czwartek, 6 września 2018

W kim kochała się królowa Wiktoria zanim poślubiła księcia Alberta?







Byli jedną z najsłynniejszych par w historii, zaś miłość królowej Wiktorii Hanowerskiej (1819-1901) do księcia Alberta z Saksonii Koburg-Gotha (1819-1861) – jej przyjaciela, powiernika i ukochanego męża – nigdy nie budziła wątpliwości. Ale co w takim razie z mężczyznami, którzy próbowali zdobyć serce i rękę Wiktorii zanim w jej życiu pojawił się Albert? Spróbujmy zatem odpowiedzieć na to pytanie.

Księżniczka Wiktoria i jej piesek 
o imieniu Dash (1833)
autor: George Hayter (1792-1871)
Wstąpienie Wiktorii Hanowerskiej na tron w czerwcu 1837 roku doprowadziło do zakończenia rozpasanych, męskich rządów hanowerskich, które trwały ponad sto dwadzieścia lat. Wielka Brytania miała teraz młodą, ładą, dziewiczą i nieskażoną skandalami królową, mającą jedynie osiemnaście lat. Prasa chwaliła jej urodę, przedwczesną mądrość, dobroć i opanowanie chaosu, jaki powstał w Wielkiej Brytanii przed objęciem przez nią tronu. Z tego też tytułu Wiktoria otrzymywała mnóstwo listów, w których mężczyźni deklarowali namiętną miłość i składali propozycje małżeństwa. Listy te napływały od coraz to nowych wielbicieli i potencjalnych kandydatów na męża, których prasa nazwała „miłośnikami królowej”. Jednym z pierwszych był kapitan John Goode (?), którego prasa określiła jako żyjącego złudzeniami, że pewnego dnia zdobędzie rękę Jej Królewskiej Mości. Zaczął on bowiem prześladować Wiktorię, gdy ta jeszcze mieszkała w pałacu Kensington. Podążył nawet jej śladem, kiedy księżniczka udała się na wakacje do Ramsgate i Hastings. Wielokrotnie spotykano go w pobliżu pałacu Kensington. Pytał wówczas o stan zdrowia księżniczki i starał się wejść do środka, by zapisać swoje nazwisko w księdze osób odwiedzających pałac. Pomimo wyrzucenia go z Kensington Gardens, John Goode wielokrotnie wracał z nadzieją, że ujrzy Wiktorię. Ilekroć jej powóz wyjeżdżał przez bramę, kapitan podążał jego śladem swoim faetonem. Jeśli powóz gdzieś się zatrzymał, Goode natychmiast wyskakiwał ze swego pojazdu i próbował zaczepiać Wiktorię. Po kilkukrotnym aresztowaniu za nękanie królowej, ostatecznie w listopadzie 1837 roku został skierowany do ośrodka dla umysłowo chorych w Bethlem.

Pewnego razu inny gorący wielbiciel Wiktorii dostał się do kaplicy królewskiej, by tam ogłosić, jak bardzo jest zakochany w królowej. Z kolei innego razu kapitan 15. Pułku Lekkiej Kawalerii, niejaki Tom Flower (?), usiłował wtargnąć na ceremonię koronacyjną w Westminsterze, ponieważ wcześniej nie dostał się do królowej spędzającej czas w operze. Został on jednak przewieziony do westminsterskiego więzienia Tothill Fields House of Correction. Kilku innych wielbicieli próbowało zatrzymać konia królowej, która akurat odbywała jakąś podróż. Jeden z nich o nazwisku Ned Hayward (?), uczynił to w Hyde Parku, by wręczyć Wiktorii list z pytaniem, czy ta wyjdzie za niego za mąż. Niejaki John Stockledge (?), który przez prasę satyryczną określany był jako Ostatni Miłośnik Królowej, także sprawił jej wielki kłopot, a było to późną jesienią 1837 roku. W dniu 29 listopada, po próbie wejścia do zamku Windsor, został aresztowany. Zapytany, dlaczego chciał włamać się do zamku, powiedział: Jestem jak wszyscy inni mężczyźni, którzy pragną mieć żonę. Pragnę się nią opiekować. Przyznał również, że królowa nada się do tej roli jak znalazł.

Książę Albert z Saksonii 
Koburg-Gotha (1842)
autor: Franz Xaver Winterhalter 
(1805-1873)
W rzeczywistości, od chwili narodzin Wiktorii, czyli od dnia 24 maja 1819 roku, jej matka i wuj, książę Leopold I Koburg (1790-1865), planowali jej przyszłość. Od samego początku swoją uwagę skupiali na niemieckim księciu, który byłby dla Wiktorii doskonałym mężem. Chodziło o kogoś z saksońskiej dynastii Koburgów. Tak więc idealnym kandydatem okazał się oczywiście kuzyn Wiktorii, książę Albert z Saksonii Koburg-Gotha, który urodził się zaledwie trzy miesiące po Wiktorii, w sierpniu 1819 roku. Gdy Wiktoria weszła w wiek dojrzewania, wówczas w Europie żyło wielu innych prawdopodobnych kandydatów do jej ręki. Między trzynastym a osiemnastym rokiem życia młoda księżniczka miała kilku zalotników, którzy starali się o zatwierdzenie swojej kandydatury przez rywalizujące ze sobą obozy w rodzinie królewskiej. Najpierw zasugerowano więc, że powinna poślubić angielskiego księcia, takiego jak książę Jerzy (1819-1878), syn jej stryja Ernesta Augusta I, księcia Cumberland (1771-1851), lecz Wiktoria nigdy nic do niego nie czuła, podobnie, jak on do niej. W 1828 roku zasugerowano natomiast, że dobrym kandydatem na męża będzie dla niej książę Orleanu, lecz był on katolikiem, więc wkrótce odstąpiono od tego pomysłu. W 1829 roku pomyślano natomiast o jednym z książąt Orani. Poważne działania w kierunku swatania nastąpiły zaś w 1836 roku, gdy dwóch kuzynów Wiktorii, Albert i jego brat Ernest (1818-1893), a także obaj książęta Orani, zostali zaproszeni do Anglii, aby poddać ich swego rodzaju testowi. Ci ostatni byli ulubieńcami Wilhelma IV Hanowerskiego (1765-1837), lecz Wiktoria ich nie polubiła, uznając ich za zbyt prostych i zbyt „holenderskich”. Co do kuzynów z dynastii Koburgów, to podczas pierwszej wizyty Wiktoria jakoś nie była pod wrażeniem pulchnego i niepewnego siebie Alberta, podczas gdy jego brat, Ernest, okazał się dla niej o wiele bardziej interesujący.

Do 1839 roku, czyli po dwóch latach od objęcia przez nią tronu, Wiktoria żyła pod coraz silniejszą presją, by wreszcie wyjść za mąż. Wciąż jednak opierała się temu, mówiąc, że chce poczekać jeszcze kilka lat. Niemniej w maju niespodziewanie poczuła się szczęśliwa z powodu swojego pierwszego poważnego romantycznego spotkania, ale nie z księciem z rodu Koburgów, lecz z Rosjaninem. Wizyta w Londynie Wielkiego Księcia Aleksandra Nikołajewicza (1818-1881), spadkobiercy rosyjskiego tronu, była pierwszym doświadczeniem w życiu Wiktorii, jeśli chodzi o goszczenie u siebie zagranicznych rodzin królewskich. Nikt jej przed tą wizytą nie ostrzegł. Premierowi, Williamowi Lambowi, 2. Wicehrabiemu Melbourne (1779-1848), przyznała się, że jest „niesamowicie wściekła” z powodu tejże wizyty. Zmieniła nieco zdanie dopiero wtedy, gdy stanął przed nią Aleksander, ponieważ ujrzała wysokiego, pięknego mężczyznę o przyjemnym i otwartym wyrazie twarzy, i choć nie był przystojny, to jednak posiadał piękne niebieskie oczy, krótki nos i ładne usta, które rozciągały się w słodkim uśmiechu.

Aleksander Nikołajewicz 
vel Aleksander II Romanow (1856)
autor: Yegor Botkin (?)
Aleksander przywiózł ze sobą paczkę, w której znajdowały się diamenty i ogromne diamentowe kółka, które rozdawał ludziom. Ze względu na zachowanie przyzwoitości, książę przez większość swego pobytu mieszkał nie u królowej, lecz w hotelu Mirvat (obecnie Claridge’s). Kiedy Wiktoria zaprosiła go na trzy dni do Windsoru, wówczas wielu oficjalnie skrytykowało jej decyzję. Błyskotliwy Wielki Książę Aleksander, który najwyraźniej był dobrze zorientowany w sztuce uwodzenia, bardzo szybko zachwycił Wiktorię swoją osobą. Obsypywał ją komplementami i szeptał jej do ucha słodkie słówka po francusku i aż do trzeciej nad ranem tańczył z nią wokół sali balowej, czego dowiadujemy się z jej listu do lorda Melbourne: Królowa tańczyła pierwszy i ostatni taniec z Wielkim Księciem, kazała mu siedzieć blisko siebie i starała się być dla niego bardzo uprzejma, i myślę, że jesteśmy już świetnymi przyjaciółmi i dobrze się dogadujemy; bardzo go lubię. Wiktoria zaprosiła Aleksandra do włoskiej opery. Zgodnie z protokołem, powinni siedzieć w osobnych lożach. Niemniej podczas przerwy Aleksander wślizgnął się do loży Wiktorii na krótką pogawędkę, która odbywała się za zasuniętą kurtyną, co oczywiście zostało natychmiast dostrzeżone i pojawiły się złośliwe plotki. Członkowie rosyjskiej świty zauważyli, że pomiędzy królową a księciem ma miejsce ewidentny flirt, o czym natychmiast poinformowano cara Mikołaja I Romanowa (1796-1855), wysyłając do Rosji depeszę tej treści: Królowa wyraźnie cieszy się towarzystwem Jego Cesarskiej Mości. Wszyscy mówią, że są idealną parą. Gdyby Wielki Książę złożył królowej propozycję małżeństwa, zostanie ona przyjęta bez wahania.

