Motto bloga

„Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem; miłości dodaje skrzydeł, a trudowi ujmuje ciężaru; w martwotę domu wprowadza życie, a życiu nadaje sens.”
Kornel Makuszyński

czwartek, 5 czerwca 2014

Barbara Taylor Bradford – „Spadkobiercy Emmy Harte” #2














Wydawnictwo: KSIĄŻNICA/
GRUPA WYDAWNICZA PUBLICAT S.A.
Katowice 2008
Tytuł oryginału: Emma Harte Saga. Hold The Dream
Przekład: Alina Sarnacka



Niektórzy ludzie mówią, że na tym świecie istnieje tylko jedna sprawiedliwość: śmierć. Bez względu na to kim jesteśmy, jakie życie prowadzimy i co w tym życiu osiągnęliśmy, i tak musimy umrzeć. Przypuszczalnie łatwiej jest opuszczać ten świat ze świadomością, że wszystko zostało do końca załatwione. Ale są też i tacy, którym wydaje się, że są nieśmiertelni i praktycznie do samego końca zwlekają z uporządkowaniem swoich spraw, jak gdyby dzięki temu mogli odsunąć od siebie dzień własnej śmierci. Na pewno znacznie mniej do zrobienia będzie mieć osoba, która żyła z dnia na dzień, nie pomnażała swoich dóbr materialnych, nie budowała/kupowała kolejnych, coraz większych posiadłości i generalnie w nic nie inwestowała. Taki człowiek po prostu „spakuje walizki” i odejdzie. Ale co ma począć ktoś, kto od lat żył jedynie gromadzeniem i pomnażaniem swojego majątku, a pod koniec życia jest już tak nieprzyzwoicie zamożny, że trudno jest mu zliczyć własne bogactwo? Z jednej strony ciężko jest rozstawać się z tym ziemskim dobrobytem, zaś z drugiej należałoby chyba jakoś go zabezpieczyć i oddać w dobre ręce, aby nie poszedł na zmarnowanie. I co wtedy robi taki bogacz? Otóż, bogacz pod okiem swojego osobistego prawnika sporządza testament, który może stać się zarówno źródłem nowych konfliktów, jak i nieprzeciętnej radości z otrzymania niespodziewanej darowizny.

Osiemdziesięcioletnia Emma Harte znana już z powieści Kariera Emmy Harte to kobieta niezwykle zapobiegliwa, która swój testament spisała kilka lat temu, a potem pod wpływem zaistnienia rozmaitych okoliczności wprowadzała w nim poprawki. Raz dzieliła majątek sprawiedliwie pomiędzy swoje dzieci i wnuki, a za jakiś czas za jednym pociągnięciem pióra zmieniała swoje pierwotne postanowienia, bo przecież tak wielki majątek, jakim dysponowała, nie mógł przejść z ręce zdrajców. Zapewne gdyby umarła tuż po wprowadzeniu rzeczonych poprawek, nie miałaby dalszych możliwości obserwowania poczynań swoich spadkobierców. Kiedy już Emmie Harte wydawało się, że rozszyfrowała wszystkich obłudników, los przyniósł jej kolejne rozczarowanie. Otóż, na horyzoncie pojawili się kolejni spiskowcy wyhodowani na jej własnej piersi. I tak oto nasza starowinka Emma zmuszona jest do kolejnych zmian w testamencie, oczywiście robi to pod okiem zaufanego prawnika i przy udziale lekarzy, którzy mają orzec, jaki jest stan jej zdrowia fizycznego i psychicznego. Bo nie daj Boże, nie można dopuścić do obalenia testamentu przez zawiedzionych malkontentów! Tylko wierni i uniżeni słudzy Emmy Harte są godni położyć łapy na jej niewyobrażalnie wielkim majątku! Lecz zanim dojdzie do publicznego odczytania testamentu musi upłynąć ponad rok, ponieważ to właśnie wtedy niezniszczalna Emma Harte zamknie oczy na wieki. Natomiast póki żyje nie przestaje – niczym generał – dowodzić swoją armią.

Nie jest tajemnicą, że Emma Harte ogromną miłością darzy swoją najmłodszą córkę – Daisy – oraz wnuki, które ta jej dała. Inne dzieci jakoś nie za bardzo udały się Emmie. Synowie to zdrajcy, jedna córka to rozpustnica, która zmienia mężczyzn jak rękawiczki i nigdy nie ma dość, zaś najstarsza córka wciąż żyje z matką w konflikcie, który ciągnie się już od wielu lat. Można powiedzieć, że jedynie wnuki w jakiś sposób sprostały wymaganiom swojej władczej babki. Kiedy były małe, Emma postarała się dla nich nawet o willę, gdzie spędzały wraz z nią wakacje, aby babka mogła kształtować je na swoje podobieństwo. Niestety, nie wszystkie przyswoiły sobie reguły, które rządzą światem Emmy Harte. Nie każdy z wnuków został ukształtowany na obraz i podobieństwo własnej babki. Wydaje się, że wiernym odbiciem Emmy jest córka Daisy – Paula Amory Fairley. To właśnie ona szykowana jest na główną spadkobierczynię Emmy Harte. W związku z tym nie dziwi fakt, że większość jej kuzynów zionie wobec niej nienawiścią.

Oprócz Harte’ów na czoło wysuwają się także dwa inne klany bogatych przedsiębiorców. Jest to rodzina O’Neillów i familia Kalinskich. Seniorzy obydwu tych rodów oraz Emma Harte poznali się jeszcze w czasach swojej młodości, kiedy to wszyscy jechali na tym samym wózku i byli biedni jak przysłowiowa mysz kościelna. A potem jakoś tak niemalże z dnia na dzień zaczęli rozwijać swoje firmy, zajmując coraz to nowe rynki zbytu na całym świecie. Dziś wszystkim rządzi już młode pokolenie, lecz nikt tak naprawdę nie zapomina o tych, od których wszystko się zaczęło. Nadal żyje Emma oraz jej oddany i kochający przyjaciel – Blackie O’Neill.

Drugi tom sagi o rodzie Emmy Harte skupiony jest właśnie na młodym pokoleniu. To wnuki tych, którzy byli założycielami firm prowadzą teraz wspólne interesy. Poza tym, wszyscy bardzo się przyjaźnią i nikt nie pozwoli zrobić drugiemu krzywdy, chyba że pojawi się jakaś żmija, która będzie chciała ukąsić i doprowadzić do zniszczenia dorobku życia seniorów rodów. Paula Amory Fairley jest tak bardzo zapatrzona w swoją babkę, że nie da powiedzieć o niej złego słowa. Choć Emma nie jest już tak aktywna jak niegdyś, to jednak Paula wciąż konsultuje z nią swoje decyzje, nie tylko te zawodowe, ale także osobiste. Podobnie dzieje się w klanie O’Neillów. Tutaj nadal decydujący głos ma Blackie. Młodzi muszą wiedzieć, że nawet jeśli próbowaliby coś zataić, to i tak seniorzy rodów prędzej czy później dowiedzą się o tym, więc lepiej od samego początku być z nimi szczerym.

Fabuła Spadkobierców Emmy Harte nie skupia się jedynie na sprawach majątkowych poszczególnych postaci. Bardzo dużo uwagi Barbara Taylor Bradford poświęciła również życiu prywatnemu bohaterów. Młodzi wikłają się w mniej lub bardziej udane romanse. Niektórzy z nich kochają od lat, lecz nie mają odwagi przyznać się do tego, i cierpią w samotności. Z tymi romansami sprawa jest nieco dziwna, bo występują pary, które są ze sobą spokrewnione, choć dopiero w trzecim pokoleniu. Jest to sytuacja jak najbardziej akceptowana przez bohaterów i nikt nie nazywa tego związkami kazirodczymi. Pojawiają się także wrogowie, którzy pragną zaszkodzić. Nie są to jedynie wrogowie połączeni więzami krwi. Przecież dla Emmy Harte pracują też i tacy, którzy są jej obcy, a którzy kiedyś wzbudzili jej zaufanie, w związku z czym zyskali pracę na wysokim stanowisku.

Trudno jest mi ocenić czy drugi tom sagi jest lepszy, czy gorszy od pierwszego. Wydaje mi się, że Autorka zbyt dużo uwagi poświęca opisom, na przykład, sposobu ubierania się poszczególnych bohaterów. Przypuszczam, że może to być spowodowane tym, iż w ten sposób widzimy, jak każda z tych osób jest nieprzyzwoicie bogata. Kobiety są obwieszone szmaragdami i wszelkiej innej maści drogocennymi kamieniami, zaś kreacje, które noszą nawet na co dzień, pochodzą od projektantów z najwyższej półki. Podobnie rzecz ma się w przypadku mężczyzn. Owszem, Emma Harte zaznała w latach młodości biedy i upokorzenia. Wciąż o tym pamięta. Ma szacunek dla niższej wstawy społecznej, której nie lekceważy, a wręcz przeciwnie. Pomaga finansowo, ile tylko może. Takie przekonanie wpoiła również swoim wnukom.

Jak już wspomniałam wyżej, w drugim tomie na czoło wysuwa się Paula Amory Fairley. Co do tej postaci miałam naprawdę mieszane uczucia. Momentami wydawało mi się, że Barbara Taylor Bradford chce, aby czytelnik akceptował wszystkie działania Pauli, nawet jeśli te nie są dobre. Zauważyłam, że pozytywnymi bohaterami – według Autorki – są tylko ci, którzy sprzyjają Emmie Harte. Pozostali to postacie negatywne, choć tak naprawdę jedynym ich przewinieniem jest brak podzielania zdania Emmy. Barbara Taylor Bradford próbuje, jak gdyby za wszelką cenę narzucić czytelnikowi swoje zdanie. Najpierw mamy być bezkrytyczni wobec Emmy, a potem względem jej wnuczki – Pauli, nawet jeśli ta postępuje egoistycznie. W moim odczuciu Autorka egoizm Pauli usiłuje przerzucić na inne postacie, na przykład, na jej męża. I to właśnie ci drudzy są obwiniani za nieco samolubne postępowanie Pauli.

Generalnie powieść jest dobra, choć wydaje mi się, że zbyt dużo tu niepotrzebnych opisów, które sprawiają, że książka jest obszerna, a tak naprawdę niczego do fabuły powieści nie wnoszą. Akcja biegnie zbyt wolno. Powiedziałabym, że znacznie wolniej niż w Karierze Emmy Harte, a to może czytelnika trochę znudzić. Pomimo że bohaterów spotykają zarówno radości, jak i nieszczęścia, to jednak brakowało mi w tym wszystkim dynamizmu. 

Przede mną kolejne tomy tej sagi. Obiecałam sobie, że tym razem przeczytam całość, bo jak już wspomniałam kiedyś, jest to moje drugie spotkanie z rodziną Harte’ów i ich przyjaciółmi. A jak to mówią: skoro czytelnik nawet po latach wraca do jakiejś książki, oznacza to, że powieść musi być naprawdę dobra. Tak więc pomimo tych przydługich i zbędnych opisów, historia ta na pewno zasługuje na uwagę.





4 komentarze:

  1. Świetny tekst. Z ciekawości, z ilu części składa się ta saga?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! A wszystkich części jest siedem:

      Kariera Emmy Harte (1979)
      Spadkobiercy Emmy Harte (1985)
      Być najlepszą (1988)
      Tajemnica Emmy (2003)
      Uśmiech losu (2005)
      Niepokonane (2005)
      Łamiąc zasady (Październik, 2011)

      Mam zamiar przeczytać wszystkie, bo kiedy byłam młodsza skończyłam tę sagę na trzecim tomie. :-)

      Usuń
  2. Zgadzam się w 100 %. Saga rewelacyjna, pamiętam tez film na podstawie tej powieści:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tych mini-seriali nie oglądałam. Jakoś wolę czytać książki iniż oglądać ich ekranizacje. Może kiedyś się skuszę i w necie obejrzę, bo widziałam, że są dostępne. O ile wiem, to zrobili je na podstawie tylko trzech pierwszych tomów, które dosyć dobrze pamiętam. Mnie najbardziej kręcą te części od tomu czwartego do siódmego, bo nie czytałam. :-)

      Usuń