Motto bloga

„Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem; miłości dodaje skrzydeł, a trudowi ujmuje ciężaru; w martwotę domu wprowadza życie, a życiu nadaje sens.”
Kornel Makuszyński

niedziela, 8 maja 2016

Nicola Cornick – „Skandalistka”













Wydawnictwo: HARLEQUIN ENTERPRISES
Warszawa 2004, 2008
Tytuł oryginału: Wayward Widow
Przekład: Krystyna Klejn





Najbardziej znaną pisarką klasyczną, która tworzyła w okresie angielskiej Regencji jest oczywiście Jane Austen (1775-1817). Jej książki przetrwały do dziś i wciąż można nabyć kolejne ich wznowienia. Oceniając twórczość Jane Austen nie wypada powiedzieć o niej źle, choć współczesnemu – szczególnie młodemu – czytelnikowi mogą wydawać się nudne i bez jakiegokolwiek wyrazu. Pomimo że wszystkie powieści Jane Austen wspominam bardzo dobrze i wiele z nich wyniosłam, to jednak pamiętam, że kiedy czytałam Sandition bardziej podobała mi się część napisana przez Marie Dobbs (1924-2015). Możliwe, że stało się tak dlatego, że Jane Austen robiąc plan powieści była już bardzo chora i niedługo zmarła. W związku z tym nie miała na tyle dużo sił i energii, aby należycie zająć się książką. Ważne, żeby pamiętać, iż nie można literatury tworzonej w ubiegłych epokach stawiać na równi z tą, którą mamy dzisiaj. Trzeba jednak przyznać, że powieści Jane Austen wiernie oddają realia epoki Regencji, ponieważ Autorka tą epoką po prostu żyła. Czy zatem współczesny pisarz również jest w stanie wiarygodnie przedstawić tamtą rzeczywistość? Przyznam, że to pytanie zadaję sobie za każdym razem, kiedy sięgam po książkę współczesnego autora z fabułą osadzoną albo w epoce Regencji, albo wiktoriańskiej. Co ciekawe, nie mam natomiast problemu, jeśli chodzi o beletrystykę historyczną, której fabuła dotyka innych epok.

Jedną ze współczesnych brytyjskich autorek specjalizujących się w pisaniu powieści, których akcja rozgrywa się w epoce Regencji jest Nicola Cornick. Moim zdaniem jej książki błędnie klasyfikowane są jako mało ambitne romanse tożsame z tymi, które w latach 90. XX wieku cieszyły się ogromną popularnością i można je było bez problemu nabyć w każdym kiosku z prasą. W postrzeganiu powieści Nicoli Cornick na pewno nie pomagają okładki, które jednoznacznie sugerują, że mamy do czynienia z tanim romansem, z którego nie wyniesiemy niczego wartościowego. Dlaczego więc tego samego nie powiemy o twórczości Jane Austen, skoro Nicola Cornick próbuje w pewnym stopniu naśladować mistrzynię? Trzeba jednak przyznać, że powieści Nicoli Cornick są znacznie bardziej śmiałe, niż odważyłaby się napisać Jane Austen. Mam tutaj na myśli stronę erotyczną fabuły. Natomiast jeśli chodzi o sam klimat epoki, to jestem skłonna stwierdzić, że Autorka w tej kwestii radzi sobie całkiem dobrze.

Poranna suknia dla damy
z epoki Regencji (1819)
O czym zatem jest Skandalistka? Otóż, tytułowa skandalistka to nikt inny, jak tylko lady Juliana Myfleet. To bardzo rozrywkowa wdówka, którą zna cały Londyn. Niestety, dwudziestodziewięciolatka uchodzi za kobietę pozbawioną jakichkolwiek zasad moralnych. Nie dość, że w towarzystwie pojawia się bez przyzwoitki, to jeszcze robi takie rzeczy, od których wręcz głowa boli! Juliana Myfleet zadaje się z tą częścią społeczeństwa, o której dziś mówimy „margines społeczny”. Jest to najgorszy element, jaki można sobie wyobrazić. Z jednej strony mamy Emmę Wren, która powszechnie znana jest z urządzania przyjęć wyjątkowo szalonych i ekscentrycznych, które nie są wolne od seksualnych orgii, natomiast z drugiej stoją mężczyźni, o których w żadnym wypadku nie można powiedzieć, że są dżentelmenami.  

Kiedy Juliana miała czternaście lat, a było to w roku 1802, i mieszkała jeszcze w domu swojego ojca – markiza Tallanta – poznała piętnastoletniego chłopca, który nie wydawał jej się nikim interesującym. Nie miała jednak innego wyjścia, więc spotykała się z nim, żeby zabić nudę, która wciąż zatruwała jej młode życie. Markiz Tallant bezustannie powtarzał bowiem, że Juliana nie jest jego biologicznym dzieckiem i zapewne któregoś dnia jego córka skończy tak samo, jak niegdyś jej rozwiązła matka. Otóż, trzeba wiedzieć, że kiedy Juliana miała zaledwie cztery lata, jej rodzicielka uciekła z kochankiem w nieznane. Taką samą przyszłość markiz przepowiadał również swojej córce. Co ciekawe, nigdy nie myślał w ten sposób o starszym bracie Juliany. Joss od dnia swoich narodzin był oczkiem w głowie ojca.

