Motto bloga

„Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem; miłości dodaje skrzydeł, a trudowi ujmuje ciężaru; w martwotę domu wprowadza życie, a życiu nadaje sens.”
Kornel Makuszyński

czwartek, 30 kwietnia 2015

Sabine Ebert – „Zniknięcie znachorki” # 2















Wydawnictwo: SONIA DRAGA
Katowice 2013
Tytuł oryginału: Hebammen-Saga. Die Spur der Hebamme
Przekład: Daria Kuczyńska-Szymala





Freiberg położony jest w Saksonii niedaleko Drezna, u podnóża Rudaw. Jest to najstarsze i najważniejsze górnicze miasto Saksonii. Zostało ono założone w 1186 roku, kiedy odkryto na jego terenie ogromne ilości złóż srebra. To właśnie srebro przyniosło miastu tak wielką sławę i bogactwo. Niezwykle urokliwy pejzaż Freibergu odzwierciedla głęboki wpływ górnictwa. Spacerując po centrum starego miasta można dostrzec, iż przypomina ono malownicze romańskie miasteczko z XVI wieku z brukowanymi uliczkami oraz pięknymi, starymi i arystokratycznymi domami. W panoramie miasta dominuje późnogotycka katedra słynąca z organów, które zostały skonstruowane w XVIII wieku przez Gottfrieda Silbermanna (1683-1753) i są wykonane z czystego srebra. Każdy, kto przyjeżdża do Freibergu nie może wyjechać stamtąd bez wzięcia udziału w koncercie organowym. Innymi skarbami miasta są dzieła sztuki znajdujące się w tejże katedrze.

Jak już wspomniałam wyżej, Freiberg powstał w XII wieku i był wówczas jedynie niewielką osadą. W tamtym okresie tereny dzisiejszej Saksonii pokryte były gęstymi lasami i w przeważającej części przez nikogo niezamieszkane. Panujący wówczas margrabia Marchii Miśnieńskiej – Otto Bogaty pochodzący z dynastii Wettinów (1125-1190) – postanowił sprowadzić na swoje tereny osadników, których zadaniem miało być karczowanie lasów i tworzenie pól uprawnych. W tym celu margrabia wprowadził nawet specjalne ulgi dla osadników, aby w ten sposób zachęcić ich do podejmowania dość trudnego zadania, które w konsekwencji miało zapewnić ludziom lepsze życie. Tak więc w efekcie na terenie dzisiejszego Freibergu powstała wieś o nazwie Chrystianowo (z niem. Christiansdorf). Nazwa pochodziła od imienia rycerza, który rzekomo przewodził grupie osadników i po wielu trudach doprowadził ich do upragnionego celu. Potem odkryto tam ogromne złoża srebra, co spowodowało, że w ciągu kilku dziesięcioleci do wsi przybyło setki górników, kupców i rzemieślników, natomiast niewielka dotąd osada przeobraziła się w ośrodek wydobywczy.

W bardzo krótkim czasie wzniesiono tam kilka kościołów, warownię oraz mury obronne, a także założono mennicę. Rozwojowi przemysłu górniczego sprzyjał dekret wydany przez margrabiego, który stwierdzał, że każdy, kto tylko trafi choćby na znikomy ślad srebra, ma prawo w danym miejscu założyć kopalnię i czerpać z niej dochody, oddając do państwowej kasy jedną trzecią uzyskanego kruszcu. Niedługo po tym Otto Bogaty posiadł tak dużo cennego surowca, że był w stanie wręcz wykupić się od obowiązku uczestniczenia w wyprawach wojennych. Od tamtego momentu Freiberg stał się niezwykle łakomym kąskiem dla kolejnych władców, którzy nie szczędzili środków, aby tylko móc wejść w posiadanie miasta. Niekiedy były to środki wyjątkowo brutalne i nielegalne.

Seria książek autorstwa Sabine Ebert opowiadająca o losach młodej znachorki Marty, przybliża czytelnikom dzieje powstania Freibergu. Wydarzenia fikcyjne wplątane w prawdziwe realia historyczne tworzą niesamowitą całość. Autorka w swoich książkach łączy ze sobą kilka wątków, a są to elementy literatury historycznej, obyczajowej i przygodowej. W pierwszym tomie zatytułowanym Tajemnica znachorki poznaliśmy główną bohaterkę, która zupełnie nieoczekiwanie znalazła się w ogromnym niebezpieczeństwie i była zmuszona uciekać ze swojej rodzinnej wioski, aby tylko zachować życie. Tak się wówczas szczęśliwie złożyło, że przystojny rycerz Chrystian wyruszał z przyszłymi osadnikami Chrystianowa w długą podróż, aby zapewnić im lepsze życie. Marcie nie pozostało więc nic innego, jak tylko przyłączyć się do nich. I tak oto trafiła wraz z innymi na tereny dzisiejszego Freibergu. Oczywiście nie obyło się bez szeregu niebezpiecznych przygód, strachu o własne życie oraz o życie tych, którzy byli dla niej bardzo ważni i których kochała.

