Motto bloga

„Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem; miłości dodaje skrzydeł, a trudowi ujmuje ciężaru; w martwotę domu wprowadza życie, a życiu nadaje sens.”
Kornel Makuszyński

niedziela, 21 grudnia 2014

Nieocenzurowana historia Bożego Narodzenia








Błoga ignorancja

Kiedy w Wigilię opadamy na fotel opchani smakołykami, zapewne czujemy wdzięczność za cały ten pomysł z Bożym Narodzeniem. Lecz przygotowania do świąt bez wątpienia pociągają za sobą jakieś drobne niedoskonałości. Bazgranie kilku tuzinów bożonarodzeniowych kartek do osób, które uważamy za niedostosowanych odmieńców (oczywiście nie mamy na myśli ciebie, kochana ciociu Beato, choć z drugiej strony sama dobrze wiesz, że moglibyśmy mieć) jest jedną z nich. Kolejną wadą tychże przygotowań jest wyjaśnianie synowi, że cała rodzina mogłaby umrzeć z głodu, gdybyśmy pokazali mu nową konsolę do gier, której on tak bardzo pragnie. Następnie pojawia się niezwykle wyczerpujące zadanie przygotowania nieprzyjaźnie nastawionej do nas trzymetrowej sosny, która powinna zmieścić się w salonie o wysokości dwóch metrów. I w końcu przychodzi czas na wykonanie egzekucji! Biedny karp, który pływał sobie w naszej wannie, będąc świadkiem naszych najbardziej intymnych czynności, musi umrzeć! Jeśli ta sytuacja nie jest dwuznaczna pod względem moralnym, to czym w takim razie jest? Niemniej, już wkrótce ta biedna ryba zostaje przez nas zjedzona, a wspomnienia o jej zgonie stają się stopniowo mniej natrętne, i wtedy jesteśmy w stanie przyznać, że pierwsi chrześcijanie posiadali jakiś przebłysk geniuszu, kiedy odkryli przemiłą tradycję dotyczącą Bożego Narodzenia. Lecz z drugiej strony tradycja pozostała, natomiast pierwsi chrześcijanie zginęli…


Cicha noc
obraz został namalowany w 1891 roku
autor: Johansen Viggo (1851-1935)



Jak to wszystko się zaczęło?

Zimowe przesilenie, które ma miejsce około 21 grudnia było niegdyś obchodzone bardzo uroczyście przez wiele pogańskich kultur. Mądrzy ludzie wywodzący się z tychże kultur zaobserwowali pewne wzorce, które do dziś rządzą ruchami ciał niebieskich. Ludzie ci dostrzegli bowiem fakt, iż około połowy grudnia dni znowu stają się dłuższe, jak gdyby słońce budziło się z letargu po długich jesiennych miesiącach. Nie mogąc racjonalnie wyjaśnić tego fenomenu, obrócili go w legendę. Ostatecznie słońce zaczęło być czczone jako coś, co przynosi życie, często pod postacią licznych bóstw solarnych takich, jak celtycki bóg Lug czy egipski Horus. Wierzono, że ci bogowie, podobnie jak wszystkie żyjące stworzenia, mogą przechodzić uniwersalny cykl życia. Urodzili się bowiem w zimie, wiosną stali się młodzieńcami, szczyt swojej siły osiągnęli latem, zaś śmierć przyszła po nich jesienią. Natomiast w następnym roku to „wielkie koło” rozpoczynało kolejny obrót.


Związek z Rzymem

Oczywiście, kiedy człowiek jest świadkiem ponownych narodzin jakiegokolwiek boga, wówczas szykuje się do ich świętowania. Historycznym przykładem są rzymskie Saturnalia, które miały na celu uwielbienie witalności natury. Saturnalia rozpoczynały się 17 grudnia i trwały siedem dni. Święto to obchodzono podobnie, jak dziś czci się Boże Narodzenie, z tą różnicą, że Rzymianie przywiązywali znacznie większą wagę do picia wina, tańców oraz kontaktów seksualnych z osobami odmiennej płci. Początkowo powstrzymywali się nie tylko przed agresywnymi zachowaniami, ale nawet przed prowadzeniem spraw biznesowych. Prezentami obdarowywali przyjaciół oraz członków swoich rodzin, natomiast niewolników traktowali szczególnie uprzejmie i zapewniali im wówczas większą swobodę. Co więcej, po jakimś czasie to dzikie obchodzenie Saturnaliów połączyło się z dwoma innymi popularnymi rzymskimi świętami. Były to Natalis Invicti – święto upamiętniające ponowne narodziny „niezwyciężonego boga Słońce” – oraz święto narodzin Mitry. Mitraizm to bardzo silny wpływ kultury perskiej. Przed nastaniem chrześcijaństwa w IV wieku naszej ery, wiara w Mitrę była oficjalną religią Rzymian. Według legendy, jej główny bóg Mitra urodził się w górskiej jaskini nieprzypadkowo 25 grudnia. Generalnie nie brakowało więc powodów do tego, aby móc się cieszyć.


Saturnalia
obraz pochodzi z 1880 roku
autor: Lawrence Alma-Tadema (1836-1912)



Święta w środku zimy

W północnej Europie, długo przed tym, jak pierwsi chrześcijańscy misjonarze zaczęli rozpowszechniać swoje nauki, celtyckie i germańskie plemiona obchodziły tak zwane Jule, czyli kolejne święto wypadające w środku zimy, które miało miejsce w czasie zimowego przesilenia. Wiecznie zielone rośliny, a szczególnie jemioła, były wszędzie wieszane, aby zapewnić urodzaj w lecie. Mówi się, że anglosaski zwyczaj pozwalania sobie na całowanie każdego, kto stanie pod gałązką jemioły pochodzi właśnie z tamtych czasów, ale ponieważ Jule wiązały się także z rytuałem płodności, całowanie mogło być jedynie wymówką do rozpoczęcia poważnych amorów. Zapalano wiele świeczek i ognisk, aby rozproszyć ciemności zimowych wieczorów i wywołać podobiznę słońca. Organizowano bogate uczty, podczas których tłumnie konsumowano dobre jedzenie i pito doskonałe piwo przy dźwiękach muzyki granej przez bardów. Opowiadano rozmaite historie i baśnie o wróżkach i goblinach, które wchodziły do domów albo przynosząc hojne dary, albo siejąc spustoszenie w ludzkich umysłach. Podsumowując, prawie nikt nie potrafiłby przyznać, że dzisiejsze Boże Narodzenie ze wszystkimi jego dodatkami, jak na przykład choinka, dobrotliwa postać Świętego Mikołaja czy mnóstwo raczej niezwykłych zwyczajów, w dużej mierze zapożyczonych jest z pogańskich religii. W rzeczywistości, tego rodzaju wspomnienia były tak silne, iż ustawa angielskiego parlamentu z roku 1644 potępiła obchody Bożego Narodzenia, nazywając je właśnie pogańskim.


Kłopotliwa data

Siedemnastowieczni angielscy purytanie nie byli pierwszymi chrześcijanami, którzy sprzeciwili się tradycji Bożego Narodzenia. W rzeczywistości, przez prawie cztery wieki po śmierci Chrystusa obowiązywało porozumienie pomiędzy władzami gmin chrześcijańskich dotyczące tego, czy święto powinno być obchodzone, czy też nie, a jeśli tak, to kiedy? Samo Pismo Święte, będąc nieco ułomne w odniesieniu do sprecyzowania dokładnej daty wydarzeń, proponuje niewielką pomoc w tym względzie, zostawiając w ten sposób sporo miejsca na spekulacje. Ze wszystkich czterech ewangelistów, tylko Mateusz i Łukasz – nie do końca będąc naocznymi świadkami – wspominają wątek narodzin Chrystusa, ale nawet oni różnią się w swoich przekazach, jeśli chodzi o szczegóły. Wydarzenie mogło mieć miejsce w zimie, lecz jeżeli tak było w istocie, to co takiego robili tam pasterze w deszczową i zimną grudniową noc? Jedna z najbardziej popularnych metod ustalenia daty ma pewien związek z matematyką oraz wiedzą pochodzącą ze Starego Testamentu. Zakładając, że najwięksi biblijni prorocy zmarli dokładnie w rocznicę swoich urodzin lub poczęcia, wówczas można obliczyć, że poczęcie Chrystusa miało miejsce 25 marca, więc logiczne jest, że musiał On urodzić się dziewięć miesięcy później. Jednakże, argumenty te nie są jednoznaczne i wciąż prowadzone są na ten temat dyskusje. Ostatecznie, przed Soborem Nicejskim, który odbył się w 325 roku naszej ery, duchownych z Aleksandrii drażniło to, iż ludzie publicznie życzą sobie wzajemnie „Wesołych Świąt” w maju. W związku z tym ustalono datę 25 grudnia. Ta pobożna inicjatywa była potem wspierana przez cesarza Konstantyna I Wielkiego (ok. 272-337), który z oddaniem czcił narodziny Mitry w tym samym dniu, zanim nawrócił się na chrześcijaństwo. Można przypuszczać, że był bardzo zadowolony z faktu, iż nie musiał zapamiętywać zbyt wielu nowych rzeczy. Dla tak wpływowego protektora, nowo wybrana data musiała okazać się ogromnym sukcesem. Przez następne kilka wieków społeczności chrześcijańskie przyjęły datę, którą zaakceptował Watykan.


Nowe sposoby robienia starych rzeczy

Papież Grzegorz I Wielki (540-604)
Jak nic innego, wybór daty 25 grudnia okazał się genialnym posunięciem marketingowym. Ojcowie Kościoła zdali sobie sprawę, że narody pogańskie nie będą z przyjemnością potępiać swoich bóstw, ognisk i rytuałów właśnie dlatego, że misjonarze ich o to poproszą. Nie zaprzestaną swoich orgiastycznych świąt ze względu na mało spektakularną liturgię chrześcijańską. Strategia, na którą wpadły władze kościelne była prosta, ale nie genialna. Dlaczego walczyć z pogańskimi przesądami, świętami i miejscami kultu, kiedy możemy przyjąć i powiedzieć wszystkim, że w rzeczywistości były one przez cały czas chrześcijańskie? Słynny list papieża Grzegorza I Wielkiego do Abbota Mellitusa (?-624) z roku 601 naszej ery zacytowany w angielskiej Kronice Czcigodnego Bedy[1] jest najbardziej żywym dowodem na zaistnienie tamtych wydarzeń.


Fragment treści listu

[…] Gdy więc Bóg Wszechmogący wprowadzi Cię do Jego Ekscelencji biskupa Augustyna, powiedz mu, nasz bracie, co ja mówię po dojrzałym rozważeniu angielskiej sprawy, a mianowicie, że świątynie bożków w tym kraju nie powinny być zniszczone, ale zniszczeni mają być bogowie, którzy w nich są. Niech zostanie użyta woda święcona celem pokropienia wspomnianych świątyń; niech zostaną wzniesione ołtarze, a relikwie umieszczone. Bo jeśli te świątynie są dobrze zbudowane, to wymaga się, aby zostały nawrócone z kultu demonów do służby prawdziwemu Bogu. A naród, widząc, że jego świątynie nie są niszczone, pozbędzie się błędów, które nosi w swoim sercu, a znając i adorując prawdziwego Boga, stanie się bardziej przyjazny miejscom, do których jest przyzwyczajony. 
A ponieważ zwykło się tam zarzynać wiele wołów jako ofiarę dla demonów, z tego tytułu niektóre uroczystości muszą zostać wymienione, jako że w dniu poświęcenia albo kiedy relikwie świętych męczenników zostaną tam złożone, ludzie mogą zbudować dla siebie chaty z konarów drzew. A co do kościołów, które zostały zamienione w świątynie dla bożków, należy przywrócić je do pierwotnego zastosowania i obchodzić w nich uroczystości religijne i żadnej innej ofiary nie składać bestialskiemu diabłu, ale zabijać bydło dla uwielbienia Boga w jedzeniu, i na powrót dziękować Dawcy wszystkich rzeczy potrzebnych do ich utrzymania. 
I na koniec, chociaż niektóre rozkosze będą widoczne, pozwolić im zostać. Może łatwiej będzie uzyskać zgodę na wewnętrzne pocieszenie Łaski Bożej. Bo nie ma wątpliwości, że niemożliwe jest, aby zetrzeć wszystko na raz z ich zatwardziałych umysłów; bo ten, kto stara się wspiąć na wyżyny, dociera tam stopniowo lub małymi krokami, a nie od razu […][2]

Tak więc święte studnie i pogańskie łąki religijne zostały skropione święconą wodą i wkrótce przekształciły się w chrześcijańskie ołtarze. Pieśni śpiewane w środku zimy stały się kolędami, przynoszące prezenty gobliny zamieniono na Świętego Mikołaja, natomiast święta poprzednio przeznaczone pogańskim bóstwom teraz były poświęcane Bogu. Jedyne, co nie uległo zmianie, to funkcja świąt. One wciąż napełniały ludzi światłem i ciepłem, bez względu na to czy pochodziły od słońca, czy wypływały z ludzkich serc.









[1] Czcigodny Beda (672-735) – anglosaski mnich i benedyktyn oraz prezbiter związany z klasztorami w Wearmouth oraz Jarrow w Nortumbrii. Był także duchownym o wszechstronnej wiedzy.
[2] przekład własny z języka angielskiego




3 komentarze:

  1. Polecam Ci odsłuchanie audycji klubu Ludzi Ciekawych Wszystkiego z wczoraj. Było o apokryfach, początkach obchodzenia świąt i dzieciństwie Chrystusa. Warto:) 25 grudnia nie mam nic wspólnego ze świętami pogańskimi, ale o tym też była mowa :)
    http://www.polskieradio.pl/8/405/Artykul/1326122,Apokryfy-rownolegle-zywoty-Chrystusa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jesteś pewna, że w tej audycji mówiono prawdę opartą na faktach? W swoim życiu naoglądałam się i nasłuchałam tak wielu dyskusji na temat życia Jezusa, że praktycznie w żadne teorie już nie wierzę. Oczywiście w teorie, które próbują wcisnąć nam badacze. Ponieważ jestem osobą wierzącą, mam swoje własne zdanie na ten temat. Myślę, że tak naprawdę nigdy nie będziemy mieć rzetelnej wiedzy na temat tego, co działo się tysiące lat temu. Po pierwsze, przekazy z tamtych czasów są bardzo ubogie, a po drugie, ilu badaczy, tyle opinii. Dlatego wszelkiego rodzaju artykuły na ten temat traktuję z przymrużeniem oka. Swój tekst również. Oparłam go na materiałach anglojęzycznych. :-)

      Usuń
    2. Aha, i jeszcze jedna rzecz. Zauważ, że napisałam o pogańskim bogu, że według legendy urodził się 25 grudnia. A legenda to mit, który z reguły tworzą ludzie na własny użytek, więc równie dobrze jest to kłamstwem, czyli tak, jak piszesz, nie ma to żadnego związku z Bożym Narodzeniem. :-)

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.