionych okolicznościach to temat, w którym Małgorzata Warda czuje się bardzo dobrze. Ale czy Autorka pisze o tym, tylko dlatego, że ów temat – mówiąc kolokwialnie – jej leży? Odnoszę wrażenie, że nie. Małgorzata Warda przede wszystkim chce w ten sposób pokazać ludziom, jak poważny jest to problem, obok którego nie należy przechodzić obojętnie.

Co zatem czeka czytelnika, który sięgnie po Nikt nie widział, nikt nie słyszał…? Przede wszystkim pozna trzy zgoła różne pod względem osobowości młode kobiety: Lenę Gerson, Agnieszkę (Agnes) Kopecką i Monikę Litwin. Każda z nich jest inna, lecz jest coś, co je łączy, choć jeszcze o tym nie wiedzą.

Lena Gerson

Wychowała się w Gdyni i to właśnie z tym miastem łączą ją traumatyczne wspomnienia. Kiedy była dzieckiem w niewyjaśnionych okolicznościach zaginęła jej młodsza siostra – Sara. Ślad dziewczynki urwał się gdzieś w okolicach lotniska. Choć minęło już prawie dwadzieścia lat, Sary nie udało się odnaleźć ani żywej, ani martwej. Od tamtego dramatycznego dnia zarówno Lena, jak i jej ojciec nie potrafią normalnie żyć, pomimo że próbują. Michał Gerson to muzyk rockowy i to właśnie w muzyce stara się odnaleźć ukojenie. Z kolei Lena pozuje – głównie do aktów – studentom ASP, choć okazjonalnie bierze też innego rodzaju zlecenia. W końcu z czegoś trzeba żyć. Pomimo natłoku zajęć, wciąż myśli o swojej małej siostrzyczce. Czy kiedykolwiek ją odnajdzie? A może nie ma już nadziei na powrót Sary? Co robi policja w tej sprawie? Czy jeszcze ktokolwiek pamięta o małej Sarze Gerson?

Agnieszka (Agnes) Kopecka

Jako mała dziewczynka wraz z matką przyjechała do Francji. To tutaj chodziła do szkoły, poznawała nowych ludzi, zakochiwała się i odkochiwała. Dziewczyna ma już dwadzieścia pięć lat i stoi u progu muzycznej kariery. Jej najnowszy singiel bije rekordy popularności. Dla niej samej jest to ogromne zaskoczenie, ale taka jest prawda. Wygląda na to, że w muzycznym show businessie czeka ją świetlana przyszłość. Młoda kobieta naprawdę ma talent. Z matką nie układa jej się najlepiej, ale mimo tego Agnieszce na niej zależy. Próbuje poradzić sobie nawet z tym, że zaraz po przyjeździe do Francji została przez nią oddana na wychowanie obcej kobiecie. Co takiego stanie się, że dziewczyna zapragnie poznać swoją tożsamość? Jakie fakty sprawią, że Agnieszka dojdzie do wniosku, iż coś z jej pochodzeniem jest nie w porządku?

Monika Litwin

Pewnego dnia zostaje odnaleziona w rezerwacie przyrody w Łebie. W pierwszej chwili strażnik, który akurat robi obchód, uznaje, że dziewczyna jest pod wpływem alkoholu. Monika zachowuje się dość dziwnie, więc takie przekonanie u strażnika jest jak najbardziej uzasadnione. W pewnej chwili mężczyzna zauważa jednak, że młoda kobieta coraz bardziej zbliża się do morza. Dlaczego? Czyżby chciała popełnić samobójstwo? Ale z jakiego powodu? Czy ktoś ją skrzywdził? Może właśnie doznała miłosnego zawodu i nie widzi innego rozwiązania, jak tylko bezpowrotnie zniknąć w morskich falach?

Nikt nie widział, nikt nie słyszał… wybrałam świadomie. Tak jak poprzednią powieść Małgorzaty Wardy pod tytułem Ominąć Paryż przeczytałam przez zupełny przypadek, tak tym razem doskonale wiedziałam, jakiej książki potrzebuję. Oczywiście mogłam sięgnąć po Jak oddech, która jest nowością i dotyczy tego samego tematu. Dlaczego zatem padło na powieść starszą pod względem wydania? Ponieważ jestem na świeżo po recenzjach Jak oddech i w swoim odbiorze tej powieści nie chciałam sugerować się opiniami innych czytelników i recenzentów. Niemniej książkę przeczytam i to już niebawem, jako że jestem w jej posiadaniu. 

Akcja niniejszej książki prowadzona jest trójtorowo i jak gdyby w oderwaniu od całości. Czytelnik poznaje trzy różne historie, które dopiero na końcu znajdują swój finał. W związku z tym jesteśmy przez Autorkę zmuszeni do ciągłego zastanawiania się nad powodem takiej, a nie innej konstrukcji powieści, lecz rozwiązanie i tak odnajdziemy dopiero w zakończeniu. Fakt ten sprawia, że książkę czyta się z ogromnym zainteresowaniem i nie można się od niej oderwać dopóki wraz z głównymi bohaterkami nie odkryjemy prawdy.

W miarę zagłębiania się w lekturę widzimy jak zmienia się osobowość każdej z dziewczyn. Zdajemy sobie wówczas sprawę, jak ważna jest przeszłość. Wszystko to, co przeżyliśmy w dzieciństwie rzutuje na nasze dorosłe życie. Sprawy, które nie zostały do końca wyjaśnione, będą nas prześladować, choćbyśmy bardzo chcieli od nich uciec. Tego nigdy nie będzie można zrobić. Nawet gdybyśmy wmawiali sobie, że wszystko jest w porządku, to i tak gdzieś w podświadomości będziemy stale zastanawiać się nad tym, co było. Od niewyjaśnionej przeszłości nigdy nie zdołamy się odgrodzić. Jeśli ktoś mówi, że to, co było należy oddzielić od tego, co jest i po prostu zapomnieć, to bardzo się myli. Ludzie mogą sobie wmawiać, że jest dobrze i są szczęśliwi, ale tak naprawdę nigdy nie zaznają spokoju, dopóki nie rozliczą się ze swoją przeszłością. A to wszystko podszyte będzie ogromnym strachem, z którym trzeba zmagać się na co dzień.

Nasze bohaterki bardzo często wracają do lat dzieciństwa. Praktycznie nie ma dnia, aby Lena Gerson nie wspominała swojego w miarę szczęśliwego dzieciństwa, kiedy była w nim obecna mała Sara. Jej zniknięcie poważnie odbiło się na dorosłym życiu Leny. Być może to właśnie dlatego dziewczyna wciąż nie może znaleźć swojego miejsca na świecie. Czuje, że czegoś jej brakuje. Nie wiemy, czy gdyby Sara nadal z nią była, jej obecne życie wyglądałoby inaczej. Nie wiemy, czy Lena byłaby w stanie uniknąć błędów, które przez te wszystkie lata popełniała. Możemy jedynie przypuszczać, że tak właśnie by się stało.

A w jaki sposób żyłaby Agnieszka Kopecka, gdyby nie jej dramatyczne odkrycie dotyczące przeszłości? Możliwe, że nigdy nie zostałaby znaną piosenkarką. Nigdy nie poznałaby ludzi, którzy przez te wszystkie lata stanęli na jej drodze i którym zawdzięczała swój sukces. Ale czy to wszystko dało jej szczęście? Może jednak wolałaby tamto życie we Francji zamienić na inne, pełne miłości i troski ze strony bliskich?

Chciałabym też zwrócić uwagę na doskonałą konstrukcję powieści pod względem psychologicznym i medycznym. Czytelnicy, którzy gustują w tego typu książkach na pewno nie będą zawiedzeni, natomiast laicy w tych dziedzinach nauki otrzymają sporą dawkę wiedzy dotyczącej ludzkich zachowań w pewnego rodzaju sytuacjach oraz poznają tajniki medycyny sądowej.  

Po publikacji tej powieści Małgorzata Warda została przez dziennikarzy nazwana „fachowcem od zaginięć”. Kiedy w trakcie wywiadu przeprowadzonego w ramach cyklu Literat Miesiąca zapytałam Autorkę, jak ten fakt skomentuje, jednocześnie wspominając o dwóch innych powieściach, otrzymałam taką oto odpowiedź:

Zawsze interesował mnie problem zaginięć, nie potrafię przejść obojętnie obok plakatów z twarzami zaginionych ludzi i wydaje mi się bardzo prawdziwe powiedzenie, że lepsze są złe wiadomości, niż ich brak. Dlatego tak bardzo przeraża mnie myśl o tym, że ktoś może zniknąć bez śladu. Że można nie wiedzieć, gdzie on się znajduje, czy cierpi, czy było to zamierzone działanie i czy w ogóle żyje. Wiem, że strach najlepiej jest oswoić. Stąd powieści, które wymieniłaś (przyp. Środek lata i Ominąć Paryż). Obecnie po raz kolejny sięgnęłam po tematykę zaginięć, ale w zupełnie nowy sposób i mam nadzieję, że już w przyszłym roku będzie można zobaczyć efekty mojej pracy (o powieści Jak oddech).*

Myślę, że jakiekolwiek słowa są już zbędne i nie muszę już niczego więcej dodawać.  Jeśli chcecie przekonać się, czy Autorka naprawdę zasługuje na miano „fachowca od zaginięć”, nie pozostaje Wam nic innego, jak tylko sięgnąć po Nikt nie widział, nikt nie słyszał…



Recenzja została napisana przy współpracy z Centrum Poszukiwań Ludzi Zaginionych ITAKA



 


* Fragment wywiadu w ramach cyklu Literat Miesiąca, gdzie Małgorzata Warda została Literatem Września 2012. Cały wywiad można przeczytać tutaj



12 komentarzy:

  1. Statystyki dotyczące zaginięć są przerażające. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie, co czują najbliżsi takiej osoby, jak również zastanawia mnie, gdzie tak naprawdę przebywa zaginiony człowiek.
    Bardzo trudna, bolesna tematyka. Troszkę ją poznałam, dzięki powieści ,,Gdzie jesteś Leno?'', ale również bardzo chętnie przeczytam „Nikt nie widział, nikt nie słyszał…”.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie jestem w stanie wyobrazić sobie tego strachu i niepewności, w jakiej żyją rodzina i znajomi osoby zaginionej. Uważam, że nawet ta najtragiczniejsza prawda jest najlepsza w takiej sytuacji. Bardzo chciałabym przeczytać kiedyś "Gdzie jesteś, Leno?", ale póki co przymierzam się do kolejnej książki Małgosi - "Jak oddech". Tematyka ta sama, ale opisana z nieco innej strony.

      Usuń
  2. pamiętam jak na początku roku cały Wrocław huczał kiedy zaginął Piotr Luciński? (coś około tego). I kiedy po roztopach znaleziono jego ciało, porwane przez rzekę mimo bólu był tez jakiś spokój. Rodzina chociaż już wiedziała, że ich jedynak nie żyje, a nie żyła cały czas w napięciu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ta niepewność jest najgorsza. Nie przypominam sobie tego zaginięcia, o którym wspominasz. Być może nie było o tym wzmianki w mediach ogólnopolskich albo tylko do mnie ta informacja nie dotarła. Niemniej współczuję rodzinie i znajomym tego człowieka.

      Usuń
  3. Świetnie opisałaś tę książkę. Sama mam ją w planach po udanym pierwszym spotkaniu z tą autorką. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) Starałam się wyciągnąć z tej książki jak najwięcej, dlatego zaprosiłam do współpracy również ITAKĘ, która patronuje najnowszej powieści Autorki - "Jak oddech". Ale o tym będzie za jakiś czas. ;-) Natomiast porównując "Ominąć Paryż" i "Nikt nie widział, nikt nie słyszał..." widzę jak Autorka rozwinęła się warsztatowo. Naprawdę super! Ja mam w planie przeczytać wszystko autorstwa Małgosi i mam nadzieję, że już niedługo mi się to uda :-)

      Usuń
  4. Książka zdaje się poruszać bardzo ważny temat. Z pewnością kiedyś ją przeczytam, pamiętając o Twojej profesjonalnej recenzji. Doceniam to, że napisałaś ten tekst w porozumieniu z ITAKĄ. To musiało Ci zająć sporo czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że takich książek powinno powstawać znacznie więcej. Pisarz przed przystąpieniem do napisania powieści powinien wiedzieć, co chce przekazać. Ja nie lubię książek "pustych". Lubię natomiast jak fabuła jest tak skonstruowana, że zmusza czytelnika do myślenia. Ta książka taka właśnie jest. A co do czasu, jaki poświeciłam na napisanie tej recenzji, to powiem Ci, Aneczko, że nie zajęło mi to więcej niż inne recenzje. W Fundacji bardzo szybko zaakceptowano wstęp do tekstu, bo tylko o tę część chodziło, i mogłam już publikować ;-) Oczywiście jestem bardzo wdzięczna ITACE za udostępnienie mi materiałów, z których mogłam skorzystać :-)

      Usuń
  5. Aż dziw, że podobne zdarzenia mają miejsce i to w takiej skali, nie miałem o tym pojęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jednak, niestety. Media o wszystkim nie informują, ale są organizacje pozarządowe, które skrupulatnie przyglądają się temu zjawisku. Tak jak ITAKA.

      Usuń
  6. chyba ją u nas widziałam, tylko jakoś mi nie po drodze z nią;) ale książki tej pani znam i lubię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tematyka tej książki do najłatwiejszych nie należy i też nie każdemu może przypaść do gustu. Za jakiś czas napiszę o "Jak oddech". Być może ta książka bardziej Cię zainteresuje. Natomiast z tego, co wiem, to Autorka jest teraz w trakcie pisania jakiejś serii fantasy, a to już Twój klimat, prawda?

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.