Motto bloga

„Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem; miłości dodaje skrzydeł, a trudowi ujmuje ciężaru; w martwotę domu wprowadza życie, a życiu nadaje sens.”
Kornel Makuszyński

piątek, 1 kwietnia 2016

John Jakes – „Piekło i niebo” # 3












Wydawnictwo:
KRAJOWA AGENCJA WYDAWNICZA
Katowice 1992
Tytuł oryginału: Heaven and Hell
Przekład: Zbigniew Białas
Tom I
W Stanach Zjednoczonych po zakończeniu wojny secesyjnej (1861-1865) nastąpił swoisty boom gospodarczy, dzięki czemu Ameryka przekształciła się w największą potęgę ekonomiczną świata. Na arenie międzynarodowej znaczenie Stanów Zjednoczonych potwierdziło ich przyłączenie się do działań militarnych podczas pierwszej wojny światowej. W dniu 14 kwietnia 1865 roku, czyli pięć dni po zakończeniu wojny domowej, zastrzelony został ówczesny prezydent Abraham Lincoln (1809-1865). Nie wiadomo jednak, czy był on w stanie zapobiec konfliktom, które zaczęły pojawiać się po klęsce Konfederacji. Stanom południowym pozwolono natomiast na reorganizację, co w konsekwencji nie zostało przez nie wykorzystane do ustanowienia praw mających na celu ograniczenie swobód czarnoskórej ludności. Reprezentanci radykalnego odłamu Partii Republikańskiej, który zdobył przewagę w Kongresie, postanowili w odwecie narzucić Południu nowy program znany pod nazwą „rekonstrukcji kongresowej”.

Wspomniany wyżej program zakładał, iż władza cywilna i wojskowa będzie tymczasowo należeć do białych opowiadających się za rekonstrukcją oraz tych Murzynów, którzy właśnie zdobyli prawa obywatelskie. Niemniej wprowadzaniu rekonstrukcji towarzyszyła korupcja, a to z kolei doprowadziło do pogłębiania się uprzedzeń na tle rasowym. Chyba najbardziej dobitnym przykładem tychże uprzedzeń była działalność Ku-Klux-Klanu, czyli tajnej organizacji walczącej przeciwko równouprawnieniu czarnoskórych obywateli. W 1870 roku Południe odzyskało swobodę działania i w efekcie powróciło do Unii po tym, jak zaakceptowało równouprawnienia Murzynów, a także ich prawa do głosowania, chociaż wkrótce znaleziono tam sposoby, aby pomimo panującego prawa, znów ustanowić dominację białych.  

W tym samym czasie w Stanach Zjednoczonych rozpoczął się gospodarczy boom na niespotykaną dotychczas skalę. W ciągu kilkudziesięciu lat ogromne tereny kraju zostały zagospodarowane, tym samym przyczyniając się do błyskawicznego rozwoju rolnictwa oraz innych gałęzi przemysłu. Gigantyczne rzesze ludzi migrowały na Zachód, który do tej pory był uznawany za „dziki”. W ten sposób zaczęto ostatecznie wypierać z tych obszarów Indian i umieszczać ich w rezerwatach. W 1900 roku liczba ludności w USA wzrosła do siedemdziesięciu sześciu milionów. Bardzo szybko powstawały też nowe ogromne miasta, jak na przykład Chicago. W tym czasie dokonano również szeregu innowacji technicznych. Trzeba pamiętać, że to Amerykanie jako pierwsi zaczęli na dość szeroką skalę używać maszyn do pisania, telefonów, fonografów, samochodów czy nawet samolotów. W 1880 roku produkcja przemysłowa w Stanach Zjednoczonych była wyższa, aniżeli w jakimkolwiek innym kraju świata.

Trzej członkowie Ku Klux Klanu aresztowani
w 1871 roku za usiłowanie zabójstwa.
Zarówno władze stanowe, jak i federalne odegrały niezwykle ważną rolę w rozwoju kraju poprzez wspieranie budowy ogólnokrajowej sieci kolejowej oraz przyznawanie pionierom ziem leżących na zachodzie kraju. Proces ten odbywał się na mocy ustawy o osadnictwie, która weszła w życie w 1862 roku. Niemniej gospodarcza prosperita była w głównej mierze okresem rozwoju inicjatywy prywatnej. Czas ten był okresem magnatów przemysłowych, takich jak John Davison Rockefeller (1839-1937), Andrew Carnegie (1835-1919), czy też John Pierpont Morgan (1837-1913), jak również olbrzymich przedsiębiorstw, czego przykładem może być Standard Oil, która to firma zdominowała amerykański rynek paliw w dziedzinie produkcji, wydobycia i przetwórstwa ropy naftowej.

