Motto bloga

„Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem; miłości dodaje skrzydeł, a trudowi ujmuje ciężaru; w martwotę domu wprowadza życie, a życiu nadaje sens.”
Kornel Makuszyński

wtorek, 19 sierpnia 2014

Jakub Krzysztof Nowak – „Pan Zmierzchów”





Recenzja przedpremierowa








Wydawnictwo: NOVAE RES
Gdynia 2014




Epoka mrocznego średniowiecza to okres, który bardzo często pojawia się nie tylko w polskiej literaturze historycznej, ale też światowej. O średniowieczu można powiedzieć, że jest ono doskonałym materiałem dla pisarzy, ponieważ zwyczaje wówczas panujące pozwalają współczesnym autorom puścić wodze fantazji i stworzyć opowieść, która porwie czytelnika zarówno pod względem historycznym, jak również fantastycznym. Każdy, komu nie jest obcy tamten okres dziejów Polski – czy nawet świata – wie, że epokę średniowiecza charakteryzowała cała gama rozmaitych guseł i zabobonów z domieszką wierzeń chrześcijańskich, które nie zawsze miały swoje potwierdzenie w autentyczności wiary katolickiej. Pomimo że książę Mieszko I wprowadził w Polsce chrześcijaństwo, przyjmując chrzest w 966 roku, to jednak ówczesnemu społeczeństwu trudno było pozbyć się pogańskich wierzeń, w klimacie których wychowywane było od pokoleń. Różnego rodzaju bóstwa odpowiedzialne za poszczególne dziedziny życia, jeszcze długo tkwiły w świadomości ludzi, zanim pożegnano się z nimi ostatecznie. Dla pogaństwa dogodnym podłożem jego rozwoju było każde załamanie się władzy w ówczesnej Polsce. To od panującego akurat władcy w dużej mierze zależało, w co lub w kogo tak naprawdę będą wierzyć jego poddani.

Po śmierci Bolesława I Chrobrego 17 czerwca 1025 roku, prawowitym władcą Polski został jego drugi w kolejności syn – Mieszko II Lambert, pomimo że Bolesław posiadał również starszego syna zwanego Bezprymem (986 lub 987-1032). Niemniej, ojciec osadził swojego pierworodnego w klasztorze kamedułów niedaleko Rawenny. Był jeszcze najmłodszy syn Bolesława I Chrobrego – Otto Bolesławowic (1000-1033), lecz ten nie stanowił niebezpieczeństwa dla nowego władcy. Nas w tym momencie najbardziej będzie interesować sytuacja w Polsce w pierwszej połowie lat 30. XI wieku, czyli już u schyłku życia Mieszka II Lamberta, gdyż to właśnie ten czas stanowi tło historyczne najnowszej powieści Jakuba Krzysztofa Nowaka zatytułowanej Pan Zmierzchów.  

Ważne, aby pamiętać, iż pomimo doraźnych sukcesów polityczno-militarnych Mieszka II, nad Polską i tak zawisło niebezpieczeństwo. Otóż, o udział w rządach upomniał się nagle wspomniany wyżej Bezprym, który już wcześniej porzucił życie zakonne, uzyskując poparcie najmłodszego syna Bolesława I Chrobrego – Ottona. Pomimo że Mieszko II zdołał wygnać braci z kraju, to jednak w żadnej mierze nie poprawiło to ani jego położenia, ani też położenia Polski, gdyż Bezprym i Otto weszli w porozumienie zarówno z cesarstwem, jak i z Rusią. W roku 1031 doszło zatem do dwustronnego ataku na Polskę, natomiast po nieudanej próbie oporu przeciw cesarzowi – Konradowi II (ok. 990-1039) – Mieszko II uciekł do poróżnionego z cesarzem czeskiego księcia – Udalryka (?-1034). Z kolei od strony Rusi do Polski wkroczyli bracia Mieszka II. W konsekwencji Bezprym objął rządy, zaś celem uzyskania poparcia ze strony cesarstwa, odesłał poprzez żonę polskiego władcy – Rychezę Lotaryńską (ok. 993-1063) – polskie insygnia koronacyjne, które tym sposobem trafiły na dwór Konrada II. Niestety (a może na szczęście?), Bezprym bardzo szybko padł ofiarą zamachu, który pozwolił Mieszkowi II wrócić do kraju.

