Motto bloga

„Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem; miłości dodaje skrzydeł, a trudowi ujmuje ciężaru; w martwotę domu wprowadza życie, a życiu nadaje sens.”
Kornel Makuszyński

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Charlotte Link – „Obserwator”














Wydawnictwo: SONIA DRAGA
Katowice 2012
Tytuł oryginału: Der Beobachter
Przekład: Anna Makowiecka-Siudut




Każdego dnia mijamy na ulicy dziesiątki rozmaitych osób. Tak naprawdę nie wiemy kim one są. Podążając codziennie tą samą drogą – czy to do szkoły, na uczelnię, czy do pracy – widzimy te same twarze. Ci ludzie podobnie, jak my, również gdzieś się speszą i dokądś zmierzają. Zazwyczaj patrzymy na nich obojętnie, bez żadnych emocji, natomiast reagujemy przeważnie tylko wtedy, gdy spotkamy kogoś znajomego. Ale czy z drugiej strony też tak to wygląda? Czy dla tych wszystkich ludzi, którzy mijają nas na ulicy także jesteśmy kimś zupełnie nieznanym? Możliwe, że nie. Być może wśród tych osób jest ktoś, kto specjalnie wychodzi z domu o danej porze, aby natknąć się na nas, a potem podążyć naszym tropem. Niekoniecznie musi to być psychopata, który zamierza zrobić nam krzywdę. Może to być osoba, która tak naprawdę nie ma nic szczególnego do roboty i kierowana zwyczajną nudą wychodzi co rano z domu, aby przyglądać się innym na ulicy i kreować w swojej wyobraźni ich życie. Podobnie rzecz może przedstawiać się w przypadku obserwacji ludzkich domów/mieszkań. Czasami ktoś obsesyjnie pragnie usuwać się z własnego lokum, ponieważ ci, z którymi je dzieli, nie są w stanie go zrozumieć. Lepiej więc zejść im z drogi i nie narażać się na przykre docinki z ich strony. Wtedy bardzo łatwo jest popaść w swego rodzaju wręcz chorobliwe „badanie” życia sąsiadów czy innych osób, które niekoniecznie muszą zwracać uwagę na swojego obserwatora. A zatem podejdźmy do okna i zobaczmy czy przypadkiem nikt uporczywie nie wpatruje się w nasz dom lub okna naszego mieszkania.

Oczywiście moje powyższe rozważania są czysto hipotetyczne, ale przecież wszelkiego rodzaju przestępstwa zazwyczaj zaczynają się od obserwacji swojej potencjalnej ofiary. Policja bardzo często alarmuje, aby ludzie zwracali uwagę na takie szczegóły, jak notoryczne i pozornie bezcelowe spacery nieznanych nam osób po ulicy, na której mieszkamy. Bo przecież w momencie dokonania ewentualnego przestępstwa, liczy się każdy świadek i każdy człowiek, który choćby tylko przypadkowo coś zauważył.

Southend to miasto leżące w południowo-wschodniej Anglii w hrabstwie ceremonialnym Essex nad estuarium Tamizy. Miejscowość znajduje się jakieś sześćdziesiąt pięć kilometrów od centrum Londynu. To właśnie tam w dzielnicy Thorpe Bay mieszka niejaki Samson Segal. Mężczyzna jest już po trzydziestce, ale praktycznie niczego jeszcze w życiu nie osiągnął. Mieszka pod jednym dachem z bratem i jego żoną, która wciąż ma do szwagra o coś pretensje. Samson był bardzo mocno związany uczuciowo ze swoją matką, która umierając zostawiła mu połowę domu. Jej śmierć odcisnęła na Samsonie swoje piętno. Segal jakoś nie kwapi się do poproszenia brata o spłatę połowy domu, aby tym samym mógł wyprowadzić się z niego i rozpocząć samodzielne życie. Może jest mu tak wygodnie, bo przecież właśnie stracił pracę, więc z czego niby miałby się utrzymywać?

