Motto bloga

„Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem; miłości dodaje skrzydeł, a trudowi ujmuje ciężaru; w martwotę domu wprowadza życie, a życiu nadaje sens.”
Kornel Makuszyński

wtorek, 3 marca 2015

Czytelnicy byli bardzo zaskoczeni, poznając tę część historii...







ROZMOWA Z GREGIEM ARCHEREM


Greg Archer najbardziej znany jest ze swoich nagradzanych artykułów na temat czynników powodujących zmiany, celebrytów, a także zdrowia i ochrony środowiska, zarówno w kraju, jak i za granicą. Jego prace pojawiły się na łamach takich magazynów jak: Oprah Magazine, The Huffington Post, San Francisco Examiner, The Advocate, Palm Springs Life, Bust, Prevention, VIA Magazine oraz na innych portalach. Jako gospodarz GTV często zajmuje się wydarzeniami mającymi związek ze sztuką, jak również tymi dotyczącymi imprez na czerwonym dywanie, odbywającymi się w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Jego ostatnia książka Grace Revealed: a memoir została wydana w styczniu 2015 roku. Greg Archer swój czas dzieli pomiędzy rodzinnym Chicago i Palm Springs. 




Agnes A. Rose: Bardzo dziękuję, że przyjąłeś moje zaproszenie do udziału w wywiadzie. To dla mnie ogromny zaszczyt gościć Cię tutaj. Amerykańska premiera Twojej książki miała miejsce kilka tygodni temu. W “Grace Revealed: a memoir” opisujesz dramatyczną historię swojej rodziny. Opowieść sięga czasów drugiej wojny światowej i dotyczy masowej deportacji na Syberię. Czy mógłbyś nam powiedzieć co zmotywowało Cię do napisania tej książki?

Wydawnictwo:  NORLIGHTPRESS
Bedford (USA) 2015
Greg Archer: Dorastając, stale słyszałem opowieści członków mojej rodziny na temat „przygód”, jakich doświadczyli, kiedy byli młodzi. Początkowo były to historie odnoszące się do ich pobytu w Tanzanii w Afryce, gdzie mieszkali w sierocińcu. Bardzo mnie to interesowało. Jak trafili do Afryki? Dlaczego tam byli? Gdy byłem w liceum poprosiłem o dodatkowe szczegóły na ten temat, więc dowiedziałem się znacznie więcej – moja rodzina była wśród dwóch milionów Polaków deportowanych na Syberię przez Stalina. A po tym, jak Polacy zostali objęci „amnestią” w 1941 roku, członkowie mojej rodziny stali się uchodźcami i w jakiś sposób znaleźli się w sierocińcu w Afryce prowadzonym przez Brytyjczyków. Czułem, że jest to niedoceniony rozdział historii, którą trzeba opowiedzieć; że Polakom powinno oddać się sprawiedliwość. Napisałem tę książkę również jako swego rodzaju oczyszczenie, aby także uzdrowić samego siebie. 

Agnes A. Rose: Bardzo interesuje mnie, jak Twoi amerykańscy czytelnicy zrozumieli Twoją książkę. Czy mógłbyś nam o tym opowiedzieć?

Greg Archer: Czytelnicy byli bardzo zaskoczeni, poznając tę część historii. To nie jest jej główny nurt. Wiele osób ma świadomość tego, co Hitler zrobił w latach 40. XX wieku, ale niewielu ludzi zdaje sobie sprawę z pełnego rozmiaru szaleństwa Stalina i ludzi nim dotkniętych. Tak więc przede wszystkim jest to zaskoczenie. Sądzę również, że moje pokolenie – potomstwo tych, którzy być może doświadczyli tego okrucieństwa; ludzie, zbliżający się teraz do czterdziestki, pięćdziesiątki i sześćdziesiątki, którzy interesują się pochodzeniem i przodkami, są również szczególnie ciekawi tej książki. Książka ukazuje także moją własną podróż, odsłaniając te informacje i wydobywając je na światło dzienne.   

Agnes A. Rose: Wydaje się, że czasami trochę zapominamy o masowych deportacjach z lat 40. XX wieku. Myślę, że znacznie częściej rozmawiamy o niewyobrażalnym cierpieniu, które wyrządził Adolf Hitler zarówno Polakom, jak i całemu światu. Dlaczego tak jest? Jak myślisz?

Greg Archer: Niepokojące dla mnie jest to, że do dnia dzisiejszego Stalin jest często pomijany. Czuję, że stało się to po tym, jak Hitler zaatakował Rosję w 1941 roku, a potem Stalin zdecydował się stanąć w jednym szeregu z aliantami, aby go pokonać. To tak, jakby przywódca grupy powiedział: „No dobra, Stalin ma nam pomóc, więc tak naprawdę nie patrzmy na rzeczywistość, którą zgotował; po prostu zamiećmy to teraz pod dywan i idźmy dalej.” W międzyczasie przejął kontrolę nad Polską, sprawił, że w głównej mierze stała się krajem komunistycznym, i myślę, że Polacy nigdy tak naprawdę nie mieli czasu na to, aby wspólnie zmobilizować się i zjednoczyć odnośnie tego tematu. Oni również w pewnym stopniu zamietli tę sprawę pod dywan. Być może staram się po prostu sam to zrozumieć. Czuję, że stało się tak dlatego, ponieważ kraj nagle ogarnął komunizm… i był obecny przez tak wiele dziesięcioleci, że o czymś takim nie mogło być mowy. Dopiero teraz, siedemdziesiąt pięć lat później, wiele historii pochodzących z tamtego okresu może w końcu ujrzeć światło dzienne. I jako taki, Stalin jest pokazywany takim człowiekiem, jakim był naprawdę.  

Agnes A. Rose: Kiedy czytałam książkę, bardzo silnie odczuwałam Twoją emocjonalną więź z babcią. Moim zdaniem była ona niezwykle odważną kobietą. Czy mógłbyś powiedzieć nam coś więcej o niej?

Greg Archer: Była niesamowicie dzielna. W pewnym sensie czułem się przez nią nawiedzany i ścigany. Miała silną wolę, ale z tego, co rozumiem i miałem okazję poznać, również bardzo silną wiarę. Myślę, że dzięki temu dała sobie radę. To właśnie wiara pomogła jej utrzymać swoje dzieci przy życiu.

Agnes A. Rose: Myślę, że pisanie tej dramatycznej rodzinnej historii musiało być dla Ciebie bardzo trudne. Czy mógłbyś nam powiedzieć, jakiego rodzaju emocje towarzyszyły Ci podczas pisania?

Greg Archer: Moglibyśmy spędzić tu cały dzień. Emocje? Żartuję. Cóż, rzeczywiście czułem się tak, jakbym ponownie przeżywał wszystkie te uczucia i wpływ ich pierwotnego doświadczania – począwszy od podróży na Syberię w wagonie towarowym, poprzez obozy pracy, aż do momentu, kiedy stali się uchodźcami. Z całej siły czuję, że nierozwiązana pokoleniowa trauma żyje w każdym z nas; i że dla mnie była to okazja, aby móc wydobyć ją na powierzchnię; wydostać ją ze środka i spróbować zmienić. To była bardzo oszałamiająca i intensywna podróż…, ale też wypełniona wieloma błogosławieństwami.  

Agnes A. Rose: A co było potem? Czy czułeś ulgę po skończeniu książki?

Greg Archer: Tak. Ale bardziej wyczerpanie. Czułem, i w pewnym stopniu nadal czuję, jak gdyby pojawiło się coś bardzo bolesnego…, przez co przeszedłem.  Myślę, że jest to próba przywrócenia równowagi. 


Polskie rodziny deportowane w czasie sowieckiej okupacji Kresów. 
Liczba Polaków wysiedlonych ze swoich domów i wysłanych na jałowe tereny Syberii przekroczyła milion sześćset tysięcy osób . 


Agnes A. Rose: Jak długo szukałeś wydawcy? Łatwo czy trudno było go znaleźć?

Greg Archer: Znałem wydawcę, którego wybrałem, a wybrałem go, ponieważ wiedziałem, że może wydać książkę przed 10 lutego 2015 roku. Ważne było dla mnie to, żeby opublikować książkę w tym roku z uwagi na siedemdziesiątą piątą rocznicę masowych deportacji.

Agnes A. Rose: W swojej książce opisujesz także podróż do Polski i wizytę w kościele w Łące niedaleko Rzeszowa, gdzie wiele lat temu Twoi dziadkowie spotkali się po raz pierwszy. Co czułeś, stojąc wewnątrz kościoła i wiedząc, że kiedyś w tym samym miejscu modlili się Twoi dziadkowie?

Greg Archer: To było raczej nieziemskie uczucie…, jak gdyby zostały podniesione zasłony czasu i przestrzeni; jakby oni wszyscy byli tam kilka sekund wcześniej, i nagle przyjechałem ja. Możliwe, że było to jedno z najbardziej kosmicznych przeżyć, jakich kiedykolwiek doświadczyłem.  

Agnes A. Rose: Czy chciałbyś jeszcze kiedyś odwiedzić Polskę? Co Ci się najbardziej podobało w czasie pobytu tutaj?

Greg Archer: TAK. Bardzo chciałbym w różnych miejscach/na uczelniach mówić na temat książki i innych rzeczy. Chciałbym odwiedzić Zakopane i spędzić tam trochę czasu oraz odważyć się odwiedzić wiele wsi i miasteczek w całym kraju. Chciałbym pojechać też do Białegostoku.  

Agnes A. Rose: Po tym, jak opublikowałam recenzję Twojej książki, niektórzy polscy czytelnicy wyrazili żal, że nie mogą przeczytać jej w języku polskim. Czy są jakieś plany związane z polską publikacją książki? Wiesz coś na ten temat?

Greg Archer: Są plany, aby przetłumaczyć książkę i będę informował o tym czytelników na Facebooku oraz na stronie internetowej. A więc miejmy nadzieję, że stanie się to bardzo, bardzo szybko.

Agnes A. Rose: Porozmawiajmy przez chwilę o Twojej pracy. Jesteś również gospodarzem programu telewizyjnego oraz dziennikarzem. Przeprowadzasz wywiady z najpopularniejszymi hollywoodzkimi celebrytami. Czy mógłbyś nam opowiedzieć trochę o tej części swojej pracy? 

Greg Archer: Przez wiele lat pisałem, i czasami nadal piszę, o ludziach, którzy występują w filmach i telewizji. Było to pouczające doświadczenie, a ja próbuję raczej pokazać osobę, jaką ten ktoś jest, aniżeli „gwiazdę”, którą wszyscy widzą. Rozmawiałem z kilkoma bardzo fascynującymi ludźmi, których praca poza byciem celebrytą, jest bardzo intrygująca.

Agnes A. Rose: Właśnie napisałeś książkę, więc jesteś również autorem. Czy planujesz w przyszłości pracę nad kolejnymi książkami?

Greg Archer: Tak. Mam już konspekt kolejnej książki i w ciągu najbliższych miesięcy planuję zająć się nią poważniej…, głównym tematem jest „dom” – wyobrażenie/uczucia/pojęcie „domu”.

Agnes A. Rose: Na koniec chciałabym zapytać Cię o rolę „znaków” w Twoim życiu. W książce często o nich wspominasz. Czy naprawdę w nie wierzysz? Czy one kierują Twoim życiem?

Greg Archer: Tak. Naprawdę w nie wierzę. Czuję, że one mnie prowadzą i kierują mną przez cały czas. Myślę, że wszyscy tak mamy; przypuszczam, że musimy tylko otworzyć się na nie; postrzegać sprawy inaczej, czy coś w tym stylu. Jeśli o mnie chodzi, to muszę jedynie iść swoją własną drogą.

Agnes A. Rose: Bardzo dziękuję Ci za tę rozmowę. Czy jest coś, co chciałbyś dodać?

Greg Archer: Bardzo dziękuję. Cieszę się, że tutaj jestem.



Rozmowa, przekład i redakcja
Agnes A. Rose



Jeśli chcesz przeczytać ten wywiad w oryginale, kliknij tutaj.
If you want to read this interview in English, please click here.
Jeśli chcesz przeczytać recenzję książki, kliknij tutaj.





2 komentarze:

  1. Dzięki wielkie za wywiad! Mam nadzieję, że dojdzie do polskiego wydania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz. Ja jestem dobrej myśli. Na pewno za jakiś czas będziemy mogli przeczytać w Polsce tę książkę. :-)

      Usuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.