Mieszko II Lambert (990-1034)
Wydarzenia z roku 1031 sprawiły, że Polska poniosła ogromne straty terytorialne, a sytuacja Mieszka II nie należała do najłatwiejszych. Jeszcze w 1032 roku musiał on stawić się przed oblicze cesarskie w Merseburgu i zaakceptować podyktowane mu tam warunki. Cesarz podzielił Polskę pomiędzy Mieszka II oraz jego brata – Ottona Bolesławowica, a ponadto najprawdopodobniej wykroił odrębną dzielnicę nieznanemu bliżej Dytrykowi, który był bratankiem Bolesława I Chrobrego. Rychła śmierć Ottona, na którego życie targnął się jego własny giermek (a może także usunięcie Dytryka?), na krótko umożliwiły Mieszkowi II zjednoczenie kraju. Niestety, już w 1034 roku polski władca również pożegnał się z życiem. Jego śmierć była nagła i niespodziewana, lecz naturalna, do której raczej nie przyczyniły się osoby trzecie. Tak więc swojemu następcy Mieszko II zostawił Polskę osłabioną i okrojoną terytorialnie.  

Powyższe informacje, to jedynie tło historyczne niniejszej książki. Pan Zmierzchów w żadnym razie nie jest powieścią traktującą o osobie Mieszka II Lamberta. Polski władca odgrywa w niej jedynie epizod, a potem znika i pojawia się już tylko na ustach bohaterów książki. Niemniej jednak, Mieszko II ma tutaj naprawdę ważną rolę do odegrania, pomimo że nie jest on główną postacią. Czytelnik natomiast jest prowadzony przez Autora krętymi i niesamowicie mrocznymi ścieżkami epoki polskiego średniowiecza, na których to ścieżkach tak naprawdę wszystko jest możliwe. Pojawiają się tutaj, jak gdyby dwa równoległe światy. Jeden to ten realny, zaś drugi to rzeczywistość wręcz z piekła rodem. Czasami wydaje się nawet, że nie rozdziela ich żadna granica. One uzupełniają się wzajemnie i nic nie może wydarzyć się bez działania któregokolwiek z nich.

Głównym bohaterem Pana Zmierzchów jest tajemniczy łucznik, który bynajmniej nie jest polską wersją angielskiego Robin Hooda. Nasz łucznik o imieniu Nielub ma do wykonania zupełnie inne zadanie niż ten, którego znamy z innych książek czy filmów, choć i jeden, i drugi jest doskonały w swoim fachu. Pochodzenie powieściowego Nieluba jest naprawdę niezwykle tajemnicze. W miarę jak go poznajemy, uświadamiamy sobie, że jest to postać, która tak naprawdę łączy w sobie dwie wspomniane wyżej rzeczywistości. Niezwykła moc, którą posiada Nielub wypływa ze świata jego starożytnych przodków. Z jednej strony mężczyzna ma do wykonania zadanie zlecone mu bezpośrednio przez Mieszka II, zaś z drugiej musi wypełnić swoje przeznaczenie, czego oczekują od niego przedstawiciele plemienia Wilków, które niegdyś go przygarnęło i wychowało jak swojego. Aby tego dokonać, Nielub musi stawić czoła ogromnej ilości niebezpieczeństw, które czyhają na niego niemalże na każdym kroku. Musi pokonać zjawy zamieszkujące zupełnie inną rzeczywistość niż ta, w której się wychował. Jak sobie z tym poradzi? Czy będzie miał w sobie na tyle siły, aby móc doprowadzić sprawę do końca? Czy znajdzie się ktoś, kto będzie w stanie mu pomóc? A może u kresu tej drogi czeka go już tylko śmierć?