Marta jest znachorką, która niezwykle skutecznie potrafi leczyć wszelkiego rodzaju choroby. Wiadomo, że w epoce średniowiecza na znachorów spoglądano krzywym okiem, szczególnie nieprzychylni tego rodzaju praktykom byli duchowni. Trzeba było naprawdę uważać, aby nie doszło do oskarżenia o czary, co w rezultacie groziło okrutnymi torturami, a potem śmiercią w męczarniach. Naszą główną bohaterkę wielu szanuje i prosi o pomoc, ale są też i tacy, którzy najchętniej widzieliby ją na stosie. Dlaczego? Komu Marta tak bardzo przeszkadza, że pragnie jej śmierci? Kto jest jej nieprzychylny do tego stopnia, że wciąż dybie zarówno na nią, jak i na jej rodzinę?

W drugim tomie poznajemy Martę, która wraz ze swoim mężem Chrystianem i dziećmi mieszka w osadzie, którą założyli. Wydawać by się mogło, że wszystko, co złe mają już za sobą. Odwieczny wróg został za karę wysłany na pielgrzymkę do Ziemi Świętej, więc tak naprawdę nie wiadomo, czy jeszcze kiedykolwiek powróci. Z kolei osada dzięki złożom srebra rośnie w bogactwo. Pomiędzy małżonkami panuje zgoda i miłość. Obydwoje nie wyobrażają sobie życia bez tej drugiej osoby. Dzieci również rosną zdrowo i są radością rodziców. Od czasu do czasu margrabia wzywa rycerza Chrystiana na jakieś narady do swojego zamku, ale nie są one na tyle niebezpieczne, żeby można było odczuwać lęk. Czego zatem można chcieć więcej? Chyba niczego. Nic, tylko żyć w zgodzie z samym sobą i z innymi, prawda?

Okładka drugiego wydania
z 2014 roku.
Niestety, pomimo panującego spokoju, Marta coraz częściej odczuwa niepokój. Kobieta oprócz daru uzdrawiania, posiada również dar jasnowidzenia. Jakimś tylko sobie znanym zmysłem wyczuwa niebezpieczeństwo jeszcze na długo, zanim cokolwiek się wydarzy. Tak też jest i tym razem. Niby wszystko jest w porządku, ale Marta i tak czuje niepokój. Jej przypuszczenia wkrótce znajdują swoje potwierdzenie w rzeczywistości, bo oto wróg cały i zdrowy powraca z pielgrzymki, którą odbył do Jerozolimy. Marta nie potrafi sobie z tym poradzić. Z jednej strony raczej nie powinna się bać, bo ma przecież po swojej stronie męża i całą wieś, lecz z drugiej wie, że brutalny Randolf nie spocznie dopóki nie doprowadzi do końca sprawy, którą zaczął kilka lat wcześniej. Okazuje się też, że Marta wcale nie była tak do końca szczera ze swoim mężem, więc strach jest podwójny. Czy Chrystian nadal będzie ją tak mocno kochał, jeśli dowie się całej prawdy, a nie tylko jej części?

I tak oto któregoś dnia zupełnie niespodziewanie Marta zostaje porwana z domu swojej przyjaciółki. Z domu, który mógł wydawać się bezpiecznym azylem. Chrystiana nie ma obok, więc nie ma nikogo, kto mógłby ją obronić. Już niedługo okazuje się bowiem, że nasza znachorka została oskarżona o uprawianie czarów i musi stanąć przed sądem kościelnym. Jeszcze tak niedawno gościła pod swoim dachem pewnego duchownego. Czyżby to on okazał się żmiją, która ją ukąsiła? Czy był szpiegiem, który wciąż obserwował jej poczynania we wsi i metody pracy przy leczeniu jej mieszkańców? Marta wie, że może już nie wrócić do domu i nigdy nie zobaczyć ani męża, ani też swoich dzieci. Jednak zanim straci życie w okrutnych męczarniach, będzie musiała przeżyć równie okrutne tortury. Czy kobieta je przetrzyma? Czy będzie mieć w sobie na tyle siły, aby przeżyć? A może ktoś się nad nią zlituje i okaże jej łaskę? Czy ukochany Chrystian zdąży na czas?

