Motto bloga

„Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem; miłości dodaje skrzydeł, a trudowi ujmuje ciężaru; w martwotę domu wprowadza życie, a życiu nadaje sens.”
Kornel Makuszyński

wtorek, 23 września 2014

Eva Weaver – „Lalki z getta”

















Wydawnictwo: PRÓSZYŃSKI I S-KA
Warszawa 2013
Tytuł oryginału: The Puppet Boy of Warsaw
Przekład: Magda Witkowska





Od pierwszych dni okupacji hitlerowskiej, która rozpoczęła się we wrześniu 1939 roku, Żydzi mieszkający w Warszawie stali się przedmiotem przemyślanej polityki niemieckiej charakteryzującej się rozbudowanym systemem najróżniejszych nakazów, zakazów, szykan oraz prześladowań. Mało kto spodziewał się wówczas, że jest to tylko preludium do późniejszej zagłady. Już od grudnia 1939 roku ludność żydowska musiała nosić opaski z sześcioramienną gwiazdą Dawida, natomiast na mężczyzn nałożono przymus pracy. Chociaż Niemcy nakazali powołanie Rady Starszych, na czele której w połowie października 1939 roku stanął Adam Czerniaków (1880-1942)*, to jednak związane z tym nadzieje Żydów szybko okazały się płonne. Po pewnych przygotowaniach, w październiku 1940 roku Niemcy na ponad trzystu hektarach utworzyli Żydowską Dzielnicę Mieszkaniową, czyli getto. Granice getta kilkakrotnie zmieniano. W listopadzie tegoż roku otoczono je trzymetrowym murem. Nadzór nad gettem powierzono naziście o nazwisku Ludwig Leist (1891-?). Z kolei Judenratowi powierzono funkcję samorządu. Judenrat znajdował się przy ulicy Grzybowskiej 26/28.

Getto w Warszawie było największym wyodrębnionym i zamkniętym skupiskiem ludności pochodzenia żydowskiego na ziemiach polskich, a także największym na terenie całej okupowanej Europy. Olbrzymia większość mieszkańców getta znalazła się w straszliwych warunkach materialno-bytowych. Przydział żywności na osobę wynosił około 180 kalorii dziennie. Do tego dochodziły jeszcze nieludzkie warunki sanitarne. Ludzie masowo umierali z głodu oraz na skutek szerzących się epidemii. Szacuje się, że do lata 1942 roku w warszawskim getcie z powodu głodu i chorób zmarło około stu tysięcy osób. W listopadzie 1940 roku na łamach jednego z podziemnych pism socjalistycznych pisano:

„Do nieskończonego łańcucha zbrodni i okrucieństw dokonywanych w naszym kraju, hitlerowski najeźdźca dodał nowe ogniwo: żywe ciało stolicy Polski pocięto hańbiącymi murami […] wyrwano narzędzia pracy z rąk tysięcy ludzi i zniszczono podstawy bytu. Czterysta tysięcy mężczyzn, kobiet starców i dzieci, należących do niewolników ostatniej kategorii, zamknięto na terenie nazwanym dzielnicą żydowską, skazano na wygłodzenie, zdano na łaskę i niełaskę zbirów z SS. Tak masowego bestialstwa nie zna historia.”

W chwili, gdy autor pisał powyższe słowa nie wiedział ku czemu tak naprawdę zmierzają naziści. Wiosną 1942 roku hitlerowskie władze przystąpiły bowiem do realizacji planu zagłady Żydów na terenie Generalnego Gubernatorstwa, uruchamiając kilka obozów koncentracyjnych, takich jak: Treblinka, Bełżec, Sobibor, rozbudowano także Majdanek. W dniu 22 lipca 1942 roku w dystrykcie warszawskim rozpoczęła się wielka akcja deportacji ludności żydowskiej do tychże obozów. Adam Czerniaków, nie chcąc stać się odpowiedzialnym za tragiczny los warszawskich Żydów, tego samego dnia popełnił samobójstwo. Zanim odebrał sobie życie, napisał do żony takie oto słowa: „Żądają ode mnie, bym własnymi rękoma zabijał dzieci mego narodu. Nie pozostaje mi nic innego, jak umrzeć.


Gmach Gminy Żydowskiej przy ulicy Grzybowskiej 26/28.
To tutaj 22 lipca 1942 roku samobójstwo popełnił Adam Czerniaków. 


