Motto bloga

„Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem; miłości dodaje skrzydeł, a trudowi ujmuje ciężaru; w martwotę domu wprowadza życie, a życiu nadaje sens.”
Kornel Makuszyński

sobota, 27 grudnia 2014

J. K. Rowling – „Trafny wybór”















Wydawnictwo: ZNAK
Kraków 2012
Tytuł oryginału: The Casual Vacancy
Przekład: Anna Gralak





Małomiasteczkowe społeczności zazwyczaj charakteryzują się tym, że ludzie, którzy je tworzą wiedzą o sobie nawzajem praktycznie wszystko. Niczego nie można ukryć przed wścibskim okiem sąsiada. Wiadomo kto z kim sypia; kto cierpi na taką czy inną chorobę; który z sąsiadów jest uwikłany w nielegalne interesy; kto nagle przybył do tegoż miasteczka, aby uciec przed niechlubną przeszłością. Pół biedy, jeśli tego rodzaju informacje pozostaną tylko i wyłącznie do wiadomości owego wścibskiego sąsiada, ale przecież może zdarzyć się, że w najmniej oczekiwanym momencie wyciekną do wiadomości publicznej. I co wtedy robić? Pakować walizki i uciekać, gdzie pieprz rośnie? A może lepiej przyjąć zaistniałą sytuację po męsku na klatę i stawić jej czoła? Albo zupełnie nie przejmować się ludzkim gadaniem, bo wszak człowiek to taki osobnik, który zawsze o czymś lub o kimś gadać musi. W końcu przecież przyjdzie dzień, że nastąpi jakaś nagła zmiana tematu i sąsiedzi o nas zapomną, a my będziemy mogli znów poczuć się błogo w naszej małomiasteczkowej komunie, i jak gdyby nigdy nic przyłączyć się do obgadywania kogoś innego.

Angielskie miasteczko Pagford, które przez J.K. Rowling zostało stworzone specjalnie na potrzeby powieści, jest właśnie takim miejscem, gdzie niczego nie da się ukryć. Należy być pewnym, że prędzej czy później nawet najgłębiej skrywana tajemnica ujrzy światło dzienne, a wówczas ludzie będą wręcz prześcigać się w podawaniu dalej usłyszanej niedawno informacji. Jak każde miasto, tak i Pagford posiada swoją radę gminy, która zajmuje się podejmowaniem uchwał na rzecz mieszkańców. W radzie zasiadają osoby, które w miasteczku generalnie cieszą się dobrą opinią. Są wśród nich między innymi właściciel lokalnych delikatesów, lekarka, czy też pracownik banku. Skupmy się jednak na tym ostatnim. To Barry Fairbrother, który powszechnie uważany jest za wzorowego męża i ojca. W dodatku oprócz swojej pracy zawodowej, Barry sporo czasu poświęca także młodzieży, a szczególnie tym młodym ludziom, którzy nie mają w życiu tyle szczęścia, co inni i egzystują w środowiskach patologicznych, jak na przykład Krystal Weedon.

Pewnej niedzieli Barry Fairbrother nagle umiera. Dlaczego? Co się stało? Przecież był jeszcze taki młody? Jak widać śmierć nie wybiera. Nawet ludzie tuż po czterdziestce mogą zniknąć z tego świata, gdy nikt się tego nie spodziewa. Wieść o śmierci Barry’ego rozchodzi się po Pagford lotem błyskawicy. Praktycznie ludzie prześcigają się w roznoszeniu tej informacji. Każdy chce być pierwszy! Radny osierocił czworo dzieci i zostawił pogrążoną w żałobie żonę. Prawdę powiedziawszy można odnieść wrażenie, że mało kto przejmuje się dalszym losem rodziny Barry’ego. Najważniejsze jest to, że coś się dzieje i można nagle znaleźć się w centrum uwagi, powtarzając wiadomość z ust do ust. I tak oto, dzięki śmierci radnego czytelnik poznaje poszczególne rodziny zamieszkujące w Pagford. Ponieważ książka podzielona jest na części, to właśnie pierwsza z nich, stanowiąca, jak gdyby wstęp do dalszych wydarzeń, poświęcona jest swego rodzaju charakterystyce bohaterów.

Na pierwszy plan wysuwa się rodzina Mollisonów. Senior rodu – Howard – to współwłaściciel miejscowych delikatesów. To rubaszny starszy pan, który wszystko wie lepiej od innych, zaś jego żona musi być tą pierwszą, do której dotrą najnowsze miejskie plotki. Shirley jest także administratorką strony internetowej rady gminy, więc ta funkcja daje jej w pewnym sensie uprawnienia do tego, aby być na bieżąco z życiem mieszkańców Pagford. W skład rodziny Mollisonów wchodzi jeszcze syn, synowa i wnuki starego Howarda.

Kolejną, nie mniej ważną familią w Pagford, są Wallowie. On zwany „Przegródką” to wicedyrektor lokalnego liceum, zaś ona to pedagog pracująca w tejże szkole. Wallowie mają syna, którego wszyscy zwą „Fats”, co bynajmniej ma się nijak do gabarytów chłopaka. Kto następny? To może niech to będzie rodzina Price’ów. Oj, co też się dzieje w domu tych ludzi! Głowa rodziny to zwyczajny tyran, któremu należy schodzić z drogi na każdym kroku, jeśli nie chce się poczuć jego ciężkiej pięści na własnej szczęce. Z kolei pani domu jest zwyczajną szarą myszką zaszczutą przez męża. Jak zatem radzą sobie synowie państwa Price’ów w tej sytuacji? Oczywiście każdy z nich na swój własny sposób próbuje odreagować fatalną domową atmosferę, co nie zawsze wychodzi im na zdrowie.


Fikcyjne miasteczko Pagford znajduje się w West Country i jest zaskakująco podobne
do miejscowości, w której urodziła się J.K. Rowling. 
fot. Adrian Pingstone


Swój wkład w życie Pagford ma również rodzina odmienna zarówno kulturowo, jak i pod względem religijnym. To Vikram Jawanda i jego żona Parminder. Obydwoje są lekarzami, a Parminder dodatkowo zasiada w radzie gminy. Małżeństwo posiada troje dzieci, z których na czoło wysuwa się córka o imieniu Sukhvinder. Na kartach powieści spotykamy jeszcze szereg innych postaci, które odgrywają w całej tej historii mniejszą lub większą rolę. Jednych bohaterów można lubić bardziej, zaś innych znacznie mniej. Tak naprawdę prawdziwą twarz mieszkańcy Pagford pokazują wtedy, gdy trzeba wybrać kogoś, kto zajmie miejsce nieżyjącego Barry’ego Fairbrothera. To dopiero po jego pogrzebie dochodzi do sytuacji, które być może w ogóle nie miałyby miejsca, gdyby nie śmierć wpływowego radnego. W tym momencie rozpoczyna się walka nie tylko o stołek po Barrym, ale także o to, kto ma rację i kto posiada w sobie na tyle siły, aby móc tę rację udowodnić. Na jaw dość szybko wychodzą najbardziej brudne sprawy z życia poszczególnych mieszkańców Pagford. Okazuje się bowiem, że jest ktoś, kto ma już tego wszystkiego dosyć i pragnie wreszcie pokazać prawdziwą twarz miasteczka.

W całym tym sporze o władzę kością niezgody staje się patologiczne osiedle Fields, którego historia sięga jeszcze lat 50. XX wieku. To tam znajduje się najgorszy margines społeczny. To siedlisko biedoty i narkomanii. To tam mieszka wspomniana już szesnastoletnia Krystal Weedon wraz z matką-narkomanką i kilkuletnim braciszkiem. Jak zatem zakończy się kłótnia o Fields? Czy w końcu rada gminy dojdzie w tej kwestii do porozumienia? Kto zajmie miejsce zmarłego Barry’ego Fairbrothera? Czy mieszkańcy Pagford już zawsze będą tacy sami? A może stanie się coś, co sprawi, że wreszcie uświadomią sobie własne błędy?

Przyznam szczerze, że sięgając po Trafny wybór spodziewałam się czegoś zupełnie innego, niż otrzymałam. Po przeczytaniu dwóch tomów kryminału o Cormoranie Strike’u, sądziłam, że pierwsza powieść dla dorosłych autorstwa J.K. Rowling również utrzymana jest w tym klimacie. Okazało się natomiast, że trafiła do mnie najzwyklejsza powieść obyczajowa, której akcja tak naprawdę rozkręca się dopiero po pogrzebie Barry’ego. A do tego cała galeria rozmaitych wulgaryzmów, które skutecznie odrzucały mnie od dalszego czytania. Praktycznie za każdym razem, kiedy odwracałam kolejną kartkę, robiłam wszystko, aby nie rzucić książki w kąt i nie sięgnąć na półkę po jakąś ciekawą powieść historyczną, jakich u mnie wiele. W końcu jednak zacisnęłam zęby i czytałam dalej. I gdy tak czytałam i czytałam, wówczas zupełnie nieoczekiwanie fabuła zaczęła mnie wciągać na tyle intensywnie, że nie byłam już w stanie odłożyć Trafnego wyboru na półkę.

Debiutancka powieść J.K. Rowling, jeśli chodzi o literaturę adresowaną do dorosłych czytelników, to książka, na kartach której spotykamy bohaterów reprezentujących wszystkie warstwy społeczne. Są tutaj ludzie nieprzyzwoicie bogaci, jak również tacy, którzy pochodzą z warstwy średniej. Jest także pokazane środowisko totalnie patologiczne, gdzie na jakąkolwiek pomoc w zasadzie nie ma już najmniejszych szans, choć opieka społeczna robi, co może. Autorka jak gdyby dzieli swoich bohaterów na grupy. Z jednej strony jest podział społeczny, zaś z drugiej dorośli kontra nastolatkowie. Ci ostatni buntują się przeciwko swoim rodzicom, ale i rodzice nie są wobec własnych dzieci całkiem w porządku. Pojawia się mnóstwo błędów wychowawczych i zaniedbań, które w konsekwencji doprowadzają do tragedii. Nawet osoby odpowiedzialne za prawidłowe funkcjonowanie swoich wychowanków w społeczeństwie, w pewnej chwili nie potrafią poradzić sobie z problemem albo zwyczajnie go lekceważą. I jeszcze ta znieczulica...

Sporo miejsca Autorka poświęca także inicjacji seksualnej u nastolatków, która wiadomo, że odbywa się w tajemnicy przed rodzicami i generalnie z partnerami, z którymi raczej nie powinna mieć miejsca. I tutaj chciałoby się zapytać, czy faktycznie wszelkiego rodzaju fantazje erotyczne u nastolatków są aż tak wulgarne, jak pokazuje to J.K. Rowling? Czy naprawdę taki nastoletni człowiek swój pierwszy raz chce przeżyć z kim popadnie? Czy ci młodzi ludzie podniecają się, oglądając w sieci filmy pornograficzne? Czy tak to rzeczywiście wygląda? Bo jeśli tak, to książka jest doskonałym wyrzutem sumienia dla rodziców i pedagogów. Możliwe, że właśnie taki był zamysł Autorki. Uderzyć w sumienie ludzi odpowiedzialnych za wychowanie młodego pokolenia. Tylko jak można wpoić młodym właściwe zasady moralne, skoro nawet dorosłym ich przestrzeganie przychodzi z wielkim trudem?

Moim zdaniem Trafny wybór to tak naprawdę historia tragiczna. W gruncie rzeczy można stwierdzić też, że w przypadku tej powieści mamy do czynienia z dramatem psychologicznym, ponieważ każdego z bohaterów można poddać gruntowej analizie emocjonalnej Chodzą słuchy, że najprawdopodobniej J.K. Rowling oparła fabułę powieści na swoim niezbyt szczęśliwym dzieciństwie, które spędziła w West Country, w miasteczku niedaleko Bristolu, a potem mieszkając gdzieś w pobliżu Chepstow.

Książka na pewno nie jest arcydziełem literackim, jednak napisana jest naprawdę profesjonalnie i inteligentnie, a czasami nawet nieco zabawnie. Oczywiście nie można Trafnego wyboru w żadnej mierze porównywać z serią o Harrym Potterze, bo to zupełnie inny rodzaj literatury. Tam mieliśmy do czynienia z walką Dobra ze Złem, gdzie Dobro zawsze wygrywało. Natomiast tutaj serwowany jest czytelnikowi gorzki obraz małomiasteczkowego społeczeństwa, w którym funkcjonują ludzie nieszczęśliwi, a wręcz martwi emocjonalnie. Ten obraz to swego rodzaju lustro, w którym zapewne wszyscy możemy się dokładnie przejrzeć.