Przemysłowi magnaci oprócz tego, że byli niezwykle przedsiębiorczy, byli również zachłanni i chciwi. W związku z tym okres ich prosperity niekiedy określany jest erą nuworyszy, bądź też pozłacaną epoką, aby w ten sposób podkreślić niewybredne gusta nowych elit. Uprzemysłowieniu towarzyszyły bardzo często negatywne zjawiska, jak na przykład wyzysk, ubóstwo czy zakładanie slumsów, które potęgowane było szybką dynamiką zmian, problemami w ustanowieniu regulacji prawnych oraz rozszerzającą się korupcją na poszczególnych szczeblach władzy.

Pod koniec XIX wieku wśród niektórych grup społecznych dochodziło do coraz większego wzrostu niezadowolenia. W 1886 roku w strajkach uczestniczyło sześćset tysięcy robotników. Rozwój ruchu związkowego stopniowo prowadził do ukrócenia samowoli pracodawców, którzy celem stłumienia strajków byli gotowi do użycia najemnych oddziałów lub policji stanowej. Inną wyzyskiwaną powszechnie grupę stanowili imigranci, którzy masowo przybywali do Stanów Zjednoczonych. Po fali Niemców i Irlandczyków w latach 40. XIX wieku, w latach 80. do Ameryki napływać zaczęli także Żydzi, Włosi, jak również emigranci pochodzący ze Wschodniej Europy. Uciekali oni przed ubóstwem i prześladowaniami, dlatego też często spoglądali na Amerykę jak na ziemię obiecaną. Niemniej na początku zazwyczaj stanowili rezerwę taniej siły roboczej, często żyli i pracowali w warunkach gorszych, niż te, z powodu których opuścili Europę. Jednakże w dłuższej perspektywie czasu miliony obywateli – również imigrantów – zaczęły czerpać korzyści ze wzrostu gospodarczego, którego znakiem rozpoznawczym było pojawienie się na rynku pierwszego samochodu seryjnego produkowanego na masową skalę przez Ford Motor Company.

Zasadniczym celem reformatorów gospodarczego życia były spółki powiernicze, czyli tak zwane trusty, które sprawowały kontrolę nad całymi gałęziami przemysłu, często nadużywając swojej władzy. Niektóre reformy koncentrujące się na ograniczeniach władzy trustów odniosły właściwy skutek, a było to wyraźnie widoczne w czasie prezydentury Theodore’a Roosvelta (1858-1919) w latach 1901-1909. Prezydent prowadził bowiem kampanię zmierzającą właśnie w tym kierunku. W okresie rządów Theodore’a Roosvelta wzrosła również rola Stanów Zjednoczonych na arenie międzynarodowej. Zanim został prezydentem, odegrał istotną rolę w wojnie hiszpańsko-amerykańskiej w 1898 roku, która zapewniła Stanom Zjednoczonym dominującą pozycję na Kubie, a także kontrolę nad Filipinami, Guamem oraz Puerto Rico. Aneksja Hawajów miała miejsce w tym samym roku. Jednakże w państwie, gdzie od dziesięcioleci dominowała polityka odseparowania, narastała fala sprzeciwu wobec tego rodzaju polityki mocarstwowej, która przypominała europejski kolonializm. Dla przypomnienia dodam, że o wojnie hiszpańsko-amerykańskiej obszernie pisałam w tekście dotyczącym drugiego tomu dylogii Johna Jakesa pod wspólnym tytułem Gdzie jest mój dom? [klik].


Theodore Roosevelt z rodziną
Fotografia pochodzi z 1903 roku. 


Theodore Roosevelt twierdził, że Stany Zjednoczone mają obowiązek pilnować porządku na obszarze obydwu Ameryk. W 1905 roku prezydent interweniował w Santo Domingo, zaś jego następcy poszli w jego ślady i to samo zrobili w Meksyku, Nikaragui oraz na Haiti. Przykładem twardej polityki Theodore’a Roosevelta była kwestia Kanału Panamskiego. Gdy negocjacje z kolumbijskimi władzami znalazły się w martwym punkcie, wówczas sprowokował on bunt i powstanie państwa Panama, aż w końcu zawarł traktat z Panamą dotyczący wieczystej dzierżawy i światowego handlu. Dyplomatyczna działalność prezydenta uczyniła ze Stanów Zjednoczonych państwo liczące się na arenie międzynarodowej, niemniej Amerykanie nie byli chętni, aby mieszać się w konflikty europejskie. W związku z tym pozostali oni neutralni w momencie, gdy wybuchła Wielka Wojna. Dopiero w 1917 roku, kiedy Niemcy doprowadzili do zatopienia kilku amerykańskich okrętów, próbując w ten sposób odciąć Ententę (sojusz pomiędzy Wielką Brytanią, Francją i Rosją) od dostaw zza oceanu, Stany Zjednoczone przystąpiły do wojny. Fakt ten przyczynił się do szybszego zakończenia konfliktu.