Chłopcem, z którym nastoletnia Juliana spotykała się, żeby zabić nudę, był Martin Davencourt. W chwili, gdy poznał Julianę Tallant spędzał wakacje w majątku Ashby Hall u swego wuja. Martin nie wykazywał praktycznie żadnych cech, które mogłyby zaimponować Julianie. Bo czy beztroską i żądną zabawy dziewczynę może oczarować ktoś, kto bez przerwy siedzi w książkach? Niemniej, obydwoje coś sobie przyrzekają. Muszą jedynie upłynąć lata, a oni muszą stać się dorośli i muszą także zaistnieć pewne okoliczności. Czy tak się stanie? Czas pokaże. Zresztą, kto powiedział, że tych dwoje kiedykolwiek jeszcze się spotka. Może okazać się, że ich życiowe drogi nigdy już się nie przetną. Przecież każde z nich może ułożyć sobie życie według własnego uznania i zapomnieć, że kiedykolwiek miała miejsce jakaś tam przysięga.  

Wydawnictwo: HARLEQUIN
(2003)
I tak oto przenosimy się do 1818 roku i ponownie spotykamy niesforną Julianę, lecz tym razem już nie Tallant, lecz Myfleet. Kobieta zdążyła już dwa razy wyjść za mąż i owdowieć. Jak już wspomniałam wyżej, Juliana jako dorosła kobieta nie cieszy się dobrą reputacją. Oprócz brania udziału w szalonych przyjęciach, gdzie jej osoba zazwyczaj znajduje się w samym centrum wydarzeń, młoda kobieta uprawia także hazard i bezlitośnie ogrywa wszystkie damy z towarzystwa. Czasami popada również w długi. Ale od czego ma się starszego brata, prawda? Wygląda na to, że markiz Tallant już dawno przewidział, co stanie się z jego córką. Tylko czy zachowanie lady Juliany Myfleet nie jest czasem jedynie grą pozorów? Może kobieta w ten sposób pragnie zwrócić na siebie uwagę? Może tak naprawdę cierpi z jakiegoś powodu i chce, aby ktoś jej pomógł? Być może jej ekstrawagancja to zwyczajne wołanie o pomoc?

W swojej powieści Nicola Cornick stawia naprzeciwko siebie dwa światy, a właściwie dwie różne osobowości. Z jednej strony jest lady Juliana Myfleet, która robi wszystko, aby tylko w Londynie było o niej głośno, natomiast z drugiej mamy Martina Davencourta, który jest mężczyzną niezwykle poważnym, odpowiedzialnym, mającym pod opieką młodsze rodzeństwo i stale myślącym o karierze politycznej. Czy zatem londyńska skandalistka może być dla niego dobrą partią? Czy taka żona nie przyniesie przypadkiem wstydu politykowi, którego życie osobiste powinno być bez skazy? Jak poradzić sobie ze zbuntowaną kobietą, która nie zwraca najmniejszej uwagi na obowiązujące konwenanse i robi wszystko, aby je łamać? Czy miłość wystarczy? Może potrzeba czegoś znacznie więcej, aby Juliana wreszcie zrozumiała, że tak nie da się żyć na dłuższą metę? Czy spokojny i zrównoważony lord Martin Davencourt jest w stanie zmienić Julianę i sprowadzić ją na dobrą drogę?

Skandalistka to powieść o dojrzewaniu kobiety do podejmowania poważnych decyzji. Jest to też historia o dziewczynie z wielkimi marzeniami, która żyjąc w konkretnej epoce nie może być szczęśliwa tylko dlatego, że zmuszona jest przestrzegać zasad panujących w społeczeństwie. Każde wychylenie się poza obowiązujące normy traktowane jest niczym moralne przestępstwo. Jest to także powieść o kobiecie zbuntowanej, która poprzez swoje skandaliczne – jak na tamte czasy – postępowanie próbuje coś zmienić w swoim życiu, a szczególnie z całych sił pragnie wreszcie stać się wolną. Nie chce, aby krępowały ją jakiekolwiek więzy społeczne. Znaczącą rolę odgrywa tutaj oczywiście miłość. Nie chodzi jedynie o uczucie pojawiające się w końcu pomiędzy głównymi bohaterami, ale przede wszystkim o miłość z przeszłości. Zanim rozpocznie się kolejny etap życia u boku kogoś nowego, najpierw należałoby zamknąć za sobą pewne rozdziały.

Jeśli ktoś z czytelników zdecyduje się sięgnąć po Skandalistkę, to w żadnym razie nie powinien spodziewać się literatury ambitnej. Jest to książka, którą czyta się tylko po to, aby odpocząć od innych, trudniejszych lektur. Dla mnie książka nie jest zła. Zawiera w sobie wszystkie te cechy, które powinna mieć powieść osadzona w epoce angielskiej Regencji. Tło historyczne jest dość klarownie wyeksponowane, a co za tym idzie czytelnik wyraźnie czuje klimat epoki. Książkę czyta się naprawdę przyjemnie. Autorka wprowadziła również lekki wątek kryminalny, który wiele wyjaśnia, jeśli chodzi o losy bohaterów. Widać też, że Nicoli Cornick nie brakuje poczucia humoru. Na kartach powieści żyją bowiem postacie, które dokładnie to odzwierciedlają.



Wywiad z Nicolą Cornick można przeczytać tutaj









1 komentarz:

  1. Lektury lżejsze pomagają się zrelaksować, a ta książka właśnie na taką wygląda. Z chęcią po nią sięgnę. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń