Motto bloga

„Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem; miłości dodaje skrzydeł, a trudowi ujmuje ciężaru; w martwotę domu wprowadza życie, a życiu nadaje sens.”
Kornel Makuszyński

piątek, 25 marca 2016

Agatha Christie – „A.B.C.”













Wydawnictwo: WYDAWNICTWO DOLNOŚLĄSKIE
Wrocław 2015
Tytuł oryginału: The ABC Murders
Przekład: Wanda Dehnel





Każdy seryjny morderca zazwyczaj działa według pewnego klucza, który sam ustala. Oczywiście policja prędzej czy później domyśli się czym tak naprawdę kieruje się bandyta, dobierając sobie kolejne ofiary. Czasami są to osoby noszące to samo imię czy będące tej samej płci. Innym razem może chodzić o identyczny kolor włosów, bądź też podobny wiek. Zdarza się również, że zabójca bawi się z organami ścigania w kotka i myszkę i na miejscu zbrodni pozostawia jakiś szczególny ślad, co może być wskazówką prowadzącą do rozwikłania tajemnicy popełnianych przez niego morderstw. Może być także na tyle bezczelny, iż przed dokonaniem każdej zbrodni informuje określonego stróża prawa o swoim makabrycznym planie. Zabójca ma bowiem w tym swój cel. Bo przecież nic nie dzieje się bez powodu. Otóż, z jednej strony chce mocno zirytować tego, kto już niedługo będzie podążał jego śladem, natomiast z drugiej pragnie udowodnić nieudolność odnośnie do wykonywanej przez takiego policjanta pracy. Jest to zatem z góry zaplanowane działanie psychologiczne i wtedy konieczne jest, aby do akcji wkroczył policyjny psycholog lub nawet jakiś psychiatra, żeby można było bezbłędnie nakreślić psychologiczny portret takiego przestępcy.

W czerwcu 1935 roku do Anglii przybywa kapitan Arthur Hastings. W Ameryce Południowej prowadzi ranczo, zaś do Europy sprowadzają go interesy, które musi załatwić. Jego pobyt w Anglii ma trwać pół roku. Oczywiście Arthur Hastings ma tutaj przyjaciela, którym jest osławiony już detektyw Herkules Poirot. Nikomu nie trzeba chyba tłumaczyć kim jest detektyw, ponieważ mężczyzna od bardzo dawna cieszy się sławą, a z jego pomocy przy rozwiązywaniu rozmaitych zagadek kryminalnych korzysta sam Scotland Yard. Tym razem okazuje się, że nasz detektyw ma naprawdę bardzo trudny orzech do zgryzienia. Otóż całkiem niedawno otrzymał tajemniczy list, którego autor podpisał się inicjałami A.B.C. Może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że ta w gruncie rzeczy anonimowa depesza stanowi informację o rychłym dokonaniu morderstwa. A może to jednak nie będzie morderstwo? Może w Andover tak naprawdę nie stanie się nic złego?

Herkules Poirot jest jednak – z racji swojej profesji – bardzo mocno przeczulony na punkcie morderstw. Niemniej tajemniczy list może okazać się żartem jakiegoś dowcipnisia, który pewnego dnia stwierdził, że właśnie w ten sposób pobawi się z detektywem i udowodni mu, iż nie jest on tak skuteczny, jak wszyscy mówią. Oczywiście Herkules pokazuje list swojemu przyjacielowi Arthurowi i wspólnie zaczynają zastanawiać się o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi. Oby to tylko nie było kolejne makabryczne morderstwo!

