Motto bloga

„Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem; miłości dodaje skrzydeł, a trudowi ujmuje ciężaru; w martwotę domu wprowadza życie, a życiu nadaje sens.”
Kornel Makuszyński

czwartek, 12 maja 2016

Mario Puzo – „Sycylijczyk” # 3















Wydawnictwo: ALBATROS A. KURYŁOWICZ
Warszawa 2015
Tytuł oryginału: The Sicilian
Przekład: Jan Jackowicz     





Czy sycylijski gangster może posiadać cechy legendarnego Robin Hooda? Czy ktoś, kto z zimną krwią morduje swoich wrogów albo bez mrugnięcia okiem wydaje wyroki śmierci na tych, którzy go zdradzili, może litować się nad biedotą i pomagać jej w codziennym życiu? Otóż okazuje się, że jak najbardziej może. Salvatore Giuliano (1922-1950), bo o nim mowa, wielkimi literami zapisał się w historii Sycylii i stał się jej legendą. Na świat przyszedł w 1922 roku w górskiej miejscowości Montelepre i przez wielu do dziś postrzegany jest jako Robin Hood Sycylii. Podobnie jak angielski bohater historyczny, Giuliano rzeczywiście okradał bogatych, a to, co zrabował rozdawał ubogim, tym samym wspomagając swoich rodaków podczas trudnych lat drugiej wojny światowej. Salvatore Giuliano był niezwykle przystojnym, nieustraszonym i charyzmatycznym młodym mężczyzną, budzącym powszechny podziw i szacunek wśród Sycylijczyków. Jego ideały koncentrujące się na Sycylii oraz nadzieje na to, aby w końcu uniezależnić ją od Włoch postrzegane były jako głęboki patriotyzm. Niemniej uważano go również za mordercę, pomimo że wielu twierdziło, iż zabijał tylko wtedy, kiedy naprawdę musiał.

Salvatore Giuliano urodził się w sycylijskiej rodzinie chłopskiej, zaś jego kariera jako banity rozpoczęła się, kiedy miał dwadzieścia lat. Podczas transportu czarnorynkowego ziarna w celu rozdania go ubogim, został zatrzymany przez karabinierów. W trakcie zatrzymania wywiązała się walka i wówczas Salvatore Giuliano zastrzelił jednego z funkcjonariuszy. Ten fakt sprawił, że od tej pory musiał się ukrywać, aby nie wpaść w ręce miejscowych władz, które bez przerwy wysyłały w teren policyjne patrole, aby te jak najszybciej go schwytały. Sprowadzono także posiłki z samego Rzymu. Podczas ucieczki Salvatore Giuliano został postrzelony i tylko cudem udało mu się przeżyć. Każdy normalny człowiek w takich okolicznościach wykrwawiłby się na śmierć, ale sycylijski Robin Hood pozostał przy życiu i dość szybko wylizał się z odniesionych ran. Tak więc przez kolejne siedem lat wciąż ścigany był przez władze stanowe. Po śmierci w 1950 roku, banita stał się legendą. W dodatku praktycznie przez całe swoje gangsterskie życie uważał, że jest nieśmiertelny i żadna kula nie może zagrozić jego życiu. Faktycznie miał powody, aby tak twierdzić, ponieważ wielokrotnie uciekł śmierci spod kosy.

Salvatore Giuliano
Na zdjęciu Sycylijczyk ma
dwadzieścia lat. 
Ukrywając się przed karabinierami, Salvatore Giuliano założył gang, który liczył około pięćdziesięciu bandytów. Wśród nich znajdowali się przestępcy, a także bezdomni mężczyźni ukrywający się w pobliskich górach. Jak gdyby tego było mało Salvatore Giuliano toczył bezustanną walkę o dominację z donem Croce Malo (1880-?), który był szefem wszechpotężnej mafii. Croce Malo, a właściwie Crocifisso Malo nosił tytuł capo di tutti capi, czyli innymi słowy był szefem wszystkich mafijnych szefów działających na Sycylii. Jego działalność obejmowała lata 40. i początek lat 50. XX wieku. Tak naprawdę to on był odpowiedzialny za to, co robił legendarny banita Salvatore Giuliano.

Don Croce Malo urodził się w miejscowości Villalba na Sycylii. Zerwał wszelkie relacje ze swoją religijną rodziną, która przygotowywała go do stanu kapłańskiego w Kościele Katolickim. Miał brata o imieniu Beniamin, który został sekretarzem kardynała Palermo. Jako młody chłopak, Croce Malo zhańbił pewną wiejską dziewczynę, z którą potem nie chciał się ożenić. Rodzina dziewczyny postawiła mu wybór: albo małżeństwo, albo śmierć. Croce Malo, nie widząc innego wyjścia z tej trudnej sytuacji, po prostu uciekł w góry. Po roku już jako banita nawiązał kontakt z mafią. Z kolei po pięciu latach ukrywania się w górach, don Croce znany był już jako człowiek wzbudzający szacunek, natomiast po jakimś czasie wrócił do swojej rodzinnej miejscowości. Łącząc hojność z roztropnością, Croce Malo zdobył szacunek i tytuł „dona”. Natomiast jeszcze przed ukończeniem czterdziestego roku życia uznawany był za szefa Przyjaciół Przyjaciół, co oznaczało, że musiał rozstrzygać najtrudniejsze spory pomiędzy rywalizującymi między sobą szefami poszczególnych grup mafijnych. W całym świecie sycylijskiej mafii mówiono o nim  jako o donie pokoju. Stał się też niezwykle majętnym człowiekiem.

Joss Ackland jako filmowy
Masino Croce,
czyli don Croce Malo
Kiedy do władzy we Włoszech doszedł Benito Mussolini (1883-1945), dalsze losy mafii stanęły pod wielkim znakiem zapytania. Celem faszystowskiego rządu było rozprawienie się z mafią sycylijską i doprowadzenie do jej unicestwienia. Benito Mussolini wysłał na Sycylię swojego najbardziej zaufanego ministra Cesare Mori (1871-1942), dając mu nieograniczone uprawnienia do walki z mafią. Wtedy też Croce Malo zanurzył się w mętne wody sycylijskiego podziemia. Wstąpił do klasztoru jako pseudomnich i żył tam pod opieką franciszkańskiego opata Manfredi. Wybuch drugiej wojny światowej sprawił, że don Croce zaczął nawiązywać kontakty z tymi mafiosami, którzy jeszcze nie zostali zlikwidowani przez rząd. Do starych znajomych wysyłał wiadomości pełne nadziei. Zaprzyjaźnił się też z rodzinami mafiosów, którzy zostali uwięzieni przez Cesare Mori. Nawiązał kontakt z grupami partyzanckimi i wydawał rozkazy swoim ludziom, aby pomagali alianckim pilotom, którzy przeżyli po zestrzeleniu. Gdy w lipcu 1943 roku armia amerykańska dokonała inwazji na Sycylię, don Croce wyciągnął pomocną dłoń w jej kierunku. Wtedy też przekonał tysiące włoskich żołnierzy, aby zdezerterowali i udali się do kryjówki, która została już dla nich przygotowana przez mafię. Don Croce osobiście skontaktował się z tajnymi agentami amerykańskiej armii i poprowadził siły atakujące przez pasma górskie, aby w ten sposób można było zaatakować ciężkie niemieckie działa. Prawie sześćdziesięciopięcioletni don Croce sam prowadził grupę mafijnych partyzantów w mieście Palermo, porywając niemieckiego generała dowodzącego obroną.

Historia Salvatore Giuliano zainspirowała Mario Puzo do napisania Sycylijczyka. Sięgając po powieść spodziewałam się, że głównym bohaterem będzie tutaj Michael Corleone, czyli najmłodszy syn dona Vita Corleone. Przyznam, że trochę zdziwiłam się, kiedy dotarło do mnie, że młody Mike będzie stanowił jedynie tło tej historii. Każdy, kto czytał Ojca Chrzestnego wie, że w którymś momencie Michael Corleone zmuszony był wyjechać na Sycylię, aby tam przeczekać burzę jaka rozpętała się w Nowym Jorku wokół jego osoby. Otóż Vito Corleone postanowił wprowadzić Michaela do Rodziny i w związku z tym chłopak musiał pokazać jak bardzo jest lojalny i czy można mu ufać. Pomimo że z tego zadania wywiązał się na medal, to jednak fakt ten oznaczał, że na jakiś czas musiał zniknąć z pola widzenia nie tylko amerykańskim organom ścigania, ale także mafijnym wrogom. Pamiętajmy, że wtedy toczyła się wojna pomiędzy Rodzinami. Przebywając przez dwa lata na Sycylii, Mike zdążył się zakochać, a potem w brutalny sposób utracić tę miłość. Niestety, mafia to taka organizacja, przed którą nie da rady uciec i nigdzie nie można też czuć się bezpiecznie.

Gaspare Pisciotta (1924-1954)
i Salvatore Giuliano 
Kiedy zbliża się powrót Michaela do Ameryki, wówczas ojciec zleca mu kolejne zadanie. Otóż chłopak musi bezpiecznie przetransportować Turiego Guiliano za ocean. Legendarny Salvatore Giuliano i główny bohater powieści Mario Puzo Salvatore „Turi” Guiliano to ta sama osoba. Dla potrzeb powieści Autor zmienił jedną literę w nazwisku gangstera. Jest rok 1950, a grunt pod nogami Turiego coraz bardziej zaczyna się palić. Poza tym rodzice banity to przyjaciele wielkiego dona Corleone. Państwo Guiliano jeszcze przed urodzeniem się syna także mieszkali w Ameryce, natomiast jeden z bliskich współpracowników Turiego pomagał w budowie twierdzy Vita Corleone na Long Island. Teraz kiedy widzą, jak ogromne niebezpieczeństwo grozi ich jedynakowi żałują, że nie zostali w Ameryce na stałe. Niemniej wciąż łudzą się nadzieją, że któregoś dnia tam wrócą, pomimo iż to Sycylia jest ich prawdziwym domem i to jej zawsze będą wierni. Czy tak się rzeczywiście stanie? Któż to może wiedzieć. Na chwilę obecną najważniejszy jest Turi i jego bezpieczny wyjazd do Stanów Zjednoczonych.

Akcja Sycylijczyka rozgrywa się na dwóch płaszczyznach. Z jednej strony mamy Michaela Corleone i cały proces przygotowań do bezpiecznego opuszczenia Sycylii, natomiast z drugiej jest Salvatore Guiliano i jego życie od momentu, kiedy zadarł z władzami, aż do chwili śmierci. W związku z tym Mario Puzo miejscami cofa akcję, aby czytelnik mógł poznać losy legendarnego sycylijskiego banity. Jedno trzeba przyznać: na pewno nie jest to powieść na miarę Ojca Chrzestnego czy nawet Rodziny Corleone. Niemniej warta jest uwagi, choćby tylko dlatego, że sama historia Turiego jest niezwykle ciekawa. Mario Puzo bardzo dokładnie ukazuje portret prawdziwego Salvatore Giuliano. Przedstawia go jako mężczyznę, który potrafi nie tylko zabijać z zimną krwią, ale też naprawdę kochać i troszczyć się o słabszych. Tym, co najbardziej zwraca uwagę, jest silna więź Turiego z matką. Nie wiem, czy nawet śmierć jest w stanie przerwać te relacje. Matka jest dla banity świętością; jest nietykalna i nieskazitelna.

Wydanie z 2011 roku
Na kartach książki oprócz wymienionych powyżej postaci, czytelnik spotyka również szereg innych bohaterów. Mario Puzo dokonał tutaj swoistej mieszanki prawdy z fikcją literacką. Znając historię Salvatore Giuliano można łatwo przewidzieć zakończenie. Ciekawi natomiast fakt, jaką rolę w tym wszystkim odegra Michael Corleone i jego Rodzina. Sytuacja, w którą uwikłał Mike’a  Ojciec Chrzestny stanowi pierwszą poważną lekcję dla przyszłego dona. Jak wiadomo, Michael nigdy nie chciał iść w ślady swojego ojca i wciąż bronił się przed wstąpieniem w szeregi mafii. Jego pobyt na Sycylii i odpowiedzialność za transport Salvatore Guiliano do Ameryki wszystko zmienia. Od tej pory Michael będzie zupełnie inaczej patrzył na mafijne życie. Mafia sycylijska, której przedstawicielami w Sycylijczyku są Salvatore Guiliano oraz don Croce Malo to organizacja, która ma niezwykle szerokie wpływy, szczególnie jeśli chodzi o kręgi polityczne. Widać wyraźnie, że politycy chodzą na mafijnym sznurku, zaś ci, którzy nie dają sobą manipulować już kilka dni po odmowie padają martwi nafaszerowani kulami. Działalność mafii nie jest też wolna od porwań osób bogatych i wpływowych, których majątek mógłby posłużyć Turiemu przy wspomaganiu biedoty. 

Istotną rolę odgrywa także kodeks Omertà. Okazuje się jednak, że nawet w szeregach mafii znajdzie się zdrajca, który wyciągnie broń i strzeli w najmniej oczekiwanym momencie. Tak naprawdę nikomu nie można ufać. Jeśli straci się czujność, można nie dożyć poranka. W 1987 roku na podstawie książki zrealizowano film, którego reżyserem jest Michael Cimino, natomiast w roli głównej wystąpił Christopher Lambert. Z kolei w postać Gaspare „Aspanu” Pisciotta, który był kuzynem Turiego i jednocześnie jego prawą ręką, wcielił się John Turturro.









1 komentarz:

  1. Uwielbiam twórczość Puzo, ale akurat Sycylijczyka jeszcze nie czytałam ;)

    Bookeaterreality

    OdpowiedzUsuń