Motto bloga

„Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem; miłości dodaje skrzydeł, a trudowi ujmuje ciężaru; w martwotę domu wprowadza życie, a życiu nadaje sens.”
Kornel Makuszyński

czwartek, 12 czerwca 2014

Marcin Brzostowski – „Pozytywnie nieobliczalni”










Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Autora. Dziękuję!


Wydawnictwo: E-BOOKOWO
Będzin 2014
Wydanie II
E-BOOK




Prawnik to brzmi dumnie, prawda? Lata wyczerpujących studiów, nocne zakuwanie rozmaitych przepisów, które i tak pewnego dnia ulegną zmianie i trzeba będzie przyswajać je od początku, wreszcie uzyskanie upragnionego dyplomu, o którym niekoniecznie marzył sam zainteresowany, bo wszakże możliwe jest, że bardziej zależało na tym rodzinie zainteresowanego. Następnie zaliczenie niezbędnego stażu, no i wreszcie można zaczynać własną praktykę albo pracować pod okiem szacownego rodzica. Prawdę powiedziawszy, takie rozwiązanie wcale nie jest złe, bo przecież można wylądować znacznie gorzej, na przykład w jakiejś korporacji prawniczej, gdzie dowodzi bezwzględny szef albo szefowa, który(a) jest zdolny(a) wycisnąć z takiego nowicjusza siódme poty, aby tylko móc zaspokoić własne ambicje.

Akcja powieści Marcina Brzostowskiego rozgrywa się w Warszawie w środowisku młodych i ambitnych prawników. Na pierwszy plan wysuwają się dwaj przyjaciele: Robert i Rafał. Obydwaj pracują w prężnie rozwijającej się korporacji prawniczej. Kiedy ich poznajemy, ten pierwszy właśnie został pozbawiony etatu, bo zwyczajnie przestał być potrzebny. Praktycznie wykorzystano go do maksimum, a potem zastąpiono kimś innym. I co ma począć nasz bohater w tej trudnej dla siebie sytuacji? Chyba tylko porządnie się upić. Na szczęście są obok przyjaciele, którzy mogą pomóc i nie zostawią w potrzebie. Z kolei Rafał, zwany „Marlonem”, nadal pracuje w rzeczonej korporacji. Pomimo że nie jest z tego powodu szczęśliwy, to jednak nie rezygnuje z etatu, tylko wciąż haruje, czasami nawet kosztem należnego mu urlopu.

Marcin Brzostowski w swojej powieści w sposób nieco ironiczny, ale z drugiej strony, jakże doskonale przemyślany, nakreśla prawdziwy obraz zatrudnienia w korporacjach, gdzie człowiek nie ma czasu na nic innego poza pracą. Taki pracownik-wyrobnik niejednokrotnie zmuszony jest zrezygnować z życia prywatnego i własnych marzeń, ponieważ cały swój czas musi poświęcić pracy i zadaniom otrzymywanym od szefa, które niekiedy są wręcz absurdalne. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze walka pomiędzy osobami zatrudnionymi w rzeczonej korporacji. Tak naprawdę, aby móc się utrzymać na powierzchni, trzeba wyeliminować konkurencję, nawet wbrew własnym zasadom, że o kosztach nie wspomnę. Czy takie działanie faktycznie ma coś wspólnego z ambitnym podejściem do kariery zawodowej? Czy zawodowy rozwój naprawdę polega na tym, aby wygryźć kolegę/koleżankę z posady?

Oczywiście nasi bohaterowie w tych dość trudnych okolicznościach doskonale sobie radzą. Jak już wspomniałam, Robert z konieczności zmienił miejsce pracy, zaś Rafał nadal tkwi w tym samym miejscu. Lecz przecież nie zawsze musi tak być. Możliwe, że kiedyś przyjdzie taki dzień, w którym on również powie, że ma już tego wszystkiego dosyć. A może to sam los za niego zdecyduje? Kto wie?