12 komentarzy:

  1. Zastanawiałam się nad tą książką... Twoja recenzja mi ją trochę bardziej przybliżyła i lekko zniechęciła, bo widzę, że to nie do końca pozycja w moim stylu. Ale podziwiam Autorkę, że po tak dobrze zarabiającej serii odważyła się za zupełnie inne klimaty zabrać (niby finansowo nic jej nie grozi, ale wizerunek mógł trochę przez ew. nieudaną próbę ucierpieć).

    W każdym razie, jak mi w łapki wpadnie, to przeczytam, ale jakoś intensywnie szukać nie będę. A tych jej kryminałów to na pewno nie przeczytam, z samej tej racji, że ja kryminałów po prostu w większości nie lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja kryminał od czasu do czasu przeczytać lubię, więc Cormoran Strike mi się spodobał. Z kolei "Trafny wybór" ma według mnie jedną wadę: zbyt wulgarny język. Ale kiedy fabuła już wciągnie, to wtedy zapomina się o tych wulgaryzmach. Tak sobie myślę, że pani Rowling, żeby nie wiem co napisała dla dorosłych, to sukcesu Harry'ego Pottera już nie powtórzy. :-)

      Usuń
  2. Od dawna mam na półce, ale jakoś mnie nie ciągnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i dobrze. :-) Ale z drugiej strony może to tylko Polacy tak sceptycznie podchodzą do "dorosłych" powieści Rowling? Może myśmy ją zwyczajnie zaszufladkowali po sukcesie Pottera?

      Usuń
  3. Nieustannie patrzę na mój egzemplarz, który zakupiłam po promocyjnej cenie w Biedronce. Niestety nieustannie coś staje mi na drodze do przeczytania tej książki - wierzę, że niebawem się to zmieni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może książka Ci się spodoba. :-) Ja mam bardzo niski próg odporności na wulgaryzmy, więc już na samym początku zaczęło mnie od tej powieści odrzucać. Ale generalnie fabuła nie jest zła. W dodatku zakończenie zaskakuje.

      Usuń
  4. Bardzo podoba mi się podoba Twój sposób narracji i opisu małej społeczności. Bije z tego swoista wiarygodność. Co do samej książki, to jakoś chłodno przyjęłam jej premierę, bo miałam przeczucie, że ta książka nie jest dla mnie. Czuję że intuicja znów mnie nie zawiodła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze staram się wiarygodnie przekazywać informacje o książce. ;-) A co do samej powieści, to ma ona w sobie pewne plusy. Lubię, kiedy książka porusza poważne problemy społeczne, i tak właśnie jest w tym przypadku. Jedyne, co mogę jej zarzucić, to sposób przekazania tego przez Autorkę. Nie lubię, gdy pisarz poprzez nadmierne stosowanie wulgaryzmów chce zabłysnąć. A tak to odbieram, jeśli chodzi o "Trafny wybór".

      Usuń
  5. Mam w planach, ale to raczej odległe plany patrząc na moje ciągle rosnące stosiki, dużo czasu minie zanim nadrobię te najważniejsze dla mnie zaległości :) Nie mniej jednak, książki jestem ciekawa :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, że Ci się spodoba. Generalnie nie jest zła. Ma naprawdę dużo plusów. Porusza problemy społeczne i to jest ważne. :-)

      Usuń
  6. Do tej książki nie bardzo mnie ciągnie. Być może ma na to wpływ gatunek w jakim jest napisana, a być może sam opis fabuły, ale mam tyle innych wartych uwagi książek, że ta zupełnie mnie nie interesuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jasne, że nic na siłę. Tak sobie myślę, że dla fanów Harry'ego Pottera "Trafny wybór" generalnie okazał się rozczarowaniem. Ja nie czytałam Pottera, więc do tej powieści podeszłam na zupełnie innych zasadach. Niczego od niej nie oczekiwałam. Po prostu czytałam i tyle, choć na początku robiłam to z wielkim trudem. ;-)

      Usuń