Motto bloga

„Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem; miłości dodaje skrzydeł, a trudowi ujmuje ciężaru; w martwotę domu wprowadza życie, a życiu nadaje sens.”
Kornel Makuszyński

środa, 18 czerwca 2014

Karol Bunsch – „Imiennik. Śladem pradziada & Miecz i pastorał” #7














Wydawnictwo: WYDAWNICTWO LITERACKIE
Kraków 1979
Seria: Powieści Piastowskie





W momencie śmierci Kazimierza I Odnowiciela w 1058 roku przy życiu pozostawało trzech jego synów, czyli Bolesław Szczodry, Władysław Herman i Mieszko. Niestety, dość ubogie informacje dotyczące tego okresu nie pozwalają jednoznacznie stwierdzić, czy najstarszy z nich – Bolesław – objął nad państwem władzę samodzielnie, czy też podzielił ją ze swoimi braćmi. Pewne jest natomiast, że Mieszko zmarł już w 1065 roku, zaś jeśli chodzi o Władysława Hermana, to jego bliski związek z Mazowszem w kolejnych latach, mógłby wskazywać na to, iż przebywał tam jeszcze za życia Bolesława, lecz w jakim charakterze nie wiadomo. Możliwe, że był namiestnikiem brata, bądź też autonomicznym księciem.

Bolesław II Szczodry, zwany również Śmiałym, panował w Polsce ponad dwadzieścia lat. Jego rządy charakteryzowały się ogromną aktywnością polityczną. Kierunek polityki, jaki obrał młody władca był zdecydowanie antycesarski. Zaprzestał on bowiem płacenia trybutu ze Śląska na rzecz Czech, które stanowiły wówczas lenno cesarstwa. Ponadto Bolesław prowadził szereg wojen z władcą Czech. Z kolei na Węgrzech w 1060 roku popierał skutecznie do tronu przeciwko niemieckiemu kandydatowi – Salomonowi – jego stryja Belę. Potem to samo uczynił względem Gejzy, który był synem Beli. Działo się to w 1074 roku. Natomiast w 1077 roku Bolesław opowiedział się za bratem Gejzy – Władysławem.

W roku 1072 Bolesław okazał jawne nieposłuszeństwo cesarzowi – Henrykowi IV. Polski monarcha złamał wówczas przyjęty rok wcześniej zakaz wojny z Czechami, a następnie zaczął popierać Sasów, którzy buntowali się przeciw temu władcy. W walce emancypacyjnej, której punkt kulminacyjny przypadł na pontyfikat papieża Grzegorza VII (1073-1085), podczas gdy świat zachodnio-chrześcijański podzielił się na zwolenników cesarza i papiestwa, Bolesław Szczodry przystał do obozu gregoriańskiego i odegrał w nim niezwykle aktywną rolę. Rola ta przejawiała się nie tylko w rzeczonym popieraniu Sasów, ale także w reformach wprowadzanych na terenie Polski, które prowadziły w konsekwencji do wzmocnienia Kościoła. Właśnie to działanie pozwoliło Bolesławowi II Szczodremu uzyskać od papieża pozwolenie na koronację królewską, która miała miejsce w Gnieźnie w 1076 roku. Tak więc odnowienie królestwa było największym sukcesem jego panowania. Pamiętajmy, że ojciec Bolesława – Kazimierz I Odnowiciel – do dnia swojej śmierci pozostał jedynie księciem panującym. Przez ponad kolejnych dwieście lat żaden władca Polski nie mógł poszczycić się takim sukcesem, jak właśnie Bolesław.

Bolesław II Śmiały
(ok. 1042-1081 lub 1082)
Królewskie rządy Bolesława II Szczodrego trwały niewiele ponad dwa lata i zakończyły się ogromną katastrofą. Historia napiętnowała go z powodu konfliktu z biskupem krakowskim – Stanisławem ze Szczepanowa, którego Kościół katolicki uznał za męczennika i ogłosił świętym. Niektórzy historycy twierdzą, że konflikt ten był jedynie niechlubnym epizodem w życiu króla i nie stanowił bezpośredniej przyczyny jego upadku. Spór pomiędzy monarchą a duchownym mógł jedynie zmobilizować do aktywniejszego działania wrogów króla. Tak naprawdę nie znamy tła przyczynowego rzeczonego konfliktu. Gall Anonim w swojej Kronice zapisał, iż biskup krakowski za zdradę został skazany na obcięcie członków, co w tamtych czasach było typową karą za tego rodzaju przewinienia. Stanisław ze Szczepanowa nie podzielał sposobu rządzenia Polską przez Bolesława II Śmiałego. Swoje niezadowolenie wyrażał bardzo jawnie, co oczywiście musiało w końcu zaowocować negatywnymi skutkami. Bolesław znany był ze swojej porywczości i braku posłuszeństwa. Ale to przecież Piast, a oni z zasady byli krnąbrni. Bolesław wielokrotnie też nie panował nad emocjami, które nim targały. Taki brak samokontroli ujawniał się szczególnie w późniejszych latach jego życia. Tylko czy na pewno było to związane z rzekomą chorobą psychiczną? Czy Bolesława słusznie określa się przydomkiem „Szalony”?

Nie jestem historykiem, ale wydaje mi się, że żaden stricte świecki władca nie czuł się dobrze w sytuacji, kiedy duchowny narzucał mu sposób myślenia, który owemu monarsze był obcy. Swego rodzaju bohaterem i idolem – jak byśmy dziś powiedzieli – był dla Bolesława Śmiałego jego pradziad – Bolesław I Chrobry. To właśnie ten wielki władca stanowił dla swojego potomka wzór do naśladowania. Niemniej jednak, ambicje Bolesława Śmiałego mogły w końcu wymknąć mu się spod kontroli. Parł do przodu, nie bacząc na konsekwencje. Jego działania mogły być w niektórych aspektach pozbawione rozsądku. Na pewno był władcą walecznym, jak jego przodek, co znajduje swoje odzwierciedlenie w wojnach, na które wyruszał i w których walczył w pierwszym rzędzie. Moim zdaniem historia w pewnym sensie oceniła Bolesława niesprawiedliwie. Wydaje mi się, że to właśnie konflikt z biskupem Stanisławem sprawił, iż na Bolesława patrzy się dzisiaj w tak negatywny sposób. A przecież nie brakowało mu też innych wrogów. Tworzyły się obozy. Jedni stali po stronie króla, zaś drudzy przeciwko niemu. W końcu monarcha został sam, tracąc władzę i uciekając z kraju. Korona, która przyniosła mu tyle szczęścia i była jego ogromnym sukcesem, stała się jednocześnie wielką porażką i przekleństwem. Kronikarz Jan Długosz na temat konfliktu z duchownym i śmierci Stanisława ze Szczepanowa pisał tak:

,,Kiedy król Bolesław, brnąc we wszelkich zbrodniach i niegodziwościach posuwał się do coraz gorszych czynów, a kpiąc sobie z klątwy, którą na niego rzucił świątobliwy mąż, biskup Stanisław, znieważał boskie obrządki i narażał na śmiech i pogardę święte tajemnice i autorytet Kościoła, uniesiony gniewem mąż Boży Stanisław [...] wyklina króla i kiedy ten chce wejść do jego krakowskiej katedry, zabiega mu drogę i imieniem Wszechmogącego Boga i swoim zabrania wyklętemu wstępu do świątyni oświadczając, że w razie nieposłuszeństwa z większą dla króla hańbą przerwie odmawianie nabożeństwa. A kiedy król wbrew zakazowi męża Bożego wdziera się z rycerzami, którzy hamują jego porywczość, natychmiast na polecenie biskupa Stanisława kler milknie i przerywa rozpoczęte nabożeństwo. [...] 13 maja, który przypadł we czwartek, o świcie, biskup krakowski Stanisław, pragnąc jak zwykle złożyć ofiarę należną Chrystusowi, udał się w towarzystwie kleryków do kościoła na Skałce [...]. Chwyciwszy szybko miecz [król] w liczniejszym niż zwykle orszaku rycerzy, którym kazał iść ze sobą, udaje się tam, by zabić Bożego męża. [...] Dobywszy miecza, który mu Opatrzność dała tak, jak każdemu innemu królowi i możnemu, nie w celu zadawania, ale ścigania krzywd i niewinnej śmierci, wściekły, pieniąc się z chęci wywarcia zemsty na Bożym mężu, zgrzytając, zziajany wpada do kościoła [...] świątobliwemu biskupowi odprawiającemu mszę rozcina mieczem świętą głowę [...]. Niegodziwy i zdradliwy król kładzie trupem świętego biskupa Stanisława, proszącego o przebaczenie dla niego i pozostałych jego zabójców i siepaczy".

Czytając powyższe zapiski kronikarza, faktycznie można dojść do przekonania, że Bolesław był władcą nieobliczalnym. I takim właśnie zapisał się na kartach historii. Dla mnie osobiście Bolesław II Śmiały był królem tragicznym. I tak przedstawia go Karol Bunsch w Imienniku. Interpretacja postaci króla w wykonaniu Karola Bunscha przemawia do mnie znacznie bardziej, aniżeli zapiski historyków i kronikarzy. Co może dziwić, powieściowy Bolesław wzbudził we mnie współczucie, ale i w pewnym stopniu sympatię. Owszem, był zachłanny, jeśli chodzi o władzę, i za wszelką cenę pragnął dorównać Bolesławowi I Chrobremu, a może nawet chciał go przerosnąć w potędze. I to go zgubiło. Natomiast jeśli przyjrzeć się interpretacji Karola Bunscha odnośnie konfliktu ze Stanisławem ze Szczepanowa, to przyznam, że mnie biskup też solidnie zdenerwował. Powieściowy Stanisław praktycznie sam prosił się o śmierć.