W powieści oprócz głównych bohaterów pojawiają się również postaci poboczne. Robert i Rafał nie żyją przecież na bezludnej wyspie, a więc dysponują gronem niezwykle życzliwych znajomych, na których zawsze można liczyć i z którymi zawsze znajdzie się wspólny język oraz okazję do świętowania. A i pomysłów na życie też im nie brakuje. Tych postaci nie sposób nie lubić.

Pozytywnie nieobliczalni to druga powieść Marcina Brzostowskiego, którą przeczytałam. Pierwszą była Słodka bomba Silly. Styl Autora jest nieprzeciętny z uwagi na poruszanie tematów, które są naprawdę ważne i o których ludzie dzisiaj często zapominają, ponieważ znacznie bardziej interesuje ich pogoń za pieniądzem, karierą i wyniszczaniem siebie nawzajem. Autor pragnie zwrócić uwagę, że oprócz życia zawodowego jest również życie prywatne, któremu należałoby poświęcić równie dużo czasu, co karierze zawodowej. A może nawet na życie osobiste potrzebujemy znaczniej więcej czasu, ponieważ w tym natłoku spraw bardzo łatwo jest zapomnieć o tym, co naprawdę ważne, czyli o przyjaźni, miłości, naszych marzeniach i zainteresowaniach oraz innych prozaicznych kwestiach, które sprawiają, że człowiek jest zwyczajnie szczęśliwy.

Pozytywnie nieobliczalni to debiut powieściowy Marcina Brzostowskiego. Po raz pierwszy książka ukazała się w 2002 roku. Chciałabym, aby na rynku wydawniczym pojawiało się więcej takich właśnie lektur. Lektur, które traktują o sprawach ważnych bez owijania w bawełnę. Pozytywnie nieobliczalni to opowieść niezwykle autentyczna w swojej wymowie. Posiada drugie dno, które czytelnik powinien odkryć w trakcie lektury. Nie jest to bynajmniej lekka opowiastka o ludziach, którzy po ukończeniu studiów pragną za wszelką cenę zdobywać swoje życiowe szczyty. Pomiędzy poszczególnymi bohaterami rysują się dość wyraźne kontrasty. Widać w jaki sposób do życia podchodzi młody narybek kancelarii, zaś jak te same kwestie postrzegają ci starsi, którym przyszło dorastać w zupełnie innych czasach.

Dla mnie osobiście lektura Pozytywnie nieobliczalnych była taką podróżą w przeszłość, ponieważ na kartach powieści pojawiają się wątki charakterystyczne dla lat dorastania pokolenia, którego jestem przedstawicielką. Znajdziemy tutaj sporo odnośników do muzyki. W dodatku miałam kiedyś przyjaciela, którego cechy odnalazłam w jednym z bohaterów tej powieści. Dlatego też dziękuję Autorowi za tę szczególną sentymentalną podróż do przeszłości. Niestety, świat i ludzie od tamtej pory bardzo się zmienili i wiele wartości, które niegdyś były preferowane przez młodych ludzi, odeszły do lamusa. Dzisiejsza młodzież już zupełnie inaczej podchodzi do życia niż kilkadziesiąt czy nawet kilkanaście lat temu. Uważam jednak, że mimo wszystko Pozytywnie nieobliczalni stanowią lekturę uniwersalną i należałoby ją polecać młodym ludziom, chociażby dlatego, aby wzbudzić w nich refleksję nad swoim życiem i zachęcić ich do zastanowienia się nad hierarchią wartości, jaką obecnie preferują. Tylko czy dzisiejsza młodzież naprawdę chce powrócić do wartości wyznawanych przez starsze pokolenie? I czy naprawdę potrafi to zrobić?



E-book do nabycia tutaj - klik 








2 komentarze:

  1. Bardzo ciekawa recenzja, naprawdę szczerze mi się podobała. Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń