poniedziałek, 6 sierpnia 2018

O tym, jak wyglądało życie kobiet w epoce Tudorów






Dynastię Tudorów przede wszystkim charakteryzują kobiety, wśród których chyba najbardziej rzucającymi się w oczy postaciami jest sześć żon Henryka VIII (1491-1547). W tym kontekście warto wspomnieć również o pechowej Jane Grey (1537-1554), oraz królowych Marii I Tudor (1516-1558) i Elżbiecie I Tudor (1533-1603). Nie można jednak zapominać o tych, które pochodziły z nizin społecznych. Spróbujmy zatem odpowiedzieć sobie na pytanie, jak wyglądało życie zwykłej kobiety w epoce Tudorów?

Narodziny

Moment poczęcia i narodzin był pierwszym i niezwykle ważnym etapem w życiu wszystkich kobiet z epoki Tudorów, a nie tylko tych związanych w jakiś sposób z królewskim dworem. Te dwa wydarzenia były więc istotne dla każdej dorosłej kobiety z tamtego okresu, gdyż większość z nich bardzo pragnęła zostać matką. Ciąża była jednak dość trudna do zdiagnozowania. Źródła historyczne podają bowiem, że ówcześni medycy często mylili stan błogosławiony ze zwykłą puchliną wodną. Tak więc alternatywnie, powiększenie obwodu talii mogło być spowodowane tak zwaną „pewną wietrzną materią”, zaś nie dzieckiem, którego oczekiwano. W rzeczywistości niewielu medyków było gotowych potwierdzić swoją diagnozę, dopóki dziecko faktycznie nie zaczęło poruszać się w łonie matki. Błędna diagnoza mogła okazać się niesamowicie kłopotliwa dla wszystkich zainteresowanych, więc przez wiele miesięcy kobiety żyły w ogromnym napięciu.

W epoce Tudorów kobiety rodziły
dzieci, siedząc na specjalnych
krzesłach (ok. 1515 rok).
Niemniej, kiedy już jednoznacznie potwierdzono ciążę, wówczas zalecano kobiecie, aby ta spędzała dużo czasu „na dobrym hartowanym powietrzu”, czyli po prostu na świeżym powietrzu, mówiąc współczesnym językiem. Nawet królowe przerabiały swoje dotychczasowe suknie, aby móc nadal się w nich mieścić, gdy ich talia zyska dodatkowe centymetry. Krawcowe miały wtedy pełne ręce roboty, gdyż musiały wszywać specjalne zakładki do sukien. Czasami niewiasty zakładały charakterystyczne kamizelki czy suknie, które były szyte specjalnie dla kobiet w ciąży i poszerzano je w miarę, jak stan błogosławiony stawał się coraz bardziej widoczny.

Jak natomiast wyglądał sam poród? Otóż, dla członków rodziny królewskiej był to dość skomplikowany ceremoniał, kiedy to królowa musiała zamykać się w swojej komnacie co najmniej na miesiąc przed planowanym porodem. Uboższe kobiety również przygotowywały się do tego wydarzenia w sposób szczególny. Jednym ze zwyczajów było na przykład dziedziczenie prześcieradeł. Chodziło bowiem o to, aby podczas porodu córka używała tych samych prześcieradeł, z których korzystała jej matka, kiedy ją rodziła. Czasami zdarzało się jednak tak, że kobietę poród całkowicie zaskakiwał. Na przykład mała Mary Cheese z Hounslow w hrabstwie Surrey zapragnęła przyjść na świat w momencie, gdy jej matka spacerowała po mieście, a było to dokładnie w marcu 1573 roku. Narodziny były tak nagłe i nieoczekiwane, że Mary Cheese doznała śmiertelnego urazu głowy, gdy wypadła na ziemię spod spódnic swojej matki.

Nieco ponad osiemdziesiąt lat wcześniej królowa Elżbieta York (1465-1503) urodziła swoje czwarte dziecko – córkę, również o imieniu Elżbieta (1492-1495) – która natychmiast została przekazana mamce i trafiła pod opiekę całej gromady niań, które do swojej roli były przygotowywane na długo przed jej narodzinami. Mała Elżbieta wychowywała się zatem w królewskim żłobku, gdzie – jak wszystkie dzieci – spędzała czas na zabawie. Bogate dzieci mogły bawić się lalkami, grzechotkami, wiatrakami, czy konikami na biegunach, podczas gdy biedniejsze dzieci musiały zadowalać się bardziej prowizorycznymi zabawkami. Pomimo tych zabaw okres niemowlęctwa zawsze należał do niebezpiecznych. Księżniczka Elżbieta zmarła we wrześniu 1495 roku w wieku trzech lat, a przyczyna jej zgonu wciąż pozostaje tajemnicą. Wielu jej rówieśników także nie zdołało dożyć wieku dorosłego. 

Edukacja

Chociaż adwokat, naukowiec i królewski kanclerz Tomasz More (1478-1535) był w stanie zapewnić swoim córkom dobre wykształcenie, to jednak większość rodziców z epoki Tudorów było znacznie mniej oświeconych. Pedagog Ryszard Mulcaster (1531-1611), który zajmował się tą kwestią w latach 80. XVI wieku, szybko uświadomił swoich czytelników, że najważniejsza jest edukacja chłopców, ponieważ to właśnie „mężczyzna jest bardziej godny”, by być wykształconym. Niemniej przyznał też, że dziewczęta również posiadają cechy, które mogą być pomocne w zdobywaniu wiedzy. Na początku XVI wieku dziewczęta często uczęszczały do lokalnych szkół wraz ze swoimi męskimi rówieśnikami. W Londynie w latach 1504-1515 istniała jedna szkoła, którą prowadził starszy ksiądz o nazwisku William Barbour (?). Do szkoły uczęszczało trzydziestu uczniów zarówno płci męskiej, jak i żeńskiej. Duchowny uczył ich nie tylko doktryny religijnej, ale także „innych nauk”. Znanych jest również wiele innych szkół tego typu. W latach 60. XVI wieku nawet najbiedniejsze dziewczęta w Norwich chodziły do szkoły. Wieczorami musiały jednak pomagać rodzicom w pracach domowych. Żadna z dziewcząt nie mogła natomiast uczęszczać na uniwersytet, a jedynie garstka kończyła gimnazjum.


Typowa sala lekcyjna w epoce Tudorów


Większość nastolatków z epoki Tudorów musiała opuścić dom, aby udać się na służbę. Dla dziewcząt z wyższej sfery były to domy przełożonych danej warstwy społecznej, którzy mieli im patronować, a potem pomóc znaleźć męża. Dla osób o niższym lub średnim statusie społecznym opuszczenie rodzinnego domu oznaczało zgodę na roczną służbę w zamian za wynagrodzenie i wyżywienie. Oczekiwano, że większość młodych dziewcząt będzie wykonywała prace domowe lub rolnicze. Inne dziewczęta udawały się natomiast na praktykę do mistrza w danym zawodzie, na przykład Helen Ap Richard przybyła do Bristolu w 1542 roku, aby tam uczyć się przez siedem lat zawodu krawcowej. Miała pracować ze swoją mistrzynią krawiectwa, ucząc się jak należy kroić, szyć i dopasowywać modne ubrania do figury i gustu klienta. W ten sposób nie tylko mistrzyni krawiectwa, ale także sama Helen zarabiała na życie. Wiele zawodów, których uczyły się dziewczęta, było czysto kobiecych, jak na przykład prowadzenie gospodarstwa domowego. Niemniej, można też było spotkać dziewczęta, które uczyły się bardziej męskich zawodów, takich jak na przykład wyrabianie gwoździ. Żony także miały obowiązek uczestniczyć w pracy swoich mężów, a wdowy często przejmowały firmę po zmarłym małżonku. Niejaka Katherine Fenkyll, wdowa po londyńskim sukienniku, podjęła się działalności handlowej po śmierci męża, a co za tym idzie, na początku XVI wieku stała się popularna w Draper's Company, czyli gildzie zrzeszającej handlowców z londyńskiego City.

Byli jednak i tacy, którzy w czasach Tudorów zaczęli mieszać handel z prostytucją. Skala takich działalności – często prowadzonych przez kobiety – była zmienna. Pewnego zimowego wieczoru 1567 roku niejaka pani Cooe z Chelmsford w hrabstwie Essex, wychodząc z kościoła dowiedziała się, że jej mąż, Henryk, był widziany w pobliżu domu Matki Bowden. Wściekła żona ruszyła zatem w kierunku rzeczonego domu, z którego jej mąż zdążył już uciec tylnymi drzwiami. Fakt ten sprawił, że zarówno Matka Bowden, która otworzyła frontowe drzwi, jak i „nierządnica” (córka Bowden) stanęły w obliczu gniewu pani Cooe. Rozgniewana kobieta jednym ruchem odsunęła Matkę Bowden, po czym złapała jej córkę za włosy i tam i z powrotem przeciągnęła ją po domu. Zarówno Henryk Cooe, jak i Matka Bowden zostali potem oskarżeni przez parafialnych urzędników o niemoralne prowadzenie się.

Miłość i małżeństwo

Większość kobiet z epoki Tudorów spodziewała się wyjść za mąż, a dziewczęta miały obowiązek zachować dziewictwo aż do nocy poślubnej. Jane Singleton z Halsall w hrabstwie Lancashire sądziła, że wszystko idzie dobrze, kiedy zaczął o nią zabiegać pewien młody dżentelmen. Ich ślub odbył się pewnego popołudnia 1558 roku. Jakiś miejscowy człowiek udał się z Jane do kościoła, aby zostać świadkiem zawarcia małżeństwa. Tak więc para stanęła przed ołtarzem, po czym narzeczony wziął Jane za rękę, mówiąc: Ja Gilbert, biorę ciebie, Jane, za swoją zaślubioną małżonkę, i przysięgam ci wierność i uczciwość małżeńską. Ona odpowiedziała w podobny sposób, po czym obydwoje udali się do domu, aby spędzić razem noc poślubną. Ku przerażeniu Jane, jej mąż bardzo szybko ją porzucił, więc została zmuszona do złożenia petycji do sądu kościelnego w Chester, aby utrzymać w mocy zawarte tak niedawno małżeństwo. Teoretycznie rzecz biorąc, para nie musiała nawet przyprowadzać do kościoła świadków, ponieważ wówczas do ważności małżeństwa wymagana była jedynie obietnica zawarcia ślubu i wypowiedzenie przysięgi. Jane miała jednak szczęście posiadać świadka.


Ślub w czasach Elżbiety I Tudor


Znacznie mniej nieformalne było małżeństwo zawierane w wyższych sferach. Kiedy obydwoje narzeczeni wywodzili się z arystokracji, wówczas małżeństwo traktowane było jako umowa biznesowa zawarta pomiędzy dwiema rodzinami targującymi się o jej warunki. Sir William Locke, wybitny londyński radny i kupiec, nalegał, aby zobaczyć księgi rachunkowe przyszłego zięcia, Antoniego Hickmana, który byłby naprawdę szczęśliwy, gdyby Locke pozwolił mu poślubić swoją córkę, Rose. Wartość Hickmana wyceniono wówczas na tysiąc funtów…

Lecz dla takiej dziewczyny, jak Elżbieta Howard (ok. 1480-1538), która była córką hrabiego Surrey, Tomasza Howarda, 2. księcia Norfolk (1443-1524), ważne było, aby utrzymała lub nawet pogłębiała swoją pozycję społeczną, jak również uzyskała finansowe zabezpieczenie. W ostatnich latach XV wieku, gdy Elżbieta zbliżała się do swoich dwudziestych urodzin, jej rodzice zaaranżowali małżeństwo z młodym Tomaszem Boleynem (1477-1539). Był to naprawdę porządny, przyzwoity układ z ojcem Tomasza, który zgodził się, aby jego syn wniósł do małżeństwa określoną liczbę dworów, które pozostałyby własnością Elżbiety nawet wtedy, gdy ta zostałaby wdową. W zamian Tomasz Howard wyposażył Elżbietę w konkretny posag.

Kobiety z epoki Tudorów miały też za zadanie wspierać swoich mężów w prowadzeniu interesów lub w pracy. Miały również prowadzić gospodarstwo domowe i, co najważniejsze, zobligowane były rodzić dzieci. Zdolności potrzebne do prowadzenia gospodarstwa domowego były najistotniejsze. Pewien ówczesny pisarz uważał, że kobieta, która nie potrafi gotować, łamie przysięgę małżeńską: Musi kochać i być posłuszną, musi być służącą i nie wolno jej zostawić męża z obowiązkami, które do niej należą. Niemniej nie wszystkie kobiety były zadowolone z tego, że muszą siedzieć w domu. Wraz z reformacją Henryka VIII i zmianami religijnymi, które w konsekwencji nastały, niektóre kobiety wypowiedziały się przeciwko nakładaniu na nie obowiązków domowych, a także wyznawanej przez nie wiary.


Egzekucja Anny Askew spalonej w Smithfield za głoszenie herezji w 1546 roku


Anna Askew (1521-1546) pomimo że była łagodną kobietą, to jednak opuściła męża i dzieci, aby głosić ewangelię. W konsekwencji swoich działań została spalona na stosie pod koniec rządów Henryka VIII, podczas gdy jej przyjaciółka – równie zagorzała buntowniczka Joan Bocher (?-1550) – była jedną z dwojga protestantów, którzy zostali spaleni na stosie za herezję, a było to za protestanckiego panowania Edwarda VI Tudora (1537-1553). Podczas jego rządów królewska siostra, katolicka księżniczka Maria, uważała, że z powodu wyznawanej religii znajduje się w ogromnym niebezpieczeństwie. W pewnym momencie zaczęła więc rozważać ucieczkę z Anglii. Kilka lat później, w czasie swojego panowania, królowa Maria I Tudor bez litości paliła na stosach kobiety i mężczyzn, oskarżając ich o heretyckie praktyki. Do ofiar królowej należała między innymi Cicely Ormes, która postanowiła zostać męczennicą podczas oglądania egzekucji dwóch protestantów spalonych na stosie w Norwich w 1557 roku. Ta trzydziestodwuletnia żona tkacza była bardzo prostą kobietą, która nie potrafiła nawet napisać własnego imienia. Była jednak bardzo zaniepokojona wcześniejszym odwoływaniem się do swoich protestanckich wierzeń. Gdy patrzyła na człowieka palonego na stosie, nagle krzyknęła: Przysięgam, że będę pić z tego samego kielicha, z którego on pije! Potem została aresztowana, a jej egzekucja odbyła się 23 września 1557 roku. Przywiązano ją do palika wciąż czarnego od sadzy po poprzedniej egzekucji, której była świadkiem.

Inni protestanci nie mieli w sobie aż tyle odwagi, aby zostać męczennikami. Rose Hickman, której ojciec tak uważnie przeglądał księgi rachunkowe swojego przyszłego zięcia, wyjechała za panowania Marii I Tudor na dobrowolne wygnanie do Antwerpii. Ona i jej mąż wybrali to katolickie miasto przede wszystkim dlatego, że wciąż chcieli prowadzić swoje intratne interesy handlowe. Przyszła Elżbieta I Tudor również zgodziła się uczestniczyć we mszy podczas rządów swojej przyrodniej siostry, lecz mimo to rozwścieczyła królową, oświadczając, że w czasie mszy przez cały czas bolał ją żołądek.

Kobieta w białym kornecie
(ok. 1534 roku)
autor: Hans Holbain Młodszy
(1497-1543)
Starość

W epoce Tudorów śmierć mogła przyjść zupełnie nieoczekiwanie, podczas gdy starość wydawała się czymś naprawdę mało atrakcyjnym dla tych, którzy jej dożywali. Dotyczyło to w szczególności starych kobiet. Mówiono nawet, żeby nie dopuszczać ich do niemowląt, ponieważ swoim wzrokiem mogłyby rzucić na nie urok i zatruć im życie. Stare kobiety uważano za „jadowite”. Aby więc usunąć „jad”, młode kobiety używały do tego swojej krwi menstruacyjnej, która osłabiała tak zwane „złe humory”. Sądzono także, że w okresie menopauzy cała ta trucizna pozostaje w ciele kobiety, zaś najgorsze toksyny wydostają się z niej przez jej oczy otoczone zmarszczkami. Takie kobiety bardzo łatwo padały ofiarami oskarżeń o czary. Jedną z nich okazała się stara Alicja Samuel z Warboys w hrabstwie Huntingdonshire, której zarzucono w 1589 roku, że rzuciła urok na pięć córek swojego sąsiada. Niestety, na nic zdały się tłumaczenia Alicji i zapewnienia, że nie jest żadną czarownicą i nie potrafi rzucać klątw. Ówczesne władze miejskie były nieubłagane i w konsekwencji kobieta została powieszona.

Wiele starych kobiet borykało się też ze skrajnymi trudnościami finansowymi. Nie miały bowiem żadnych perspektyw, aby żyć z emerytury, tak jak ma to miejsce obecnie. Na przykład w 1570 roku osiemdziesięcioletnia wdowa z Norwich o nazwisku Elżbieta Menson została ochrzczona mianem „kulawej kobiety z jednej strony”, co najprawdopodobniej miało związek z przebytym udarem mózgu. Pomimo choroby wciąż była w stanie wyżywić się z przędzenia wełny, którą potrafiła prząść jedną ręką. Kobiety, które nie mogły pracować otaczane były troską, a wiele instytucji, takich jak Szpital świętego Bartłomieja w Londynie, zostało ponownie otwartych, aby zapewnić opiekę osobom starszym i schorowanym. Nawet Elżbieta I Tudor, którą bogactwo i status społeczny uchroniły przed trudami starości, nie mogła powstrzymać upływu czasu, choć stale próbowała zachować młodzieńczy wygląd dzięki kosmetykom, perukom i coraz bardziej wyszukanym ubraniom. W 1602 roku jeden z gości przebywających na jej dworze zauważył, że fakt ten miał pewien wpływ na wygląd królowej: Nawet będąc starą kobietą nie wygląda brzydko, gdy człowiek przygląda się jej z daleka. Mimo to Elżbieta I Tudor była ofiarą swoich czasów. To właśnie na niej – kobiecie – zakończyła się dynastia Tudorów w 1603 roku.  






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.