Motto bloga

„Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem; miłości dodaje skrzydeł, a trudowi ujmuje ciężaru; w martwotę domu wprowadza życie, a życiu nadaje sens.”
Kornel Makuszyński

wtorek, 24 marca 2015

Anita Shreve – „Skradziony czas”














Wydawnictwo: PRÓSZYŃSKI I S-KA
Warszawa 2010
Tytuł oryginału: Resistance
Przekład: Katarzyna Kasterka





Temat drugiej wojny światowej jest niezwykle popularny w literaturze. Polscy autorzy z reguły piszą o ruchu oporu, żołnierzach Armii Krajowej czy obozach koncentracyjnych, natomiast w książkach pisarzy amerykańskich lub brytyjskich bardzo często można spotkać młodych mężczyzn służących w Royal Air Force (RAF). Wydaje się, że tego rodzaju tematy są już tak bardzo oklepane, że pisarze jedynie powielają albo swoich kolegów po piórze, albo wręcz samych siebie. Ileż można pisać o wojnie?! Prawdę powiedziawszy wszystkie powieści, w których poruszana jest tematyka wojenna, są do siebie bardzo podobne. Zmieniają się jedynie bohaterowie i ich nazwiska. Nie jest inaczej również w przypadku Skradzionego czasu. Fabuła powieści praktycznie nie zaskakuje niczym oryginalnym, a jednak mimo wszystko czytelnik chce poznać zakończenie historii opisanej przez Anitę Shreve.

Autorka nie jest mi obca. Po raz pierwszy z jej twórczością zetknęłam się przy okazji lektury Trudnej miłości. Książka po prostu mnie zachwyciła, czego nie mogę powiedzieć już o Żonie pilota, którą przeczytałam całkiem niedawno. Pomimo że ta ostatnia uważana jest powszechnie za światowy bestseller, na podstawie którego zrobiono także film, to jednak mnie niespecjalnie się spodobała. Jak w takim razie kwestia ta przedstawia się w przypadku Skradzionego czasu? Otóż, całkiem podobnie. Chociaż jest to literatura wojenna, to jednak mamy do czynienia również z prozą typowo kobiecą, a ta nie zawsze stoi na wysokim poziomie, nawet jeśli autorka jest międzynarodową gwiazdą. Dodam, że ta powieść także doczekała się swojej ekranizacji. Film wszedł na ekrany w 2003 roku.

Skradziony czas to przede wszystkim historia miłosna osadzona w niezwykle trudnych i niebezpiecznych czasach. Pod pewnym względem jest to również uczucie zakazane, ponieważ dotyczy mężatki i mężczyzny, który w dalekiej Ameryce zostawił narzeczoną. Ale może po kolei. Zimą przełomu 1943/1944 roku w belgijskim miasteczku Delahaut, na zalesionym wzgórzu rozbija się amerykański samolot zestrzelony przez Niemców. Za sterami samolotu siedzi Ted Brice. Jeden z jego kolegów ginie na miejscu, zaś drugi ma tak poważne obrażenia, że za niedługo umiera. Z kolei reszta próbuje ratować życie na własną rękę. Ted jest skrajnie wyczerpany, a do tego ma bardzo poważną ranę nogi, która uniemożliwia mu poruszanie się. Niemniej, jakimś cudem udaje mu się ukryć w zaroślach przed Niemcami, którzy prędzej czy później i tak go znajdą, chyba że wcześniej ktoś inny udzieli mu pomocy.

Ted Brice może mówić o naprawdę wielkim szczęściu, ponieważ zupełnie nieoczekiwanie na jego ślad wpada miejscowy chłopiec. Ten odważny jedenastolatek jest zafascynowany wrakiem rozbitego samolotu i kręci się po miejscu katastrofy, tym samym odnajdując Teda ukrytego w zaroślach. I tak oto amerykański pilot trafia pod dach ludzi z belgijskiego ruchu oporu. Henri i Claire Daussois ukrywają lotnika na strychu przez ponad dwadzieścia dni. Te dwadzieścia dni to czas niewyobrażalnego strachu o życie nie tylko młodego Amerykanina, ale przede wszystkim o swoje własne, ponieważ w razie nalotu nazistów na dom, wszyscy zostaliby rozstrzelani albo poddani torturom, co w konsekwencji i tak skończyłoby się śmiercią, a w najlepszym wypadku wysłaniem do któregoś z obozów koncentracyjnych.

