Motto bloga

„Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem; miłości dodaje skrzydeł, a trudowi ujmuje ciężaru; w martwotę domu wprowadza życie, a życiu nadaje sens.”
Kornel Makuszyński

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Jostein Gaarder – „Świat Zofii”










Wydawnictwo: Jacek Santorski & CO Agencja Wydawnicza
Warszawa 1995
Tytuł oryginału: Sofies Verden
Przekład: Iwona Zimnicka





Czy zastanawialiście się kiedykolwiek nad sensem ludzkiego istnienia? Po co tak naprawdę żyjemy na tym świecie? Skąd wzięliśmy swój początek? Czy naprawdę człowieka stworzył Bóg, czy może to teoria ewolucji Darwina jest tą, w którą powinniśmy wierzyć? Myślę, że na te pytania nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Choć filozofowie na przestrzeni wieków robili wszystko, aby dotrzeć do sedna ludzkiego istnienia, to jednak wciąż pojawiał się ktoś, kto teorię swojego poprzednika obalał i wracano do punktu wyjścia.

Czym zatem jest filozofia? Cóż, filozofia to nauka, która opiera się na procesie myślenia i tworzeniu coraz to nowych punktów widzenia. Generalnie filozofia oznacza umiłowanie mądrości i dotyczy rozważań na temat podstawowych problemów, jak: istnienie, umysł, poznanie, wartość czy język. Terminu tego używa się w rozmaitych znaczeniach. O jednoznaczne zdefiniowanie pojęcia jest niezwykle trudno, gdyż obejmuje ona zakres filozoficznych rozważań, których metoda w miarę upływu lat wciąż ulegała zmianom w zależności od otaczającej poszczególnych filozofów rzeczywistości. Trzeba też wiedzieć, że rozumienie filozofii uzależnione jest od szeregu czynników, w tym od ustalonej tradycji filozoficznej.

Na pierwszy rzut oka filozofia może wydawać się bardzo nudną nauką. Dopóki nie sięgnęłam po Świat Zofii takie właśnie odnosiłam wrażenie. Dlatego też nigdy nie czytałam tego typu książek, nie pisałam artykułów dotyczących filozoficznego rozważania na temat istnienia człowieka, ani też nie próbowałam zastanawiać się nad sensem tej gałęzi nauki. Owszem, znałam niektórych filozofów jeszcze ze szkoły, gdzie nauczyciele próbowali wtłaczać do głów mnie i moim kolegom wszelkiego rodzaju wiadomości odnoszące się do Sokratesa, Platona, Kanta, Marksa czy im podobnych. Jednak informacje te nie zagnieździły się w mojej głowie na długo.

Kiedy zaczęłam pisać Literackie podróże Weroniki, wówczas jedna z blogerek w komentarzu zasugerowała mi, że moja blogowa powieść trochę przypomina jej Świat Zofii. Od tamtej pory ten tytuł zaczął mnie prześladować i w końcu książka znalazła się w moim posiadaniu. Po jej przeczytaniu mogę śmiało stwierdzić, że filozofia wcale nie musi być nauką nudną. To od sposobu jej przedstawienia zależy, w jaki sposób będzie postrzegana przez przeciętnego czytelnika, studenta, czy ucznia. Podręcznikowe wiadomości na pewno nikogo nie zachęcą do sięgnięcia po publikacje filozoficzne, ani też nie sprawią, że ktoś, kto na co dzień nie ma do czynienia z tą dziedziną nauki, nagle się w niej zakocha.

Jostein Gaarder
O tym, jak zainteresować filozofią zwykłego śmiertelnika, doskonale wie Jostein Gaarder –autor Świata Zofii. To norweski pisarz tworzący książki filozoficzne oraz te, z gatunku literatury pięknej. Urodził się w 1952 roku, a międzynarodową popularność zdobył właśnie dzięki stworzeniu bestsellera, jakim jest bez wątpienia Świat Zofii. Jest to książka przeznaczona dla młodzieży, choć dorosły czytelnik również nie powinien się przy niej nudzić. Powieść ta została wydrukowana w trzydziestu milionach egzemplarzy i przetłumaczona na ponad pięćdziesiąt języków świata.

To może teraz przejdźmy do fabuły powieści. Główną bohaterką jest czternastoletnia Zofia Amundsen. Dziewczynka mieszka w Norwegii. Kiedy ją poznajemy jej ojciec przebywa gdzieś w świecie z powodu charakteru swojej pracy, natomiast w domu przy ulicy Koniczynowej 3 mieszka jedynie z matką i zwierzętami, które bardzo kocha. Zofia chodzi do szkoły, ma przyjaciół, w tym tę najbliższą – Jorunn, której może wszystko powiedzieć. Ale tylko do czasu, kiedy to w jej życiu zaczną dziać się dziwne rzeczy. Pewnego dnia Zofia w skrzynce pocztowej odnajduje tajemniczą kopertę zaadresowaną na jej nazwisko. Dziewczyna nie wie, kim jest enigmatyczny nadawca, lecz to, o czym do niej pisze coraz bardziej ją intryguje i wciąga. Nieznajomy w każdym liście stawia jej filozoficzne pytania i wyjaśnia poszczególne etapy rozwoju filozofii, powołując się na konkretnych jej przedstawicieli. Kim jest ten mężczyzna i dlaczego wybrał czternastoletnią dziewczynę, aby zdradzać jej tajniki filozofii? Na razie nie wiadomo. Lecz jedno jest pewne. Mężczyzna robi to tak interesująco, że dziewczyna nie potrafi oderwać się od lektury, a czytelnik razem z nią. Dopiero po jakimś czasie Zofia poznaje swojego tajemniczego nauczyciela filozofii, który zupełnie bezwiednie prowadzi ją przez kurs, dzięki czemu będzie mogła odnaleźć odpowiedzi na szereg pytań, jakie stawia sobie dzisiejszy świat.

Jednak to nie wszystko. Jest też inna nastoletnia dziewczynka, niejaka Hilda Møller Knag. Co ją łączy z Zofią Amundsen? Chyba bardzo wiele, skoro Zofia otrzymuje korespondencję przeznaczoną dla Hildy. Nadawcą owych listów jest ojciec Hildy, przebywający w Libanie jako obserwator z ramienia ONZ. Czy dziewczyny kiedykolwiek się spotkają? A może jest to niemożliwe, bo jedna z nich tak naprawdę nie istnieje? Jeśli istotnie tak jest, to która stanowi wytwór czyjejś wyobraźni? Który świat jest wymyślony, a który prawdziwy? Świat Zofii czy może świat Hildy? O tym dowiecie się, czytając książkę.

Moim zdaniem powieść ta przeznaczona jest nie tylko dla osób, które są z filozofią za pan brat. Ta książka to także doskonała lektura dla totalnych laików w tej dziedzinie. Skoro mnie – zagorzałego przeciwnika nauk filozoficznych – potrafiła wciągnąć od pierwszej strony, to co dopiero stanie się z tymi, którzy z filozofią nie stoją na bakier? Ta książka jest też doskonałą kopalnią wiedzy dla uczniów i studentów. Na jej podstawie można napisać niezwykle ciekawy artykuł czy referat, choć nie jest ona klasycznym podręcznikiem. Bohaterowie żyją, rozmawiają ze sobą, prowadzą normalne życie, jak każdy z nas. Natomiast w międzyczasie zapoznają się z tajemnicami filozofii i odkrywają jej znaczenie w życiu każdego człowieka.

John Locke (1632-1704)
Albert Knox – nauczyciel Zofii – prowadzi dziewczynę poprzez poszczególne epoki. Rozpoczyna od biblijnego Edenu poprzez starożytność, średniowiecze, renesans, barok, romantyzm, aż po czasy nam współczesne. Opowiada o filozofach, którzy żyli w poszczególnych okresach, przedstawia ich teorie i dogmaty, jednocześnie zachęcając Zofię do podejmowania własnych decyzji i formułowania wniosków.

