Motto bloga

„Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem; miłości dodaje skrzydeł, a trudowi ujmuje ciężaru; w martwotę domu wprowadza życie, a życiu nadaje sens.”
Kornel Makuszyński

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Agnieszka Lingas-Łoniewska – „Szukaj mnie wśród lawendy. Gabriela” # 3





Recenzja premierowa!







Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Autorki. Dziękuję!



Wydawnictwo: NOVAE RES
Gdynia 2015



Nie od dziś wiadomo, że relacje międzyludzkie nie należą do najłatwiejszych. Wciąż popadamy w konflikty, które posiadają rozmaite podłoże. Zapewne wielu z nich można byłoby uniknąć, gdyby ludzie potrafili być ze sobą szczerzy, przestali wierzyć w to, co mówią tak zwani „życzliwi” znajomi i przede wszystkim, gdyby ufali sobie nawzajem, zamiast tworzyć własne teorie. Niestety, w rzeczywistości jest zupełnie inaczej i nierzadko z powodu jakichś błahych nieporozumień tracimy to, co dla nas najważniejsze i bez czego naprawdę trudno nam żyć. W takich wypadkach przeważnie chodzi o miłość, którą bardzo łatwo utracić i dopiero, kiedy ukochanego człowieka nie ma obok nas, zdajemy sobie sprawę, ile tak naprawdę dla nas znaczył. Podejmując pochopne decyzje na podstawie niesprawdzonych informacji bardzo łatwo możemy skrzywdzić nie tylko samych siebie, ale też ludzi, którzy są nam naprawdę bliscy.

Z drugiej strony jednak czasami zdarza się, że dochodzące do nas sygnały wcale nie muszą być tak do końca przez kogoś sfabrykowane. Możliwe bowiem jest, że osoba, której ufaliśmy, nagle zaczęła nas oszukiwać. Jak zatem należy postąpić w takiej sytuacji? Od razu wyłożyć kawę na ławę, czy może lepiej poczekać i zobaczyć, jak dalej rozwinie się sytuacja? Czy komuś, kto nas jawnie okłamuje powinniśmy dać kolejną szansę? Przecież skoro raz spróbował, to zapewne zrobi to ponownie. Czy w tych okoliczności należy skazywać siebie na życie w ciągłym strachu i podejrzeniu, że druga strona w każdej chwili może wywinąć nam jakiś numer, po którym trudno będzie nam się pozbierać? Odpowiedzi na te pytania są naprawdę trudne i dlatego ludzie nierzadko popełniają błędy, których negatywne konsekwencje będą odczuwać czasami nawet do końca życia.

Słynny balkon Julii w Weronie
fot. Lo Scaligero
Gabriela Skotnicka, znana już z dwóch poprzednich części trylogii Szukaj mnie wśród lawendy, mieszka na Półwyspie Pelješac w południowej Dalmacji. Kobieta ma na wychowaniu kilkuletniego syna o imieniu Dario. Przez lata przebywania w Chorwacji zdążyła już w miarę normalnie ułożyć sobie życie. Posiada stałą pracę, ma przyjaciół, którzy służą życzliwą pomocą w razie potrzeby, a do tego zawsze może liczyć na wsparcie dwóch ukochanych sióstr, które pomimo tego, że są daleko, to jednak za nic nie mogą pozwolić, aby ich młodszej siostrze stała się jakakolwiek krzywda. Ale Gabriela posiada też swoje tajemnice, o których nie chce mówić. Czasami wydaje się, że to jej radosne usposobienie to tylko gra pozorów, pod którą kryje się prawdziwa rozpacz. Czym jest ona spowodowana? Otóż wszystko tak naprawdę zaczęło się kilka lat wcześniej, jeszcze przed narodzinami jej synka. To właśnie wtedy w życie kobiety gwałtownie wkroczył pewien nieziemsko przystojny Chorwat, który tak w tym życiu namieszał, że Gabriela do dziś nie potrafi dojść ze sobą do ładu. Na samą myśl o Ivo nasza bohaterka popada w skrajne emocje. Z jednej strony jest na niego wściekła za to, co się stało, zaś z drugiej nadal bardzo go kocha i bezustannie wspomina czas, który razem spędzili.

A jak ta kwestia wygląda z drugiej strony? Otóż bardzo podobnie. Ivo Rossa nigdy nie przestał myśleć o swojej pięknej blondynce z Północy. Niemniej mężczyzna nie robi praktycznie nic, aby wrócić do tego, co było. Wydaje się, że postępuje wręcz odwrotnie. Zachowuje się w taki sposób, jak gdyby nie zależało mu na Gabrieli. Owszem spotyka się z nią, ale jedynie dlatego, że łączy ich syn. Jak gdyby tego było mało, niedawno związał się z pewną ognistą Włoszką, której nie zapomina zaprezentować Gabrysi. No cóż, może Ivo wyszedł z założenia, że najłatwiej będzie mu zapomnieć o matce swojego dziecka właśnie przy innej kobiecie? Czy tak się stanie? Czy taki zabieg pomoże mężczyźnie wrócić do równowagi emocjonalnej i traktować Gabrielę jedynie jak przyjaciółkę i matkę jego syna? A może wszystko znowu się skomplikuje i trzeba będzie na nowo układać sobie życie? Może wreszcie wyjdą na jaw sprawy, o których istnieniu obydwoje nie mieli pojęcia? Może w końcu Ivo i Gabriela przejrzą na oczy i zrozumieją, co tak naprawdę jest dla nich ważne? Czy zbliżający się ślub Zuzanny i Roberta stanie się okazją do naprawienia błędów przeszłości?

Historia Gabrieli to ostatnia część trylogii, na kartach której Agnieszka Lingas-Łoniewska zabiera czytelnika do malowniczej Chorwacji pachnącej lawendą. Oprócz głównych bohaterów spotykamy tutaj również postacie znane nam z dwóch poprzednich tomów. Tak więc są wspomniani wyżej Zuzanna i Robert, a także Zofia i Maks. Niemniej ci bohaterowie mieli już swoje pięć minut, więc tym razem stanowią jedynie tło powieści. Pomimo że takim centralnym wydarzeniem jest ślub Zuzy i Roberta, który zgromadzi w jednym miejscu całą rodzinę, to jednak na pierwszy plan wysuwają się właśnie Ivo i Gabriela. Ich historia opowiedziana jest dość nietypowo, ponieważ czytelnik – podobnie jak pozostali bohaterowie – ma okazję poznać ją z dwóch punktów widzenia. I tak Gabriela zwierza się siostrom, natomiast Ivo w towarzystwie mocniejszych trunków relacjonuje wydarzenia męskiej części obsady książki. Możemy zatem spojrzeć na całą historię z dwóch stron i wyciągnąć wspólny wniosek.


Mury otaczające Dubrownik. Mury broniły miasto przed atakami wroga od czasów średniowiecza aż do lat 1991-1992. 
fot. Daniel Ortmann


Kiedy tak przyglądamy się tym opowieściom, to dostrzegamy, że we wzajemnych relacjach Ivo i Gabrieli od samego początku było wiele niedomówień i jakichś zatajonych faktów, co w konsekwencji zaprocentowało niemalże całkowitym zniszczeniem naprawdę pięknego związku. W dodatku nasi bohaterowie w pewnym momencie stracili czujność i dali sobą manipulować osobie, która tylko czekała na to, aby wkroczyć do akcji i doprowadzić do sytuacji, z której mogło już nie być wyjścia, gdyby nie pojawiło się sprzyjające zrządzenie losu. Czy w takim razie obydwoje byli naiwni? A może zbyt łatwo zaufali i nie spodziewali się, że właśnie z tamtej strony przyjdzie cios? Chyba każde z nich było po trosze winne zaistniałej sytuacji. Z jednej strony Ivo wciąż zapracowany i niedostrzegający niebezpieczeństwa, zaś z drugiej Gabriela, która powinna była bardziej popracować nad zaufaniem i nie ukrywać naprawdę istotnych spraw dotyczących wybranka jej serca.