Samson Segal generalnie uważany jest za życiowego nieudacznika. Nigdy w życiu nie był związany z żadną kobietą, ale to wcale nie oznacza, że tego nie chce. Wręcz przeciwnie. Samson z całych sił pragnie kochać i być kochanym. Chce założyć rodzinę, mieć dzieci i egzystować tak, jak większość normalnych ludzi. Niestety, na tym polu wciąż ponosi klęskę, bo kobiety, z którymi dąży do bliższej znajomości, zupełnie nie zwracają na niego uwagi. Ignorują go i bardzo szybko zapominają, że ktoś taki, jak Samson Segal w ogóle istnieje. Wyobraźmy sobie zatem, co ten mężczyzna może czuć. Jest wyobcowany i nawet przez najbliższą rodzinę traktowany jest jak piąte koło u wozu. Wydaje się, że jedyną przyjazną duszą jest dla niego Bartek – Polak, który przyjechał do Anglii, aby ułożyć sobie życie z dala od kraju, w którym nie widział perspektyw dla własnego rozwoju. To właśnie Bartek wspiera Samsona wtedy, kiedy jest z nim naprawdę kiepsko. Ale czy tak będzie zawsze? Czy ich przyjaźń będzie mieć szansę na przetrwanie, kiedy będzie naprawdę źle, a Samson znajdzie się w sytuacji bez wyjścia?



Panorama Southend
fot. Terry Joyce


Nieudane życie osobiste i zawodowe Samsona to jeszcze nie wszystko. Aby jakoś tę monotonię życia sobie urozmaicić, nasz bohater rozwija w sobie pewne niecodzienne hobby. Otóż Segal obserwuje sąsiadów, a swoje spostrzeżenia skrzętnie notuje na dysku komputera. W folderach zapisuje każdą – choćby nawet najmniejszą – informację o życiu tych, których podgląda. Jest to dość osobliwe hobby, które może też wydawać się wręcz obrzydliwe, bo przecież Samson wchodzi w najbardziej intymne życiowe kwestie swoich sąsiadów, którzy tak naprawdę nie mają o niczym pojęcia. Ci ludzie egzystują sobie w spokoju, nie wiedząc, że gdzieś za oknem czai się ktoś, kto przez calutki Boży dzień gapi się na ich dom i podąża za nimi krok w krok. Samson Segal jakoś tak szczególnie upodobał sobie jedną rodzinę. To Gillian i Thomas Wardowie. Segala znacznie bardziej interesuje Gillan, która budzi w nim fascynację. Wygląda na to, że facet zwyczajnie się zakochał, ale kobieta jest nieosiągalna z uwagi na posiadanie męża. Czy mężczyzna będzie próbował ją zdobyć pomimo bariery w postaci osoby Thomasa Warda? A może jego uczucie pozostanie już na zawsze platoniczne? Jak sobie z tym poradzi ktoś, kto zawsze miał pod górkę?

A teraz z Southend przenieśmy się do Londynu, gdzie mieszka Carla Roberts. Kobieta nie jest już młoda, bo przekroczyła sześćdziesiątkę. Jedyną jej rodziną jest zamężna córka, która jakoś niespecjalnie interesuje się matką. Carla mieszka sama, więc nie dziwi fakt, że w pustym mieszkaniu czuje się bardzo samotna. Przyjaciół również nie posiada, a jedyne, co jej naprawdę wychodzi, to użalanie się nad własnym losem. Pewnego dnia Carla Roberts zostaje brutalnie zamordowana we własnym mieszkaniu. Dlaczego? Komu kobieta mogła się narazić aż do tego stopnia, żeby chciał ją zabić? Może ta jej niepozorność to tylko zwykła przykrywka dla jej prawdziwego życia? Nie wiadomo. Jej gwałtowną i brutalną śmiercią wstrząśnięci są nie tylko ci, którzy Carlę znali, ale nawet policja, która powinna być przyzwyczajona do tego typu sytuacji.

Z kolei w Tunbridge mieszka Anne Westley. Jest emerytowaną lekarką i podobnie jak Carla Roberts mieszka sama na zupełnym pustkowiu, gdzie do towarzystwa ma jedynie las. Któregoś dnia Anne decyduje się na sprzedaż domu, lecz do transakcji nie dochodzi, ponieważ ona również traci życie w dramatycznych okolicznościach. Kto zatem w bestialski sposób morduje starsze kobiety? Jaki jest tego powód? Czy Carla i Anne miały ze sobą coś wspólnego? Znały się przed śmiercią? Dlaczego zostały zamordowane?

Oczywiście sprawę bada policja, ale jakoś nie bardzo potrafi wpaść na trop mordercy. Wszystko jeszcze bardziej gmatwa się, kiedy pewnego wieczoru Gillian Ward znajduje w domu ciało swojego męża. On również został brutalnie zamordowany, a jedynie cud uratował przed śmiercią córkę Gillan – Becky. Co się dzieje? Dlaczego giną ludzie? Czy te trzy morderstwa rzeczywiście mają coś ze sobą wspólnego, czy może jest to zwykły przypadek? Wydaje się, że wszystko zmierza do ujęcia sprawcy, kiedy policja zaczyna przypuszczać, że właśnie dokonała spektakularnego odkrycia. Za morderstwami z pewnością stoi… No właśnie kto taki? O tym dowiecie się już z książki. Tylko czy policjanci naprawdę mają rację, typując potencjalnego mordercę?


Thorpe Bay
fot. William "Willy" 

Charlotte Link – jedna z moich ulubionych pisarek od kryminałów i thrillerów, a nawet od powieści obyczajowych (Dom sióstr) – znów mnie nie zawiodła. Wiem, że niektórzy oceniają Obserwatora jako powieść, która nie porywa i jest zwyczajnie kiepska, ale w moim odczuciu jest to fenomenalny thriller. Jeśli czytaliście Przerwane milczenie, to spieszę donieść, że Obserwator napisany jest w podobnym klimacie. Tym razem jednak akcja powieści nie rozgrywa się w hrabstwie Yorkshire – krainie sióstr Brontë, lecz poruszamy się po Londynie i jego okolicach. Wędrujemy również do hrabstwa Kent.

Książka trzyma w napięciu do ostatniej strony i to, co wydaje się być oczywiste, wcale takim nie jest. Autorka poruszyła tutaj dwa zasadnicze problemy społeczne. Jednym z nich jest pedofilia, zaś drugi to przemoc w rodzinie i brak odwagi, aby temu zaradzić. Pomijam już fakt wyobcowania ze społeczeństwa z uwagi na swego rodzaju niedostosowanie się do reguł, jakie w nim panują. Mam na myśli osobę Samsona Segala. Jak już wspomniałam, mężczyzna jest w pewnym sensie ułomny psychicznie i z tego też powodu nie jest akceptowany przez otoczenie. Jeśli chodzi o pedofilię, to zjawisko również traktowane jest z przymrożeniem oka przez tych, którzy powinni chronić dziecko, a tego w żadnym wypadku nie robią. Dbają jedynie o własne sprawy i troszczą się o to, aby to im było dobrze. Mamy także klasyczny przykład kobiety maltretowanej przez męża, która żyje w ciągłym strachu i wypiera się problemu przed otoczeniem, bojąc się zemsty zwyrodniałego i wpływowego małżonka, ale też w jakimś stopniu obawia się braku zrozumienia ze strony środowiska, w którym egzystuje. A do tego wszystkiego dochodzi jeszcze wstyd, więc ofiara wciąż czuje się winna, a przecież to jej oprawca powinien ponieść karę.

Bardzo wyraźnie nakreślony jest również problem wychowawczy. Chodzi o relacje panujące pomiędzy rodzicami a ich dziećmi. W jednym przypadku mamy matkę obojętną na krzywdę swojego dziecka, zaś w drugim spotykamy dziecko, które stale wykłóca się o swoje racje, pomimo że matka o nie dba i nie chce, aby stała mu się choćby najmniejsza krzywda.

Myślę, że zamiarem Charlotte Link wcale nie jest zwrócenie uwagi na kwestię kryminalną. Przeczytałam już kilka jej książek i dochodzę do wniosku, że zbrodnia, którą Autorka wplata w fabułę swoich powieści, jest czymś na kształt urozmaicenia. Uważam, że Charlotte Link pragnie uderzyć w sumienie czytelnika i dlatego w jej powieściach jest tak dużo psychologii i problemów społecznych, na które nie zwracamy uwagi albo jedynie o nich dyskutujemy, zaś mało kiedy podejmujemy działania, aby im zapobiec lub pomóc ofiarom.

Tym razem Charlotte Link wprowadza też niezwykle istotny i w pewnym sensie piękny wątek miłosny. Oczywiście nic nie jest tutaj proste, ponieważ okoliczności, w jakich przychodzi rozwijać się uczuciu są niesamowicie dramatyczne. Na pewno niektórzy czytelnicy będą negatywnie oceniać bohaterkę, która weszła w romans z mężczyzną. Zapewne będą mieć w jakimś stopniu rację. Lecz z drugiej strony tragedia, jaką nasza bohaterka przeżyła, na pewno wiele ją nauczyła i pozwoliła na przetasowanie własnych priorytetów.

Wybór tej powieści jako lektury do przeczytania pozostawiam czytelnikom. Ze swej strony mogę tylko stwierdzić, że w mojej ocenie jest to książka naprawdę godna uwagi. Tym razem mamy do czynienia z doskonałym thrillerem, który istotnie dostarcza szeregu emocji, zaś u nieco wrażliwszych czytelników może nawet wywołać smutek z powodu Samsona Segala. Bo takie odrzucenie i poniżanie drugiego człowieka przez społeczeństwo może przyprawić o przygnębienie. Lecz z drugiej strony zakończenie tej historii daje nadzieję, że jednak nie wszystko stracone, a tak naprawdę wiele zależy od tych, których spotykamy na swojej drodze. Ważne, żeby otaczać się właściwymi ludźmi, bo to od nich w dużej mierze będzie zależeć, w jaki sposób potoczy się dalej nasze życie.






8 komentarzy:

  1. Ha! Mnie też nieco wystraszyły opinie innych czytelników - bardzo sobie cenię prozę Link i byłoby mi zwyczajnie przykro, gdyby ta, dość nielubiana książka, okazała się również w moim odczuciu słabsza. A tak, dzięki Tobie wiem, że jednak ma szansę przypaść mi do gustu jak pozostałe:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie to niezbyt dobrze o mnie świadczy jako o czytelniku, ale ja już jestem na takim etapie, jeśli chodzi o książki Ch. Link, że biorę je w ciemno. Mnie "Obserwator" w niczym nie zawiódł, naprawdę. A wręcz przeciwnie, czytałam jednym tchem i było mi żal, kiedy skończyłam. Możliwe, że Segal niektórych denerwuje, bo nie jest on zbyt rozgarniętym bohaterem, ale przecież sympatia do postaci lub jej brak nie jest miernikiem jakości książki. Wiele osób w ten sposób do tego podchodzi. Jak im się nie podoba bohater, to od razu kwalifikują powieść jako złą. Mam nadzieję, że się nie zawiedziesz i książka naprawdę Ci się spodoba. :-)

      Usuń
  2. Z chęcią bym sięgnęła po tę powieść, tym bardziej, że jeszcze nie miałam okazji spotkać się z twórczością pani Link! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To życzę Ci, żebyś wkrótce trafiła na "Obserwatora". Miłej lektury! :-)

      Usuń
  3. A ja tak średnio przepadam za stylem autorki, chciałam dać jeszcze jedną szansę i właśnie przeczytać ten tytuł, ale sama nie wiem - jeszcze będę myśleć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Styl autorki niekoniecznie musi być adekwatny do przekładu z niemieckiego. No chyba, że próbowałaś w oryginale czytać i nie spodobało się. Wiesz, tłumacz to taki drugi autor i czasami przekład niszczy wartość oryginału. :-)

      Usuń
  4. Bardzo ciekawa fabuła. I ten wątek o śledzeniu i obserwacji, naprawdę przerażający. Nie znam twórczości autorki, ale ten tytuł będę mieć na uwadze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, cieszę się, że Cię zainteresowałam. Mam nadzieję, że się nie rozczarujesz i reklamacji nie będzie. :-D

      Usuń