Motto bloga

„Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem; miłości dodaje skrzydeł, a trudowi ujmuje ciężaru; w martwotę domu wprowadza życie, a życiu nadaje sens.”
Kornel Makuszyński

czwartek, 7 kwietnia 2016

Guillaume Musso – „Uratuj mnie”














Wydawnictwo: ALBATROS A. KURYŁOWICZ
Warszawa 2015
Tytuł oryginału: Sauve-moi
Przekład: Krystyna Kowalczyk





Niemalże od zarania dziejów ludzkość zastanawia się, czy istnieje życie po śmierci. Wielu twierdzi bowiem, że gdzieś tam we wszechświecie istnienie równoległy świat, do którego udają się dusze po śmierci ciała. Niektórzy badacze – nawet niewierzący w Boga – skłonni są przyznać, że człowiek tak naprawdę nie umiera, tylko zmienia się jego świadomość. Ludzie przechodząc z jednej rzeczywistości do drugiej spotykają tych, którzy odeszli wcześniej. Czasami zdarza się, że w chwili śmierci osoba umierająca z kimś rozmawia. Czy są to w takim razie jej agonalne urojenia, czy może faktycznie przychodzi ktoś z zaświatów, a jego misją jest towarzyszenie człowiekowi w jego ostatniej drodze? O tym, jak jest naprawdę każdy z nas dowie się prędzej czy później, bo przecież nikt nie jest wieczny i któregoś dnia będzie musiał odejść i zostawić za sobą ziemskie życie. Może rzeczywiście lepiej jest wierzyć, że gdzieś tam istnieje jakiś inny świat i tak naprawdę nie umieramy, a tylko zmieniamy świadomość?

Nierzadko ludzie przekonani są o nieuchronności przeznaczenia. Uważają, że tak naprawdę nic nie dzieje się bez przyczyny, a ludzie nie mają wpływu na swój los, ponieważ wszystko zostało już wcześniej zapisane, a szczególnie jeśli chodzi o naszą datę urodzin i śmierci. Czy tak jest rzeczywiście? Myślę, że na to pytanie nigdy nie znajdziemy wiarygodnej odpowiedzi. Niemniej zagadnienie to bardzo często stanowi motyw literacki, a pisarze próbują w sposób obrazowy przy wykorzystaniu swoich bohaterów, pokazać czytelnikowi jak to faktycznie jest z tym przeznaczeniem. Jednym z takich autorów jest bez wątpienia młody francuski pisarz Guillaume Musso, którego powieści w ostatnim czasie biją wszelkie rekordy popularności na całym świecie. Uratuj mnie to książka, której fabuła jest tak skonstruowana, aby czytelnik mógł zastanowić się nad tym, co dzieje się z naszym życiem i czy ktoś nim kieruje. Autor usiłuje bowiem odnaleźć odpowiedź na pytanie: Czy mamy wpływ na przeznaczenie i czy możemy je zmienić, jeśli bardzo tego pragniemy? Problem jednak leży w tym, że zwykły człowiek nie ma pojęcia o tym, co czeka go następnego dnia, więc logicznie myśląc trudno jest wpływać na los i jego zawiłe ścieżki.