Przyznam szczerze, że sięgając po Pana Zmierzchów nie spodziewałam się, że będzie mi dane przeczytać powieść, która tak bardzo będzie odbiegać od schematu powieści historycznych, jakie możemy czytać obecnie. Jak wiemy, na polskim rynku wydawniczym pojawia się ostatnio mnóstwo zbeletryzowanych biografii wszelkiej maści monarchów. Natomiast tutaj mamy do czynienia ze zgoła czymś innym. Jakub Krzysztof Nowak wykazał się niesamowitą inwencją twórczą. Autor stworzył powieść, która przykuwa uwagę nie tylko oryginalną fabułą, ale przede wszystkim językiem, jakiego w niej użył. Nie sądziłam, że dzisiaj można jeszcze napisać książkę, która stylem może być tak bardzo zbliżona do twórczości chociażby takich klasyków, jak Karol Bunsch (1898-1987), czy nawet Józef Ignacy Kraszewski (1812-1887). Taki styl znacząco podnosi walor powieści i sprawia, że czytelnik czuje, jak gdyby był częścią rzeczywistości opisanej w książce. Tego rodzaju zabieg znacznie bardziej przybliża nam epokę średniowiecza, pozwalając prawie namacalne odczuć jej klimat. Autor nie zapomniał też o współczesnych młodych czytelnikach, których do książki może przyciągnąć fakt, iż zawiera ona elementy literatury wampirycznej.

Historia, którą poznajemy w książce Jakuba Krzysztofa Nowaka, to opowieść stricte fikcyjna, pomimo że pojawia się w niej postać Mieszka II Lamberta, czy chociażby osoba Miecława (?-1047), który był cześnikiem króla, a swoje rządy sprawował na Mazowszu. Praktycznie cała fabuła oparta jest na ówczesnych pogańskich wierzeniach, a także walkach plemiennych charakterystycznych dla tamtego okresu. Ponadto mamy również do czynienia z niezwykłym plemieniem dzikich kobiet, którego przedstawicielka wysuwa się tutaj na pierwszy plan. Nie brak także scen batalistycznych, podczas których „słyszy się” szczęk oręża. Pojawia się też bezwzględna walka o władzę. Z kolei to wszystko owiane jest magią, która z jednej strony może zniszczyć, zaś z drugiej pomóc na tyle skutecznie, aby móc zachować życie i w konsekwencji osiągnąć zamierzony cel.

Moim zdaniem Autor doskonale połączył prawdę historyczną z fikcją literacką. Pomieszał też nieco gatunki, a to spowodowało, że książka może trafić do znacznie szerszej grupy czytelników, niż tylko do miłośników historii.




 Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu









10 komentarzy:

  1. Nie wiem, jakim sposobem zdobędę tę książkę, ale zrobię to na pewno!
    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już niedługo będzie w sprzedaży, więc myślę, że dasz radę zdobyć bez problemu. :-)

      Usuń
  2. Inrygująca pozycja. Na kiedy przewidziana jest premiera?

    OdpowiedzUsuń
  3. Interesuję się epoką średniowiecza, więc myślę, że połączenie fikcji literackiej z wydarzeniami historycznymi z tego właśnie okresu bardzo mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym przypadku naprawdę świetnie to wyszło. Zresztą, żadna powieść historyczna nigdy nie jest do końca oparta na faktach. Tam zawsze wkradnie się jakaś fikcja, którą tworzy autor celem zapełnienia np. luk w przekazach historycznych. :-)

      Usuń
  4. Książka z pewnością była ciekawa, co można potwierdzić po Twojej recenzji. Sama lubuję się w podobnych klimatach, w literackiej historii, jak czasami prześmiewczo nazywam ten "gatunek". :) Chociaż przyznam, że stanowczo bardziej interesują mnie jeszcze bardziej odległe czasy, wręcz prehistoryczne. W każdym razie opowiadanie o Nielubie z pewnością wymaga sięgnięcia. Zobaczymy, co z tego wyjdzie u mnie.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że dla mnie to właśnie średniowiecze jest tą epoką, o której najbardziej lubię czytać. Jeśli pojawia się na rynku wydawniczym powieść z akcją osadzoną w średniowieczu, to po prostu biorę ją w ciemno. A jak już wiem, że będzie o Piastach, to moja euforia sięga zenitu. :-) A tak poważnie, to książkę polecam, pomimo że lubisz bardziej odległe czasy. :-) Uściski!

      Usuń
  5. A niech mnie! Musze pamiętać i rozejrzeć się koniecznie za ta książką, bo widzę, że to coś dla mnie :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już niedługo będzie na jej temat więcej informacji, bo premiera coraz bliżej. Mnie się bardzo podobała. Lubię takie średniowieczne klimaty i sięgam po nie w ciemno. :-) Uściski! :-)

      Usuń