Motto bloga

„Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem; miłości dodaje skrzydeł, a trudowi ujmuje ciężaru; w martwotę domu wprowadza życie, a życiu nadaje sens.”
Kornel Makuszyński

środa, 5 października 2016

Dorota Terakowska – „Ono”














Wydawnictwo: WYDAWNICTWO LITERACKIE
Kraków 2003





Gwałt to dla każdej kobiety traumatyczne przeżycie. Czasami potrzeba długich lat i dziesiątek sesji terapeutycznych, aby zgwałcona kobieta zaczęła znowu w miarę normalnie funkcjonować. Jednak ślad w psychice pozostaje już do końca życia. Są tacy, którzy twierdzą, że to, co ją spotkało jest tylko i wyłącznie jej winą. Na pewno sprowokowała zwyrodnialca i sama się o to prosiła. Taka opinia dotyczy szczególnie młodych kobiet, które preferują pewien styl ubierania się oraz nie stronią od imprez i napojów wyskokowych. Ale czy tak jest naprawdę? Czy ci wszystkowiedzący mędrcy mają rację, zrzucając winę za gwałt na kobietę? Na pewno nie. Bo przecież żaden rozsądnie myślący mężczyzna nie porwie się na taki czyn, kiedy kobieta mówi stanowcze „NIE”, bez względu na to, jak jest ubrana, czy ile alkoholu w siebie wlała.

O Ewie, głównej bohaterce powieści Doroty Terakowskiej, również można byłoby powiedzieć, że sama sobie zasłużyła na to, co ją spotkało. W końcu robiła wszystko, aby tylko zwrócić na siebie uwagę tej męskiej części widowni, która wraz z nią wkraczała w nowy wiek w jednej z dyskotek znajdującej się gdzieś na południu Polski. Ten wielki drewniany barak jest szczytem marzeń każdej dziewczyny. Bo to właśnie tam wreszcie można zaistnieć i spotkać tego jedynego wyśnionego, który zapewni lepsze życie, a koleżanki zzielenieją z zazdrości. Ewa nie jest wykształcona ani bogata. Pracuje w sklepie u Grubego i boi się, że tak już zostanie. Zestarzeje się tam i oprócz jej dziwacznej rodziny nikt nie będzie miał pojęcia, że w ogóle żyła na tym świecie. Toteż Sylwester 2000 jest dla niej ostatnią szansą, aby wyrwać się z tego prowincjonalnego miasteczka. No, może nie zaraz wyrwać, ale przynajmniej pokazać na co ją stać. Dlatego też, kiedy o północy didżej drze się do mikrofonu, że to właśnie ona została wybrana Dziewczyną Dwudziestego Pierwszego Wieku, Ewa nie dowierza jego słowom. Myśli, że to jakaś pomyłka. Jednak to nie jest żadna pomyłka. Tak więc gdy dziewczyna otrząsa się z pierwszego szoku, wkracza na podium i daje czadu! A potem, sama nie wiedząc kiedy, ląduje w zielonym renault w towarzystwie trzech młodych mężczyzn, czego owocem będzie ONO.

ONO pojawia się w życiu Ewy niespodziewanie i wywraca je do góry nogami. Ewa nie kocha ONO i chce się go pozbyć. Już nawet stoi przed gabinetem lekarza, który ma jej w tym pomóc. Lecz nagle się wycofuje, bo przecież ONO słyszy!
(…) Ewa podchodzi, leciutko się zataczając, i patrzy w gęstniejący mrok podwórka. Rośnie na nim wielkie stare drzewo, którego bezlistne gałęzie niemal dosięgają futryny. 
– Łyse drzewo – mamrocze Ewa. – Dopiero na wiosnę przekonamy się, czy to jest dąb czy kasztan. Nie, nie tak… Ja się przekonam, ty już nie. Cholera… ty już nie? Nigdy nie zobaczysz tego drzewa? Ani innych drzew? Nie usłyszysz, jak szumią w czasie wiatru? Dlaczego? Muszę pomyśleć… Potrzebuję jeszcze trochę czasu, żeby pomyśleć… 
Ewa prawie się przewracając, zgarnia z podłogi broszurę, upycha ją do torby i chwiejnie zmierza ku wyjściowym drzwiom. Kobieta ponownie wychodzi z gabinetu. 
– Dziecko, przewrócisz się – mówi. – Zaraz zaczynamy, mąż już schodzi. Położysz się na fotelu i od razu będzie lepiej. 
„Położę się na tym potwornym fotelu, który przyleciał z kosmosu, rozłożę szeroko nogi i pozwolę cię wyskrobać. Wyskrobiemy tę twoją za dużą głowę i małe płetwy. Oczy, nos i uszy. Mózg. I co jeszcze? 
– Dziękuję bardzo – bełkocze Ewa, usiłując zachować równowagę. – Dziękuję, może jutro. Tak, jutro. A może wiosną, gdy zakwitnie to drzewo… (…)*
Wydanie z 2014 roku
Od tego momentu, od tej najważniejszej w życiu Ewy decyzji rozpoczyna się jej walka o to, aby ONO jednak przyszło na ten świat. Dziewczyna próbuje rozmawiać ze swoim nienarodzonym dzieckiem. Usiłuje zaprzyjaźnić się z nim. Wierzy, że ONO ją słyszy. ONO słyszy także otaczający je świat. Wie ile tak naprawdę jest na nim zła, choć Ewa próbuje je przed nim chronić. Ta bezustanna rozmowa z ONO w końcu doprowadza do tego, że dziewczyna zaczyna darzyć je miłością. Nie jest już tą samą Ewą z prowincjonalnego miasteczka, która jeszcze nie tak dawno tańczyła na podium w dyskotece, a szczytem jej marzeń było wyrwanie się z domu. W swojej walce jest sama. Na rodziców liczyć nie może. Bo jak można liczyć na matkę, dla której najważniejszy jest kolejny odcinek Big Brothera i to, czy wyrzucą z niego Gulczasa, czy może fałszywą Alicję? W czym może pomóc jej matka, która sama ma za sobą aborcję i wzrusza się przy piosenkach Elvisa Presleya? Albo na jaką pomoc może liczyć od ojca, który wciąż myśli o swojej zmarnowanej karierze pianisty, którego w dodatku żona wiecznie zmusza do udziału w rozmaitych teleturniejach? Z kolei siostra jest zbyt mała, aby móc wtajemniczać ją w tak poważne sprawy. Jedyną osobą, która może nie jest jej zbyt bliska, ale mimo to wie, co Ewa przeżywa jest „babcia kapeluszowa”, która od wielu lat przebywa w ośrodku z powodu poważnej choroby. Czy Ewie uda się sprawić, aby ONO chciało pojawić się na świecie? Czy dziewczyna będzie w stanie wytłumaczyć mu brutalną rzeczywistość?

Ono to bez wątpienia jedna z najbardziej poruszających powieści skierowanych do młodzieży. Niemniej tematyka przeznaczona jest dla bardziej dojrzałych emocjonalnie czytelników. Każdy, kto zna twórczość Doroty Terakowskiej (1938-2004), ten wie, że Autorka poruszała w swoich książkach trudne problemy społeczne, które pomimo upływu lat nadal stanowią temat wielu rozmów i budzą kontrowersje. Te trudne tematy Dorota Terakowska wielokrotnie ukrywała pod płaszczykiem magii i niezwykłości. Tym razem jest to jednak świat niebywale realistyczny i bolesny. Problem, który Autorka przedstawia może być dla wielu osób kłopotliwy i stanowić swego rodzaju wyrzut sumienia, o którym nie chcą rozmawiać albo pragną w sobie zagłuszyć. Główna bohaterka – Ewa – to dziewczyna, która raczej nie wyróżnia się niczym szczególnym. Nie posiada jakichś nadzwyczajnych cech osobowości czy umiejętności. To przeciętna dziewczyna z sąsiedztwa, jakich wiele. Ma tylko dziewiętnaście lat i pochodzi z małego miasteczka, w którym żyje z dnia na dzień. Nie posiada zainteresowań ani ambicji. Nagle musi jednak zmierzyć się z poważnym życiowym problemem.

Trzeba pamiętać, że historia Ewy to tak naprawdę historia wielu młodych kobiet, które w obliczu rozwijającego się w ich ciele nowego życia muszą podejmować czasami wręcz dramatyczne decyzje, które będą potem rzutować na całe ich życie. Wiele z tych dziewczyn musi zmierzyć się z tym problem w samotności, ponieważ nierzadko nie mogą liczyć na wsparcie najbliższych. Czego zatem można byłoby spodziewać się po Ewie, która wywodzi się ze środowiska może nie tyle patologicznego, ale na pewno takiego, które nie stanowi wzoru do naśladowania? A jednak reakcja dziewczyny zaskakuje. Tak naprawdę moglibyśmy spodziewać się po niej tego, iż pójdzie śladami swojej matki, zważywszy że ma prawo nie chcieć dziecka, które nie zostało poczęte z miłości, lecz na skutek gwałtu.


Małgorzata Bela w roli Ewy w filmie Ono (2004)
reż. Małgorzata Szumowska
źródło

Rodzina Ewy to rodzina żywcem wyjęta z realiów PRL-u. Matka wciąż wspominająca przeszłość i czasy Edwarda Gierka (1913-2001), zaś ojciec to niespełniony muzyk, który zupełnie wycofał się z życia, zamykając się w swoim gabinecie i tam stwarzając sobie własny świat. Najbardziej beztroską osobą jest tutaj ośmioletnia siostra Ewy – Marysia – zwana przez wszystkich „Złotko”. Ale tak naprawdę nie jest to historia o rodzinie. Ta powieść, podobnie jak inne książki Doroty Terakowskiej, niesie ze sobą bardzo ważne przesłanie. Jest ona adresowana do młodzieży, która dopiero wkracza w dorosły świat. Lecz myślę, że po tę książkę równie dobrze mogą sięgnąć też osoby starsze. Nie tylko kobiety, ale również mężczyźni. Uważam, że jest to powieść dla wszystkich bez wyjątku. Naprawdę daje do myślenia, szczególnie w tak ważnej kwestii jaką jest ludzkie życie, a zwłaszcza życie nienarodzonego jeszcze dziecka. Z jednej strony pojawia się pytanie, czy w ogóle jest sens „sprowadzać” nowego człowieka na ten świat, przepełniony złem, a z drugiej należy zastanowić się nad tym, czy jeśli ten nowy człowiek jest już „w drodze”, to należy się go pozbyć tylko dlatego, że nie był oczekiwany? Problem niezwykle poważny, ale jakże bardzo aktualny i chyba jednak ponadczasowy, ponieważ z tego rodzaju dylematami człowiek zawsze będzie musiał się zmierzyć. Dopóki ten świat będzie istniał, ludzie wciąż będą musieli dokonywać tego typu wyborów.

Ta książka to także opowieść o rodzącej się miłości do kogoś, kogo nawet nie jesteśmy w stanie zobaczyć ani dotknąć. Dorota Terakowska doskonale przedstawiła tę ogromną metamorfozę jaka zachodzi w Ewie. Dziewczyna jest wręcz w stanie oddać swoje życie za ONO, a nawet stracić je, skoro nie może żyć razem z nim. Opowieść o Ewie i ONO jest zadziwiająca i wielowymiarowa. W czytelniku budzi szereg sprzecznych emocji. Główna bohaterka z każdym kolejnym rozdziałem rozwija się wewnętrznie pod względem emocjonalnym, a dzieje się to na tle środowiska, z którego pochodzi. Ono to także powieść zmuszająca do refleksji i nie reagowania pochopnie na pojawienie się czegoś/kogoś nowego w naszym życiu.

Przypuszczalnie ktoś mógłby zarzucić Autorce, iż nie przedstawiła historii Ewy zbyt realnie, próbując na przykład „wybielić” mężczyzn, którzy wyrządzili dziewczynie krzywdę. Z kolei ktoś inny mógłby zapytać, dlaczego Ewa praktycznie przez całą ciążę nie chodziła do lekarza i nie robiła podstawowych badań? Może wtedy udałoby się uniknąć nieszczęścia? Albo dlaczego Ewa tak chłodno podeszła do faktu, że została zgwałcona? Przecież powinna rozpaczać, zamiast całą tę sytuację „pieprzyć”. Myślę, że w tej historii wcale nie chodzi o to, aby skrupulatnie notować poszczególne wizyty Ewy u ginekologa. Moim zdaniem Dorota Terakowska chciała zwrócić uwagę na coś znacznie ważniejszego. Otóż pokazała czym jest prawdziwa miłość. I to nie taka, o której czytamy w romansach. Tutaj chodzi o miłość matki do dziecka, która jest bezcenna. Ta miłość powinna być obecna jeszcze przed narodzinami małego człowieka. W moim odczuciu Autorka chciała zatem uświadomić czytelnikom, że dziecko to nie przedmiot, którego w każdej chwili można się pozbyć lub wyrzucić na śmietnik. Może gdyby Ono trafiło w ręce kobiet i mężczyzn, o których media wciąż donoszą, wielu z tych tragedii udałoby się uniknąć? Może dzieci, które straciły życie z ich ręki, nadal by żyły? I nie mam tutaj na myśli jedynie problemu aborcji. Kilkumiesięczne czy kilkuletnie dzieci również są krzywdzone, katowane i mordowane przez tych, którzy mają obowiązek o nie dbać i je kochać.

Trzeba pamiętać, że miłość Ewy do ONO stała się w końcu tak wielka, że przestało mieć dla niej znaczenie, w jaki sposób dziecko zostało poczęte. Natomiast jeśli chodzi o kwestię owego „wybielania”, to myślę, że Autorce bardziej chodziło tutaj o pokazanie, iż w zwyrodnialcu odezwały się w końcu wyrzuty sumienia. Jednak czasami jest już zwyczajnie za późno, aby móc naprawić krzywdy, które wyrządziliśmy. I to także jest problem, na który Dorota Terakowska chciała zwrócić uwagę. Myślę, że tę powieść można analizować jeszcze na wiele sposobów. Oczywiście każdy czytelnik będzie ją odbierać inaczej. Dla mnie jest to niezwykle ważna książka i bliska sercu. Niemniej jej zakończenie pozostawiło we mnie pewien niedosyt i za nic nie potrafię go zrozumieć, ale to chyba właśnie tak miało być. Resztę trzeba sobie dopisać samemu. 








* D. Terakowska, Ono, Wyd. Wydawnictwo Literackie, Kraków 2003, s. 128-129.






2 komentarze:

  1. Czytałam! I powiem szczerze, że podczas lektury mnie podobne pytania nie przychodziły do głowy. Bardziej starałam się w jakikolwiek sposób zrozumieć główną bohaterkę, którą naprawdę można zrozumieć - jest to trudne, ale idzie zrozumieć, ponieważ Terakowska zadbała o jej portret psychologiczny z największą dokładnością.

    Moim zdaniem Ono powinni przeczytać wszyscy, choć jeżeli mam być szczera - bardziej bym polecała Poczwarkę tejże autorki. Poczwarka jest trudniejszą, ale przy tym bardziej dosadniejszą lekturą, która w dobitny sposób obrazuje, kimże jest mama. Choć oczywiście w Ono też znajdziemy portret matki.

    Pierwsze słyszę, że jest ekranizacja! Nawet nie wpadłam, by to sprawdzić. Ale w sumie nie planuję obejrzeć - wystarczy mi książka ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moim zdaniem w "Ono" nie tyle chodzi o rolę matki, co o wartość poczętego dziecka. Dla mnie to właśnie ONO jest ważniejsze i - choć główną bohaterką jest Ewa - to jednak na pierwszy plan wysuwa się ONO. A "Poczwarka" ma zupełnie inny przekaz i nie porównywałabym ze sobą tych dwóch książek.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.