Biskup krakowski Stanisław ze Szczepanowa
(ok. 1030-1079)
Bolesław II Śmiały to nie tylko doskonały żołnierz, nieco gorszy władca, ale przede wszystkim czuły i opiekuńczy ojciec. Historycy jedynie snują przypuszczenia na temat prawowitej żony króla. Generalnie panuje przekonanie, iż jest ona nieznana. Niemniej jednak, Jan Długosz zapisał, iż Bolesław ożenił się z niejaką Wyszesławą Światosławówną – córką Światosława II, księcia czernihowskiego i wielkiego księcia Rusi Kijowskiej. Karol Bunsch w swojej powieści powołał się właśnie na zapiski Jana Długosza, tak więc Wyszesława stanowi tutaj jedną z głównych postaci. Na kartach książki Bolesław pokazany jest także jako wierny kochanek, choć nie mąż. To nie z Wyszesławą łączy go gorąca miłość. A zatem taki władca może wzbudzić sympatię. Myślę, że Karol Bunsch, pisząc Imiennik, chciał pokazać Bolesława II Szczodrego jako mężczyznę zdolnego nie tylko do popełniania szaleństw, ale także do okazywania wzniosłych uczuć.

Imiennik to dwutomowa historia panowania Bolesława II Śmiałego. W pierwszym tomie Autor skupia się na latach tuż po śmierci Kazimierza I Odnowiciela. Jest to czas, podczas którego młody Bolesław przyucza się do objęcia faktycznej władzy w państwie. Z kolei w tomie drugim poznajemy go już jako króla skonfliktowanego z Kościołem katolickim w Polsce. Nie jest tajemnicą, że Karol Bunsch pisał świetnie. Jego Powieści Piastowskie posiadają pewien swoisty średniowieczny klimat, o który dzisiaj trudno, ponieważ znacząco zmienił się styl pisania powieści historycznych. Autor używa specyficznego języka, dzięki któremu ożywia epokę średniowiecza. Karol Bunsch wprowadził też kilka zmian na potrzeby powieści, gdyż niektóre sceny nie są zgodne z tymi, które podają kroniki, jak na przykład egzekucja biskupa Stanisława. W książce trochę inaczej to wygląda, niż wynika z zapisków Jana Długosza.

Powieść Imiennik została wydana po raz pierwszy w 1949 roku. Na jej kartach czytelnik spotyka także całą galerię postaci żyjących w otoczeniu króla. Tak więc jest niejaki Doman – syn woja, który niegdyś uratował życie Kazimierzowi I Odnowicielowi. Właśnie to wydarzenie wiąże Domana z Bolesławem na całe życie. Pewnego dnia książę Bolesław nakazuje sprowadzić na swój dwór syna człowieka, który zasłużył się dla Piastów. Czyni to zgodnie z przedśmiertną prośbą swojego ojca. Niestety, Doman nie jest chętnie widziany w drużynie księcia. Znajduje jednak bratnią duszę w osobie oszpeconego Nawoja. Przyjaciele stają się zatem naocznymi świadkami istotnych dla kraju wydarzeń. Widzą odwagę księcia, a potem króla Bolesława. Niejednokrotnie próbują zapobiec konsekwencjom nieograniczonej ambicji i lekkomyślności monarchy. 

Dla mnie powieści Karola Bunscha są bezcenne. Mam nadzieję, że kiedyś jakieś wydawnictwo pokusi się o wznowienie nie tylko Powieści Piastowskich, ale także pozostałych książek tego Autora. Źle by się stało, gdyby te pozycje zostały zapomniane, ponieważ stanowią istną perłę polskiej prozy historycznej.





2 komentarze:

  1. Ta seria jest naprawdę niezwykła, Sądzę, że teraz niezwykle trudno byłoby zebrać wszystkie części Sagi Piastowskiej, ale wszystko przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym miała własne wydawnictwo, to pierwsze, co bym zrobiła, to zaczęła robić wznowienia właśnie takich perełek. Ludzie dzisiaj pędzą za nowościami, a zapominają, że stare książki mają "duszę". Mnie udało się jakoś ten cykl zgromadzić, choć nie cały, bo brakuje mi jeszcze trzeciego i czwartego tomu. Ale za to mam trzy części serii o Jagiellonach i trylogię o Aleksandrze Wielkim. To dopiero będzie uczta czytelnicza. :-)

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.