Do warszawskiego getta w październiku 1940 roku wraz z matką i dziadkiem zostaje wysiedlony kilkunastoletni Mikhael Hernsteyn. Do tej pory Mika mieszkał na jednej ze stołecznych ulic w sąsiedztwie Polaków i innych Żydów. Żyło mu się tam całkiem dobrze. Chodził do szkoły, miał kolegów, z którymi naprawdę wiele go łączyło. Choć we wczesnym dzieciństwie stracił ojca, to jednak po jakimś czasie zdołał już przywyknąć do jego braku, zwłaszcza że u boku chłopca zawsze stał ukochany dziadek. W 1938 roku dziadek Miki zażyczył sobie uszycia płaszcza. Lecz nie był to taki zwyczajny płaszcz, jakich wiele. Oprócz tego, że był ogromny, to jeszcze w miarę upływu czasu dziadek Miki wyposażył go w niezliczoną liczbę kieszeni, w których z powodzeniem mógł ukrywać rozmaitości. Kiedy wybuchła wojna, a Mika został wyrzucony ze szkoły z powodu swojego żydowskiego pochodzenia, życie chłopca tak naprawdę legło w guzach. Nie wiedział jednak, że to dopiero początek, a to, co najgorsze jeszcze przed nim.

W getcie Mika nie może długo cieszyć się przebywaniem jedynie z najbliższą rodziną. Już wkrótce do drzwi ich mieszkania zapukają inni lokatorzy, których naziści również pozbawili dotychczasowego lokum. Tak więc chłopiec będzie musiał oddać swój pokój, a sam dzielić niewielkie pomieszczenie z matką. Jednak zanim to się stanie Mika przeżyje swoją pierwszą w życiu tragedię. Niemalże na jego oczach zostanie zastrzelony przez Niemca dziadek chłopca. Tuż przed śmiercią starszy mężczyzna zdoła jeszcze szeptem wymóc na ukochanym wnuku opiekę nad swoim niezwykłym płaszczem, z którym praktycznie się nie rozstawał od chwili, kiedy go dla niego uszyto. Ten płaszcz z wieloma kieszeniami odegra w życiu Miki naprawdę znaczącą rolę. Z powodu tego płaszcza żydowski chłopiec przeżyje zarówno chwile grozy, jak i radości, o ile w ogóle w warunkach getta można mówić o jakiejkolwiek radości. 

Po śmierci dziadka Mika zaczyna pracę nad pacynkami. Robi lalki, które potem ożywia i przy ich pomocy dostarcza ludziom rozrywki. Sztuki, które wystawia z biegiem czasu zaczynają przybierać znacznie poważniejszą formę, aniżeli tylko zwykłych przedstawień serwowanych ludziom, aby ci mogli zapomnieć o swoim dramatycznym położeniu. W którymś momencie dołącza do niego dziewczyna, która wraz z rodziną dzieli mieszkanie z Miką i jego matką. Pewnego dnia żydowski chłopiec przy pomocy jednej ze swoich pacynek ratuje życie przypadkowej kobiecie, którą akurat zatrzymali Niemcy. Od tej chwili Mika zwiąże swoją pracę artystyczną z nazistami. W życiu Żyda nastaną ogromne zmiany, a ich powodem będzie niemiecki żołnierz – Max Meierhauser. Co takiego zajdzie pomiędzy dorosłym mężczyzną a nastoletnim chłopcem, o czym obaj będą pamiętać już do końca swoich dni? Jaką rolę w tym wszystkim odegrają pacynki, które stworzył Mika? Czy Niemiec i Żyd przeżyją wojnę i kiedyś po latach spotkają się, aby już w innej rzeczywistości móc porozmawiać jak równy z równym?


Budowa murów getta warszawskiego na ulicy Świętokrzyskiej w sierpniu 1940 roku. 


Tematyka drugiej wojny światowej nie jest łatwa, szczególnie jeśli w grę wchodzi problem Holokaustu. Na tej płaszczyźnie zawsze ktoś jest ofiarą, a ktoś katem. Wydaje mi się, że trudno jest napisać powieść opartą na zagładzie Żydów, aby nie stanąć po którejkolwiek ze stron. Lalki z getta to powieść niesamowicie poruszająca, która choć składa się z dwóch historii, to jednak są one ze sobą bardzo mocno związane, zaś po latach łączą je losy członków rodzin Mikhaela Hernsteyna i Maxa Meierhausera. Większa część akcji powieści rozgrywa się w warszawskim getcie, a potem na Syberii.