Prywatnie Wiktoria ze łzami w oczach opowiedziała swojej guwernantce i przyjaciółce, baronowej Louise Lehzen (1784-1870), o swoich pełnych pasji uczuciach do Aleksandra. Było zatem jasne, że uczucia te zostały odwzajemnione, lecz oczywiście nie było możliwości, aby Wiktoria poślubiła rosyjskiego Wielkiego Księcia. Jako spadkobierca tronu był on zobowiązany zamieszkać w Rosji, a więc małżeństwo z Wiktorią było strategicznie, politycznie i geograficznie wykluczone. Myśl o tym ogromnie zaniepokoiła nawet cara, który wiedział, jak bardzo porywczy jest jego syn. Nie chciał bowiem, aby Aleksander choćby tylko przez chwilę rozważał małżeństwo z angielską królową, a także nie wyobrażał sobie, że angielski rząd będzie chciał, by Wiktoria podzieliła się władzą z Rosjaninem. Kiedy nikt nie widział, zrozpaczeni kochankowie bardzo przeżywali zaistniałą sytuację i czuli ogromne rozczarowanie, gdy car Mikołaj kazał Aleksandrowi wrócić do Darmstadt w Niemczech. Tak więc 27 maja 1839 roku Aleksander uczestniczył w pożegnalnej kolacji, którą wydano we wspaniałej St George’s Hall w State Apartaments w Windsorze. Było to naprawdę cudowne przyjęcie, o czym królowa napisała tak: Wkrótce po północy poszliśmy do jadalni na kolację; po kolacji tańczyliśmy mazurka przez pół godziny, czy coś około tego; Wielki Książę poprosił mnie, abym wirowała w tańcu, co oczywiście uczyniłam […] Wielki Książę jest tak bardzo silny, że musiałam biegać, musiałam szybko podążać za nim, a potem zatańczyliśmy walca, co było niezmiernie przyjemne […] Nigdy tak dobrze się nie bawiłam. Wszyscy byliśmy tak weseli; położyłam się spać za kwadrans trzecia nad ranem, ale nie mogłam zasnąć aż do piątej.

Maria Aleksandrowna Romanowa, 
pierwsza żona Aleksandra Nikołajewicza
autor: Ivan Makarov (1822-1897)
Opuszczając Anglię, Aleksander rozdał dwadzieścia tysięcy funtów różnym organizacjom charytatywnym i innym potrzebującym. Wielki Książę zrobił coś jeszcze. Otóż przeznaczył trzysta funtów na rzecz Jockey Club*. W dowód wdzięczności klub zorganizował na cześć Aleksandra wyścig, który nazwano Cesarewitch Handicap, używając wiktoriańskiej odmiany słowa „carewicz” (z ang. tsarevich). Od tamtej pory wyścig ten organizowany jest każdego roku w październiku w Newmarket, a biorą w nim udział konie mające trzy lata i więcej. Kiedy Aleksander żegnał się z Wiktorią w dniu 29 maja, powiedział jej, że jest bardzo poruszony tym, jak przyjęto go w Anglii, o czym królowa napisała tak: Ufał, że ta wizyta jedynie wzmocni więzy przyjaźni pomiędzy Anglią a Rosją… Pocałowałam go w policzek. On także pocałował mnie w policzek w bardzo ciepły sposób, a potem ponownie serdecznie uścisnęliśmy sobie dłonie… Czułam wielki smutek, że musiałam pożegnać się z tym sympatycznym młodym człowiekiem, w którym tak naprawdę, mówiąc żartobliwie, byłam trochę zakochana… Wiktoria patrzyła, jak Aleksander odchodzi i czuła ogromny smutek. Przecież był tak silny, taki przystojny w mundurze huzara, więc nie dziwi fakt, że młoda królowa zakochała się w nim bez pamięci. Przez kilka kolejnych dni bawiła się, tańcząc swego ulubionego kadryla. Miesiąc później nadeszła wiadomość, że Aleksander niechętnie zaręczył się z piętnastoletnią księżniczką Marią z Darmstadt (1824-1880).

Po wyjeździe Aleksandra Nikołajewicza powrócono zatem do swatania Wiktorii z Albertem. Tamtego lata, Christian Friedrich, baron Stockmar (1787-1863), któremu powierzono zadanie przekonania Wiktorii, by ta poślubiła księcia Alberta, oświadczył, że jego protegowany jest już gotowy do wypełnienia dynastycznego obowiązku. Według słów barona, Albert posiadał wszystkie właściwe cechy, które najprawdopodobniej sprawiłyby, że byłby doskonały jako kochanek, a poza tym jego cechy mentalne stały na równie wysokim poziomie. Lecz Wiktoria nie była tym zainteresowana, zaś po rozczarowaniu, jakie przeżyła z powodu Wielkiego Księcia Aleksandra, wciąż przekonywała wszystkich wokół, że nie jest jeszcze gotowa, by wyjść za mąż. W dniu 15 lipca 1839 roku do swego wuja Leopolda I Koburga (1790-1865) powiedziała: Chociaż wszystko, co mówi się o Albercie wygląda naprawdę korzystnie, i chociaż nie mam wątpliwości, że go polubię, to wciąż nie mogę brać odpowiedzialności za swe uczucia, a może na razie nie czuję do niego tego, co jest konieczne, by zapewnić nam szczęście. Mogę go polubić jako przyjaciela albo kuzyna i brata, ale nic ponad to.


Ślub Wiktorii i Alberta w dniu 10 lutego 1840 roku
autor: George Hayter


Podczas gdy Leopold i Wiktoria rozmawiali o wspaniałych cechach Alberta, sam zainteresowany zaczął się irytować i niecierpliwić, niczym ogier w stajni. Czekając w Coburg na decyzję Wiktorii, jego duma została poważnie zraniona, a on sam zagroził, że wycofa się z tego małżeństwa. Namówiono go jednak, by w październiku odwiedził Wiktorię wraz ze swym bratem Ernestem. Łudzono się też nadzieją, że do tego czasu Wiktoria pozbędzie się niechęci wobec jego osoby. Królowa nie była jednak tym zachwycona: Myślę, że nie wykazują oni zbytniej gorliwości, aby tu przybyć, co raczej mną wstrząsa. Wszystko zmieniło się, gdy Albert przyjechał do Anglii w październiku. Ewentualni zalotnicy zostali zapomniani przez Wiktorię w mgnieniu oka. Patrząc na księcia Alberta po raz pierwszy od trzech i pół roku, królowa była oszołomiona, widząc, że ta „cherlawa niemiecka żaba” przemieniła się w archetypowego księcia: O wpół do ósmej stanęłam na szczycie schodów i wtedy moim oczom ukazało się dwóch kuzynów, Ernest i Albert, których ujrzałam przystojnych, zmienionych i pięknych. Z pewnym wzruszeniem patrzyłam na Alberta.

Potem Wiktoria odniosła się w swoim dzienniku do osobistego uroku Alberta i jego „nader przystojnej” fizjonomii tak: Miał takie piękne niebieskie oczy, ładny nos i takie piękne usta z delikatnymi, drobnymi wąsami; miał też doskonałą figurę, był szeroki w ramionach i wąski w talii. Do tego wszystkiego Albert okazał się też wspaniałym tancerzem. W dniu 11 października, kiedy tańczył z Wiktorią, ta podarowała mu kwiatek wyciągnięty ze swojego bukietu. Nie mając w mundurze dziurki na guzik, Albert wyjął z kieszeni mały scyzoryk i przeciął materiał munduru w miejscu, gdzie znajduje się serce, po czym włożył tam kwiat otrzymany od młodej królowej. To wystarczyło, aby dwudziestoletnia dziewczyna, posiadająca romantyczne usposobienie, zaczęła mdleć z miłości do księcia. Nie tracąc czasu Wiktoria postanowiła zatem wyjść za mąż i w ten sposób zdobyć uznanie w oczach lorda Melbourne. Premier był zachwycony, zaś decyzję królowej skomentował tak: Myślę, że to bardzo dobra decyzja. Teraz twoje życie będzie wygodniejsze, bo kobieta nie może być długo sama, bez względu na to, jaka jest.








*Jockey Club to największa komercyjna organizacja wyścigów konnych w Wielkiej Brytanii. 






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.