Wydanie z 2014 roku
Niestety, gdy wreszcie nadchodzi dzień, który dokładnie został wyznaczony w liście przez anonimowego nadawcę, okazuje się, że w Andover z rąk jakiegoś psychopaty życie traci poczciwa starsza pani – Alice Ascher. Kobieta prowadziła niewielki sklepik z artykułami tytoniowymi i nikt tak naprawdę nie pojmuje, dlaczego ktoś mógł chcieć ją zamordować. Skoro tylko martwe ciało Alice Ascher zostaje odnalezione, sprawą zaczyna zajmować się policja. Pierwsze podejrzenia padają na męża pani Ascher, z którym nieboszczka nie żyła w zgodzie od lat. Pytanie tylko, czy to na pewno Franz Ascher stoi za zabójstwem żony? Po co niby miałby to robić? Dla przejęcia majątku? Przecież jedyne, co go interesuje to alkohol. Niemniej policja wydaje się być pewna co do słuszności swoich podejrzeń. I zapewne cała ta sprawa zakończyłaby się bardzo szybko, a złoczyńca trafił za kratki lub na szubienicę, gdyby nie… kolejny list do Herkulesa Poirot. Teraz miejscem akcji ma być Bexhill…

Tym razem Agatha Christie narratorem uczyniła jednego z bohaterów, a jest nim Arthur Hastings, który z perspektywy czasu relacjonuje czytelnikowi wydarzenia, w których brał udział i pomagał w rozwikłaniu tajemniczych morderstw dokonywanych przez kogoś, kto bardzo nie lubił jego przyjaciela Herkulesa. Jest też narrator trzecioosobowy, lecz ten opowiada historię innego bohatera, który na pozór nie ma związku z rozgrywającymi się zdarzeniami. Wygląda bowiem na to, że fala zbrodni dokonywanych według swego rodzaju klucza jest wymierzona bezpośrednio w detektywa, aby udowodnić, że jego umiejętności wcale nie stoją na tak wysokim poziomie, jak wszyscy twierdzą. Czy psychopata ma rację? Czy Herkules Poirot stracił swoją moc i zdolność logicznego myślenia? Czy morderca będzie w stanie udowodnić detektywowi nieudolność? Trzeba dodać, że bardzo szybko okazuje się, iż morderstwo w Bexhill nie jest ostatnie. Co ciekawe, zabójca na miejscu każdej zbrodni pozostawia rozkład jazdy pociągów o nazwie ABC, co oczywiście stanowi pewną wskazówkę dla policji i samego detektywa.

Interesujące jest też to, że rozmawiając z członkami rodzin ofiar oraz z ich przyjaciółmi, Herkules Poirot stwierdza, iż w każdym z tych przypadków co najmniej jedna osoba mogła mieć motyw, aby zabić. Z kolei sam A.B.C. też w końcu daje ponieść się emocjom i popełnia błąd. Bardzo ciekawym i dość mylącym dla czytelnika zabiegiem jest wprowadzenie przez Agathę Christie opowieści o panu nazwiskiem Alexander Bonaparte Cust. Jest to starszy, niezbyt rozgarnięty mężczyzna, który trudni się sprzedażą pończoch. Podczas drugiej wojny światowej został ranny w głowę, co przyczyniło się do jego upośledzenia umysłowego, a także wywołało chorobę o podłożu neurologicznym. Z kolei szaleniec, który morduje zdążył już zdobyć sławę w mediach. Czy zatem Alexander Bonaparte Cust i psychopata grasujący po Anglii to jedna i ta sama osoba?

Na koniec dodam, że książka po raz pierwszy została opublikowana w Anglii w 1936 roku, a niedługo potem trafiła do amerykańskich czytelników. W obydwu tych krajach powieść została bardzo dobrze przyjęta. Recenzenci docenili dość oryginalną koncepcję fabuły, natomiast w 1990 roku jeden z krytyków powiedział, że jest to „klasyczna, wciąż świeża historia i w dodatku pięknie napisana.









1 komentarz:

  1. Czytałam, oglądałam ekranizacje... a nawet grałam w grę na podstawie tej książki!
    Autorka całkowicie mnie zmyliła. Oczywiście coś mi cały czas nie pasowało, ale daleko mi było do rozgryzienia sprawy! :) Jedna z lepszych powieści Christie - a na pewno ta niezwykła oryginalna :)

    OdpowiedzUsuń