Niemniej, w miasteczku dochodzi do represji, które są odwetem za zabójstwo niemieckich strażników, których zadaniem była ochrona wraku. Niektórzy z członków ruchu oporu muszą zatem zacząć się ukrywać. W tej sytuacji Henri opuszcza dom, zostawiając Claire pod jednym dachem z Amerykaninem. I tak oto rozpoczyna się romans, który trwa przez dwadzieścia dni. Jest to romans rozgrywający się z dala od tragicznych wydarzeń. Romans, który tak naprawdę nie ma szans na przetrwanie, ale zakochani nie dopuszczają do siebie takiej myśli. Tak naprawdę liczy się dla nich to, co jest teraz. Na chwilę obecną nie zawracają sobie głowy przyszłością.


Samolot, którym rozbił się powieściowy porucznik Ted Brice. 
Samolot zwany był także Latającą Fortecą (z ang. Flying Fortress)
i produkowany był w latach 1936-1945.
Pierwszy lot testowy odbył się 28 lipca 1935 roku. 


Skradziony czas to powieść dedykowana tym wszystkim mężczyznom-ojcom i lotnikom, którzy walczyli z nazistami podczas drugiej wojny światowej. Autorka poświęciła tę książkę nie tylko swojemu ojcu, który latał nad faszystowskimi Niemcami, ale także dedykowała ją niejakiemu Williamowi Osbornowi, którego osoba posłużyła Anicie Shreve jako wzór do wykreowania postaci Teda Brice’a. William Osborn był pilotem samolotu B-17, podobnie jak Ted, i rozbił się gdzieś w południowej Belgii w grudniu 1943 roku. Jemu również pomogli ludzie z belgijskiego ruchu oporu, ukrywając go przez jakiś czas.

Nie będę pisać, jak dalej potoczyły się losy Williama, ponieważ wtedy zdradziłabym najważniejszy punkt fabuły książki. Niemniej, William Osborn zmarł w 1979 roku, a po jego śmierci Autorka otrzymała dwa listy, które zostały napisane przez kobietę, która zapewniła lotnikowi schronienie, a potem poinformowała o tym jego matkę. Listy są niezwykle bolesne. To właśnie ta historia stanowiła inspirację do napisania Skradzionego czasu.

W sierpniu 1993 roku Anita Shreve pojechała do małej wioski leżącej na południu Belgii, aby uczestniczyć tam w uroczystości odsłonięcia pomnika upamiętniającego katastrofę B-17, który rozbił się na tamtym terenie w grudniu 1943 roku, a był nim właśnie samolot Williama Osborna. Uroczystość ta była niezwykle wzruszająca. Dziękowano Amerykanom, którzy walczyli w Belgii przeciwko Niemcom, a także tym, którzy oddali swoje życie, walcząc w całej Europie. Autorka spotkała wielu ludzi, którzy mieszkali tam podczas wojny, natomiast szczególną uwagę Anity Shreve zwrócił człowiek, który napisał kilka książek dotyczących nie tylko katastrofy B-17, ale także ruchu oporu działającego na terenie południowej Belgii.

Dla Anity Shreve pisanie Skradzionego czasu było ogromnym wyzwaniem. Pomogła jej w tym pewna Belgijka, która szukała odpowiedzi na szereg pytań postawionych przez Autorkę. Książka z całą pewnością nie jest powieścią historyczną. Jest to przede wszystkim romans pomiędzy Claire Daussois i porucznikiem Tedem Brice’em. 

Plakat promujący film. 
Polski tytuł: Ruch oporu
reż. Todd Komarnicki
źródło
Anita Shreve w swojej powieści zwraca szczególną uwagę na fakt, iż w belgijskim ruchu oporu działało wiele kobiet. Okazuje się bowiem, że kobiety w tamtym okresie odgrywały bardzo istotną rolę w działalności antynazistowskiej, a robiły to na wiele sposobów. Młode kobiety, a wręcz nastoletnie dziewczyny, były wciągane do ruchu oporu, ponieważ znacznie łatwiej było im uciec przed Niemcami. Większość z nich było kurierkami, przenoszącymi ulotki, a nawet granaty w pozornie niewinnie wyglądających torbach z zakupami zawieszonymi na kierownicach rowerów. W momencie ewentualnego zatrzymania ich przez nazistów do kontroli, młode kobiety lepiej niż starsze radziły sobie z oczarowywaniem niemieckich strażników i blefowaniem, dlatego też ci często pozwalali im odejść wolno. Z kolei młodych mężczyzn przeważnie poddawano przesłuchaniom i podejrzewano o przynależność do ruchu oporu. Kobiety odgrywały w tych działaniach kluczową rolę nie tylko poprzez ukrywanie uchodźców w tajnych miejscach, na przykład w domach, ale też poprzez pomaganie w dostarczaniu żywności dla wciąż rosnącej armii uchodźców, którym nie przysługiwały żadne racje żywnościowe. Ryzykowały życiem, aby zdobyć dla nich choć jeden bochenek chleba.

Na szczególną uwagę zasługuje tutaj chłopiec, który przyszedł z pomocą rannemu porucznikowi Brice’owi. To Jean Benoît. Jedenastolatek nie ma łatwego życia. Z jednej strony wojna, która doszczętnie zabrała mu dzieciństwo, zaś z drugiej ojciec-kolaborant współpracujący z nazistami i stosujący ich okrutne praktyki pod dachem własnego domu oraz wobec własnej rodziny. Jak zatem chłopcu udało się niepostrzeżenie ukryć dorosłego mężczyznę, aby przypadkiem Amerykanin nie wpadł w ręce faszystowskiego szpiega? Było to naprawdę trudne, ale jak pokazuje fabuła powieści, wcale nie niemożliwe.

Moim zdaniem Skradziony czas, choć nie porywa swoją fabułą, to jednak stanowi doskonały materiał do rozważań podczas spotkań Dyskusyjnych Klubów Książki. Można między innymi próbować postawić poniższe pytania i w formie dyskusji odpowiedzieć na nie:

  1. Skradziony czas opisuje życie wspólnoty w okresie brutalnej polityki zagranicznej, jaką jest okupacja. Niektórzy ludzie aktywnie przeciwdziałają tej polityce; wiele z tych osób sympatyzuje z ruchem oporu; z kolei inni współpracują z okupantem. Czy tak ekstremalne przeżycia mogą ujawnić prawdziwy charakter bohaterów? A może to otaczająca ich rzeczywistość zmienia tych ludzi na niekorzyść?
  2. Claire zauważa, że ludzie podczas wojny zmieniają się niepostrzeżenie nawet dla samych siebie. W jaki sposób kobieta jest świadkiem tych zmian? Jak Claire zmienia się w wyniku wojny, i czy w ogóle zachodzi w niej jakakolwiek zmiana?
  3. Chłopiec o imieniu Jean podejmuje ogromne ryzyko, kiedy usiłuje odszukać i uratować rannego lotnika. Z pokorą znosi poniżenie i brutalne bicie, które serwuje mu własny ojciec. Dlaczego zatem Jean decyduje się wziąć na siebie tak wiele, aby uratować Amerykanina?
  4. Jean i Ted spędzają ze sobą niewiele czasu, lecz w jakiś sposób kształtuje się pomiędzy nimi szczególna więź. Jaki wpływ ci dwaj bohaterowie wywierają na siebie nawzajem? Jak wyglądają ich wzajemne relacje?
  5. Kiedy gestapo gromadzi więźniów, aby ich ukarać za egzekucję dokonaną na niemieckich strażnikach, Jean decyduje się na odnotowanie tego wydarzenia. W jaki sposób tamto zdarzenie wpłynie na obchody pięćdziesiątej rocznicy zestrzelenia B-17 nad Belgią? 
Tego typu pytań mogłabym postawić naprawdę sporo. Każda książka dotykająca tematyki drugiej wojny światowej już sama w sobie stanowi zagadnienie do dyskusji. Myślę, że oprócz romansu, który jest centralnym elementem fabuły Skradzionego czasu, książka jest również bogata pod względem psychologicznym. Każdą z postaci możemy bowiem analizować na rozmaite sposoby i oceniać. Nawet z pozoru uczciwa i prostolinijna Claire może w pewnej chwili wydać się czytelnikowi kobietą, której nie obca jest hipokryzja. A jaki jest jej mąż, Henri? Czy wie o postępowaniu swojej żony? A może zupełnie go to nie interesuje, bo najważniejsza jest działalność, którą podejmuje w efekcie wojny?

Po przeczytaniu trzeciej powieści Anity Shreve, mogę śmiało stwierdzić, że jej książki, choć z pozoru wyglądające na przeciętne, w rzeczywistości potrafią wciągnąć czytelnika w swoją fabułę i sprawić, że będzie chciał sięgnąć po następną.







4 komentarze:

  1. Świetna recenzja i jeszcze fakt, że poszukalas Latającą Fortecę... Co do książki, to myślę, że zajrzę, jednakże o powieściach z czasów II Wojny można by pisać osobnego bloga :)

    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, masz rację, że o takich powieściach można prowadzić osobnego bloga. Mnie się bardzo podobają tego typu książki. Czytałam niedawno "Altanę" Mary Nichols. Cudowna książka. Polecam! Natomiast "Skradziony czas" to lektura na jeden wieczór. :-)

      Usuń
  2. Nie słyszałam o tej książce, ciesze się więc, że zdecydowałaś się o niej napisać. Lubie tematykę wojenną, choć jest smutna, rzadko jednak czytam o krajach takich jak Belgia. Dodatkowym atutem może być autentyczność wydarzeń. Na pewno się za nią rozejrzę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam jeszcze książek tej pisarki, ale mam w planie poznać jej powieści. Zapowiada się interesująco:)

    OdpowiedzUsuń