Moim zdaniem Gabriela to chyba najbardziej emocjonująca i najmocniejsza pod względem erotycznym część trylogii. Na kartach powieści pomiędzy głównymi bohaterami naprawdę sypią się iskry, które są odczuwalne nawet dla czytelnika. Ale nie tylko to jest ważne w tej historii. Autorka pokazuje, ile tak naprawdę znaczy miłość ojcowska. Mamy tutaj klasyczny przykład relacji ojca z kilkuletnim synem, który świata poza nim nie widzi. Czasami wydaje się, że Gabriela jako matka i ta, która wychowuje Dario na co dzień, jest stawiana przez chłopca, jakby na dalszym planie. Wystarczy bowiem, że Ivo pojawi się na horyzoncie, a malec już do niego biegnie i przykleja się niczym rzep. Widać więc, że dziecko byłoby najszczęśliwsze, gdyby rodzice byli razem, choć Dario tak naprawdę nie wie, co to znaczy, kiedy mama i tata mieszkają pod tym samym dachem. Owszem, chłopiec kocha Gabrysię, ale to Ivo jest jego wzorem do naśladowania i to z nim pragnie spędzać czas jak najczęściej.

Domniemane miejsce urodzenia
Marco Polo (1254-1324)
na chorwackiej wyspie Korčula.
fot. Henryart
O tym, że bohaterowie trylogii są ze sobą bardzo zaprzyjaźnieni pisałam już przy recenzjach Zuzanny i Zofii. Tak więc mamy tutaj do czynienia nie tylko z silnym siostrzanym uczuciem – co wcale nie dziwi – ale przede wszystkim widzimy, jak bardzo zaprzyjaźnieni ze sobą są mężczyźni. Zwraca uwagę także szczerość bohaterów względem siebie nawzajem. Owszem, w przypadku relacji damsko-męskich zarówno kobiece, jak i męskie postacie wiele musiały się nauczyć, ale to nie zmienia faktu, że kiedy przebywają w swoim własnym towarzystwie nie szczędzą na szczerości, choćby nawet bardzo ich bolała. Zauważyłam też, że równie szybko bohaterowie akceptują nowego członka ich grupy. Robert, Maks i Adam znają się od lat, ale przecież Ivo jest dla nich nowy, a jednak pomimo nieporozumień z Gabrysią, mężczyźni od razu go akceptują i traktują, jak gdyby od zawsze był ich kumplem.

W tym tomie oprócz literackiej podroży do Chorwacji Agnieszka Lingas-Łoniewska zapewnia nam także wycieczkę do Włoch – kraju, który kojarzy się nie tylko z makaronem i pizzą, ale również z bohaterami dramatu Williama Szekspira (1564-1616) zatytułowanego Romeo i Julia. Jest to dodatkowe urozmaicenie fabuły. Chciałabym też zwrócić uwagę na język powieści. Wraz z pojawieniem się Ivo, Autorka zaczęła wprowadzać do dialogów kwestie w języku chorwackim, co sprawia, że całość wygląda bardzo wiarygodnie.

Myślę, że na koniec należałoby podsumować całą trylogię. Tak więc Szukaj mnie wśród lawendy generalnie jest czymś nowym i oryginalnym w twórczości Agnieszki Lingas-Łoniewskiej. Ci czytelnicy, którzy znają inne książki Autorki, sięgając po Zuzannę mogą spodziewać się, że tym razem dostaną w swoje ręce opowieść delikatną bez wątków sensacyjnych. Z kolei Zofia zawiera w sobie najbardziej oryginalny motyw obyczajowy i w dużej mierze zaskakuje czytelnika tematyką, która jest dość kontrowersyjna, jak na dzisiejsze czasy. Natomiast Gabriela to skrajne emocje, które niezwykle intensywnie towarzyszą nam przez całą powieść. Poza tym w tej części obecna jest także zdrada, ale nie taka, jaką sobie wyobrażamy, słysząc to słowo. Z reguły „zdrada” kojarzy nam się ze zdradą partnera/partnerki lub męża/żony. W tym przypadku jest zupełnie inaczej. Co się tyczy poszczególnych bohaterów, to są oni wykreowani w taki sposób, aby każdy z nich wniósł do fabuły trylogii coś oryginalnego. Jestem więc przekonana, że sięgając po Szukaj mnie wśród lawendy każdy czytelnik znajdzie w tych trzech historiach coś dla siebie, a malownicza Chorwacja stanie się miejscem, które będzie chciał odwiedzić, podążając śladami naszych bohaterów. 









2 komentarze:

  1. Nie ciągnie mnie do tych książek i nie czytam zbyt dużo obyczajówek, chociaż brzmi ciekawie, to ostatecznie odpuszczę sobie tę trylogię :)

    someculturewithme.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. To wielki zaszczyt, że otrzymałaś książkę od samej autorki, gratuluję :) z chęcią przeczytałabym tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.