Niniejsza powieść Guillaume Musso to historia dwojga ludzi pochodzących z dwóch różnych światów, którzy spotkali się zupełnie przypadkowo. Gdyby nie zwykły zbieg okoliczności, można by przypuszczać, że ich życiowe drogi nigdy by się nie skrzyżowały. On – Sam Galloway – to młody lekarz, który pomimo wieku sporo już w życiu i widział, i doświadczył. Wychował się w środowisku, gdzie praktycznie każdy narażony był na wejście na drogę przestępczą. Chyba tylko cud uratował Sama od spędzenia długich lat w więzieniu. Mężczyzna od najmłodszych lat był ambitny i pragnął osiągnąć coś w życiu. Był też szczerze oddany swojej przyjaciółce, która ostatecznie została jego żoną, lecz ich małżeńska sielanka nie trwała zbyt długo. Okrutny los sprawił, że Federica któregoś dnia po prostu odeszła z tego świata, a Sam pogrążył się w głębokiej żałobie. Od dnia śmierci żony odwiedza jej grób na cmentarzu i traktuje zmarłą tak, jakby nadal żyła. Teraz dla Sama sensem życia jest jego praca i pacjenci, którym pomaga, nawet wtedy, gdy już wie, że będzie musiał się z nimi pożegnać i oddać ich w ręce Śmierci. Lekarz praktycznie żyje z dnia na dzień. Nie robi żadnych planów na przyszłość, ani też nie ma zamiaru ponownie się zakochać. Boi się cierpienia. Nie chce na nowo doświadczać bólu i rozczarowania.

Wydanie z 2007 roku
Ona – Juliette Beaumont – z pochodzenia jest Francuzką. Do Stanów Zjednoczonych przyjechała, aby spełnić swoje największe marzenie. Od najmłodszych lat pragnęła zostać sławną aktorką. Niestety, los zwyczajnie sobie z niej zakpił i zamiast zaprowadzić Juliette na czerwony dywan, znalazł jej pracę w jakiejś podrzędnej restauracji. Dziewczyna ma dwadzieścia osiem lat i pracuje jako kelnerka, co oczywiście bardzo jej przeszkadza. Chyba nawet trochę zazdrości swojej współlokatorce, która zdążyła się wykształcić i teraz robi karierę jako prawniczka. Pewnego dnia Juliette bez wiedzy koleżanki pożycza jej ciuchy i stara się zaklinać rzeczywistość, podając się za adwokata. Wtedy też na swojej drodze spotyka Sama Gallowaya. Bardzo szybko obydwoje zdają sobie sprawę z tego, że właśnie połączyło ich gorące uczucie od pierwszego wejrzenia. Nie chcą się jednak do tego przyznać, szczególnie Juliette, która następnego dnia planuje wylecieć do Francji i powiadomić rodzinę do swojej życiowej porażce. Zanim jednak to się stanie, para spędza ze sobą upojne chwile. Każde z nich wie, że ten związek raczej nie ma szans na przetrwanie. Niemniej liczy się dla nich tylko to, co dzieje się w tej chwili.

W końcu przychodzi moment rozstania. Na lotnisku pomiędzy Samem a Juliette dochodzi do sprzeczki i w konsekwencji rozstają się w gniewie, pomimo że tak naprawdę cierpią i czują, iż na tę drugą osobę każde z nich czekało przez całe życie. Tak więc Juliette wsiada do samolotu, a Sam – jak to facet – idzie się upić. Nagle w barze do jego świadomości dociera informacja, że samolot, którym leciała Juliette do Paryża właśnie miał awarię i rozbił się nad oceanem. Nikt nie przeżył! Można sobie jedynie wyobrazić co teraz dzieje się w głowie Sama. Wyrzuty sumienia, że jej nie zatrzymał będą go dręczyć do końca życia. To już druga kobieta w jego życiu, którą stracił! Jak będzie z tym żył? Czy jego dalsza egzystencja ma w ogóle jeszcze jakikolwiek sens? Może on też powinien ze sobą skończyć? I wtedy dzieje się coś niewytłumaczalnego. Na drodze lekarza staje kobieta – Grace Costello. To policjantka, która twierdzi, że Juliette jednak żyje, ale już niedługo dołączy do świata zmarłych. Zostało jeszcze tylko kilka dni. Kim zatem jest owa policjantka i dlaczego zjawiła się w życiu Sama tak nagle? Co takiego chce mu przekazać? Czy Sam zdoła udźwignąć nowy cios, jaki właśnie funduje mu los? Czy jest jeszcze szansa, aby móc odwrócić przeznaczenie? Czy Juliette i Sam będą mogli jeszcze myśleć o wspólnej przyszłości? A może ktoś próbuje bawić się kosztem Sama i jego osobistej tragedii? 

Wydanie francuskie
Wydawnictwo: Éditions
Paryż 2005
Uratuj mnie to powieść z elementami literatury paranormalnej. Jest to także piękna historia o miłości tak wielkiej, że człowiek jest w stanie poświęcić własne życie, aby tylko móc uratować ukochaną osobę. Nie brakuje w niej również wątku kryminalnego. Chodzi przede wszystkim o brutalny narkotykowy świat. Czytając tę książkę można też zastanawiać się, nad tym, jakie tak naprawdę jest jej przesłanie. Z jednej strony może chodzić o naprawienie win sprzed lat, a z drugiej o załatwienie pewnych kwestii do końca. Kiedy człowiek niespodziewanie umiera, zazwyczaj zdarza się, że niektóre sprawy pozostawia w zawieszeniu. W tej sytuacji przydałoby się „drugie życie”, aby powrócić na Ziemię i zamknąć wszystko to, czego nie udało się zakończyć przed śmiercią. Oczywiście motywem przewodnim jest miłość, która potrafi pokonać wszelkie granice. W grę wchodzi nie tylko uczucie pomiędzy mężczyzną a kobietą, ale także na linii matka-dziecko. Poza tym zastanawia też fakt, czy rzeczywiście rozliczenie pomiędzy ludźmi martwymi a żywymi musi się zgadzać. Czy aby ktoś żył, ktoś inny musi umrzeć? Czyżby chodziło tutaj o taką swoistą wymianę handlową?

Moja przygoda z książkami Guillaume Musso rozpoczęła się stosunkowo niedawno. Na pierwszy rzut poszła powieść Telefon od anioła, a jej wybór był całkowicie przypadkowy. Powieść tak bardzo mi się spodobała, że postanowiłam sięgnąć po kolejne książki Autora. Muszę przyznać, że Uratuj mnie to historia niezwykle wzruszająca i może nawet w pewnym sensie niewiarygodna. Nie mam na myśli wątków paranormalnych, ale sam fakt poświęcenia samego siebie dla drugiej osoby. Trudno jest mi sobie wyobrazić, że współczesny człowiek byłby w stanie podjąć decyzję taką, jaką w pewnym momencie bez wahania podejmuje jeden z bohaterów książki. A właściwie można rzec, że są to dwaj bohaterowie, ale każdy z nich decyduje się na ten sam krok z nieco innych powodów, choć w obydwu przypadkach chodzi o bezgraniczną miłość.

Guillaume Musso naprawdę potrafi wstrząsnąć czytelnikiem. Rzadko zdarza mi się czytać tego typu książki. Romans, jaki proponuje nam Autor na pewno nie jest przesłodzony. Nie znajdziecie w nim cukierkowych scen miłosnych, ani też wulgarnych momentów łóżkowych. To, co dzieje się pomiędzy bohaterami jest czyste, niezwykle autentyczne i takie normalne, że aż trudno uwierzyć, iż to tylko fikcja literacka. Tym, co dodatkowo zwraca uwagę czytelnika jest problem radzenia sobie z chorobą. Podczas lektury spotykamy bowiem bohaterów drugoplanowych, którzy są nieuleczalnie chorzy i wiadomo, że ich koniec jest kwestią dni, a czasami wręcz godzin. Guillaume Musso pokazuje więc, w jaki sposób radzić sobie z odchodzeniem, zarówno jako pacjent, jak i jako lekarz.

Oczywiście książkę polecam, ale musicie pamiętać, że nie jest to łatwa lektura. Ten romans jest dość mylący i sama jego fizyczność nie stanowi w tym przypadku sedna fabuły. Powieść posiada bowiem znacznie głębsze przesłanie, które należy odnaleźć pomiędzy wierszami. 









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.