Warszawskie getto Eva Weaver przedstawiła na tyle dokładnie, na ile jest to możliwe dla autora, który nie był naocznym świadkiem Holokaustu. Mika Hernsteyn to chłopiec niezwykle odważny, ponieważ czyny, których podejmuje się, mieszkając w murach getta, mogą kosztować go życie. Może też sprowadzić zagrożenie i śmierć na innych mieszkańców getta. Ponieważ chłopiec ma okazję opuszczać mury getta raz w tygodniu, widzi w jaki sposób żyją mieszkańcy aryjskiej części Warszawy. Kiedy przechodzi przez miasto, nie dostrzega łapanek, aresztowań, masowych ulicznych egzekucji, dlatego też wydaje mu się, że Polacy za murami getta żyją normalnie. Uważa, że egzystencja tych ludzi nie uległa zmianie. Buntuje się przeciwko temu. Według niego to ludność żydowska zamknięta „w klatce” każdego dnia doświadcza niesamowitego dramatu. Mika nie rozumie, dlaczego z części aryjskiej słychać dzwonki obracającej się karuzeli, podczas gdy w getcie naziści dokonują masowej zagłady, wywożąc Żydów do obozów koncentracyjnych na pewną śmierć. Ten chłopiec w pewnym sensie ma pretensje do Polaków, którzy nie chcą pomóc mieszkańcom getta i zachowują się tak, jak gdyby zupełnie nie obchodziło ich to, co dzieje się z ludnością żydowską, która przecież jeszcze nie tak dawno dzieliła z nimi tę samą kamienicę. Mika nie wie (a może nie chce wiedzieć?), że życie Polaków też nie jest łatwe. W pewnym stopniu u tego żydowskiego chłopca przejawia się swego rodzaju egoizm. Jest bezsilny wobec tego, czego jest świadkiem, więc zaczyna obwiniać innych, których przecież faszyści również mordują i wywożą do obozów koncentracyjnych. Pamiętajmy, że Mika ma tylko kilkanaście lat, więc jego psychika nie jest jeszcze na tyle dojrzała, aby móc zrozumieć pewne sprawy. Lecz z drugiej strony dojrzałości również nie można mu odmówić, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę czyny, których podejmuje się celem ratowania innych Żydów. Trudno zatem jednoznacznie ocenić postawę tego chłopca.



Dzieci warszawskiego getta.


To, czego dokonali faszyści podczas drugiej wojny światowej jest z gruntu złe i zasługuje na potępienie. Jednak nie można zapominać, że wśród tamtych Niemców byli i tacy, którym polityka Adolfa Hitlera ogromnie ciążyła. Kiedy na własne oczy zobaczyli, do czego tak naprawdę doprowadził ten żądny władzy dyktator, woleli stracić własne życie, aniżeli w tym uczestniczyć. Dlatego też, pisząc o drugiej wojnie światowej nie można generalizować wszystkich Niemców. Oczywiście to były jednostki, ale jednak były, jak na przykład nazista, który uratował życie żydowskiemu pianiście – Władysławowi Szpilmanowi, czy młody żołnierz Wermachtu, który odmówił wykonania egzekucji na Polakach, podpisując w ten sposób wyrok na samego siebie. Grób tego austriackiego żołnierza – Otto Schimeka – znajduje się na Podkarpaciu. Innym przykładem jest Otto-Julius Schimke – policjant, który nie zgodził się na wzięcie udziału w masakrze Żydów w Biłgoraju.

W Lalkach z getta może nie spotkamy aż tak heroicznego przykładu Niemca, ale na pewno w osobie Maxa Meierhausera odnajdziemy coś, co sprawi, że nie potępimy go tak do końca. Uważam, że dobrze się stało, iż Eva Weaver nie próbuje w swojej książce wybielać nazistów, lecz ukazuje ich jako ludzi, którzy czynili zło, ale z drugiej strony nie byli też pozbawieni ludzkich cech. Autorka pokazuje zatem w pewien sposób ludzką twarz wojny. Max Meierhauser to niemiecki oficer Wermachtu, który w swoim ojczystym kraju pozostawił rodzinę. Tęskni i martwi się, czy przypadkiem jego bliskim nie stała się żadna krzywda podczas bombardowań. Naprawdę trudno jest używać ciepłych słów względem faszystowskich Niemiec, kiedy w pamięci ma się ten przeogromny dramat milionów ludzkich istnień.


Głodujące żydowskie dzieci. 


Tak naprawdę nie można jednoznacznie ocenić bohaterów tej powieści. Zarówno Mika, jak i Max mają w sobie cechy dobre i złe. Zawsze jednak stajemy po stronie słabszych, a w tym przypadku jest nim Mika i jego rodzina. Jest to na pewno ocena stronnicza. Aby oddać sprawiedliwość trzeba również spojrzeć na Maxa i na to, czy ten żołnierz miał jakikolwiek wybór, jadąc do Polski w 1939 roku. Na pewno nie spodziewał się tego, co tutaj zastanie. Czy mógł odmówić wykonania rozkazu? Zapewne tak. Ale przecież był żołnierzem, a w wojsku rozkaz to świętość, nawet jeśli wiąże się to z zabijaniem niewinnych ludzi. W pewnym stopniu żołnierz to taka marionetka w rękach swoich przełożonych. To ktoś na kształt pacynki, która pomagała przetrwać nie tylko Mice, ale też Maksowi. Odnoszę wrażenie, że tytuł książki nie dotyczy jedynie lalek, dzięki którym Mika zabawiał wszystkich dookoła. Ten tytuł równie dobrze można odnieść właśnie do osoby Maxa Meierhausera, który w rękach Hitlera był właśnie taką bezwładną pacynką dopóki ten nie „włożył” go na swoją dłoń i nie wprowadził w ruch.

Lalki z getta to powieść, którą bez wątpienia warto przeczytać. Jest to historia bardzo smutna. Pomimo że większość bohaterów jest fikcyjna, to jednak w trakcie lektury trudno jest uznać te postacie jedynie za wymysł Autorki. Zarówno Max, jak i Mika to symbole tamtych tragicznych lat, których nie da się już wymazać z kart historii Europy i świata.


Wywiad z Evą Weaver do przeczytania tutaj










* Adam Czerniaków był inżynierem, działaczem oświatowym, gospodarczym i społecznym, jak również publicystą, autorem okolicznościowych wierszy pisanych w języku polskim. Był także komisarycznym prezesem Żydowskiej Gminy Wyznaniowej mieszczącej się w Warszawie, natomiast w latach 1939-1942 stał na czele Rady Starszych, która po jakimś czasie została przemianowana na Judenrat, czyli Radę Żydowską







20 komentarzy:

  1. Czytałam i miło wspominam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, książka jest naprawdę dobra. Bardzo mi się spodobał sam pomysł na fabułę. Przyznam jednak, że łezka mi poleciała przy czytaniu.

      Usuń
  2. To jeden z tematów, który wywołuje skrajne emocje. Tak naprawdę - z trudem czytam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja nie mam problemu z czytaniem książek, które poruszają problem Holokaustu czy generalnie dotyczą II wojny światowej. Nie mam problemu nawet wtedy, gdy chodzi o literaturę faktu, bo tutaj opowiedziana jest fikcyjna historia, choć pojawiają się też autentyczne postacie, jak Janusz Korczak. Czytam te książki od lat, choć ostatnio trochę mniej i muszę to zmienić. Kiedyś czytałam dużo więcej takiej literatury. I chociaż nie mam z nią problemów, to jednak zawsze łza mi się w oku kręci.

      Usuń
  3. Koniecznie muszę do niej zajrzeć

    OdpowiedzUsuń
  4. Nasza historia jest straszna. Mieszkam w małym miasteczku, które w starych kronikach, czy nawet w artykułach w tutejszych gazetach wymieniane jest jako miasteczko żydowskie. Po wojnie nie został tutaj ani jeden, chociaż ludzie starali się ich uchronić- w moim domu był jeden z nich ukrywany w piwnicy, pomimo że na piętrze mieszkali niemiecki oficer z rodziną. Lalki z getta to książka, która mnie fascynuje. I to bardzo., ale jednocześnie boje się jej czytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, historia Polski jest straszna. Mój dziadek wiele razy opowiadał mi o ukrywanych czy ukrywających się Żydach we wsi, w której mieszkał jako młody chłopak. Praktycznie od dziecka opowiadano mi o wojnie, więc teraz nie boję się sięgać po tego typu literaturę.

      Usuń
  5. Mnie ta książka ogromnie wzruszyła...

    OdpowiedzUsuń
  6. Czuję się bardzo zaciekawiona. Czasy drugiej wojny światowej są bardzo okrutne i naznaczone wielkim cierpieniem. Po książkę na pewno sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka jest naprawdę bardzo dobrze napisana. Jest to powieść, która przede wszystkim porusza i daje do myślenia. Polecam!