Zniknięcie znachorki to oczywiście dalsze losy mieszkańców Chrystianowa, którzy muszą na nowo zmagać się z trudami życia i nienawiścią tych, którzy uważają, że jeszcze nie wyrównali rachunków z założycielami osady. Powraca bowiem najzagorzalszy wróg naszego rycerza, który tak naprawdę ma tylko jeden cel: odebrać Chrystianowi wieś i zaprowadzić go do grobu. Chrystian ma jednak obrońcę w postaci margrabiego Ottona, ale ten czasami wydaje się być ślepy na postępowanie Randolfa, któremu mimo wszystko ufa i wierzy, że ten w czasie pielgrzymki wiele przemyślał i zmienił swoje postępowanie. Nie wie jednak, że Randolf jest niezwykle przebiegłym mężczyzną i wiele rzeczy ukrywa albo wyręcza się innymi, którzy są mu oddani. W dodatku ma obok siebie zawistną żonę, która nie cofnie się przed niczym, aby osiągnąć swój cel. W powieści to właśnie powyższy konflikt staje się centrum wydarzeń. Marta i Chrystian muszą ponownie stawić czoło nienawiści i robić wszystko, aby uratować nie tylko samych siebie, ale także wieś i tych, którzy im bezgranicznie ufają.

Powieść jest z gatunku przygodowych, co sprawia, że czytelnik może uczestniczyć wraz z bohaterami w szeregu wydarzeń, które czasami wręcz mrożą krew w żyłach. Pomiędzy poszczególnymi bohaterami nie występują jedynie negatywne uczucia. Widzimy też, że jest ogromna przyjaźń, na skutek której można oddać nawet życie. Marta jest bardzo piękną kobietą, więc nie dziwi fakt, że o jej względy stara się kilku mężczyzn. Ona jednak jest wierna swojemu małżonkowi, ale kiedy pojawiają się sytuacje, gdzie musi być posłuszna, wówczas robi to, choć z ciężkim sercem. Po pierwsze, jest kobietą, a jak wiadomo w średniowieczu niewiasty raczej nie mogły wyrażać swojego zdania. Były bowiem pod władzą mężczyzn i to oni decydowali o tym, co jest dla nich „najlepsze”. Po drugie, Marta jest także poddaną margrabiego Ottona, więc musi być posłuszna także jego woli, a to, co ten postanowi nie zawsze jest dobre, gdyż często ulega on wpływom innych. W otoczeniu naszej znachorki jest ten pewien mężczyzna, który od lat kocha się w Marcie, ale ponieważ jest przyjacielem Chrystiana, doskonale wie, gdzie jest jego miejsce i za wszelką cenę stara się ukryć swoje prawdziwe uczucia. Czy zatem można o nim powiedzieć, że jego oddanie Chrystianowi i przyjaźń z nim są podszyte fałszem? Na pewno nie, gdyż w obliczu zagrożenia własne emocje odsuwa na bok, zachowując honor.

Cały cykl powieści o mieszkańcach Chrystianowa składa się z pięciu książek. Na polskim rynku wydawniczym ukazała się już trzecia część zatytułowana Wybór znachorki. Przyznam, że niesamowicie podoba mi się ta historia i zapewne już niedługo sięgnę po tom trzeci. Moim zdaniem jest to opowieść dla tych, którzy lubią zaczytywać się w historiach, gdzie autor łączy ze sobą prawdę z fikcją, a także dla tych, którzy preferują powieści przygodowe z historią w tle. W moim odczuciu proza Sabine Ebert przypomina styl pisania Autorów ukrywających się pod pseudonimem Iny Lorentz. Możliwe, że tego rodzaju styl stanowi wizytówkę niemieckich literatów.

Dodatkowo na końcu Zniknięcia znachorki można zleźć kilka stron, na których Sabine Ebert opowiada czytelnikowi, jak doszło do powstania cyklu i co tak naprawdę się z nim wiąże. To, w jaki sposób opowiada o swoich książkach jest bardzo ciekawe i pomaga zrozumieć przesłanie całego cyklu. Okazuje się bowiem, że Autorka tak bardzo zachłysnęła się średniowieczem, że sama też bardzo chętnie bierze udział w różnego rodzaju imprezach, gdzie myślą przewodnią jest właśnie średniowiecze. Sabine Ebert przywdziewa wówczas suknie typowe dla tamtego okresu, pije kawę z glinianych kubków, choć tak naprawdę powinna pić piwo, a także uczestniczy w rekonstrukcjach turniejów rycerskich.








2 komentarze:

  1. To idealna lektura dla mnie!!!
    Już dawno nie czytałam nic tak emocjonującego, osadzonego w historii z nutką tajemnicy i czarów :) Kupię na pewno, bo średniowiecze to mroczna i fascynująca epoka, o której często czytam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie przepadam za epoką średniowiecza i "tajemnica znachorki" niestety nie spodobała mi się na tyle, by sięgnąć po kolejne tomy o losach Marty.

    OdpowiedzUsuń

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.