Motto bloga

„Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem; miłości dodaje skrzydeł, a trudowi ujmuje ciężaru; w martwotę domu wprowadza życie, a życiu nadaje sens.”
Kornel Makuszyński

poniedziałek, 2 maja 2016

Proces pisania był nieco tajemniczy...






ROZMOWA Z CAROLE DESANTI



Carole DeSanti od wielu lat pracuje jako redaktorka w Penguin Group. Lista ważniejszych książek, nad którymi pracowała obejmuje takie pozycje, jak: „Bękart z Karoliny” autorstwa Dorothy Allison, „Poradnik wędkarsko-łowiecki dla dziewcząt” Melissy Bank, „Wybrane zagadnienia z fizyki katastrof” Marishy Pessel, a także powieści Terry McMillan i Tracy Chevalier oraz „Antyrak. Nowy styl życia” autorstwa Davida Servana-Schreibera. O Carole DeSanti napisano na łamach „Poets & Writers' Magazine”, a w 2009 roku Autorka otrzymała nagrodę Publishing Triangle's Leadership Award. Jej esej „The Hunted Room” na temat warunków pracy pisarek pojawił się w „Women's Review of Books”. Swoją autorską powieść „Namiętności Eugenii R.” Carole DeSanti tworzyła w tajemnicy przez wiele lat. W odpowiedzi na takie klasyczne utwory, jak „Pani Bovary” Gustave’a Flauberta i „Nana” Emila Zoli, książka ukazuje życiową podróż kobiety począwszy od jej kryzysu i zwątpienia, a skończywszy na przebudzeniu i świadomości własnego życia. Wszystko to ma miejsce w czasie burzliwej epoki wojny francusko-pruskiej.


Agnes A. Rose: Bardzo dziękuję, że przyjęłaś moje zaproszenie do wzięcia udziału w wywiadzie. Jak wspomniałam powyżej, jesteś pisarką i redaktorką w Penguin Group. Najpierw chciałabym jednak zapytać Cię o Twoją powieść, która została wydana w Polsce w zeszłym roku. Oczywiście mam na myśli „Namiętności Eugenii R.”. Do napisania tej książki zainspirowała Cię między innymi „Nana” Emila Zoli. Czy możesz powiedzieć nam coś więcej na ten temat? Dlaczego „Nana”?

Carole DeSanti: Zola uważał siebie za pisarza realistycznego – chciał udowodnić, że jego książki mogą być tak samo „naukowe” jak nauka – i to sprawiło, że były lepsze od innych rodzajów powieści. Wprowadził konkretną metodę i studiował każdy element, który umieszczał w swoich książkach, od kształtu koła wagonu do funkcjonowania społeczeństwa. Podobnie jak wszyscy pisarze, chciał wykreować życie zgodne z prawdą, i czuł, że ważny jest obiektywizm. Podziwiam Zolę i również uważam siebie za realistkę, lecz popadliśmy w konflikt: Nana, kurtyzana znajdująca się w centrum jego opowieści, nie posiadała życia wewnętrznego – żadnej predyspozycji do rozmyślania nad swoimi działaniami i ich skutkami oraz żadnej zdolności, aby kochać. W jego powieści jest to przedstawione jako prosty fakt. Ale czy realny? Naukowy? Nawet jeśli może być to uznane jako fakt dotyczący kobiety, która staje się tym, kim jest Nana, to w jaki sposób to się dzieje? Co stałoby się, gdyby obdarować taką postać życiem wewnętrznym? Jakie doświadczenia mogłyby to przywrócić? Jeśli Nanie pozwolono by myśleć, to o czym by pomyślała? Potem przeczytałam, że Célèste Mogador, kurtyzana żyjąca naprawdę, która spisała swoje własne wspomnienia i mająca klarowne życie wewnętrzne oraz zdolność do snucia refleksji, była zła na Zolę za taki obraz kurtyzany: jako widz oglądający słynną sztukę na podstawie Nany – Mogador głośno syknęła. Ten syk był tak wyraźny, że odbył podróż przez karty historii i odnalazł mnie. Siedziałam już wówczas mocno w swoim projekcie, niemniej pomyślałam, aha! Nie byłam pierwszą kobietą, która odpowiedziała Zoli w ten sposób.

Agnes A. Rose: Przeczytałam, że pracowałaś nad tą powieścią bardzo długo. To było około dziesięciu lat. Zastanawiam się dlaczego zabrało Ci to tak dużo czasu.