      Usuń
  7. Nie czytałam, za to u Ciebie zawsze robi wrażenie to jak myśli ubierasz w słowa i przedstawiasz czytelnikom w sprecyzowanej formie. Tak analityczne teksty zdarza mi się bardzo rzadko czytywać na blogach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że właśnie w ten sposób odbierasz moje teksty, ponieważ moim zamiarem nie jest pisanie recenzji, tylko pisanie o książkach. To dwie różne płaszczyzny, bo pisząc recenzję automatycznie książkę oceniamy, natomiast kiedy piszemy o książkach, wówczas danej pozycji nie poddajemy ocenie. Ja zawsze podkreślam, że nie jestem recenzentem i nie chcę, żeby mnie z nim kojarzono. Jestem przede wszystkim czytelnikiem. Poza tym, staram się tak dobierać swój kanon lektur, żeby potem móc o danej książce napisać coś naprawdę ciekawego. :-) A jeśli chodzi o "Lalki z getta", to oczywiście polecam. :-)

      Usuń
    2. Ja, kiedy mówię: "piszę o książkach" to zawsze mam na myśli, że piszę o tym co w książce dostrzegłam, ale i jak ją odebrałam. Oceniam ją subiektywnie. U Ciebie ma to zupełnie odmienną płaszczyznę :)

      Usuń
    3. Bo ja staram się książkę analizować. Lubię doszukiwać się drugiego dna; lubię analizować postępowanie bohaterów; lubię zadawać pytania typu "co by było, gdyby?..." itp. To jest niesamowita frajda, kiedy człowiek tak rozbiera fabułę i bohaterów na czynniki pierwsze. Istnieje tylko ryzyko, że zdradzi się za dużo szczegółów. :-)

      Usuń
  8. Czytałam już kilka opinii na temat tej książki i przyznam się szczerze, że nie jestem do końca do niej przekonana. Nadal się waham czy po nią sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja nie kieruję się opiniami zamieszczonymi w Internecie. Sama dobieram sobie lektury do czytania, natomiast blogowe opinie bardzo czesto mnie zawodziły, więc zrezygnowałam z sugerowania się nimi. Dlatego najlepiej będzie jak sama zdecydujesz czy chcesz przeczytać "Lalki z getta". Jeśli ta tematyka nie jest Ci bliska, to może nie warto po nią sięgać pod wpływem recenzji. :-)

      Usuń
  9. Powiem szczerze (a raczej napiszę), że czytałam ten wpis z szeroko otwartymi oczami. Nigdy nie byłam dobra z historii, w szkole niemal jej nienawidziłam, ale to głównie przez to, w jaki sposób mi ją przedstawiano. Takie powieści, jak ta, mimo że pokazują historię fikcyjnych bohaterów, doskonale potrafią ukazać młodemu człowiekowi atmosferę przeszłości. Ja sama, kiedy czytałam książki o ludziach, szczególnie młodych podczas wojny, byłam poruszona do reszty. Nie wiem, czy miałabym w sobie tyle siły, co bohaterowie, o których czytywałam... Dlatego historia Miki bardzo mnie zainteresowała. Przyznaję, rzadko czytuję powieści o zabarwieniu historycznym, ale wiem, że obok niektórych trudno jest przejść obojętnie. :) Bardzo zachęciłaś mnie swoim wpisem.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoła generalnie zniechęca do wielu rzeczy. Są nauczyciele, którzy naprawdę nie powinni tam się znaleźć. Wiem, bo sama uczę, więc znam tę sprawę, jak gdyby od kulis. Mogę zrozumieć Twoją nięchęć do historii, bo ja też nie miałam szczęścia do nauczycieli od historii i dopiero po maturze zaczęłam interesować się historią na poważnie, a to dlatego, że sama decydowałam o tym, co mam czytać i jakie fakty zapamiętywać. Natomiast jeśli chodzi o czasy II wojny światowej, to zawsze mnie ten temat interesował. Myślę, że jesteśmy tym ludziom winni pamięć, a takie książki są najlepszym dowoden na to, że nie zapominamy o tych, którzy poświęcili wtedy życie w bardzo okrutny sposób. "Lalki z getta" polecam, jeśli powieść Cię zainteresowała. Nie jest to łatwa lektura, ale naprawdę warto ją przeczytać.

      Również pozdrawiam! :-)

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.