Motto bloga

„Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem; miłości dodaje skrzydeł, a trudowi ujmuje ciężaru; w martwotę domu wprowadza życie, a życiu nadaje sens.”
Kornel Makuszyński

środa, 5 czerwca 2013

Mariola Pryzwan – „Anna German o sobie”








Wydawnictwo: MG
Warszawa 2012



Są tacy ludzie, którzy na zawsze pozostaną w sercach nie tylko swoich bliskich, ale także tych, na których ich talent czy nieprzeciętna osobowość wywarły niezapomniane wrażenie. Bez wątpienia taką właśnie osobą była Anna German. W latach 60. i 70. XX wieku, kiedy święciła triumfy jako wybitna piosenkarka garnęły się do niej tłumy. Ludzie słali do niej wzruszające listy, w których opisywali nie tylko swoje życiowe doświadczenia, ale przede wszystkim dzielili się z nią emocjami, jakich dostarczała im jej muzyka i anielski głos. Wielu fanom Anny German jej piosenki pozwalały przetrwać najbardziej dramatyczne chwile ich życia. Przywracały nadzieję i wiarę oraz dodawały sił do dalszego zmagania się z trudami życia codziennego.

Pomimo upływu lat Anna German wciąż żyje w sercach wielu ludzi. Myślę, że wśród nich jest bardzo liczna grupa tych, którzy nie zaliczają się do jej pokolenia, a muzykę i nieziemski głos „Białego Anioła” znają już tylko z materiałów archiwalnych, które po niej pozostały.

Kiedy w 1982 roku Anna German zmarła po ciężkiej chorobie, byłam bardzo małą dziewczynką i nie w głowie było mi zastanawianie się nad fenomenem artystki. Potem, w miarę upływu lat, to nazwisko – mówiąc kolokwialnie – obijało mi się o uszy, ale jej muzyka nie mieściła się w kręgu moich zainteresowań. Wiadomo, różnica pokoleń, gustów i oczywiście czasów, w jakich obydwie żyłyśmy. Tak sobie myślę, że chyba nie jestem odosobniona w postrzeganiu osoby Anny German. Zapewne jest w Polsce mnóstwo osób podobnych do mnie, dla których ta postać przez wiele lat była obca. Jeszcze do nie dawna o Annie German wiedziałam tylko tyle, ile udało mi się wyczytać z Encyklopedii.

Wszystko zmieniło się po obejrzeniu serialu, który nie tak dawno był emitowany w TVP1 – Anna German. Tajemnica Białego Anioła – gdzie w postać Anny German wcieliła się Joanna Moro. Ten biograficzny serial produkcji rosyjskiej powstał we współpracy z Polską, Ukrainą i Chorwacją. Choć są tacy, którzy twierdzą, że zawiera szereg przekłamań, to jednak uważam, iż mimo wszystko kreuje on piękną i wzruszającą historię równie pięknej i utalentowanej kobiety. Moim zdaniem bardzo dobrze się stało, że ktoś odważył się na jej pokazanie szerszemu gronu odbiorców. Zapewne dla jednych była do sentymentalna podróż do przeszłości, natomiast dla innych niezapomniane pierwsze spotkanie z Anną German.

Nie ukrywam, że to właśnie ten serial sprawił, iż obudziła się we mnie chęć poznania Anny German nieco bliżej. I tak oto natrafiłam na publikację biograficzną Marioli Pryzwan. Prawdę powiedziawszy książka może być traktowana jako swoista autobiografia samej artystki, ponieważ zawiera ona wycinki jej listów pisanych do przyjaciół, fragmenty wywiadów, a także szereg czarno-białych zdjęć pochodzących z rodzinnego archiwum piosenkarki. Czytelnik poznaje Annę German jako osobę niezwykle skromną, która nie lubi zbyt wiele mówić o sobie. Z jej słów bije ogromna życiowa mądrość, jakiej próżno szukać u wielu współczesnych artystów. Widzimy jak ważna była dla niej muzyka. Artystka nie wyobrażała sobie życia bez niej. Jednak był też ktoś, dla kogo skłonna była poświęcić wyjazdy i spotkania z publicznością.  To jej syn – Zbyszek. Niewiele natomiast dowiadujemy się o jej relacjach z mężem, ale nie należy mieć jej tego za złe, ponieważ w życiu każdego człowieka są sprawy, których nie powinno się upubliczniać. Trzeba potrafić je rozdzielić pomiędzy te, które powinni poznać inni a te, które należy ukryć na dnie serca. Anna German doskonale potrafiła zachować swoją prywatność dla siebie i swoich bliskich. Jej życie osobiste nie było na sprzedaż, tak jak obserwuje się to obecnie. Dzisiaj osoby publiczne zdradzają jak najwięcej, aby tylko o nich pisano i mówiono. Tylko po co? Dla skandalu? Dla większej popularności? Chyba właśnie tak to wygląda. Anna German tego rodzaju zachowań nie praktykowała, dlatego w moich oczach była kobietą z klasą, z której obecnie artyści powinni brać przykład, bo nie wszystko jest przeznaczone do użytku publicznego.

Jeśli chodzi o rodzinę, to oprócz ciepłych matczynych słów o synku, Anna German mówi także o swojej mamie i babci, które w pewnym okresie życia były dla niej najważniejsze. Szczególnie z babcią Anną czuła wyjątkową bliskość. Wojna bardzo szybko pozbawiała ją ojca i wtedy mogła liczyć już tylko na te dwie, bliskie sercu, kobiety.

Z tej szczególnej biografii dowiadujemy się także o licznych podróżach Anny German. Była tak bardzo znaną artystką, że zapraszano ją na koncerty do innych krajów świata. Jednak największy sukces odniosła w ówczesnym Związku Radzieckim oraz we Włoszech. Chyba właśnie dlatego bardzo dużo fragmentów jej wypowiedzi została zaczerpnięta z prasy radzieckiej. Choć Kraj Rad był jej bardzo bliski, to jednak, kiedy była na wyjeździe, bardzo tęskniła za Polską i to tutaj był jej prawdziwy dom.

Anna German opowiada również o swoich przyjaźniach, na przykład z Leonidem Teligą (1917-1970), który znany był przede wszystkim jako żeglarz jachtowy. Piosenki Anny German pozwalały mu przeżyć najdramatyczniejsze chwile swoich morskich podróży. Tych przyjaciół spotykamy w biografii znacznie więcej. Szczególnie są to osoby pochodzenia rosyjskiego. Kiedy artystka nagrywała w Związku Radzieckim zaprzyjaźniła się z tymi, którzy byli odpowiedzialni za jej rosyjski sukces, na przykład z Anną Kaczaliną. Nie należy też zapominać o wyjątkowej przyjaźni z Katarzyną Gärtner – kompozytorką, pianistką i aranżerką muzyczną. Przecież to właśnie ona stoi za nieśmiertelną piosenką pod tytułem Tańczące Eurydyki czy Zakwitnę różą.

Niezwykle ciepło Anna German wspominała też swój pobyt w Rzeszowie, co po emisji serialu stało się tematem sporów, ponieważ tego etapu w życiu artystki widzowie nie zobaczyli na ekranie. Dlatego też najprawdopodobniej powstanie film dokumentalny traktujący właśnie o pobycie Anny German w stolicy Podkarpacia. Dokument ten ma stanowić swego rodzaju uzupełnienie serialu. Przynajmniej tak zrozumiałam z informacji podanych w lokalnych mediach. Zastanawiam się tylko czy jest sens spierać się tak bardzo o tę kwestię, która nie była podnoszona dopóty, dopóki Rosjanie nie wyprodukowali serialu. Myślę, że to jest pewien rodzaj buntu i pychy, że kogoś zwyczajnie pominięto.

W tej biografii Anna German mówi też wiele o wypadku samochodowym, którego stała się ofiarą, nagrywając we Włoszech. Był to dla niej tragiczny czas, a lekarze nie dawali jej szans na dojście do pełnej sprawności fizycznej. Jednak upór sprawił, że powróciła na scenę. Widać jak bardzo ta tragedia przewartościowała jej życie. Na pewne sprawy spojrzała inaczej pod jej wpływem. Zwykłe zmywanie podłogi sprawiało jej ogromną radość, ponieważ mogła robić to samodzielnie.

Tę biografię czyta się bardzo szybko, gdyż mało w niej tekstu, a sporo zdjęć i wycinków prasowych. Dowiadujemy się z nich, że Anna German próbowała swoich sił także jako dziennikarka, przeprowadzając wywiady z innymi gwiazdami ówczesnej sceny muzycznej, jak na przykład z Markiem Grechutą.

Choć książkę oceniam pozytywnie, to jednak czuję pewien niedosyt. Nie ukrywam, że zafascynowała mnie postać Anny German i chciałabym dowiedzieć się o niej znacznie więcej niż proponuje ta biografia. Bardzo chciałabym też przeczytać jej książkę autorską, którą napisała dochodząc do zdrowia po wypadku – Wróć do Sorrento?..., która ukazała się nakładem Wydawnictwa Iskry. Będę również próbować zdobyć biografię pod tytułem Anna German we wspomnieniach, w której Mariola Pryzwan zebrała wspomnienia osób najbliższych artystce.  



16 komentarzy:

  1. Mnie też ten serial zaciekawił i dzięki niemu zainteresowałam się bliżej Anną German, jej zyciem i muzyką:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja mam ostatnio jakiś taki nastrój na wspominki i na książki "z życia wzięte". Może to dlatego, że w ostatnim czasie życie, a właściwie drugi człowiek mnie nieźle kopnął i się pozbierać nie mogę. I między innymi stąd ta Anna German. Oczywiście serial też się do tego przyczynił w dużej mierze. Ja generalnie seriali nie oglądam, ale ten obejrzałam od pierwszego do ostatniego odcinka, aż się poryczałam na końcu. :-(

      Usuń
  2. A wiesz, że na Annie German chce "coś" zyskać wiele osób. W poniedziałek wybieram się na spotkanie z Manulą Kalicką, a tematem będzie Anna German. Zdziwiło mnie to, gdyż wspomniana pisarka nic o piosenkarce napisała. Może planuje jakąś powieść? Parokrotnie upewniałam się, czy to nie pomyłka. Zobaczymy, jak będzie owo spotkanie przebiegać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie osoby z reguły wykorzystuje się do własnych celów albo po to, żeby dzięki nim zdobyć popularność. Jeśli Manula Kalicka coś planuje, to zapewne kolejną biografię. Ale z drugiej strony, żeby w końcu nie było tak, że tych biografii powstanie za dużo i zrobi się przesyt. I wtedy to, co przyciągało będzie odstraszać. Daj znać o co chodzi, jak już będziesz po tym spotkaniu, bo sama jestem bardzo ciekawa :-)

      Usuń
  3. wstyd przyznać, ale dopiero po obejrzeniu serialu "wyguglowałam" sobie jej piosenki:( moja mama znała je wcześniej:)

    PS. znów coś się uaktywnia jak piszę komentarze u Ciebie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to tylko jednorazowa sprawa z tym czymś? A co to jest? Znów jakaś reklama? ;-) A co Anny German, to ona była z pokolenia naszych rodziców, więc nam ciężko zaskoczyć o kogo chodzi, chociaż powiem Ci, że kiedy byłam mała, to u znajomych moich rodziców zobaczyłam jej płytę, taką winylową do adapteru. Do dziś pamiętam okładkę. Została przywieziona ze Związku Radzieckiego, bo to tam głównie Anna German robiła oszałamiającą karierę. No a po serialu, to już mnie mocno wzięło :-)

      Usuń
    2. test IQ mi wyskakuje... czyli to samo co u nas na bloxie:)

      Usuń
    3. Mnie jak zwykle nic się nie pojawia, więc może to zależy od przeglądarki albo coś? Sama nie wiem i nie umiem Ci pomóc :-( Mam nadzieję, że to Cię nie zniechęci do zaglądania do mnie ;-)

      Usuń
  4. Ciekawa postać! Rzeczywiście, serial przywrócił pamięć o niej, szczególnie dla młodego pokolenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego, co udało mi się do tej pory przeczytać i zobaczyć wnioskuję, że Anna German była bardzo mądrą kobietą i aż żal, że dzisiaj już się takich ludzi nie spotyka. Gdyby nie serial, to pewnie nadal nie wiedziałabym kim tak naprawdę była :-)

      Usuń
  5. Jako mieszkanka Podkarpacia, myślę, że dokument to fajny pomysł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aneczko, owszem bardzo fajny, tylko kiedy przysłuchiwałam się dyskusji w mediach na ten temat, doszłam do wniosku, że kryje się za tym coś więcej niż tylko pamięć o wybitnej piosenkarce i naszym regionie. Mam wrażenie, że ten dokument ma zaspokoić czyjeś pretensje i ambicje odnośnie to tego, że nie został zbyt wyraźnie ujęty w serialu. Tak jak napisałam, dla mnie jest to pewien rodzaj pychy.

      Usuń
  6. Witaj.
    Od wielu lat jestem wielbicielką Anny German. Posiadam różne książki biograficzne o Annie German. Jeżeli jesteś zainteresowana - prześlę. Napisz na adres: blogannagerman@gmail.co

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej :-)

      Dziękuję, że o mnie pomyślałaś, ale na chwilę obecną mam tak dużo lektur do przeczytania, że obawiam się, iż nie dam rady kolejnych. Natomiast będę o Tobie i Twojej propozycji pamiętać :-) Pozdrawiam serdecznie! :-)

      Usuń
  7. Wspaniała postać! Osoba Anny German powinna być inspiracją dla każdego :) Zachęcam do komentowania ksiązki na http://sto65cm.blog.pl/ - znajduje sie tam moja recenzja, ale chętnie usłyszę też Wasze opinie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potwierdzam. Wspaniała postać i wielki talent. Dzięki za link. Zajrzę. :-)

      Usuń