Carole DeSanti: Proces pisania był nieco tajemniczy. Jak można sobie wyobrazić, jako redaktor często prowadzę wyścig z czasem, zaś moim zamiarem było również, aby zmieścić się w terminach. Ale sama Eugenia – mam przez to na myśli stan swojego umysłu, jaki naprawdę odczuwałam, będąc w kontakcie z tą odległą istotą – nie chciała się spieszyć; to było tak, jakby mówiła: „jeśli chcesz się dowiedzieć, jeśli nie chcesz być powierzchowna i wymuszać rozwiązania, będzie to musiało zabrać trochę czasu.” Tak więc zaczęłam pytać, jak daleko mogę iść, jakie mam do tego „prawo”, jak dobrze mogę ją poznać? Ona przychodziła i odchodziła. Milczała. Jej milczenie informowało mnie o narzucaniu swojej woli jej historii. Nie obchodziło jej to!

Agnes A. Rose: Na okładce polskiego wydania Twojej książki możemy przeczytać, że pisałaś ją w tajemnicy. Dlaczego nie chciałaś, aby Twoje plany ujrzały światło dzienne? Czy obawiałaś się, że możesz nie podołać?

Carole DeSanti: Nie, to z powodu niechęci panującej w USA odnośnie do publikowania przez piszących redaktorów. Chociaż wielu redaktorów pisze, to jednak jest to czymś w rodzaju tematu tabu. Nie chciałam, aby moi autorzy i szefowie odnieśli wrażenie, że nie poświęcam im swojej pracy, tak jak to robiłam i robię. Ponadto nigdy nie miałam naprawdę dobrej odpowiedzi w zakresie wydawniczym – chodzi o warunki handlowe – na temat tego, dlaczego robię tę szaloną rzecz.

Agnes A. Rose: W jaki sposób kreowałaś postać Eugenii Rigault? Czy jest to bohaterka całkowicie fikcyjna, czy może oparta na autentycznej postaci historycznej?

Carole DeSanti: Postać jest fikcyjna, choć posiada wspólne elementy z życiem prawdziwych kobiet, takich jak Sarah Bernhardt, Célèste Mogador, Marie Duplessis, oraz wielu innych, które były mniej znane. Dowiedziałam się o nich z dokumentów sądowych, dzienników, gazet i różnego rodzaju źródeł. Eugenia porusza się w świecie autentycznych postaci, jak Louise Michel, rewolucyjny nauczyciel; Camille Claudel (która jest „Mademoiselle C.), Haussmann, Napoleon III i cesarzowa Eugenia; kurtyzana Giulia Barrucci, która jest jej przyjaciółką…

Agnes A. Rose: Jaki był najbardziej interesujący, a może zaskakujący fakt, na który natrafiłaś podczas gromadzenia materiałów do „Namiętności Eugenii R.”?

Carole DeSanti: To, że Célèste Mogador i ja urodziłyśmy się pod tą samą datą! Urodziła się 27 grudnia… 1824 roku. Prawie spadłam z krzesła w bibliotece, kiedy się o tym dowiedziałam. Miałam pewne wątpliwości dotyczące tego, co usiłowałam zrobić, ale potem byłam już pewna, że ona stanęła po mojej stronie, to taki rodzaj duchowego przewodnika tego projektu.

Agnes A. Rose: Co szczególnie wprawiło Cię w zadowolenie, a co przyprawiło o frustracje podczas pisania tej książki?

Carole DeSanti: Zadowolenie: pisanie pewnej sceny – potem powrót, aby sprawdzić fakty, i zdanie sobie sprawy z tego, że po raz pierwszy zrozumiałam to „dobrze” bez konieczności podejmowania konkretnych badań – to jest coś magicznego! Frustracja: gdy działo się odwrotnie, a historia – czy moja postać – pokręciła głową i powiedziała: „blisko, ale to niezupełnie tak!” Uwielbiałam także odwiedzać szczególnie muzea, znajdywać tam takie rzeczy, jak bielizna lub parasol, i wyobrażać sobie, kto dotknął tych rzeczy, czyją były własnością – czułam wtedy klimat przeszłości.

Agnes A. Rose: A co z romantyczną miłością? Eugenia wciąż spotyka mężczyzn, którzy nie są dla niej dobrzy i sprawiają, że jest nieszczęśliwa. Podczas czytania doszłam do wniosku, że Eugenia Rigault ostatecznie zaakceptowała swoje przeznaczenie mające związek z mężczyznami w jej życiu. Czy dziewiętnastowieczna prostytutka nie mogła liczyć na prawdziwą i szczęśliwą miłość? 

Wydawnictwo: KSIĄŻNICA
Katowice 2015
tłum. Maria Grabska-Ryńska
& Maciej Grabski
Carole DeSanti: Eugenia jest zaangażowana w długi życiowy proces, który polega na uczeniu się kochać i być kochaną, nie rezygnuje ze swojej siły i nie pozwala sobie na to, aby świat ją poniżał, czy wręcz robiły to jej własne pragnienia. Przybliża się do tego z każdym związkiem – bliżej jest z Henrim niż ze Stefanem – choć w przypadku Stefana nadal się uczy. Robi to w społeczeństwie, które naprawdę nienawidzi i oczernia kobiecą seksualność, i jest opętana zarówno przez strach, jak i pożądanie, więc to było trochę jak wyzwanie! Myślę jednak, że ona w końcu znajdzie prawdziwą miłość. Jest na dobrej drodze.

Agnes A. Rose: Czy jest coś za co podziwiasz Eugenię? Może czegoś się od niej nauczyłaś?

Carole DeSanti: Och, wielu rzeczy. Jeśli w życiu miałam z czymś trudności – powiedzmy ze znalezieniem mieszkania w Nowym Jorku – to pomyślałam: „w jaki sposób ona by przez to przeszła w swojej epoce? Kobietom nie pozwalano nawet mieć mebli!” Albo kiedy wraz z zakończeniem romansu miałam złamane serce, pomyślałam o tym, jak by to było zostać zupełnie samą, tak jak kobiety żyjące dawniej: odrzucane przez społeczeństwo, ubogie i niezabezpieczone – niezdolne do pracy i w dodatku ze złamanym sercem. Co ona by wtedy zrobiła? Heroiczność Eugenii nauczyła mnie radzić sobie samej.

Agnes A. Rose: Czy nakreślałaś fabułę swojej książki, zanim zaczęłaś pisać, czy pracowałaś bez konspektu? Jak pracowałaś nad swoją powieścią?

Carole DeSanti: Nie miałam żadnego planu z wyjątkiem odnalezienia prawdy o bohaterach. Musiałam odrzucić wszystkie próby zrobienia planu, oczywiście skupiłam się na badaniach, zrobiłam najazd na pewną francuską wieś albo Lourdes – i dowiedziałam się tyle, ile mogłam. Potem próbowałam pisać zgodnie z prawdą odnośnie do tamtego miejsca. Wykorzystywałam książki pochodzące z tamtego okresu i dotyczące ówczesnej epoki, aby przenieść się tam, uciec do niej. Przerzuciłam swoje problemy na Eugenię, mając przyjemność z ponownego kreowania ludzi, których znałam jako dziewiętnastowieczne wersje ich samych. Jak ta czy tamta byłaby podobna do właścicielki domu publicznego? Możliwe, że były kochanek zmarł na barykadach jako komunard. Zupełną niespodzianką okazała się chwila, kiedy przyszła kolej na to, aby Stefan opowiedział swoją własną historię!

Agnes A. Rose: Czy był kiedyś taki moment, gdy powiedziałaś sobie: „wystarczy już badań, teraz muszę napisać tę książkę”?

Carole DeSanti: Tak, powiedziałam i powiadomiłam o tym agenta, który wyraził zainteresowanie książką. Następnie – tego samego dnia – przeglądałam właśnie w księgarni publikacje i natknęłam się na duży, gruby tom historii Komuny Paryskiej! Pominęłam ten kawałek historii z powodu lenistwa i pośpiechu, a także dlatego, że był to skomplikowany temat, aby wykorzystać go do stworzenia fikcji literackiej. Gdy maszynopis został odrzucony przez wydawców w Nowym Jorku w dniu pierwszego złożenia, wtedy miałam mnóstwo czasu (kiedyś trzeba było dojść do ładu ze swoimi zranionymi uczuciami), aby wrócić do Komuny i Oblężenia – co okazało się mieć kluczowe znaczenie dla historii. To była lekcja decydująca o tym, że miałam dosyć badań. Niemniej, tak naprawdę stale zadawałam sobie pytanie: „czy mogę dowiedzieć się jeszcze więcej”? lub „czy to już koniec?” Mogłam to sobie wynagrodzić tym, że prowadzenie badań zawsze jest niezwykle fascynujące, zawsze pojawiają się wspaniałe niespodzianki.

Agnes A. Rose: Jak bardzo bycie redaktorką pomogło Ci w pisaniu i opublikowaniu książki?

Carole DeSanti: Nie powiedziałabym, że bycie redaktorką pomogło mi w pisaniu, ponieważ względem siebie byłam niecierpliwa i nakazywałam sobie trzymać bardzo wysoki poziom, pomimo że jestem początkująca. Byłam przerażona moimi pierwszymi próbami i bardzo nimi skrępowana. Wszystko musiało zostać poddane dekonstrukcji, a to było jak przeciąganie liny. Czułam się niczym zawodowy bokser, który w swoim szaleństwie postanowił uczyć się baletu – musiałam stracić całą masę mięśniową i uczyć się gracji oraz precyzji. Jeśli chodzi o publikację, to nie otrzymałam zbyt dużo pomocy na tym polu. Na przykład moja wiedza na temat wydawania nie pomogła mi uciec przed odmową ze strony wydawców.

Agnes A. Rose: Czy planujesz napisać kontynuację „Namiętności Eugenii R.”?

Carole DeSanti: Chciałabym. Bardzo interesują mnie późniejsze związki Eugenii i – odnośnie do Twojego wcześniejszego pytania – jak odnalazła drogę do prawdziwej miłości? Jak wyglądała ta miłość i uczucie jej towarzyszące? Jak pod koniec XIX wieku wpłynęłoby to na kobietę, którą w całkowite posiadanie biorą jej własne moce? No i co z Berthe?

Agnes A. Rose: Czy mogłabyś powiedzieć nam coś więcej o swojej pracy dla Penguin Group? Jakie jest Twoje doświadczenie w pracy z innymi autorami?

Carole DeSanti: Praca redaktora musi być „pomostem” pomiędzy stroną twórczą a działalnością wydawniczą. Jest to huśtawka, taniec i odpowiedzialność za to, aby być w porządku wobec obydwu stron. Moje serce zawsze będzie z autorami i procesem twórczym – ale jest także miejscem, w którym bardzo pomocna jest dyscyplina biznesu. Dla każdego autora i każdego projektu istnieje punkt równowagi i zawsze staram się go odnaleźć.

Agnes A. Rose: Bardzo dziękuję Ci za tę miłą rozmowę. Czy jest jakieś pytanie, na które chciałabyś odpowiedzieć, a którego nie zadałam? Może chciałabyś powiedzieć coś swoim polskim czytelnikom?

Carole DeSanti: Czuję się bardzo zaszczycona, że mam takich czytelników. Słyszałam, że w Polsce istnieje spór (podobnie jak w wielu częściach świata) dotyczący ciała kobiety, naszego prawa do niezależności i decydowania o naszych własnych pragnieniach. Kobiety są skonfliktowane z tradycyjnymi wartościami, często wartościami religijnymi, i próbują odnaleźć własną drogę. Czytałam o sytuacji prawnej i nielegalnej prostytucji, handlu i czuję się zaniepokojona losem tych kobiet. Jeszcze dziś zmagamy się z wartością naszego życia i naszych ciał. Jak cenimy same siebie? W jaki sposób to wartościować – czy to pieniądze, czy miłość? Wszystko to jest częścią „Namiętności Eugenii R.”, więc mam nadzieję, że powieść może umożliwić czytelnikom zrobienie kroku wstecz i przekonanie się, jak długo trwa ta walka, i że powoli – bardzo powoli – robimy postęp. W końcu Eugenia musiała najpierw – przed wszelkiego rodzaju dogmatami – uszanować swoje własne doświadczenia. Musiała dowiedzieć się, co właściwie oznacza szanowanie siebie i odnajdywanie siły własnego wyboru. Jest to możliwe, aby przetrwać w ekstremalnych sytuacjach i powrócić z daleka, żebyśmy mogli być autentycznymi dla samych siebie. Mam nadzieję, że ona może dokonać tego samego, jeśli chodzi o czytelników w Polsce. Agnieszko, bardzo dziękuję za te bogate i interesujące pytania.




Rozmowa, przekład, redakcja
Agnes A. Rose


Jeśli chcesz przeczytać ten wywiad w oryginale, kliknij tutaj.
If you want to read this interview in English, please click here








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.