Pozwólcie, że napiszę kilka słów o filozofie, którego teorię bardzo łatwo można odnieść do tego, co robimy, na przykład, na blogach książkowych. A co robimy? Piszemy recenzje przeczytanych książek. Obecnie wielu recenzentów twierdzi, że nieprawdą jest, kiedy ktoś uważa, iż nie ma ani książek złych, ani dobrych, jednak to, w jaki sposób je kwalifikujemy zależy tylko i wyłącznie od naszego gustu, czyli innymi słowy, od postrzegania danej pozycji, bowiem każdy z nas inaczej reaguje na ten sam obiekt. Czyżby te osoby naprawdę miały rację? Sami przeczytajcie i oceńcie.

Angielski filozof, John Locke, wprowadził tak zwany zdroworozsądkowy pogląd, który sprowadzał się do tego, iż cała wiedza pochodzi od doznań zmysłowych, zaś nie stanowi ona efektu kontaktu z inną rzeczywistością, ani też nie jest wrodzona. W rozmowie z Zofią Amundsen, Albert Knox wyjaśnia ten fakt w następujący sposób:

– […] Co do własności pierwotnych, takich jak wielkość i waga, wszyscy będą zgodni, ponieważ one tkwią w samych rzeczach. Ale własności wtórne – takie jak kolor czy smak – mogą być różne dla różnych zwierząt i dla różnych ludzi, w zależności od tego jaki jest ich aparat zmysłów.
– Kiedy Jorunn je pomarańczę, krzywi się tak jak inni, kiedy jedzą cytrynę. Zwykle nie może zjeść więcej niż jedną cząstkę na raz. Mówi, że kwaśne. A ja najczęściej uważam, że ta sama pomarańcza jest wystarczająco słodka i smaczna.
– I żadna z was dwóch nie ma racji, żadna się też nie myli. Opisujecie jedynie, w jaki sposób pomarańcza działa na wasze zmysły. Podobnie jest z odbieraniem kolorów. Powiedzmy, że nie podoba ci się jakiś konkretny odcień czerwonego. Jeśli Jorunn właśnie kupiła sobie sukienkę w tym kolorze, być może mądrze będzie zatrzymać swoją opinię dla siebie. Po prostu inaczej postrzegacie kolory, a sukienka nie jest ani ładna, ani brzydka.*

Zapytacie zatem, jak to się ma do naszych blogowych recenzji książek? Otóż już wyjaśniam. Kiedy czytamy książkę, to jej własnościami pierwotnymi będą te elementy, co do których wszyscy jesteśmy zgodni, czyli: jej kształt, waga, objętość, imiona bohaterów, ewentualne błędy edytorskie, jak bardzo popularne literówki. Kwestia innych nieprawidłowości edytorskich może być już sprawą dyskusyjną. Z kolei wartościami wtórnymi nazwiemy fabułę, rozwój akcji, cechy charakteru poszczególnych postaci. A zatem każdy czytelnik wartości wtórne może postrzegać inaczej. Dla jednych ta sama fabuła okaże się być interesująca, zaś zdaniem innych będzie nudna. Tempo akcji i następowanie po sobie poszczególnych wydarzeń dla jednych będzie szybkie, natomiast komuś innemu będzie wydawać się być zbyt wolne. Podobnie cechy charakteru bohaterów. Ktoś powie, że ta sama postać jest sympatyczna, a ktoś inny będzie uważać, że jest irytująca. Tak więc zgodnie z rozumowaniem Johna Locke’a nikt nie będzie mieć racji, a ta sama powieść nie jest ani zła, ani też dobra. Wszystko zależy od indywidualnego sposobu postrzegania danej lektury. Myślę, że warto się nad tym zastanowić głębiej, a wtedy uniknie się niepotrzebnych konfliktów, do jakich czasami dochodzi na blogach książkowych, gdzie wyrażamy własne opinie, które niekoniecznie zgadzają się ze zdaniem recenzenta czy innego komentującego. Albo, tak jak radzi Albert Knox, swoją opinię najlepiej w takiej sytuacji zachować dla siebie. 

W Polsce możemy też spotkać inne, nowsze wydania Świata Zofii. Wygląda na to, że książka naprawdę cieszy się sporą popularnością, kiedy wydawcy decydują się na jej wznawianie. Tak więc jeśli chcecie dowiedzieć się, czy Zofia Amundsen znalazła w końcu odpowiedzi na wszystkie nurtujące ją pytania, powinniście przeczytać tę niezwykłą powieść.






* J. Gaarder, Świat Zofii, Wyd. Jacek Santorski & CO Agencja Wydawnicza, Warszawa 1995, s. 283.



12 komentarzy:

  1. Dla mnie filozofa to czarna magia. Moje horyzonty myślowe były i będą chyba zbyt ubogie, żeby pojąć sekrety tego świata, ale nie zrażam się i cały czas próbuje.
    Co do powyższej książki, na swój sposób wzbudziła moją ciekawość swoją fabułą, dlatego w wolnej chwili postaram się popytać o nią w mojej bibliotece.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to fajna powieść jest :-) A filozofia w tym wydaniu wcale nie boli. Gwarantuję :-)

      Usuń
  2. u nas trzeba było przeczytać Świat Zofii w gimnazjum na konkurs krasomówczy... to raz, a drugi raz czytałam już później - sama z siebie. osobiście bardziej polecam W zwierciadle niejasno - tego autora... mnie się podobała bardziej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w ogóle tego autora nie znałam. Dlatego na razie nie mam porównania. Chwyciłam za "Świat Zofii", bo ktoś porównał tę książkę do mojej Weroniki. Nie wiem dlaczego, ale dla mnie to ogromny komplement, bo być na tym etapie pisania porównanym do autora międzynarodowego bestselleru - bezcenne :-)

      Usuń
  3. Wiele razy widziałam ją w bibliotece, ale nie przyciągała na dłużej mojego wzroku... może teraz się to zmieni;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może teraz, po mojej recenzji wreszcie przeczytasz. Mam nadzieję, że Ci się spodoba :-)

      Usuń
  4. Przyznam, że wiele lat temu próbowałam czytać, ale jakoś nie dałam rady. Nie mój klimat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też myślałam, że nie mój, ale bardzo mi się spodobało :-)

      Usuń
  5. czytałam książkę dwukrotnie, kilka lat temu i w tym roku akademickim i nadal jestem zachwycona. Bardzo lubię świat Zofii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale Ci się nie dziwię, bo to naprawdę wartościowa książka :-)

      Usuń
  6. Czytałam "Świat Zofii" kilkakrotnie w czasie liceum i studiów, miałam okazję również uczestniczyć w spotkaniu z Josteinem Gaarderem (było super). Jednak już wtedy odniosłam wrażenie, że tylko w Polsce promuje się Gaardera przez pryzmat "Świata Zofii", podkreślając, że to jego największy bestseller, i najważniejsza książka, podczas, gdy sam autor tak nie uważa. Nie wiem, jak jest w innych krajach - czy zauważono twórczość Norwega dopiero, gdy napisał o Zosi Amundsen, czy naprawdę zdobył tam popularność dopiero po napisaniu tego własnie bestsellera (jak czytamy w recenzji). Z wypowiedzi Gaardera wynikało dla mnie, iż traktuje tę pozycję jako coś pobocznego w swojej pracy (nie: gorszego, a coś poza głównym nurtem - to miał być - i jest - podręcznik filozofii).
    Sama spośród jego książek najbardziej lubię "Przepowiednię Dżokera" oraz "Vita brevis" (niesamowita polemika z "Wyznaniami" Św. Augustyna z perspektywy jego byłej konkubiny) i czytaną co roku "Tajemnicę Bożego Narodzenia" - serdecznie polecam. Podejrzewam, że dla każdego będą ważne inne spośród książek tego autora - to moje typy. Pozdrawiam
    Aniki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I znów serdecznie dziękuję za kolejne tytuły. Będę szukać :-) A co do autora, to chyba w większości przypadków tak jest, że sam twórca inaczej podchodzi do swojego dzieła niż czytelnik i to, co dla nas jest fenomenem, dla niego nie stanowi żadnej rewelacji. Ja do tej pory nie znałam zupełnie tego autora, a teraz będę się rozglądać za kolejnymi jego książkami. Pozdrawiam gorąco! :-)

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.