Z kolei prezydent Stanów Zjednoczonych – Woodrow Wilson (1856-1924) – naciskał, aby przyszły pokój pomiędzy narodami oparty był na samostanowieniu. Niemniej wiele z jego zamierzeń nie zostało zrealizowanych. Podobnie jak nie doszedł do skutku jego plan uczynienia Stanów Zjednoczonych aktywnym członkiem Ligii Narodów, gdyż Kongres nie ratyfikował jej statutu, natomiast Ameryka powróciła do polityki wyizolowania.

Powyżej nakreśliłam ogólny obraz Ameryki po zakończeniu wojny secesyjnej, ponieważ akcja trzeciego tomu – chyba najpopularniejszej – historii opisanej przez Johna Jakesa rozgrywa się właśnie w tym okresie, a dokładnie w latach 1865-1883. Na kartach książki wciąż spotykamy tych samych bohaterów pochodzących z rodzin Mainów i Hazardów co w poprzednich częściach, choć w nieco uszczuplonej obsadzie. Oczywiście pojawia się też kilka nowych postaci, a śmiertelny wróg nie śpi, lecz tylko czeka sposobnej chwili, aby móc zaatakować i przyprawić o ból i cierpienie w imię swych chorych przekonań i zemsty za coś, co tak naprawdę istnieje jedynie w jego zakażonym nienawiścią umyśle. Nie ma już niestety uwielbianego przez czytelników (i widzów również) Orry’ego Maina, lecz pozostała pogrążona w żałobie wdowa, która teraz musi zmagać się z trudnościami odbudowania majątku Mont Royal. Zmuszona jest też wciąż odpierać ataki rozwścieczonych białych, którzy nie potrafią zaakceptować, że czarnoskóry człowiek jest już takim samym obywatelem, jak każdy inny mieszkaniec Południa. Do gry wkracza więc Ku-Klux-Klan, który nie przebiera w środkach, aby tylko zastraszyć zwolenników zniesienia niewolnictwa, jak również samych wyzwoleńców. Z kolei w Pensylwanii nadal mieszka George Hazard z rodziną, gdzie dogląda swojej stalowni. Niemniej jakoś niespecjalnie cieszy się z zakończenia wojny. Jego umysł przepełniony jest niewytłumaczalnym lękiem o przyszłość. George czuje, że już niedługo stanie się coś złego. Czy ma rację? Czy faktycznie jego rodzinę dotknie tragedia? A może George’owi chodzi o coś więcej? Może spodziewa się kolejnego konfliktu zbrojnego?

Kawalerzyści pod dowództwem George'a Armstronga Custera (1839-1876)
atakują wioskę Czejenów
Bitwa znana jest pod nazwą Masakra nad Washita River i miała miejsce 27 listopada 1868 roku.
W masakrze udział bierze powieściowy Charles Main, który dokonuje nie tylko
rzezi Indian, ale także musi patrzeć, jak żołnierze bestialsko mordują jego ukochane konie.


Podczas gdy w poprzednich tomach (Północ i Południe oraz Miłość i wojna) głównymi bohaterami byli Orry i George, tak w przypadku Piekła i nieba jest to Charles Main – kuzyn tragicznie zmarłego Orry’ego. W czasie wojny Charles służył w oddziałach Konfederacji i był naprawdę doskonałym żołnierzem. Po wojnie jakoś nie potrafi się odnaleźć w nowej rzeczywistości i dlatego robi wszystko, aby wrócić do armii. Nie jest to jednak takie proste, ponieważ obecne wojsko wygląda zupełnie inaczej, niż było to jeszcze kilka miesięcy temu, kiedy prowadzono walki na froncie. Charles jednak nie poddaje się. Wygląda na to, że miłość do armii jest silniejsza, aniżeli uczucie do kobiety, a nawet do własnego dziecka, które zupełnie nieoczekiwanie pojawiło się w jego życiu. Niestety, mężczyzna przeżył także osobistą tragedię, z którą trudno jest mu się pogodzić. Dręczą go również wyrzuty sumienia. Wścieka się, że wojna sprawiła, iż nie mógł normalnie ułożyć sobie życia. Ale czy byłby do tego zdolny, skoro wojsko to dla niego coś znacznie więcej, niż tylko wykonywany zawód żołnierza? Może tak naprawdę nigdy nie byłby w stanie założyć rodziny i osiedlić się w jednym miejscu u boku ukochanej kobiety?

Teraz Charles Main musi zmierzyć się z nową rzeczywistością. Musi zacisnąć zęby i stać się odpornym na docinki i szyderstwa ze strony swoich kompanów, którzy podczas wojny służyli po tej drugiej stronie. W końcu na skutek rozmaitych zbiegów okoliczności Charles postanawia zemścić się na Indianach, którzy zamordowali mu przyjaciół. Czy faktycznie uda mu się tego dokonać? Czy zemsta to dobre rozwiązanie? Czy przypadkiem nie przelano już zbyt dużo krwi podczas wojny, aby dodawać jeszcze kolejne jej strumienie? Poza tym Charles nie może stracić czujności, bo wróg, który również i jego sobie upatrzył za cel, jest coraz bliżej. Oczywiście wszystko to dzieje się w okresie, kiedy Stany Zjednoczone muszą odbudować się po stratach poniesionych podczas wojny. Tak więc gdzieś w tle nadal słychać echa polityki na najwyższym szczeblu.

Wydawnictwo:
KRAJOWA AGENCJA WYDAWNICZA
Katowice 1992
Tytuł oryginału: Heaven and Hell
Przekład: Zbigniew Białas
Tom II
Hazardowie i Mainowie posiadają wspólnego wroga, który depcze im po piętach, planując okrutną zemstę. Ale to nie wszystko. Oni mają również wewnętrznych nieprzyjaciół, którzy pochodzą z ich własnych rodzin i nie zapomnieli krzywd, które rzekomo im niegdyś wyrządzono. Jedną z takich osób jest Ashton Main, która praktycznie żyje tylko po to, aby któregoś dnia wrócić do Mont Royal i wyrównać rachunki z bratem. A jeśli nie da się z bratem, to przynajmniej z tymi, którzy jeszcze pozostali przy życiu. Ashton zniknęła na dość długi czas bez wieści, lecz nie zapomniała i przyjdzie taki moment, kiedy z hukiem da o sobie znać. Czy zatem wdowa po Orrym będzie w stanie odeprzeć ataki szwagierki? Czy Madeline Main znajdzie w sobie tyle siły, aby stawić czoło przeszłości? Czy będzie mieć obok siebie dobrych ludzi, którzy jej pomogą w potrzebie? Czy zdoła obronić ukochany Mont Royal, a tym samym pamięć o Orrym, do którego niemalże co dnia pisze listy w formie pamiętnika, relacjonując zmarłemu to, co dzieje się w jej życiu?

Jak pamiętamy z poprzednich części bardzo wyrazistą postacią była także siostra George’a Hazarda – Virgilia. Swego czasu przysporzyła rodzinie poważnych problemów, stając się zagorzałą abolicjonistką. Dla zasady zadawała się z czarnoskórymi mężczyznami, aby tym samym udowodnić swoją rację nie tylko samej sobie, ale przede wszystkim członkom swojej rodziny i lokalnemu społeczeństwu. Nie baczyła na ludzkie komentarze, ani na to, że zachowuje się wbrew przyjętym konwenansom. Ona – podobnie jak Ashton Main – zniknęła z pola widzenia rodziny na dość długi czas, choć czytelnik mógł ją obserwować podczas wojny, kiedy pracowała jako pielęgniarka i dopuszczała się okrutnych czynów na znienawidzonym wrogu z Południa. Teraz Virgilia powraca. Niemniej nie jest to już ta sama kobieta, którą poznaliśmy w pierwszym tomie, a potem utwierdzała nas w negatywnej ocenie swojej osoby. Tym razem siostra George’a, Stanleya i Billy’ego jest już zupełnie inną kobietą, która doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jakich przewinień się dopuściła i jak bardzo skrzywdziła tych, którzy mimo wszystko ją kochali.

Piekło i niebo to doskonałe zakończenie trylogii. Jako jedyna część tej historii, powieść nie trafiła na srebrny ekran. Rozwiązaniu ulegają problemy, które wydawały się być dla bohaterów nie do przeskoczenia. W końcu każda z tych postaci odnajduje spokój, a ci, którzy zawinili ponoszą zasłużoną karę. Oczywiście do samego końca nikt nie zapomina o Orrym Mainie. Jego duch wciąż unosi się nad obydwiema rodzinami i łączy je ze sobą w bardzo szczególny sposób. Po swoich burzliwych wyczynach Charles Main także ostatecznie odnajduje spokój u boku ukochanej kobiety. Teraz jest już gotowy rozpocząć nowe życie. Po latach historia zatacza kolejne koło, zaś najmłodsze pokolenie Hazardów i Mainów staje przed tymi samymi wyborami, przed którymi niegdyś stanęli młodzi Orry i George, a potem Charles i Billy.










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz